Allard nie bardzo rozumie negatywne reakcje niektórych graczy, którym nie podoba się pomysł Microsoftu ze sprzedawaniem dwóch wersji Xboksa 360 - uboższej (właściwie bez niczego poza samą konsolą) i bardziej rozbudowanej (z dyskiem twardym, kontrolerem bezprzewodowym, itd.). Zaznacza, że nie ma gier na tę platformę, które wymagałyby do działania "twardziela" (a FF XI?), więc nie ma też powodu, by klienci czuli niezadowolenie. Wręcz przeciwnie, Microsoft chce raczej wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom, tworząc ofertę zarówno dla hardcore´owców jak i dla niedzielnych graczy.

OK, czas na drobną zmianę tematu - ile w końcu można czytać o dwóch wersjach konsoli Xbox 360. Czas na coś, co nigdy się nie nudzi - czyli na pilota do Revolution. Oczywiście J Allard, jako ważna w branży persona, nie mógł sobie podarować wyrażenia opinii na jego temat. Dość umiarkowanej zresztą - w przeciwieństwie do swojego kolegi, Petera Moore´a, który mówił o tej zabawce bardzo entuzjastycznie. Allard docenia wprawdzie podejście Nintendo i chęć poszerzenia potencjalnego grona odbiorców gier. Tu nie ma wątpliwości - zresztą zapewne poniekąd skorzystałby i na tym Microsoft. Tyle że akurat to, co wymyślili Japończycy, nie wydaje mu się najlepszą drogą.
A dlaczego? Choćby dlatego, że jest bardzo wiele gatunków gier - bardzo popularnych - które nie za bardzo będą się dały tym sterować. Symulacje piłki nożnej czy wyścigi mają olbrzymie grono odbiorców, a pilot pasuje do nich jak przysłowiowa pięść do nosa (niedokładnie słowa Allarda). Pracownik Microsoftu uważa, że ciągle jednak do tradycyjnych gier stosowane będą tradycyjne kontrolery - i tak będą myśleć developerzy. Nie zaczną nagle projektować swoich tytułów tak, żeby dały się sterować tym pilotem...
No i jest z kontrolerem Revolution jeszcze jeden problem. W końcu konsola odtwarzać ma też filmy DVD - Allard zastanawia się więc jak będzie się sterowało odtwarzaniem. Przy pomocy tegoż kontrolera i jego kilku przycisków? Czy może będzie jeszcze jeden pilot do konsoli? A może - i tutaj podsuniemy pomysł na który Allard nie wpadł - może by tak Nintendo w ramach jeszcze bardziej rewolucyjnego rozwiązania stworzyło pada z force-feedbackiem do obsługi odtwarzacza DVD?