Ciężko się temu dziwić, gdyż druga część była o wiele słabsza od poprzedniczki.
Dwadzieścia lat temu do kin trafił Człowiek widmo w reżyserii Paula Verhoevena, czyli widowiskowe łączące science fiction wraz z horrorem horroru z elementami slashera. Produkcja z Kevinem Baconem wyróżniała się nie tylko mrocznym klimatem, ale również efektami specjalnymi, które w tamtym czasie robiły ogromne wrażenie. Film kosztował aż 95 milionów dolarów i wykorzystał nowatorskie techniki cyfrowe oraz praktyczne efekty, dzięki którym proces niewidzialności głównego bohatera wyglądał niezwykle realistycznie. Efekty specjalne zostały nawet nominowane do Oscara.
Człowiek widmo 2
Człowiek widmo 2 – nieudana kontynuacja wielkiego klasyka horroru science fiction
Choć recenzenci nie byli szczególnie zachwyceni filmem, Człowiek widmo odniósł umiarkowany sukces finansowy. Produkcja zarobiła około 190 milionów dolarów na całym świecie i z czasem dorobiła się statusu kultowego tytułu science fiction. Niewiele osób pamięta jednak, że film doczekał się także kontynuacji.
Człowiek widmo 2 zadebiutował 20 lat temu, a dokładniej 23 maja 2006 roku. Film nie trafił jednak do kin, gdyż został wydany bezpośrednio na kasetach VHS oraz płytach DVD. Za reżyserię odpowiadał Claudio Fäh, a główną rolę zagrał Christian Slater.
Fabuła skupiała się na Michaelu Griffinie, amerykańskim żołnierzu, który otrzymał eksperymentalne serum zapewniające niewidzialność. Problem polegał jednak na tym, że odmówiono mu specjalnego środka stabilizującego, który pozwoliłby odwrócić skutki transformacji. Bohater zaczyna stopniowo tracić zmysły i jednocześnie umierać, dlatego postanawia zemścić się na naukowcach odpowiedzialnych za jego stan. Na jego drodze staje detektyw Frank Turner, grany przez Petera Facinellego, który musi chronić uzdolnioną biolog Maggie Dalton, w którą wcieliła się Laura Regan. Kobieta staje się celem niewidzialnego zabójcy.
GramTV przedstawia:
Największym problemem kontynuacji okazał się jednak budżet. Pierwszy Człowiek widmo korzystał z technologicznego zaplecza Sony Pictures Imageworks oraz Tippett Studio, dzięki czemu widzowie mogli oglądać szczegółowo odwzorowane warstwy mięśni, kości i żył znikającego człowieka. Kontynuacja powstawała natomiast jako znacznie tańsza produkcja przeznaczona do wydania na rynku domowym, co mocno odbiło się na jakości efektów specjalnych.
W efekcie sceny z niewidzialnością przypominały bardziej telewizyjne produkcje kryminalne niż pełnoprawne widowisko science fiction. Film stracił też atmosferę psychologicznego horroru znaną z oryginału. Scenariusz autorstwa Joela Soissona postawił głównie na wojskowy spisek i schematyczną zabawę w kotka i myszkę na ulicach Seattle.
Krytykowano również wykorzystanie Christiana Slatera. Aktor przez większość czasu pozostawał niewidoczny dosłownie i fabularnie, sprowadzając swoją rolę głównie do głosu zza kadru. Dla porównania Kevin Bacon w pierwszym filmie stopniowo popadał w obłęd na oczach widzów, co budowało napięcie i wiarygodność całej historii.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!