DC udowodniło, że motyw żywych trupów może działać również w świecie superbohaterów.
Zombie od dekad należą do najpopularniejszych motywów horroru, ale rzadko sprawdzają się w historiach o superbohaterach. Bohaterowie dysponują zbyt wielką siłą, by bezmyślna horda żywych trupów mogła stanowić dla nich realne zagrożenie. Dokładnie z tym problemem zmierzyło się DC Comics w 2009 roku, publikując Blackest Night – wydarzenie, które dla wielu fanów pozostaje jedną z najlepszych historii o zombie w historii komiksu.
Blackest Night
W komiksie Zielonej Latarni zombie atakowały nie tylko ciało, ale i psychikę
Jak zauważa ComicBook.com, mimo upływu 17 lat Blackest Night wciąż wydaje się gotowym materiałem na widowiskową adaptację filmową lub serialową. Za scenariusz odpowiadał Geoff Johns, który od kilku lat rozwijał mitologię Zielonych Latarni i tzw. spektrum emocji. Kulminacją tej historii było pojawienie się Czarnych Latarni – armii zmarłych bohaterów i złoczyńców przywróconych do życia przez Nekrona.
Największą siłą Blackest Night było jednak zupełnie inne podejście do motywu zombie. Powracający zmarli nie byli bezmyślnymi potworami. Zachowywali wspomnienia, osobowość i wiedzę o swoich dawnych sojusznikach, wykorzystując je do psychicznego dręczenia żyjących bohaterów. Każde starcie było więc nie tylko widowiskową walką, ale również bolesną konfrontacją z poczuciem winy, stratą i traumą.
GramTV przedstawia:
Komiks przyniósł również jeden z najbardziej pamiętnych zwrotów akcji w historii DC. Okazało się, że wszystkie wcześniejsze wskrzeszenia bohaterów były częścią planu Nekrona, który przez lata budował własną armię z tych, którzy wracali do życia. Dzięki temu Geoff Johns nadał fabularne uzasadnienie jednemu z najbardziej krytykowanych elementów komiksów superbohaterskich – nieustannemu przywracaniu postaci do życia.
Blackest Night do dziś pozostaje jedną z najlepiej wspominanych historii z Zieloną Latarnią w roli głównej. Widowiskowe starcia, horror, emocjonalny ciężar i rozbudowana mitologia sprawiają, że wielu fanów od lat wskazuje ten komiks jako idealnego kandydata na filmową lub serialową adaptację w nowym uniwersum DC Jamesa Gunna.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.