17 lat temu zadebiutowała jedna z najlepszych gier z Władcy Pierścieni. Ten tytuł zasługuje na remaster

Radosław Krajewski
2026/01/15 12:30
0
0

Podobnie jak wiele gier na licencji Władcy Pierścieni.

Minęło siedemnaście lat od premiery gry Władca Pierścieni: Podbój, czyli jednej z najlepszych gier opartych na licencji świata Tolkiena. Gra stworzona przez nieistniejące już Pandemic Studios była próbą przeniesienia realiów Władcy Pierścieni w formułę znaną ze slasherów musou, które zyskały swoją popularność za sprawą serii Dynasty Warriors. Obok klasycznej kampanii odtwarzającej wydarzenia z filmowej trylogii pojawił się jednak dodatek, który diametralnie zmieniał ton całej opowieści.

Władca Pierścieni: Podbój

Władca Pierścieni: Podbój – minęło 17 lat od premiery gry

Po ukończeniu głównej kampanii gracze odblokowywali tak zwaną kampanię Zła. Nie była to jedynie okazja do spojrzenia na znane starcia z perspektywy antagonistów. Twórcy poszli znacznie dalej, proponując alternatywną linię czasu, w której siły dobra ponoszą całkowitą klęskę, a Śródziemie pogrąża się w mroku. Kluczowy moment następuje na Górze Przeznaczenia, gdzie Gollum nie atakuje Froda, a Nazgule przejmują Jedyny Pierścień. To wystarcza, by los świata odwrócił się nieodwracalnie.

Od tego punktu gra konsekwentnie pokazuje upadek kolejnych symboli znanych z filmów i książek. Osgiliath zostaje zdobyte, Minas Tirith płonie, a Białe Drzewo Gondoru zamienia się w popiół. Bohaterowie giną jeden po drugim, często w ciszy i bez patosu. W Morii pojawia się nowy Balrog, Wzgórze Wiatru staje się miejscem ostatniej walki Aragorna, a Rivendell zostaje zrównane z ziemią. Finał tej wizji jest szczególnie brutalny, bo nawet Shire nie zostaje oszczędzone.

GramTV przedstawia:

Na wyjątkowo ponury wydźwięk kampanii wpływa także narracja. Historię opowiada Elrond, a głosu użycza mu Hugo Weaving, znany z filmowej trylogii. Zamiast triumfalnego tonu zwycięstwa zła otrzymujemy przygnębiającą kronikę końca wolnego Śródziemia. Przerywniki filmowe wykorzystujące materiały z filmów Petera Jacksona dodatkowo potęgują wrażenie, że oglądamy znajomy świat, który powoli umiera.

To właśnie ta powaga sprawiła, że kampania Zła w Władca Pierścieni: Podbój zapadła w pamięć wielu graczy. Dzisiaj niestety to dosyć zapomniana produkcja, a przez problemy licencyjne, Electronic Arts nie może bez zgody właścicieli marki stworzyć remastera tej, jak i innych wydanych przez siebie gier osadzonych w Śródziemiu. A szkoda, gdyż Władca Pierścieni: Podbój zasługuje na nowe życie.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!