17 lat temu zadebiutował jeden z najdojrzalszych filmów superbohaterskich. Ta produkcja pokazała, że jest miejsce dla ambitnych projektów

Radosław Krajewski
2026/03/07 14:30
0
0

Dla niektórych to najlepszy film oparty na komiksie w historii.

Dokładnie 6 marca 2009 roku do kin trafił film Watchmen. Strażnicy w reżyserii Zacka Snydera. Adaptacja słynnego komiksu Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa od początku uchodziła za projekt niezwykle trudny do zrealizowania. Mimo to produkcja powstała i do dziś pozostaje jedną z najlepszych ekranizacji komiksów w historii kina.

Watchmen. Strażnicy

Watchmen. Strażnicy – minęło 17 lat od premiery jednego z najważniejszych filmów superbohaterskich w historii kina

Oryginalny komiks Watchmen zadebiutował w drugiej połowie lat 80. i szybko zdobył status dzieła kultowego. Dwunastoczęściowa historia przedstawiała alternatywną wizję świata, w którym istnienie superbohaterów zmieniło bieg historii. Jednocześnie był to komiks niezwykle gęsty pod względem narracji. Oprócz głównej fabuły zawierał dodatkowe teksty, fikcyjne artykuły prasowe, fragmenty książek czy komiks w komiksie. Wszystko to sprawiało, że od lat uchodził za historię trudną do przeniesienia na ekran.

Nic dziwnego, że przez dekady kolejne próby stworzenia filmowej adaptacji kończyły się fiaskiem. Projektem interesowali się różni twórcy, jednak skala materiału oraz jego złożoność skutecznie blokowały realizację. Dopiero Zack Snyder, który wcześniej odniósł sukces dzięki widowisku 300, zdecydował się zmierzyć z tym wyzwaniem.

Efektem był film, który w dużej mierze wiernie odtwarzał wygląd i klimat komiksu. Reżyser wykorzystał charakterystyczne kadry jako punkt odniesienia dla scenografii i zdjęć, dzięki czemu wiele momentów wyglądało niemal jak przeniesione wprost z kart powieści graficznej, żeby tylko wspomnieć o genialnej scenie otwierającej z piosenką Boba Dylana. Jednocześnie produkcja nie uniknęła zmian, z których najbardziej kontrowersyjna dotyczyła zakończenia historii.

W komiksie kluczową rolę odgrywa plan Ozymandiasa, który tworzy sztucznego kosmicznego potwora i zrzuca go na Nowy Jork. Katastrofa zabija miliony ludzi, ale jednocześnie zmusza światowe mocarstwa do zjednoczenia się wobec rzekomego zagrożenia z kosmosu. W filmie Snyder zdecydował się na inne rozwiązanie. Zamiast potwora pojawia się manipulacja związana z postacią Doktora Manhattana, którego świat zaczyna postrzegać jako sprawcę globalnej katastrofy.

GramTV przedstawia:

Ta zmiana do dziś jest jednym z najczęściej omawianych elementów filmu przez fanów. Dla części widzów była zbyt dużym odejściem od pierwowzoru, inni uznali ją za bardziej spójną w kontekście filmowej historii. W rzeczywistości jednak różnice między komiksem a adaptacją nie kończą się na samym finale.

Jednym z najważniejszych zmian względem oryginału okazały się sceny akcji. W komiksie starcia bohaterów są krótkie, brutalne i pozbawione heroicznego blasku. Twórcy pokazują w ten sposób, że w realistycznym świecie przemoc nie wygląda jak efektowny spektakl. Film Snydera prezentuje zupełnie inną stylistykę. Walki są dynamiczne, widowiskowe i często zrealizowane w sposób, aby podkreślać spektakularne popisy superbohaterów.

Dobrym przykładem jest scena ucieczki Rorschacha z więzienia. W komiksie cały fragment trwa zaledwie kilka stron i skupia się na szybkim przebiegu wydarzeń. W filmie moment ten przeradza się w rozbudowaną sekwencję akcji pełną efektownych ciosów, powolnych ujęć i spektakularnej choreografii walki.

Mimo kontrowersji Watchmen. Strażnicy na trwałe zapisało się w historii kina komiksowego. Film udowodnił, że nawet najbardziej złożone powieści graficzne mogą doczekać się ambitnych adaptacji. Dla samego Zacka Snydera była to także produkcja, która ugruntowała jego pozycję w Hollywood i otworzyła mu drogę do pracy przy kolejnych projektach opartych na komiksach DC, takich jak Człowiek ze stali oraz Batman v Superman: Świt sprawiedliwości.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!