14 mln zł, utracone prawa i wzajemne oskarżenia. Burza wokół growego Thorgala

Maciej Petryszyn
2026/06/19 10:00
0
0

Temat Thorgala powraca. Tego Thorgala, co to miał powstać, ale dotąd nie powstał i prawdopodobnie już nie powstanie.

Growego Thorgala zapowiedziano w 2024 roku. Niedawno okazało się jednak, że już rok później studio Mighty Koi straciło prawa do marki.

Thorgal
Thorgal

Mighty Koi atakuje Piotra Rosińskiego

No więc Mighty Koi te prawa straciło, ale najwyraźniej zapomniało o tym powiedzieć. Warszawskie studio bowiem wciąż utrzymywało, że wszystko jest dobrze, a tytuł niezmiennie powstaje. Niemniej w marcu tego roku śledztwo CD-Action wskazało na ogromne problemy rodzimej ekipy. Z kolei w maju Puls Biznesu potwierdził odebranie praw do marki u samego źródła, tj. u Piotra Rosińskiego – syna Grzegorza Rosińkiego, czyli autora rysunków do Thorgala. Czy to koniec? Otóż nie! Niespodziewanie bowiem swoje oświadczenie w tej sprawie opublikowało samo Mighty Koi. Jaki z niego wniosek? Ano taki, że studio nie ma sobie zbyt wiele do zarzucenia.

Jak się okazuje, przedstawiciele firmy nadal zakładają stworzenie Thorgala, mówiąc, iż pozostaje on traktowany przez Spółkę jako przedsięwzięcie o wyjątkowej wadze artystycznej, produkcyjnej i wizerunkowej oraz, że samo MK zakłada nadal stworzenie ambitnej produkcji, odpowiadającej randze tego uniwersum. Co więcej pada deklaracja, że studio wyłożyło na rozwój gry już ponad 14 milionów złotych.

Mighty Koi S.A. kontynuuje prace nad projektem, aby go z sukcesem zakończyć – zapewnia studio z Warszawy.

Jak to możliwe? Mighty Koi twierdzi bowiem, że w kwestii praw nic się nie zmieniło i zamierza tego dowieść na drodze sądowej. Chodzi tutaj m.in. o naruszanie dobrego imienia Spółki, która jest gotowa, by wszystko wyjaśnić – również przed odpowiednimi sądami i organami. Dodatkowo MK zarzuca Piotrowi Rosińskiemu, że ten celowo dążył do odebrania firmie praw do marki Thorgal pomimo, jak zawracają uwagę włodarze studia, poniesionych nakładów. W stosunku do syna rysownika pada też zarzut związany z potencjalnym konfliktem interesów:

W ocenie Spółki istotnym elementem pomijanym w wypowiedzi Pana Piotra Rosińskiego jest fakt, że Pan Piotr Rosiński otrzymał prywatnie pakiet akcji Mighty Koi S.A., bez udziału Pana Grzegorza Rosińskiego oraz bez udziału Mediatoon. Według wiedzy Spółki objęcie tego pakietu było związane z deklarowanym wsparciem dla Spółki i projektu. Tym bardziej niezrozumiałe jest obecne przedstawianie przez Pana Piotra Rosińskiego swojej roli wyłącznie jako osoby zewnętrznej wobec Spółki.

Mighty Koi S.A. od dłuższego czasu zwracała również uwagę na potencjalny konflikt interesów wynikający z jednoczesnego występowania Pana Piotra Rosińskiego jako akcjonariusza Spółki oraz przedstawiciela Mediatoon. W ocenie Spółki okoliczność ta ma istotne znaczenie dla rzetelnej oceny całej sytuacji, w szczególności wobec działań podejmowanych przez Pana Piotra Rosińskiego w zakresie kwestionowania lub ograniczania praw licencyjnych Spółki.

Piotr Rosiński atakuje Mighty Koi

W obliczu takich zarzutów i tak sformułowanego komunikatu nie dziwi na pewno, że Piotr Rosiński zdecydował się na odpowiedź. Już na starcie swojego oświadczenia zarzuca on, iż studio powołuje się na projekty, których tak naprawdę nie prowadzi i na prawa, których gdy nie miała. Rosiński zapewnił, iż jest w posiadaniu dokumentów poświadczających, iż Might Koi faktycznie utraciło licencję na wykorzystywanie marki Thorgal. Niemniej nawet jeżeli tak jest, wiemy już, że działanie to było bezskuteczne, bo warszawskie studio nadal korzystało z legendarnego komiksu i związanej z nim powstającej rzekomo gry.

Z dokumentów, którymi dysponuję, wynika jednoznacznie, że Mighty Koi utraciło prawa licencyjne do Thorgala w dniu 17 kwietnia 2025 r. Nie jest to kwestia domysłu, opinii ani interpretacji medialnej. Mediatoon Licensing wskazał, że umowa licencyjna dotycząca gry w świecie Thorgala została przedterminowo rozwiązana w celu ochrony praw własności intelektualnej. Mediatoon wskazał również, że mimo wielokrotnych formalnych wezwań Mighty Koi nadal wykorzystywało nazwę i wizerunek Thorgala. Powodem tego kroku był brak działań, wielokrotne i powtarzające się niedopełnianie obowiązujących terminów i inne naruszenia. Żadne z tych naruszeń ani opóźnień nie było spowodowane przeze mnie w jakikolwiek sposób, a obecne twierdzenia Mighty Koi o moim celowym działaniu by tak się stało, są zwyczajnie nieprawdziwe, podobnie jak twierdzenia jej zarządu, że ma prawa do różnych innych produkcji zagranicznych – zapewnił Rosiński.

Rosiński zauważa, że problem tyczy się nie tylko Thorgala, ale i Pana Lodowego Ogrodu, do którego, jak przyznał sam autor książkowego oryginału, Jarosław Grzędowicz, studio również nie ma już od ponad roku praw. Mimo to Might Koi nadal powoływało się na obie marki, co zdaniem syna Grzegorza Rosińskiego było celowym wprowadzaniem inwestorów, akcjonariuszy oraz innych zainteresowanych w błąd. Ujawnił on też, że na walnym zgromadzeniu odmówiono mu informacji o bieżącej działalności spółki. Jednocześnie zwrócił uwagę na brak dowodów na rzekomą jego działalność przeciwko Spółce, co uznaje za naruszanie swojego dobrego imienia. Kwestia ta ma zostać poddana prawnej ocenie.

GramTV przedstawia:

A co z kwestią rzekomego konfliktu interesów? Rosiński wyjaśnia:

Późniejsze sugestie o nagle odkrytym, nie wiadomo na czym polegającym konflikcie interesów lub o działaniu na szkodę spółki są w tej sytuacji nieuprawnione i wymagają konfrontacji z dokumentami oraz oceną prawną. Nie można najpierw budować współpracy na mojej roli związanej z Mediatoon, a następnie przedstawiać tej samej roli jako zarzutu, gdy zaczynam zadawać pytania o prawa do Thorgala, dokumenty finansowe, komunikację z inwestorami i sytuację spółki po utracie licencji.

Pakiet udziałów był elementem zaproponowanej przez Marcina Grzegórskiego współpracy. Nie był zapłatą za licencję. Mighty Koi nie płaciło za licencję mnie. Opłaty licencyjne należały się Mediatoon Licensing, międzynarodowemu podmiotowi zarządzającemu prawami do marki Thorgal, bo to nie ja mam uprawnienia w tym zakresie.

Rola akcjonariusza byłą znana Mediatoon, mojemu ojcu i wszystkim innym istotnym w tym zakresie podmiotom.

Syn rysownika Thorgala zwraca uwagę, że gdy Marcin Grzegórski z Might Koi deklarował dalsze działania w zakresie obu projektów, równocześnie dochodziło do zajęć komorniczych i licytacji związanych ze studiem. Przy okazji zaznaczył on, iż nie kieruje swoich pretensji do twórców, grafików, programistów, animatorów ani specjalistów, bo ci, jego zdaniem, mogli być również pozbawieni wiedzy o faktycznej sytuacji firmy. Mimo to zapewnił on, iż nie zamierza zaprzestać działań mających, jego zdaniem, chronić dzieło jego ojca. Zamiast tego będzie przekazywał dokumentacje odpowiednim organom, by sprawa znalazła swój finał:

Będę konsekwentnie chronił dzieło Grzegorza Rosińskiego. To jest obowiązek wobec autora, wobec rodziny, wobec czytelników i wobec kultury, której to dzieło stało się częścią.

Dokumenty będą przekazywane właściwym organom, instytucjom i podmiotom uprawnionym do oceny tej sprawy. Chodzi o zasadę ważną dla wszystkich twórców: praca życia artysty nie może być wykorzystywana bezprawnie, bezkarnie i bez odpowiedzialności.

Dzieło Grzegorza Rosińskiego będzie chronione z pełną determinacją. To jest mój obowiązek.

Growe Thorgal i Nocny Wędrowiec pozostają więc w limbo prawnego sporu pomiędzy licencjodawcą a licencjobiorcą. Biorąc pod uwagę wzajemne oskarżenia obu stron nie można wykluczyć, iż sprawa faktycznie znajdzie swój finał na wokandzie.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!