13 lat temu do kin trafił Iron Man 3 – film, który domknął historię Tony’ego Starka i jednocześnie jedną z najlepiej wspominanych trylogii w całym MCU. Film był wielkim sukcesem finansowym, ale też artystycznym. Za kamerą stanął Shane Black, twórca znany z takich produkcji jak Kiss Kiss Bang Bang czy Nice Guys. Równi goście, a także scenarzysta kultowej serii Zabójcza broń. Co takiego twórca wniósł do tego komiksowego świata?
Iron Man 3
Najbardziej „ludzki” Iron Man
Black wniósł do filmu swój charakterystyczny styl — mieszankę ironicznego humoru, dynamicznej akcji i historii skupionej na bohaterze. Dzięki temu Iron Man 3 wyróżniał się na tle innych produkcji MCU. Zamiast kolejnej opowieści o ratowaniu świata dostaliśmy historię o traumie, strachu i próbie odnalezienia siebie po wydarzeniach z Avengers. To przełożyło się na fantastyczny odbiór filmu.
Tony Stark, grany przez Robert Downey Jr., mierzy się tu z atakami paniki i konsekwencjami bycia superbohaterem. To właśnie ten element sprawił, że wielu widzów do dziś uznaje tę odsłonę za najbardziej osobistą i dojrzałą w całej trylogii. Co istotne, film kończy trylogię w sposób bardziej kameralny niż można było się spodziewać — zamykając pewien etap życia bohatera. W obsadzie znaleźli się również Gwyneth Paltrow, Don Cheadle, Guy Pearce oraz Ben Kingsley, którego rola Mandaryna wywołała sporo dyskusji wśród fanów – postać wróciła zresztą w przewrotny sposób w serialu Wonder Man.
GramTV przedstawia:
Po Iron Man 3 postać Tony’ego Starka wracała jeszcze wielokrotnie — w kolejnych częściach Avengers oraz innych filmach MCU. Jednak jego charakter stopniowo się zmieniał. Zamiast zagubionego geniusza próbującego odnaleźć sens w swoim życiu, stawał się coraz bardziej mentorem i jednym z filarów całego uniwersum. Kulminacją tej drogi było oczywiście Avengers: Koniec gry, które definitywnie zamknęło jego historię.
Można jednak postawić tezę, że to właśnie w Iron Man 3 bohater był najciekawszy — najbardziej ludzki, najbardziej kruchy i jednocześnie najbardziej autentyczny. Z perspektywy czasu widać też, że film Shane’a Blacka był czymś w rodzaju eksperymentu w ramach MCU. Próbą pokazania superbohatera bez zbroi, bez pewności siebie i bez pełnej kontroli nad sytuacją. I być może właśnie dlatego ta część do dziś wyróżnia się na tle całej serii. Jak wiemy, udział aktora w najnowszym widowisku Avengers jeszcze bardziej różni się od naszych przyzwyczajeń – aktor porzucił kostium bohatera i stał się antagonistą.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!