To mógł być prawdziwy hit i wielki powrót Arnolda Schwarzeneggera, ale wyszło inaczej.
W tym roku minie jedenaście lat od premiery Terminatora: Genisys, który dla wielu fanów science fiction stał się symbolem zmarnowanego potencjału i powolnego upadku serii Jamesa Camerona. Choć produkcja bywa uznawana za najsłabszą odsłonę kultowej franczyzy, to właśnie ona wprowadziła jeden z najciekawszych pomysłów od czasów oryginałów. Problem w tym, że twórcy nigdy nie potrafili go w pełni wykorzystać.
Terminator: Genisys
Terminator: Genisys – ten pomysł z filmu nigdy nie doczekał się rozwinięcia
Piąta część cyklu obrała zupełnie inny kierunek niż poprzednie filmy. Zamiast skupiać się na Johnie Connorze, historia koncentruje się na Kyle’u Reesie, który ponownie wyrusza w przeszłość, aby chronić Sarę Connor. Po przybyciu na miejsce szybko odkrywa jednak, że linia czasu została drastycznie zmieniona, a przyszłość ruchu oporu stoi pod znakiem zapytania.
Najbardziej intrygującym elementem Genisys okazała się postać grana przez Matta Smitha. Początkowo znany jako Alex, bohater okazuje się w rzeczywistości T-5000, fizycznym wcieleniem Skynetu. To właśnie on manipuluje Johnem Connorem i wykorzystuje go do realizacji własnych planów, w tym doprowadzenia do powstania tytułowego systemu Genisys. Po raz pierwszy w historii serii bezosobowa sztuczna inteligencja zyskała ludzką twarz.
Pomysł uczynienia Skynetu namacalnym antagonistą był odważny i świeży. Zagrożenie, które dotąd istniało głównie jako tło, stało się realne i widoczne na ekranie. Niestety, koncepcja ta została sprowadzona do epizodu. Matt Smith pojawia się na ekranie zaledwie na kilka minut, a głównym przeciwnikiem finału zostaje zmodyfikowany John Connor. Widzowie nie doczekali się ani bezpośredniej konfrontacji z personifikacją Skynetu, ani pokazania pełni jego możliwości.
GramTV przedstawia:
Co więcej, ten wątek nigdy nie został rozwinięty w kolejnych filmach. Terminator: Mroczne przeznaczenie powrócił do bardziej klasycznej formuły, porzucając ideę ucieleśnionego Skynetu. W efekcie jeden z najbardziej obiecujących konceptów w historii marki pozostał jedynie ciekawostką.
Paramount planował uczynić Genisys początkiem nowej trylogii. Dwa kolejne filmy miały powstać jeden po drugim i trafić do kin w latach 2017 i 2018. Plany te szybko zostały zmienione przez nienajlepsze przyjęcie widzów. Produkcja zarobiła na świecie 440,6 miliona dolarów przy budżecie wynoszącym 158 milionów, co okazało się wynikiem niewystarczającym, by ryzykować dalsze inwestycje. W styczniu 2016 roku sequele zniknęły z kalendarza premier.
Choć nigdy tego oficjalnie nie potwierdzono, wiele wskazuje na to, że personifikowany Skynet miał stać się głównym antagonistą całej trylogii. Anulowanie dalszych części definitywnie zamknęło ten wątek i sprawiło, że jeden z najciekawszych pomysłów w historii Terminatora przepadł bezpowrotnie.
Kroniki Sary Connor a teraz beda Kroniki Kyle Reesa na 1000 procent zrobia na platformie streamingowej i pewnie na wylacznosc czyli nie udostepnia praw z licencji i tantiemow,aby inne studia czy rezyserzy/scenarzysci oraz producenci mogli zrobic spin offy na podstawie fanfiction fandomu...