Gra od twórców Hitmana została jednym z największych debiutów 2026 roku.
Premiera 007 First Light okazała się bardzo udana dla IO Interactive. Nowa gra akcji z Jamesem Bondem w roli głównej sprzedała się w liczbie 1,5 miliona egzemplarzy w ciągu pierwszej doby od debiutu.
007 First Light
007 First Light – świetny start nowej gry o Bondzie
007 First Light zadebiutowało 27 maja i już po 24 godzinach od premiery twórcy pochwalili się pierwszymi wynikami sprzedaży. Produkcja osiągnęła poziom 1,5 mln sprzedanych kopii, co jest bardzo mocnym otwarciem dla nowej marki bazującej na kultowym agencie 007.
Gra trafiła również na Steama, gdzie według dostępnych danych osiągnęła szczyt aktywności na poziomie 68 477 jednoczesnych graczy. Wynik ten jest wyraźnie niższy od rekordu Hitmana 2, jednak część graczy wskazuje na wysokie wymagania sprzętowe produkcji oraz fakt, że wielu użytkowników mogło wybrać wersje konsolowe.
Nowa produkcja IO Interactive przedstawia początki kariery Jamesa Bonda i nie bazuje bezpośrednio na filmowych odsłonach serii. Projekt został bardzo ciepło przyjęty przez branżowe media oraz graczy, a część recenzentów określa ją nawet najlepszą grą o Bondzie od czasów GoldenEye.
GramTV przedstawia:
Dokonawszy bohaterskich czynów, James Bond, młody żołnierz lotnictwa morskiego, zostaje zwerbowany do reaktywowanego programu 00. Gdy misja powstrzymania zbuntowanego agenta kończy się tragedią, Bond łączy siły ze swoim niezbyt entuzjastycznym mentorem – Greenwayem. Wspólnie muszą powstrzymać spisek wymierzony w samo serce brytyjskiej korony.
Twórcy zapowiedzieli już dalsze wsparcie po premierze. IO Interactive planuje rozwijać 007 First Light poprzez dodatkową zawartość i nowe elementy trybu TacSim, z którego studio znane jest również w serii Hitman.
Serio nie wiem czemu nie ma opcji żeby się przebrać wchodząc gdzieś. Chyba za bardzo próbują się odciąć od Hitmana.
Powód dla którego wielu mówiło że formuła Hitmana świetnie pasuje do Bonda to fakt że po prostu świetnie pasuje. Ale ewidentnie nie chcieli dodawać przebierania itp. Co niesie za sobą wiele dziwnych konsekwencji.
Gra to połączenie Uncharted i Hitman. I jest fajna. Dobrze się bawię. Ale w pewnych momentach przewracam oczami.
Np. skradanie. Po prostu NIE DA SIĘ nie zauważyć Bonda a jednak przeciwnicy są ślepi. Kucanie i przekradanie się w małym pokoju po prostu powinno nie działać. I wtedy właśnie powinniśmy używać blef by gdzieś się dostać albo np. skopiować czyjąś kartę dostępu, użyć jakiś spy gadget żeby np. zrobić własny identyfikator i wejść jakbyśmy należeli do danego miejsca. Albo np. powalić kogoś z obsług i udawać np. kelnera. Zamiast tego działamy zupełnie na około.
Przeciwnicy nie regują na walkę 4 gości. Facet był za rogiem, za otwartymi drzwiami. Biłem się z 3 kolesiami gdzie rzucaliśmy się o meble itp. Nic. Kilka metrów dalej i każdy jest ślepy i głuchy.
Jest scena na statku gdzie otwieramy drzwi a tam za drzwiami stoi trzech kolesi i dostajemy w pysk. I to spoko gdyby nie fakt że jesteśmy byłym żołnierzem i teraz szpiegiem po treningu. Kto kutwa otwiera drzwi na oścież i daje się zaskoczyć ludziom po drugiej stronie? Zwłaszcza na terenie wroga? Przechodzisz przez armię jak gorący nóż przez masło a potem Cię pokonują w cutscence jak idiotę.
Jest scena gdzie bronimy się przed przeciwnikami. No i zamiast siedzieć za samochodem i strzelać chciałem iść do przeciwników. Gra ma zaprogramowane by Cię natychmiast zabić. I nawet ma to sens. Jesteś otoczony przez przeciwników. Otwarte pole na około. Ale gra daje Ci mechaniki. Dotarłem do przeciwników, miałem osłonę. Mogłem spokojnie ich wszystkich pokonać. Ale nie. Gra po prostu ma zaprogramowane że jak się ruszysz za daleko z miejsca gdzie masz być to giniesz. Co irytuje. Znowu żeby doprowadzić do cutscenki gdzie ktoś Cię ratuje.
Zresztą cała gra tak działa. Jesteś żołnierzem i nie potrafisz się zasłonić jak ktoś Cię bije po pysku tylko by Cię doprowadzić do cutscenki. Przycisk bloku po prostu nie działa. Wiele gier ma ten problem że daje Ci walkę na początku gry która nie jest fair ale co mnie szczególnie irytuje to kiedy owa walka jest zaprogramowana tak że niezaleznie jak dobry jesteś, nie możesz wygrać.
I tu plus dla Baldur's Gate 3 bo możesz pokonać przeciwnika na statku w prologu i zdobyć genialny miecz który Ci będzie służyć cały pierwszy akt. Albo np. jest moment gdzie da się wykorzystać mechaniki gry żeby pokonać diabła i zdobyć genialny pancerz z niego przed końcem gry. Ogólnie jest kilka momentów które da się zmanipulować by zabić bardzo trudnego przeciwnika i jeżeli Ci się to uda gra nagradza Cię świetnym przedmiotem. I wkurza mnie kiedy tak się nie dzieje. Winnymi temu są takie gry jak Ghost of Tsushima (możesz wygrać walkę na moście ale wtedy cutscenka i i tak przegrywasz), F.E.A.R (dostajesz w pysk od tak), Crimson Desert (pokonałem lidera niedźwiedzi tylko po to by przegrać w cutscence) no i teraz 007: First Light.
Żeby nie było - to nie jest zła gra. Ale odnoszę wrażenie grając że zrobili jakieś absolutne zasady odcięcia od Hitmana ktore nie zawsze mają sens. Plus nie potrafili połączyć otwartej gry jak Hitman z narracją rodem z Uncharted co prowadzi do tego że nieraz mamy absurdalne sytuacje które są tylko po to by wmuszać nas w specyficzną narrację. I to boli.
Z drugiej strony z niecierpliwością czekam na sequel bo potencjał jest. Tylko muszą bardziej iść w stronę Hitmana ale z urokiem i pewnością siebie Bonda.
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 11:28
Muszę przyznać ze nie spodziewalem sie takich wyników w tak krótkim czasie. Widać że jednak marka jest silna.