Plastikowy kontroler, a prawdziwa gitara to dwa różne światy, ale jeśli ma się w sobie duszę rockmana i niezły sprzęt, wówczas w obu przypadkach będziemy się świetnie bawili.
Przetestowałem gitarę PDP Riffmaster na Nintendo Switch 2
Zanim przejdę do konkretów, to wspomnę jeszcze, że to nie była moja pierwsza styczność z tego typu produktem, bowiem naturalnie miałem w rękach gitary z PS3 na których grałem w Guitar Hero i Rock Bandy. Mimo wszystko tamte doświadczenia były słodko gorzkie z powodu wysłużonych już kontrolerów (nie wątpię, że gdy były nowe to działały wyśmienicie). Dlatego choć zabawa była przednia to jednak sporym utrudnieniem było blokowanie się niektórych przycisków. Sprzęt od Turtle Beach otrzymałem do testów w pełni nowy, więc mogłem doświadczyć gitarowego gamingu w całej okazałości.
PDP Riffmaster
Zacznijmy od suchych faktów, które podaje producent Turtle Beach. Gitara PDP Riffmaster, którą testowałem, przeznaczona jest z myślą o konsolach Nintendo Switch oraz Nintendo Switch 2 (grałem na dwójce). Taki kontroler możecie kupić również w wersji na Xboxa i PlayStation. Gitara pracuje bezprzewodowo i oferuje niskie opóźnienie przy zasięgu do 9 metrów. Akumulator wbudowany w kontroler ma zapewnić do 36 godzin grania na jednym ładowaniu (w zestawie jest kabel do ładowania typu USB-C o długości 120 centymetrów). Sprzęt jest składany, co ułatwia jego przechowywanie, a sama konsola wykrywa go jak typowy kontroler, dzięki czemu można z gitarą robić naprawdę odjechane rzeczy, ale o tym później. Cena PDP Riffmaster wynosi w tym momencie 149,99 dolarów.
PDP Riffmaster
Skoro dane techniczne mamy za sobą, przejdźmy do etapu składania, podłączenia i samego wykonania gitary. Turtle Beach postarało się o solidne zapakowanie sprzętu w kartonie, a także na jego odpowiednie oklejenie specjalną folią ochronną, dzięki czemu szansa, że podczas dostawy coś stanie się z produktem, została zminimalizowana. Montaż to dosłownie trzy ruchy. Gryf przekręcamy do pionu i zatrzaskujemy specjalną wsuwką, a końcówkę gryfu z umownymi kluczami wsuwamy w odpowiedni otwór i ta dam! Gitara jest już gotowa do pracy. Jej podłączenie do konsoli wygląda tak samo jak w przypadku każdego innego kontrolera, więc robimy to za pomocą specjalnego przycisku do wykrywania, a na konsolce odpalamy wyszukiwanie urządzenia sterującego. Bajecznie prosta sprawa.
PDP Riffmaster
Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie. Plastik z którego zrobiono gitarę zdaje się być dobrej jakości, nie powiewa tandetą, a ciężar samego wiosła jest odpowiednio wyważony, przez co przyjemnie się je trzyma. W zestawie znajduje się także pasek do gitary, co ułatwia granie na stojąco, ale choć jego długość i zakres regulacji są zadowalające to jednak podczas testów z przyzwyczajenia korzystałem z prywatnego. Przyciski dobrze reagują, nie blokują się i pracują bardzo miękko, przez co nie trzeba używać siły, aby ich dociskać. To bardzo komfortowe i naturalnie dużo przyjemniejsze niż granie na wspomnianych wcześniej, wysłużonych już gitarach. Jedyna rzecz w kwestii wykonania do której mógłbym się przyczepić to plastik. Spokojnie, podtrzymuję, że jest solidny, ale jego wadą jest gigantyczne przyciąganie kurzu i różnych kłaczków (mam kota, więc ciągłe przedmuchiwanie gitary było na porządku dziennym). Bardzo łatwo tego typu rzeczy kleją się do “instrumentu”, a na domiar tego równie ochoczo zbiera odciski palców. Trzeba się więc liczyć z tym, że gitarę będziemy raczej bardzo intensywnie czyścić, a już na pewno warto się nastawić na jej przechowywanie w odpowiedni sposób, chroniący ją przed zabrudzeniami i zwierzakami z futerkiem.
PDP Riffmaster
Przejdźmy zatem do samego grania, bowiem tak naprawdę tutaj jest największy problem i paradoksalnie nie dotyczy on samego kontrolera PDP Riffmaster. Rzecz w tym, że na Nintendo Switch nie ma żadnych, typowo gitarowych gier… Jedyną opcją, aby zostać gwiazdą rocka jest zatem Fortninte Festival. No dobrze, jest jeszcze bijatyka God of Rock, ale pozwolę sobie ten temat przemilczeć. Tak czy inaczej, do gitary się nie nadawała. Tak więc pobrałem Fortnite, wybrałem tryb Festival, przebrnąłem konfigurację pod kątem opóźnień (pamiętajcie, aby w opcjach gry włączyć “Enable Guitar Mode”) i wybrałem jedyną słuszną postać do takiej zabawy, czyli Johnny’ego Silverhanda z rodzimego Cyberpunka 2077. Idealny bohater do testów, prawda?
PDP Riffmaster
Gitarę PDP Riffmaster możemy wykorzystać w czterech trybach: Lead, Pro Lead, Bass i Pro Bass. Wersje Pro różnią się tym, że naciskając odpowiednie przyciski na gryfie, dodatkowo musimy korzystać z tak zwanego strummingu, odpowiadającego za szarpnięcie wirtualnej struny i zdecydowanie polecam taki układ, aby w pełni doświadczyć możliwości gitarowego kontrolera. Niestety rozczarowałem się podczas wyboru utworów. Fortnite Festival nie oferuje ich zbyt wielu, a do tego regularnie rotują, więc nie zawsze mogłem grać te utwory, które lubię. Był taki jeden tydzień gdy było pełno utworów Linkin Park, więc grałem jak szalony, ale taka szczera radość trwała jedynie siedem dni. Mimo wszystko dzielnie grałem niezależnie od repertuaru i mam kilka ciekawych spostrzeżeń zarówno w kwestii samego użytkowania jak i konstrukcji.
PDP Riffmaster
GramTV przedstawia:
Konstrukcyjnie świetnym pomysłem było zaimplementowanie zestawu pięciu przycisków zarówno na końcu gryfu, jak i przy korpusie. Dodatkowe przyciski (które działają w taki sam sposób jak te standardowe) świetnie nadają się do solówek, ale mogą być także użyteczne dla osób z mniejszymi dłońmi. Bardzo łatwo sięgnąć do każdego przycisku, a samo ich naciskanie jest bardzo wygodne. Działają precyzyjnie, miękko, a opóźnienie jest tak niskie, że nie doświadczyłem żadnych problemów w trakcie nawet najbardziej wymagających utworów. Warto także podkreślić, że nie są one głośne. Naturalnie wytwarzają jakiś klik, ale daleko im do hałasu przycisków ze starych gitar. Jak do tego podłączycie słuchawki za pomocą mini jacka 3,5 milimetra (jest taka możliwość) to już w ogóle nocne granie wśród innych domowników stanie przed wami otworem. Na koniec dodam, że wajcha Tremolo również pracowała bardzo przyjemnie i zachęcała do korzystania z niej w odpowiednich momentach i co najważniejsze – reagowała na intensywność moich ruchów, a to bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.
PDP Riffmaster
Cała gitara pomimo długiego, ponad miesięcznego okresu grania, nie zaczęła trzeszczeć ani skrzypieć, przyciski działają tak samo dobrze jak na początku, sprzęt nie gubił zasięgu, a bateria faktycznie pozwalała na długie godziny użytkowania. Gitara sprawowała się bardzo dobrze, zapewniając mi ogrom fajnej rozrywki i rockowej energii (łapanie akordów było dla mnie szczególnie przyjemne). Jeśli zatem chodzi o główne przeznaczenie PDP Riffmaster, to tutaj absolutnie nie ma się do czego przyczepić. Turtle Beach dostarcza naprawdę solidny sprzęt do gitarowego grania i tak naprawdę jedynym mankamentem całej zabawy jest po prostu brak gier na Switchu przeznaczonych dla takiego kontrolera. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie sprawdził możliwości tego sprzętu w innych okolicznościach.
PDP Riffmaster
Tak oto wylądowałem z gitarą w rękach i MotoGP na ekranie. Po drugiej stronie gryfu, na wysokości szerszych, głównych przycisków, znajduje się odpowiednik lewego analoga. Po szybkiej konfiguracji sterowania w grze, spokojnie mogłem się pościgać za pomocą gitary i przyznaję, że choć z początku było to dość trudne zadanie, tak z czasem, gdy już się przyzwyczaiłem, grało się nie gorzej niż na podstawowym padzie – po prostu inaczej trzeba było się ułożyć. Jako że PDP Riffmaster jest wykrywany jako normalny kontroler, to możecie na gitarze zagrać w bardzo wiele tytułów, o ile chce wam się tak bawić. Pewnie nie, ale wiedzcie, że takie szalone opcje są możliwe, więc jeśli złapiecie ochotę na zagranie w nietypowy sposób w Mario, gry jRPG lub jakieś przygodówki, które nie wymagają obsług prawej gałki (to istotne, bo gitara jej nie ma), to PDP Riffmaster sprawdzi się tu doskonale.
PDP Riffmaster
Podsumowując, Turtle Beach dostarczyło naprawdę solidny sprzęt do gier rytmicznych i mówię to z pełną odpowiedzialnością, a wierzcie mi, nie wszystkie ich produkty mógłbym pochwalić (np. kierownice). Problemem jest jednak brak gier na Nintendo Switch, które wykorzystywałyby we właściwy sposób potencjał tego produktu. Indywidualną kwestią pozostaje więc opłacalność takiego zakupu. 150 dolarów, czyli prawie 550 złotych przy obecnym kursie za to, żeby zagrać w jednej grze kilka utworów, które w danym tygodniu mogą wam nawet nie pasować? Przyznaję, że jest nad czym się tu zastanowić. Jeśli jednak pieniądze nie grają dla was żadnej roli, a chęć dobrej, rockowej zabawy jest od was silniejsza, to spokojnie możecie sięgnąć pod PDP Riffmaster, bez obawy o niską jakość. To naprawdę solidny sprzęt, który do pełni szczęścia potrzebuje jedynie więcej gier.
Na Clone Hero też da się grać ale słyszałem że trochę trzeba się pobawić i źle działa i lepiej kupić sobie gitarę od guitar hero i sobie zagrać w Clone Hero