Pierwszy raz w życiu doświadczyłem gry z serii Expeditions i choć wizyta w Japonii ma swój urok, to jednak sam gameplay w kilku obszarach nieco mnie rozczarował.
Na sprawdzenie Expeditions: Samurai we wczesnym dostępie skusiłem się z dwóch powodów. Po pierwsze uwielbiam turowe, taktyczne gry RPG, a po drugie japońską kulturę mogę chłonąć bez przerwy. Jako, że nigdy nie miałem styczności z poprzednimi grami (choć o ich istnieniu wiedziałem), to w tym tekście podejdę do tematu z całkowicie świeżą głową i tylko z jednym porównaniem, które akurat mogę ocenić nie mając zaliczonych poprzednich ekspedycji.
Expeditions: Samurai
Zagrałem w Expeditions: Samurai
Wczesny dostęp zawiera zaledwie wycinek gry, która jak obiecują twórcy, finalnie ma ukraść około 60 godzin naszego czasu. Mimo wszystko prolog wraz z pierwszym aktem pozwala już całkiem mocno rozeznać się w tym co możemy otrzymać w tej odsłonie serii. Jako, że gry z serii Expeditions dzieją się w kompletnie różnych miejscach i w innym czasie, nakreślę teraz delikatnie tło fabularne. Jest rok 1600. Grę rozpoczynamy na statku, który zmierza ku Japonii i choć pierwsze minuty są bardzo spokojne to szybko wpadamy w wir skomplikowanych wydarzeń. Napadają nas Portugalczycy, a my jako gracz staramy się odeprzeć atak, uratować pozostałą część załogi oraz zaplanować zemstę. Generalnie wszystkie wydarzenia na statku są świetnym polem do popisu dla samouczka, który muszę przyznać całkiem nieźle tłumaczy działanie poszczególnych mechanizmów. Dopiero po tych wydarzeniach, gdy wylądujemy już na terenach Japonii, zostaniemy pozostawieni sami sobie.
Expeditions: Samurai
Oczywiście to nie jest pełna gra, więc miałem do dyspozycji jedynie wycinek fabuły i jest to pierwsza rzecz, która wywołuje u mnie bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony wydarzenia, które miały miejsce na początku, próba zaplanowania zemsty i odnalezienia się na terenach Japonii są bardzo ciekawe, z drugiej jednak, dialogi, sposób wypowiedzi niektórych bohaterów sprawiały, że trudno było mi się w to wkręcić. Koncept – super, poprowadzenie – takie sobie. Bywały momenty, że kusiło niektóre momenty nieco pogonić, przeskakując do kolejnej sceny, ale też z pewnych powodów nie mogłem tego zrobić. Raz, że rzetelność dziennikarska wymaga uważnego spojrzenia na różne elementy, a dwa nasze odpowiedzi mają kolosalne znaczenie. Podejrzewam, że dla fanów poprzedniego Expeditions nie będzie to żadnym zaskoczeniem, ale na takim świeżaku jak ja, robiło wrażenie baczne ważenie swoich wypowiedzi. Grałem w różne gry turowe i często przekonałem się o tym, że pierwsza linijka odpowiedzi zwykle jest taką bezpieczną i można nawet nie czytać dialogów, wybierać ją i nic wielkiego się nie stanie, poza popchnięciem fabuły do przodu. Tutaj jest inaczej i to jest niesamowity plus tej gry. Jedno złe słowo, jedno złe sformułowanie i możemy wkurzyć rozmówcę, a następnie zostać straconymi, co naturalnie kończy grę. Świetne rozwiązanie, które zmusza do skupienia się na tym co mają do powiedzenia rozmówcy. Szkoda tylko, że te są często poprowadzone w mało angażujący sposób, więc czasem czyta się je z lekkim znużeniem.
Expeditions: Samurai
Twórcy jednak pomyśleli o szybkim zapisie w dowolnym momencie gry, nawet w trakcie trwającego już dialogu, więc łatwo skorygować swój błąd. Z drugiej strony mam również zastrzeżenia wobec takiego rozwiązania. Doprowadziłem do złego wyboru (według twórców) i wysoko postawiona postać zdenerwowała się na mnie co doprowadziło do wydania na mnie wyroku i napisu Game Over. Fajnie byłoby jednak mieć szansę obrony w takiej sytuacji. Ok, rozwścieczyłem kogoś i ten ktoś chce mnie zabić, ale ja bym mu się chętnie nie dał. Tutaj jest po prostu klops i musimy wczytać grę, wybierając tak naprawdę dialog, który pasuje fabularnie twórcom, a nie taki, który sam uważam za właściwy, muszę się dostosowywać do tego co poprowadzi mnie dalej, a nie rozmawiać zgodnie z własnymi przekonaniami. Niestety trudno było mi sprawdzić na tak krótkim dystansie, wpływ moich decyzji na towarzyszy. Ewidentnie niektóre wyboru wpływają na nich pozytywnie lub negatywnie, ale nie rzuciły mi się w oczy jakieś wyraźne zmiany w ich zachowaniu na przestrzeni tak krótkiego wycinka gry.
Expeditions: Samurai
Rozwój postaci jest całkiem rozbudowany jak na turówki. Oprócz klasycznego dodawania punktów do statystyk, możemy wybierać także umiejętności pasywne i aktywne spośród wielu dostępnych w grze. Dzięki temu, choć wybieramy klasę postaci (przy okazji tworzymy ją w bardzo ubogim edytorze), to możemy w dalszej części gry pokierować jej możliwości nieco inaczej i nie musimy sztywno trzymać się tego, że jak wzięliśmy obrońcę to zostaniemy nim do końca. Oczywiście nie wiem jak będzie w dalszej części gry, ale na ten moment wygląda to obiecująco i czuję, że finalnie rozwój bohaterów będzie wystarczająco elastyczny, aby dostosować ich do swoich preferencji.
Expeditions: Samurai
GramTV przedstawia:
Jeśli chodzi o walkę, to tu jest znacznie lepiej niż pod kątem fabularnym. Możliwości bohaterów są wystarczająco zróżnicowane, a pola walki na tyle fajnie zaprojektowane, że jesteśmy w stanie wykorzystać sporo zagrywek taktycznych. Zawsze dobrze jest się rozeznać, który bohater poradzi sobie lepiej z danym typem przeciwnika, czy warto się skradać, czy wystawić kogoś jak tanka w pierwszej linii, aby inni mogli siać pożogę zza bocznych osłon. Bywa, że trzeba kombinować jak zbić komuś dodatkową osłonę, a czasem warto iść w myśl zasady „hurra, do boju!” i nad niczym się nie zastanawiać. Ogólnie rzecz biorąc, mechanizmy związane z częściowymi trafieniami, z pancerzem lub różnymi statusami sprawdzają się tu całkiem nieźle, choć jeśli graliście w gry turowe gry RPG, to nie znajdziecie tu niczego czego byście już nie znali. Twórcy po prostu korzystają ze sprawdzonych sposobów i możliwości bohaterów.
Expeditions: Samurai
Generalnie można się tu fajnie pobawić, choć twórcy z pewnością będą musieli popracować nad balansem. Zauważyłem, że broń palna jest wyraźnie OP, choć miejmy na uwadze, że od czasu gdy skończyłem grać wszedł już jeden patch i mogło to ulec zmianie, ale tego już nie sprawdziłem. Jednak w momencie gdy grałem, to różnego rodzaju pistolety wręcz zachęcały do korzystania z nich w wielu sytuacjach, choć część mnie chciała grać z wykorzystaniem broni białej. Ta jednak wymagała znacznie więcej kombinowania w trakcie starć, więc miałem zagwozdkę czy iść na łatwiznę czy jednak trochę się pomęczyć. Całkiem fajnie sprawdza się także mini gra w postaci skradania i jak nie lubię skradanek tak ten element był intuicyjny, przyjemny i nawet bardzo pomocny w niektórych sytuacjach.Tutaj jeszcze dodam, że słowo ekspedycja wywołuje u mnie myśl wielkiej przygody, ale eksploracja w Samurai jest niestety znikoma. Przemieszczając się po lokacjach w zasadzie nie ma czego szukać, gdzie się zapuszczać i za czym rozglądać. Jestem przekonany, że w tej sytuacji większość graczy po prostu będzie chodziło od znacznika do znacznika, a szkoda ponieważ tego typu gra aż prosi się o szczegółowe badanie nowo odkrytych lokacji. Hello! Przecież to EKSPEDYCJA! Czułem się jakbym wcale nie przybył odkrywać intrygującej Japonii, a zamiast tego jakbym trafił do swoich sąsiadów u których mniej więcej wiem co gdzie jest. Poczucie przygody w zasadzie tutaj nie istnieje.
Expeditions: Samurai
Zwrócę także uwagę na oprawę graficzną i to jest ta jedna rzecz, którą porównam z poprzednimi edycjami. Wiem, że poprzednie gry z serii Expeditions miały zdecydowanie bardziej realistyczną grafikę, natomiast Samuraj ma ją mocno stylizowaną, nieco baśniowo-komiksową. Zdaję sobie sprawę z tego, że wieloletni fani mogą mieć wobec takiego zabiegu spore zastrzeżenia, jednak mnie to w żaden sposób nie odrzuciło (przypominam, to moja pierwsza styczność z Expeditions). Całość wygląda atrakcyjnie zwłaszcza jeśli chodzi o otoczenie. Jakość niektórych tekstur mogła by być ciut lepsza, bowiem czasem niektóre elementy wyglądają na rozmyte, ale generalnie nie było to dla mnie złe doświadczenie.Właściwie czułem się trochę jakbym grał w jakąś japońską wersję Divinity. To jednak kwestia gustu, więc sami musicie odpowiedzieć sobie na pytanie czy taki styl graficzny wam odpowiada.
Expeditions: Samurai
W kwestiach technicznych – Expeditions Samurai radziło sobie u mnie całkiem dobrze. Prawdę mówiąc nie trafiały mi się błędy, nigdzie się nie zablokowałem, nigdzie nie zepsuła mi się animacja, można więc założyć, że na ten moment jest to całkiem solidnie wykonana gra, choć z pewnym wyraźnym mankamentem. Jej dużym problemem jest z pewnością praca kamery, która czasami gubi się za wysokimi przeszkodami, a innym razem nagle bez wyraźnego powodu przestaje podążać za biegnącym bohaterem. Troszkę to irytowało, ale tez nie rozwalało całej rozgrywki. Poza tym gra śmigała na moim PC bardzo dobrze.
Expeditions: Samurai
Czy ten mały wycinek zachęcił mnie do zagrania w pełną wersję gry, która ma wyjść 2027 roku? I tak i nie. Gameplay po części mnie zachęcił, ale już prowadzenie dialogów oraz znikoma eksploracja na ekspedycji – niekoniecznie. Jestem zawieszony gdzieś po środku. Nie nakręcam się, choć pewnie zagram, ale też nie płakałbym gdyby nagle ten projekt z jakiegoś powodu został zakopany. Jest tu ewidentnie jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, ale myślę, że potencjał jest, tyle że nie wiem na ile wykorzystają go twórcy. Na pewno przydałaby się także polska wersja językowa, chociaż w formie napisów, bowiem zdaję sobie sprawę z tego, że sporo osób może się odbijać od takich fabularnych tytułów właśnie z tego powodu. Mam też nadzieję, że dalsza część gry będzie znacznie bardziej angażująca, a eksploracja ulegnie jakiejś poprawie, bowiem już samo to, mocno poprawi odbiór produkcji. Jak to mówią mechanicy – “jeździć, obserwować”. W tym przypadku zrobię tak samo – “grać, obserwować”.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!