Vaiana – recenzja filmu. Disneyowskie deja vu

Radosław Krajewski
2026/07/10 20:00
0
0

W kinach pojawił się aktorski remake Vaiany. Oceniamy, czy po udanym Lilo & Stitch Disney potrafił utrzymać formę.

Drobnostka

Od premiery animowanej Vaiany minęło tylko dziesięć lat, a już na dużym ekranie możemy oglądać aktorski remake. Gdy podobne wersje otrzymywały Mała syrenka, Król Lew, Księga dżungli, czy nawet Lilo i Stitch, miało to jak najbardziej seans. Dosyć stare, dwuwymiarowe animacje mogą nie być zbyt atrakcyjne dla obecnych dzieci i nastolatków, więc aktorskie reinkarnacje pozwoliły wytwórni na sprzedanie drugi raz tego samego. Problem z Vaianą jest jednak inny, gdyż animowany film wciąż się nie zestarzał, a nawet zyskał drugie życie dwa lata temu, gdy w kinach pojawiła się druga część, przywracając jedynkę, która stała się hitem na streamingu. Prawda jest jednak taka, że po serii blamażów na różnych polach, Disney potrzebuje hitów, które przyniosą im spore zyski. Gdy w studiu brakuje kreatywności, nie ma lepszego sposobu, niż sięgniecie po znany już utwór i przerobienie go w jakikolwiek sposób. Vaiana stała się ofiarą tej mentalności i zamiast kontynuować animowaną historię, Disney zdecydował o zrobieniu aktorskiej wersji. Czy to film zdecydowanie zrobiony zbyt wcześnie? Czy ta produkcja jedynie żeruje na animowanym hicie? Właściwie to tak, co nie znaczy, że to zła produkcja. Wręcz przeciwnie, gdyby wymazać animację i byłaby to oryginalna historia, to stałaby się nie mniejszym przebojem od swojego pierwowzoru.

Vaiana
Vaiana

Historia jest identyczna jak w Vaianie z 2016 roku. Wyspa Motunui popada w coraz większą nędzę spowodowaną gnijącymi plonami i brakiem ryb. Córka wodza, Vaiana (Catherine Laga'aia), postanawia podążyć za głosem serca i wyruszyć w podróż za rafę, aby odszukać półboga Maui’ego (Dwayne Johnson) i zmusić go do zwrócenia serca bogini Te Fiti, które ukradł wiele setek lat temu. Gdy dziewczyna w końcu odnajduje Maui’ego, ten okazuje się rozkapryszonym, zadufanym w sobie krętaczem i tchórzem, który ani myśli pomagać ludziom w ich niedoli. Interweniować musi sam Ocean, który wymusza ich wspólną podróż. Vaiana i Maui muszą najpierw odzyskać broń półboga, dzięki której może przemieniać się w różne zwierzęta. Na przeszkodzie do wykonania misji stoi również potężny Te Ka, ognisty potwór, który strzeże wyspy zamieszkałej przez Te Fiti. Vaiana nie ma wyboru i musi dokończyć swoją niebezpieczną misję, inaczej jej lud czeka zagłada.

Można byłoby ganić Disneya za brak kreatywności, leniwy autoplagiat, czy żerowanie na nostalgii i łatwy skok na kasę, bo właśnie tym wszystkim jest aktorska Vaiana. To po prostu ten sam film z 2016 roku, tylko przerobiony na wersję z aktorami. Gdy poprzednie remake’i kultowych animacji Disneya próbowały wprowadzać cokolwiek nowego, chociażby poprzez rozszerzanie wątków poszczególnych postaci, nowe sceny, czy piosenki, tak tegoroczna Vaiana to film przeniesiony niemal jeden do jednego z animacji. Zgadza się nie tylko historia, ale również poszczególne sceny, utwory, dialogi, czy kompozycje kadrów, a nawet ich klimat. Jeżeli więc nie znosicie takich remake’ów i uważacie je za zbędne, to w tej produkcji absolutnie nie macie czego szukać. Twórcy najwyraźniej wyszli z założenia, że po co psuć i ingerować w coś, co zadziałało za pierwszym razem. Z czcią podeszli więc do materiału źródłowego, nie mając odwagi, aby jakkolwiek w niego ingerować. Tym samym pod wieloma względami Vaiana z 2026 nie różni się niczym od Vaiany z 2016 roku, a animacja wciąż wypada lepiej, broniąc się większą energią, lepszą relacją między głównymi bohaterami, czy przede wszystkim bardziej pasującymi nadnaturalnymi motywami do animowanej formuły. Ale skłamałbym, gdybym nie przyznał, że mimo wszystko aktorska wersja mi się nie podobała.

Vaiana
Vaiana

Jeżeli więc lubicie Vaianę i uważacie ten film za jeden z lepszych od Disneya w ostatnich dziesięciu lub piętnastu latach, a do tego zwykłe przeniesienie tej historii do aktorskiego remake’u automatycznie nie dyskwalifikuje dla Was takiej produkcji, to śmiało możecie spróbować nowej wersji. Widać, że twórcy chcieli jak najlepiej wykorzystać animację i spróbować jak najwierniej ją odtworzyć, ale jednocześnie nie zatracić z niej ducha. Aktorska Vaiana ma w sobie sporo serca, które czuć już od pierwszych scen. Reżyser Thomas Kail, który wcześniej odpowiadał za Grease: Na żywo oraz Hamiltona, potrafił uchwycić magię animowanej wersji. Szczególnie piosenki robią wrażenie swoją inscenizacją, a króluje w niej utwór Maui’ego, gdzie wykorzystano również tradycyjną animację.

Błyszczeć

Skoro otrzymujemy wszystkie doskonale znane z animacji elementy, to film mógł wyróżnić się wyłącznie swoją realizacją. I trzeba przyznać, że nowa Vaiana jest zaskakująco kompetentna pod tym względem. Przede wszystkim film jest żywy, barwny i odpowiednio oświetlony, jakby nagle ktoś chciał zerwać z trendem hollywoodzkiego kina z ostatnich lat, w którym dominuje szarość i kolorystyczna bylejakość. Scenografie, kostiumy, charakteryzacje i przede wszystkim efekty specjalne stoją na bardzo wysokim poziomie. W sumie nie powinno to dziwić, gdyż według obecnych szacunków film kosztował aż 250 milionów dolarów, ale widzieliśmy już zbyt wiele, nawet jeszcze droższych porażek na tym polu z ostatnich lat. Warto więc docenić, że chociaż aktorska Vaiana jest drogim filmem, to przynajmniej w wielu scenach widać, na co poszły te pieniądze.

Vaiana
Vaiana

GramTV przedstawia:

Zdecydowanie poszły też na gażę dla Dwayne’a Johnsona, który powtarza rolę Maui’ego. I chociaż można się śmiać z jego kiepskiej peruki, tak widać, że aktor czerpie prawdziwą satysfakcję z odgrywania tej roli w zupełnie nowy sposób. Nawet jego mocno krytykowany strój, który miał jeszcze bardziej podkreślić muskulaturę, jakoś nie bardzo razi w oczy i widać, że w postprodukcji dołożono starań, aby aktor nie wyglądał głupio. Dzięki czemu mógł skupić się na aktorstwie i jego wersja Maui’ego wypada całkiem dobrze. Tak samo zresztą jak Vaiana w wykonaniu Catherine Laga'aia. Aktorka potrafiła nadać swojej postaci sporo zadziorności, błysku, ale i młodzieńczej energii. To bardzo dobra reinterpretacja tytułowej bohaterki, która jest bliska oryginału. Problem jest jednak taki, że zupełnie nie czuć chemii między aktorami. Ich wspólne sceny wypadają więc dosyć blado i zdecydowanie mniej wiarygodnie niż te znane z animacji.

Aktorska wersja Vaiany zdecydowanie byłaby hitem, gdyby nie była obciążona animowanym dziedzictwem sprzed dziesięciu lat. Wiele osób byłoby zachwyconych, gdyby była to oryginalna produkcja Disneya, która mogłaby stać się kolejną wielką marką, jak Piraci z Karaibów. Ale jakkolwiek wytwórnia by nie chciała, z którejkolwiek strony byśmy nie patrzyli, to wierna adaptacja historii, bohaterów, piosenek, scen, dialogów i praktycznie wszystkie, co znamy z animacji z 2016 roku. Wykonana bardzo dobrze, zrealizowana wręcz wzorowo, ale obarczona tym, że jest po prostu kopią, duplikatem, reprodukcją, repliką czegoś, co znamy już od dziesięciu lat. Dla nowych widzów nie będzie miało to znaczenia i otrzymają film, który z miejsca mogą pokochać. Jednak po co oglądać aktorską wersję, skoro animowana jest i tak o wiele lepsza? Najwyraźniej Disney nie chciał lub nie potrafił znaleźć odpowiedzi na to pytanie, ale i tak zlecił zrobienie nowego filmu. Przynajmniej nie jest to porażka pokroju Małej Syrenki, czy Śnieżki, ale jednak produkcja nie pozostawia po sobie aż tak dobrego wrażenia jak ubiegłoroczne Lilo & Stitch.

5,5
Aktorska Vaiana to kopia animacji. Twórcy nie wprowadzili niczego nowego, ale przynajmniej przyłożyli się do realizacji.
Plusy
  • Pod względem technicznym nie ma do czego się przyczepić: scenografie, kostiumy, charakteryzacje i efekty specjalne stoją na wysokim poziomie
  • Film zrywa z hollywoodzkim trendem i oferuje sporo żywych kolorów i jasnego oświetlenia
  • Inscenizacja piosenek robi wrażenie
  • Historia nadal się broni
  • Dwayne Johnson i Catherine Laga'aia sprawdzają się w swoich rolach
Minusy
  • To przeniesiona animacja niemal jeden do jednego
  • Brak jakichkolwiek zmian i nowości względem oryginału
  • Brak chemii między głównymi bohaterami
  • Po co oglądać ten film, skoro animacja i tak jest o wiele lepsza?
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!