Timberborn recenzja. Oczekiwałem Anno, a dostałem Factorio z bobrami.

Dzisiejszego wieczoru Timberborn wychodzi z Early Accessu na Steam. Rozbudowywana przez lata produkcja doczekała się w końcu pełnego wydania. Jednak czy twórcy nie pospieszyli się nieco z premierą?

Debiutancka produkcja z warszawskiego studia Mechanistry wzięła mnie trochę z zaskoczenia. Choć tytuł majaczył mi gdzieś na radarze premier, to nie byłem świadomy, jak wielkim uznaniem się cieszy (13 tysięcy graczy jednocześnie podczas w peaku na Steam). 96 proc. pozytywnych opinii w serwisie Valve mówi samo za siebie, jednak czy po ponad 4 latach we Wczesnym Dostępie obecną wersję można już nazwać skończonym tytułem? Mam co do tego nieco ambiwalentne odczucia…

Timberborn
Timberborn
Mechanistry

“Lumberpunkowy” city-builder z polskim rodowodem

Zacznijmy jednak od najważniejszego, czyli czym Timberborn tak naprawdę jest. To city builder w postapokaliptycznym świecie, w którym ludzkość wyginęła, a cywilizację odbudowują inteligentne bobry. Twórcy z Mechanistry opisują swój świat jako tzw. „lumberpunk”, bowiem większość odblokowywanych technologii i wznoszonych budynków jest tworzona na bazie drewna i zasilanych wodą. Naszym największym przeciwnikiem nie jest wrogie plemię czy inne gatunki, lecz... katastrofy naturalne z suszami na czele. Głównym trzonem rozgrywki jest odpowiednie zarządzenie topniejącymi zasobami drewna (zasadzenie i ścięcie nowych zajmuje sporo czasu), oraz tworzenie z nich domostwa, warsztatów produkcyjnych i obiektów użyteczności publicznej.

Przykładowo, żeby wyprodukować krakersy z pałki wodnej musimy wpierw zbadać technologię wodnego gospodarstwa, zbudować nad wodą plantację, zebrać i zmagazynować surowiec. Następny w kolejności do odkrycia jest młyn, w którym wytworzymy mąkę z naszych tataraków, jednak bez źródła zasilania (młynu wodnego, bądź turbiny wiatrowej) nie będzie to możliwe. No i trzeba te krakersy jeszcze gdzieś wypiec, czyli piekarnia zasilana odpowiednim paliwem również jest w tym momencie kluczowa.

Stwórz jedną wielką, szczęśliwą rodz… osadę bobrów

Naszą pierwszą (i każdą kolejną) rozgrywkę zaczynamy od wybrania plemienia (w tej chwili dostępne są dwa: Folkogony i Żelazozębi), jednej z ręcznie stworzonych map i poziomu trudności. Ze skromnej grupki kilkunastu bobrów z czasem rozwiniemy prosperującą społeczność. Jednak do tego celu będziemy musieli zaspokoić rosnące z przebiegiem gry potrzeby naszych podopiecznych. I tak jak na początku wystarczy im ciepły kąt do spania i marchewki do jedzenia, tak po upływie kilku dni, będzie trzeba zapewnić więcej udogodnień. Między innymi drugie plemie Żelazozębów odblokujemy po przekroczeniu progu 15 punktów udogodnień. I tutaj dochodzimy do kluczowej kwestii, bowiem o ile pod kątem mechanizmów rozgrywki jest to wybitnie opracowany i rozbudowany tytuł, tak na ten moment brakuje mu „pierwiastka fabularnego”, który zachęcałby do odkrywania coraz to nowszych rzeczy.

Całkiem rozbudowany samouczek pozwala nam zapoznać się, nie tylko z podstawami rozgrywki, ale i co bardziej skomplikowanymi zasadami panującymi w świecie gry. Szkoda tylko, że poza klimatycznym filmikiem wprowadzającym zabrakło później jakiejkolwiek kampanii fabularnej, czy nawet prostego mechanizmu misji i zadań do wykonania. Aktualnie, mimo że Mechanistry ogłasiło wersję 1.0, to uważam że jednak trochę mu brakuje do pełnego wydania. Tytułowe porównanie nie wzięło się znikąd. Jestem ogromnym fanem Anno 1800, szczególnie dodatku, który wprowadził bardziej rozbudowany przemysł, traktory i sterowce lecz tam poza trybem wolnej gry udostępniono również długi i całkiem ciekawy tryb fabularny. Na ten moment Timberborn zdecydowanie bliżej jest do produkcji Wube Software, niż sztandarowej strategii Ubisoftu.

Perfekcjonizm pod kątem mechanizmów rozgrywki odbił się na jakości opowiadanej historii

Rozumiem, że studio może mieć ograniczone zasoby i skupiło się przede wszystkim na dopracowaniu rozgrywki i mechanizmów stojących za skomplikowaną siecią zależności w naszej osadzie, jednak to co najbardziej lubię w strategiach ekonomicznych to właśnie te immersyjne historyjki, czy spontaniczne wydarzenia w naszej społeczności, na które musimy reagować. W Anno 1800 mieliśmy codzienne wydanie gazety, protesty mieszkańców i sporo pobocznych zadań do zrealizowania. Z kolei w Against the Storm trzeba było mieć z tyłu głowy, że jesteśmy królewskim wysłannikiem, który ma konkretną misję do zrealizowania, a sekrety poukrywane na mapie zachęcały do jej odkrywania. W Timberborn niestety, ale tego brakuje. Absolutnie nie znaczy to jednak, że nie można się przy niej świetnie bawić i optymalizować procesów w celu stworzenia idealnej i samowystarczalnej osady! Odbiór gry w społeczności jest niemal jednogłośnie pozytywny i wcale się temu nie dziwię, bo na rynku brakuje dobrych strategii.

GramTV przedstawia:

Jedno muszę przyznać na pewno i jest to fakt, że tytuł wręcz emanuje swoim autorskim urokiem i klimatem, który jest nie do podrobienia. Patrzenie na nasze bobry, kiedy uwijają się w ukropie przy przenoszeniu belek drzew albo po prostu relaksują się na hamaku jest przyjemnie relaksujące. Rzekłbym wręcz, że z uwagi na powolne tempo rozgrywki jest to wręcz idealna „cozy” produkcja do włączenia po ciężkim dniu w pracy, kiedy po prostu chcemy się zrelaksować i patrzeć jak nasi podopieczni osiągają kolejne sukcesy.

Spory potencjał na rozwój w przyszłości

Całość jest okraszona wpadającą w oko oprawą graficzną i niezłym systemem fizyki wody, czy „quasi-fizycznym” modelem zarządzania energią. Gameplay jest uzupełniany przez spokojną, folkową muzykę. Animacje są płynne i szczegółowe, a każdego „bobera” można przeanalizować pod kątem indywidualnych potrzeb. I tutaj jest kolejny aspekt, który można by było rozwinąć. Skoro zarządzamy stosunkowo małą społecznością, dlaczego nie rozwinąć bardziej mikrozarządzania i nadać naszym zębatym przyjaciołom indywidualnych cech charakteru bądź predyspozycji zawodowych?

Choć ogólny wydźwięk tej recenzji może wydawać się negatywny, to po prostu jest wynik moich nieco przeszacowanych oczekiwań względem debiutanckiego projektu warszawskiego Mechanistry. W dalszym ciągu jest to bardzo rozbudowana pod kątem mechanik i zależności produkcja, jednak zabrakło ostatecznego szlifu na premierę i naturalnego rozwinięcia koncepcji o kampanię fabularną, czy przytoczone funkcjonalności. Jednak mogę ją polecić wszystkim miłośnikom zarządzania bazą i optymalizacji łańcuchów produkcyjnych, zaś Ci, którzy jak ja szukają fabularnej głębi mogą się czuć nieco rozczarowani.

7,5
Timberborn okazuje się całkiem przyjemnym, relaksującym tytułem któremu zdecydowanie nie brakuje głębi. Choć przydałoby się nieco więcej fabuły i rozbudowania lore produkcji, to miłośnicy city-builderów mogą spokojnie dodać tytuł do listy życzeń.
Plusy
  • Rozbudowana i angażująca rozgrywka
  • Mnogość ciekawych mechanik oraz zależności
  • Przyjemna oprawa audiowizualna i szczegółowe animacje
  • Prosty, acz obszerny samouczek tłumaczący nie tylko podstawy
  • Polska wersja językowa (napisy)
Minusy
  • Brak kampanii fabularnej
  • Odrobinę zmarnowany potencjał lore i uniwersum
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!