Gracze korzystający z Nintendo Switch mogą być względnie zadowoleni, ale co z resztą?
Tales of Berseria Remastered to prawdopodobnie najdziwniejsze i jednocześnie najbardziej bulwersujące mnie odświeżenie, jakie przyszło mi ogrywać. Rzecz w tym, że z remasterem raczej nie wiele ma wspólnego, choć nie można odbierać twórcom tego, że ten świetny tytuł został w miarę sprawnie przeniesiony na konsolę Nintendo Switch. Problem jest jednak znacznie głębszy...
Tales of Berseria Remastered
Recenzujemy Tales of Berseria Remastered
Tales of Berseria ma już kilka lat na karku, więc przypomnijmy sobie czym w ogóle jest ta gra, a będzie to istotne w kontekście tego, dlaczego remaster rozczarowuje. Tales of Berseria to gra jRPG, która pierwotnie ukazała się w 2017 roku na konsoli PlayStation 4 i jest to jedna z bardzo wielu produkcji serii spod szyldu „Tales of…”. To co wyróżnia Berserię i jednocześnie przyciąga mnie najbardziej to mroczniejszy klimat i bardziej dojrzała historia, która poza zwykłymi przerywnikami z dialogami bohaterów, jest również przedstawiana za pomocą naprawdę pięknie wykonanego anime. Do dziś zastanawiam się dlaczego nikt nie zrobił z tego pełnoprawnego anime, ponieważ przedstawiona w grze historia jak i sama jakość animacji stoją na bardzo wysokim poziomie.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
Wyśmienita historia
Skoro już przy historii jesteśmy, to fabuła opowiada o Velvet, czyli młodej kobiecie, którą poznajemy jako pełną sprzecznych emocji, walczącą z demonami i przeklętą przez własną tragedię. Jako dziecko Velvet straciła rodzinę w wyniku plagi, która zamienia ludzi w potwory, a po zdradzie przez bliską jej osobę, została sama i pozbawiona człowieczeństwa. Jej ciało w różnych sytuacjach przemienia się w demoniczny instrument, który my jako gracz, wykorzystamy w ramach zemsty. To właśnie pragnienie odwetu napędza kierowaną przez nas postać przez większą część historii. W tym czasie poznajemy jej ból, gniew i moralne rozterki, a wszystko składa się na naprawdę srogi ciężar emocjonalny do udźwignięcia. Dlatego z całej serii “Tales of” uważam, że Berseria jest najlepszą odsłoną pod kątem fabularnym, czasem wręcz bardzo trudną w odbiorze i raczej skierowaną do dorosłego gracza.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
Taktyczna głębia
Jak można się spodziewać po samej nazwie, która jasno sugeruje jakąś opowieść, cała gra przede wszystkim nastawiona jest na fabułę i relacje między postaciami. Naturalnie jednak, mamy tutaj gameplay i to całkiem przyjemny oraz intrygujący. Dlaczego to drugie? Otóż, jeśli chodzi o starcia i prowadzenie walki, rozgrywka nie jest jakoś wybitnie wymagająca, bowiem wystarczy jedynie mashować odpowiednie przyciski i lać potwora za potworem, ale głębia zabawy tkwi w taktyce i odpowiednim doborze kombinacji skilli. Tales of Berseria posiada charakterystyczny dla serii system walki zwany Liberation Linear Motion Battle System. To dynamiczny, zręcznościowy model walki, w którym akcja toczy się w czasie rzeczywistym, a gracz wykonuje ataki, uniki i wykorzystuje specjalne umiejętności oraz łańcuchy ciosów co jest kluczowym elementem taktycznym.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
Efekt tego jest taki, że pojedynki potrafią być widowiskowe i satysfakcjonujące, ale wymaga to od gracza dobrego opanowania systemu oraz przemyślanego tworzenia wspomnianych łańcuchów umiejętności. Plus jest taki, że skille można modyfikować w trakcie walki, więc na bieżąco jesteśmy w stanie kontrolować sytuację i dostosowywać możliwości Velvet do konkretnych typów przeciwników. Pamiętam, że swego czasu niektórzy uważali, iż system walki jest zbyt skomplikowany i niejasny, zwłaszcza w początkowych godzinach gry i nawet się z tym zgodzę, ale poświęcenie mu odrobiny czasu i zaangażowania wynagrodzi gracza w dalszej części zabawy. Mogę jedynie przyznać, że z czasem pojedynki z randomowymi mobkami stają się nużące i powtarzalne, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby w miarę możliwości je omijać.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
Poważna nominacja do żartu roku
Oprawa graficzna Tales of Berseria nigdy nie była wybitna i powiedziałbym nawet, że trąciła trochę erą PS3, choć gra pierwotnie była już wydana na nowszej czwórce. Nie da się ukryć, że tekstury i modele obiektów oraz postaci nie dorównywały innym produkcjom z tamtego okresu, a zbyt intensywne rozjaśnienie światła (efekt Bloom) powodowało czasem dyskomfort. Tutaj zgrabnie przejdźmy do Tales of Berseria Remastered, czyli odświeżonej wersji, która trafi na konsole obecnej generacji, PC oraz na Nintendo Switch. Naiwnie myślałem, że słowo “Remastered” w nazwie faktycznie coś zmieni na tym polu i tutaj zderzyłem się z bardzo twardą ścianą. Zacznijmy jednak po kolei czyli od samego Switchowego wydania, które miałem okazję testować.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
GramTV przedstawia:
Po pierwsze, Tales of Berseria Remastered trafia na pierwszego Switcha, a więc moja wersja na dwójce działa we wstecznej kompatybilności. Myślę, że domyślacie się co to powoduje. Tak, gra działa w 30 klatkach na sekundę, a nie w 60 czego po tak leciwej i niezbyt zaawansowanej graficznie grze mógłbym spokojnie oczekiwać. Tyle dobrze, że Switch 2 bez problemu radzi sobie z tym tytułem, więc nie ma żadnych spadków fps, nawet podczas najbardziej intensywnych animacji na ekranie. Mimo wszystko, jestem tym bardzo rozczarowany. Mam Berserię na PC i tam grałem w 60 klatkach na sekundę, więc początkowo trochę trudno było mi się przestawić. Nawet jeśli z czasem wyjdzie jakiś upgrade jak to zwykle ostatnio u Nintendo bywa, to i tak, brak lepszego klatkarzu w takiej grze na premierę to mały policzek.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
Pod drugie… gdzie w tym wszystkim jest remaster? Nie wiem jak do końca ma się sytuacja na PC i PlayStation 5, ale na Nintendo Switch 2 gra wcale nie wygląda na zremasterowaną. Działa w rozdzielczości 1080p w trybie zadokowanym i 720p w trybie przenośnym, ale nie ma tu ŻADNYCH usprawnień graficznych względem oryginału, a nawet miejscami jest gorzej, bowiem czasami wariowały mi cienie podczas ruchu postaci. Nie zawsze, ale zdarzało się, że mrugały, zwłaszcza w pierwszej lokacji gdzie było sporo drzew, które rzucały bardzo wiele cienia na otoczenie. Mogę też podejrzewać, że nie będzie żadnych usprawnień w wersjach konsolowo-pecetowych. Dlaczego? Otóż o ile w polskim opisie widnieje zdanie o lepszej oprawie graficznej, tak z angielskiego Steama z jakiegoś powodu usunięto tę informację, chociaż wcześniej była ona podana. To nie jest przypadek, bo jeśli te wersje będą wyglądały tak samo jak Switchowa to absolutnie nie dziwię się, że zmieniono ten opis. Szkoda tylko, że na polskim Steamie nadal widnieje to zdanie i prawdopodobnie wprowadza konsumentów w błąd, bo nie sądzę że będzie tutaj jakkolwiek lepiej patrząc po screenach i trailerach. Obym się mylił, ale obserwując komentarze fanów serii pod zwiastunami remastera, Ci również dają do zrozumienia, że nie widzą absolutnie żadnej różnicy względem poprzedniej wersji, a to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że raczej mi się to nie przewidziało.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
Co zatem zmienia ten “remaster”? Po pierwsze, gra wylądowała na Switchu gdzie jej wcześniej nie było. To akurat ma sens i fajnie że ten tytuł może trafić do nowych odbiorców bo to po prostu kawał niezłego jRPG, głównie pod kątem fabularnym. Jedynymi nowościami są elementy quality of life. Przede wszystkim pojawiły się znaczniki na mapie i teraz łatwiej znaleźć lokalizację lub postać do której musimy się udać. Tego czasami faktycznie brakowało, zwłaszcza że produkcja ma wiele różnych ścieżek i pomniejszych lokacji pomiędzy którymi trzeba lawirować często kilkukrotnie. Drugą nowością jest tak zwany grade shop, czyli miejsce w którym możemy wykupić sobie kilka ułatwień rozgrywki, na przykład więcej zdobywanego expa, szybsze ulepszanie skilli, więcej HP dla postaci i tym podobne. To są na pewno fajne opcje dla graczy, którzy chcą się skupić wyłącznie na fabule, ograniczając trudność starć do minimum. Co dalej? NIC! Teraz uwaga. Tales of Berseria Remastered wyceniana jest na niecałe 170 złotych. Podkreślmy to: 170 złotych ZA DWA MAŁE ULEPSZENIA. Czy to jest żart? Może gdyby to się nie nazywało remaster, a jedynie “edycja ostateczna” lub coś w podobnym stylu, to dałoby radę przełknąć tę sytuację, ale i tak byłoby to nieco naciągane.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
W przypadku Switcha taka cena jest poniekąd akceptowalna, bowiem dla tej konkretnej konsoli jest to w pewnym sensie nowa gra i faktycznie użytkownicy sprzętu od Nintendo będą mieli pierwszy raz okazję zagrać w tę naprawdę dobrą produkcję. Ale co z innymi wersjami? Szkoda, że nie mogłem tego zweryfikować “na własnej skórze”, ale jeśli wspomniana wyżej sytuacja się potwierdzi i faktycznie nie będzie żadnych konkretnych zmian przede wszystkim w grafice to ktoś może poczuć się oszukany. Mam Berserię na PC i dzisiaj stara wersja wygląda naprawdę dobrze – i co ważne w kontekście tej recenzji – tak samo jak na Switchu 2, ale faktycznie brakuje jej tych dwóch nowych ułatwień. Wychodzi więc na to, że finalnie remaster niczego nie zmienia, a gdybym wpadł na pomysł wydania 170 złotych na zremasterowaną grę na PC, to wtopiłbym tylko sporo kasy, otrzymując tak naprawdę ten sam produkt z dwoma ułatwiaczami, które powinny pojawić się w jakimś skromnym patchu. Przestrzegam was, żebyście byli czujni w przypadku remastera na PC, PlayStation i Xbox, ale jednocześnie podkreślam, że nie testowałem tych wersji, a jedynie tę na Nintendo Switch 2 i to właśnie ona jest przeze mnie oceniana.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
Podsumowanie
Tales of Berseria Remastered na Nintendo Switch 2 to nadal ta sama, bardzo dobra gra jRPG. Historia i taktyczna warstwa starć nadal świetnie sprawdzają się w 2026 roku, ale jednak brak dedykowanej wersji dla drugiego Switcha i działanie gry w 30 klatkach na zasadzie wstecznej kompatybilności jest nieco rozczarowujące. Boli mnie też cały czas słowo remaster, bowiem gra na drugim pstryczku wygląda tak samo jak moja wersja z PC, a jedynie dodaje funkcje quality of life, więc naprawdę lepiej by to wyglądało, gdyby tego dopisku nie było, to po prostu ta sama gra. Tak czy inaczej, użytkownicy Nintendo otrzymali właśnie fajnego japońskiego erpega i w przypadku tej konkretnej konsoli można spokojnie brać zakup pod uwagę. W przypadku innych wersji, lada moment się okaże, ale coś czuję, że cena nie uzasadni takiego wyboru.
Tales of Berseria Remastered na Ninteno Switch 2
Jako sama gra Tales of Berseria miała by u mnie ocenę 7-8. Na nieszczęście tego wydania, muszę jednak ocenić sam remaster, a ten no cóż… jest baaaardzo daleki od oczekiwań.
3,0
Super, że Berseria wyszła na Switcha, ale remasterem tego produktu bym nie nazwał.
Plusy
To nadal ta sama dobra gra, w niezmienionej formie (o ironio)
Nowe funkcje quality of life bywają przydatne, zwłaszcza znaczniki na mapie
Technicznie Berseria na Switchu jest wykonana bardzo dobrze. Gra działa stabilnie i nie generuje problemów...
Minusy
...niestety działa we wstecznej kompatybilności w jedynie 30 klatkach na sekundę, co jest sporym rozczarowaniem
Problemy z cieniami w niektórych lokacjach.
Brak namacalnych różnic kwalifikujących grę jako remaster. To dosłownie ten sam produkt, który był wydany kilka lat temu