27 marca do kin w Polsce wchodzi brazylijski film, który zyskał międzynarodowy rozgłos i szerokie uznanie. Jakie tajemnice skrywa Tajny agent?
Jaki jest Tajny agent? Film zyskał rozgłos w sezonie nagród, dlatego trudno przejść wobec niego obojętnie. Jego tytuł może sugerować kino szpiegowskie, ale odradzam nastawianie się na tego rodzaju doświadczenie. Thriller? Trudno powiedzieć. Pod pewnymi względami – owszem. Dramat? Tak, chyba najbardziej. A może komedia lub horror? To może zabrzmieć zaskakująco, ale elementy tego rodzaju wypowiedzi także znajdziemy w tym filmie. Największą jakością tego dzieła jest jego wielowarstwowość i – co za tym idzie – wieloznaczność. Punktem wyjścia jest jednak trudna polityka.
Tajny agent
Wszystko tu jest nieoczywiste
Przenosimy się do Brazylii lat 70. To czas, gdy władzę w tym kraju sprawowała wojskowa dyktatura. Z czym to się wiąże? Niewiele różniło się to od naszego stanu wojennego. Cenzura, prześladowania polityczne i represje wobec opozycji były codziennością, a społeczeństwo nauczyło się żyć w cieniu nieufności i strachu. Co jednak ciekawe, pomimo mroku tamtych czasów twórcy filmu postanowili pokazać tę brutalną rzeczywistość reżimu w zaskakująco jasny sposób. Akcja dzieje się w trakcie świętowania karnawału, który – jak wiadomo – w Brazylii obchodzony jest wyjątkowo żywo. Pod tym groteskowym kostiumem kryje się jednak cała masa społecznych napięć.
Wielbiciele gier takich jak Far Cry 6 szybko poczują znajomy klimat w Tajnym agencie — brutalna dyktatura i wszechobecna inwigilacja sprawiają, że każdy krok bohatera może mieć dramatyczne konsekwencje. Podobnie jak w fikcyjnym kraju Yara, bohater przytaczanego filmu staje w obliczu świata, w którym władza kontroluje każdy aspekt życia, a zwykli obywatele żyją w ciągłym strachu przed represjami. Jednak w przeciwieństwie do gry cechą filmu nie jest nieustanne podkręcanie napięcia, lecz jego rozpraszanie — jakby twórcy chcieli powiedzieć, że nic z tego, co się dzieje, nie jest na tyle niezwykłe, by nie można było czerpać radości ze zwykłej codzienności.
Główny bohater, Armando, choć znalazł się na liście osób do eliminacji, niespecjalnie zdaje się tym przejmować. Ma bowiem o wiele większy problem – chce odnaleźć swojego syna, choć wie, że zbliżenie się do niego narazi na niebezpieczeństwo także jego. Ta podróż prowadzi go do innych ukrywających się opozycjonistów, z którymi wchodzi w relacje.
Brazylia lat 70. i cień dyktatury
Nie jest to opis wartkiej akcji, bo też film nie jest tak skonstruowany. Tak jak sugerowałem, w Tajnym agencie dominują dwie uzupełniające się siły. Z jednej strony czujemy zagrożenie, jakie wisi nad bohaterem, z drugiej strony Kleber Mendonça Filho – reżyser i scenarzysta – opowiada tę historię tak, jakby przytaczał własne wspomnienia, z których wyparte zostały wszelkie znamiona bólu. To się zgadza, bo twórca wraca tu do świata swojego dzieciństwa – do Recife lat siedemdziesiątych. Perspektywa dziecka, które zapamiętuje raczej atmosferę miasta, drobne sceny z codzienności i fragmenty zasłyszanych historii niż samą polityczną przemoc, tłumaczy ten osobliwy ton filmu: napięcie jest stale obecne, lecz jakby przefiltrowane przez pamięć, która z czasem łagodzi ostre kontury wydarzeń.
Na Tajnego agenta można spojrzeć z wielu stron. W internecie natrafiłem na dość celną interpretację filmu, dotykającą chyba jego najciekawszej warstwy. Opowieść Mendonçy Filho rozgrywa się przecież na dwóch planach. Z jednej strony oglądamy historię prześladowanego bohatera, z drugiej – wydarzenia te istnieją już jako materiał do rekonstrukcji: wycinki prasowe, nagrania i ślady przeszłości, które studiuje pewna kobieta. To sprawia, że wiele scen wygląda jednocześnie jak wspomnienie i jego interpretacja. Dobrym przykładem jest powracający motyw „nogi”, o której piszą gazety. Najwyraźniej był to rodzaj prasowego kodu – sposób mówienia o zbrodniach władzy, których wprost nazwać nie było wolno. Czytelnicy mogli więc brać tę historię dosłownie, niemal groteskowo, a absurd pomagał oswoić bardzo realny strach.
Tajny agent
Pamięć i interpretacja
Ten motyw prowadzi do jednej z najbardziej osobliwych scen filmu – znalezienia ludzkiej nogi w brzuchu rekina. Nagle metafora zaczyna wyglądać jak rzeczywistość, a rzeczywistość jak plotka czy legenda. W tle pojawia się nawet echo Szczęki Steven Spielberg, które wracają do kin, jakby fikcja mogła pomóc mieszkańcom oswoić własne lęki. Podobny mechanizm dotyczy zresztą syna bohatera. Jako dziecko boi się filmu o rekinie, dopóki go nie zobaczy. W finale spotykamy go już jako dorosłego i wygląda na to, że z historią ojca jest podobnie: dopóki pozostaje opowieścią złożoną z artykułów i nagrań, można ją oglądać z dystansu. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta opowieść zaczyna odsłaniać prawdę. Wtedy fikcja przestaje być bezpiecznym schronieniem.
GramTV przedstawia:
Ciekawie wypada rola Wagnera Moura, aktora znanego z Narcos, nominowanego za tę rolę do Oscara. W Tajnym agencie gra w sposób zaskakująco powściągliwy, momentami wręcz mało wyraźny. Można by to traktować jako zarzut, ale trudno nie zauważyć, że postać Armando funkcjonuje w filmie przede wszystkim jako zanikające wspomnienie jego syna – stąd kontury bohatera są rozmyte, a ekspresja aktora ograniczona. Mimo to jedna scena zostaje w pamięci: retrospekcja, w której Armando konfrontuje się z człowiekiem, który już za chwilę pozbawi go pracy, a w niedalekiej przyszłości będzie chciał odebrać mu życie. To moment cichy, pozbawiony patosu, ale gęsty od napięcia. Można powiedzieć, że to rola wielka, bo daleka od nachalności, choć jednocześnie mała, bo schowana jakby za cieniem – kluczowa dla narracji, lecz posiadająca zbyt mało argumentów, by sama w sobie stanowić wyróżniającą się wartość filmu.
Dziwność działa tu jak magnes
Ciekawostkę stanowi także epizod Udo Kier – legendarnego niemieckiego aktora, którego filmografia od dekad pełna jest ekscentrycznych, często niepokojących postaci. W Tajnym agencie pojawia się on w krótkiej, ale znaczącej roli i – co trudno uznać za przypadek – wciela się w ukrywającego się w Brazylii nazistę. To drobny epizod, jeden z wielu barwnych portretów przewijających się przez film. Warto też dodać, że była to ostatnia rola tego charakterystycznego aktora.
To dziwny film – ale dziwność ta działa jak magnes. Tajny agent hipnotyzuje swoją innością i pozornym spokojem, który przez cały czas każe czekać na gwałtowną woltę. To kino szkatułkowe, które aż prosi się o powtórne seanse. Nie tylko po to, by tropić kolejne sensy i ukryte powiązania, lecz także po to, by na nowo zanurzyć się w tym specyficznym, niemal sielankowym obrazie Brazylii. Mendonça Filho co chwilę wykonuje tu zaskakujące ruchy: jeśli wydaje się wam, że wątek romantyczny zmierza ku klasycznemu rozwiązaniu, że przeciwnik bohatera doczeka się sprawiedliwej kary, a kulminacja przyniesie triumf dobra nad złem – warto szybko zrewidować te oczekiwania.
Bo to nie jest film o spektakularnym zwycięstwie nad złem. Raczej o tym, że obok zła toczy się zwyczajne życie. Ludzie pracują, rozmawiają, chodzą do kina, a historia przemyka gdzieś obok nich – czasem niemal niezauważona. Jak ciało leżące przy stacji benzynowej, które przez chwilę przyciąga spojrzenia, po czym staje się kolejnym elementem krajobrazu.
8,5
To kino, które zaskakuje formą, miesza gatunki i wciąga widza w wielowarstwową opowieść o przeszłości, pamięci i codziennym życiu w cieniu władzy.
Plusy
Film operuje kilkoma planami: przeszłością, wspomnieniami i rekonstruowaną historią z wycinków prasowych, co daje dużo pola do interpretacji
Unikalny klimat Brazylii lat 70. – sielankowa, barwna sceneria karnawału kontrastuje z cieniem dyktatury
Atmosfera budowana także wyrazistymi, kolorowymi zdjęciami i energiczną muzyką
Powściągliwa, subtelna i przez to nietypowa rola Wagnera Moura
Szkatułkowa forma zachęca do wielokrotnego seansu
Charakterystyczny Udo Kier w ostatniej roli życia
Minusy
Bierność fabuły i nużące tempo – niektórych widzów może zmęczyć
Wątki nie znajdują satsfakcjonującego rozwiązania, co może wydać się chaotyczne
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!