Stonemachia - recenzja. Soulslike, ale to szachy?

Mikołaj Berlik
2026/06/02 11:30
0
0

Nowe podejście do gatunku ze strony niezależnych twórców okazało się… zaskakująco dobre.

Podejmując się recenzji Stonemachia nie wiedziałem, czego spodziewać się po debiutanckim dziele Crossfall Games, czyli małego niezależnego studia. Kontrolowanie figur szachowych w grze inspirowanej gatunkiem soulslike brzmi bardzo interesująco. Dodatkowo przed startem mojej przygody tytuł cieszył się aż 96 procentami pozytywnych ocen na Steamie, więc byłem więc bardzo ciekawy, czym deweloperom udało się tak pozytywnie wypaść w oczach społeczności…

Stonemachia
Stonemachia

No właśnie, czym?

Przygodę w Stonemachia zaczynamy jako zwyczajny pionek, który nie ma żadnej specjalnej zdolności. Mimo to, nawet po poznaniu się z pozostałymi “klasami postaci” okazał się on on moją ulubioną formą przez całą kampanię. Stało się tak głównie ze względu na jego świetne dopasowanie do stylu walki, który jest łudząco podobny do Gry Roku 2019, czyli Sekiro: Shadows Die Twice. Mamy tu bowiem system parowania nagradzający nas za przewidywanie, w którym momencie zostaniemy uderzeni przez przeciwnika.

Na tym jednak kończą się główne -podobieństwa między wymienionymi produkcjami. Główną “rewolucją” jest system leczenia - FromSoftware przyjęło klasyczne podejście w postaci butelki z coraz to większą liczbą użyć. Z kolei w Stonemachia jesteśmy wyposażeni w latający okrąg napełniający się przy checkpointach, a także przy udanym sparowaniu ciosu wroga lub też po pokonaniu go. W praktyce działa to wspaniale i jest to zdecydowanie największy plus całej gry.

Stonemachia
Stonemachia

Fani serii Dark Souls z pewnością pamiętają zagorzałe dyskusje na temat różnic w systemie leczenia. W pierwszej i trzeciej odsłonie mamy bardzo ograniczone zasoby, w drugiej zaś z łatwością możemy wypełnić ekwipunek przeogromną liczbą przedmiotów leczących. W Stonemachia twórcy znaleźli perfekcyjny balans tego systemu, ponieważ zachęca on do uczenia się zachowań bossów - wprawieni w boju gracze nie powinni zatem narzekać na liczbę punktów życia.

Ale to jeszcze nie wszystko!

Dla osób preferujących unikanie ciosów zamiast niesamowicie satysfakcjonujących dźwięków zderzania się mieczy Stonemachia również ma coś w zanadrzu. Po wykonaniu uniku w idealnym momencie możemy wykonać własny atak, który powinien być zdecydowanie lepszy. Niestety, nie jest to do końca prawda - animacja kontrataku jest nieco przydługa i często wybijała mnie z rytmu parowania każdego ciosu.

Stonemachia
Stonemachia

Mówiąc jeszcze o systemie walki trzeba wspomnieć, że okno, w którym możemy odbić atak wroga jest bardzo długie, więc osoby mniej doświadczone mogą śmiało spróbować swoich sił w Stonemachia - tytuł nie prezentuje wygórowanego poziomu trudności, będąc jednocześnie wystarczająco wymagającym, aby czuć satysfakcję z osiąganych sukcesów. Jedynym minusem są tutaj bossowie, ponieważ nie jestem w stanie podać więcej niż dwóch pojedynków, które wyróżniły się czymś wyjątkowym. Wygląda to raczej na odwrót - starcia te wyglądają do siebie bardzo podobnie.

Prawie zapomniałem napisać o systemie “many” w Stonemachia - pokazuje to, jak nikły wpływ miał on na moją przygodę. Wykonując silny atak zużywamy niebieski pasek znajdujący się pod naszym życiem. Dzięki temu możemy przywołać małe figury szachowe lub skorzystać z innego specjalnego ruchu - zależnie od naszej obecnej formy. Często ryzykujemy wtedy otrzymaniem dodatkowych obrażeń, a potencjalne korzyści nigdy nie wydawały się uzasadniać sięgania po tę mechanikę.

Stonemachia
Stonemachia

Szachy? Niby tak…

Jak już wspomniałem, Stonemachia jest oparta na motywach znanych z szachów. Checkpointy przybrały postać szachownicy, podobnie jak hub gry, a główny bohater zmienia się w przeróżne figury znane z klasycznej gry. Brzmi to świetnie, jednak w praktyce okazało się nieco rozczarowujące.

GramTV przedstawia:

Goniec wyróżnia się bardzo szybkimi atakami, lecz nie jest przyjemny do kontrolowania, ani skuteczny w walce. Z kolei wieża jest najcięższą “postacią” - niestety jej obrażenia na sekundę pozostawiają wiele do życzenia. Skoczek wzbudził we mnie duże nadzieje, ponieważ zamiast miecza posiada on róg mający przeszywać wrogów. Niestety, okazał się on niepraktyczny, ale to właśnie jako koń możemy najszybciej przemieszczać się po mapie.

Stonemachia
Stonemachia

Pozostaje nam więc podstawowy pionek posiadający idealnie zbalansowane ataki zadające duże obrażenia w czasie i idealnie współgrające z systemem parowania. To właśnie dzięki niemu rozgrywka sprawiła mi ogrom przyjemności. Na samych walkach Stonemachia się jednak nie kończy - co z resztą?

Przechodząc coraz to większe wyzwania poznamy fabułę i świat oparty na włoskim folklorze. Sama historia nie wyróżnia się niczym szczególnym, lecz nie mogę jednocześnie powiedzieć o niej nic złego. Z kolei gracze chcący skupić się wyłącznie na brnięciu do przodu mogą ją kompletnie zignorować.

Stonemachia
Stonemachia

W grze znajdziemy także karty, dzięki którym przybierzemy ciekawsze formy znanych figur. Do tego w zakamarkach lokacji ukrywają się płyty winylowe służące za znajdźki. W tym miejscu twórcy wykazali się kreatywnością, ponieważ dzięki nim, niczym w Minecrafcie, możemy włączyć muzykę, która będzie towarzyszyć nam podczas rozgrywki. Jest to mała rzecz, jednak zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Grafika

Efekty wizualne w Stonemachia wzbudziły we mnie bardzo mieszane uczucia. W jednym momencie mogłem zachwycać się oświetleniem, postaciami oraz projektami otaczających mnie budynków tylko po to, aby chwilę później zderzyć się z odrażającymi teksturami oraz pomieszczeniami przypominającymi bardziej obszar, do którego trafimy raczej po wypadnięciu za granicę mapy. Mając jednak pod na uwadze wielkość i doświadczenie zespołu stojącego za projektem mogę przymknąć na to oko.

Stonemachia
Stonemachia

Kwestie techniczne

Stonemachia była przeze mnie ogrywana na komputerze wyposażonym w procesor 12th Gen Intel(R) Core(TM) i5-12400F z 2,50 GHz, 16 GB RAM i kartę graficzną NVIDIA GeForce RTX 3060 w rozdzielczości 1920x1080. Podczas rozgrywki na wysokich ustawieniach nie odczułem spadku klatek na sekundę, a w rogu ekranu widniało stabilne 60 FPS. Nie spotkałem się również z ani jednym błędem ani problemem technicznym, więc tutaj muszę przyznać twórcom Stonemachia duży plus.

Podsumowanie

Czy w moich oczach Stonemachia zasługuje na wspomniane na początku 96 procent pozytywnych ocen na Steamie? Raczej nie, ponieważ takie noty widzimy raczej przy prawdziwych hitach, a w przypadku dzieła Crossfall Games nie ma aż tak wielu powodów do zadowolenia. Niemniej, zdecydowanie nie żałuję podjęcia się wyzwania w szachowym świecie i miło będę wspominał tę przygodę.

7,5
Stonemachia zdecydowanie przebiła oczekiwania sprzed premiery. Pomimo tego nie jest to moim zdaniem obowiązkowa pozycja dla fanów gatunku.
Plusy
  • System walki, szczególnie parowanie wrogów
  • motywy szachowe
  • znajdźki w postaci winyli
  • klimatyczny świat oraz grafika…
Minusy
  • …która miejscami rozczarowuje
  • przydatność innych figur szachowych w walce
  • projekty większości bossów nie zapadają w pamięć
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!