W kinach zadebiutował nowy horror science fiction, będący atrakcyjną alternatywą dla The Last of Us. Oceniamy, czy humorystyczne elementy pomagają przetrwać tę epidemię zabójczego grzyba.
Morderczy grzyb
Chociaż cordyceps znany jest naukowcom od prawie dwustu lat, to popkultura skutecznie unikała potencjału tego nietypowego grzyba. Dopiero deweloperzy z Naughty Dog pokazali, jak można go wykorzystać, łącząc stylistykę postapokaliptyczną z opowieścią o zombie. Tak narodził się The Last of Us, który najpierw podbił konsole PlayStation, a kilka lat później również HBO Max serialową adaptacją. Nic więc dziwnego, że inni twórcy chcą uszczknąć coś z tego tortu, prezentują alternatywne rozwiązania dla cordycepsu. Z takiego założenia wyszli twórcy nowego horroru science fiction Skażenie, którzy zamiast kolejnej mrocznej historii, proponują sporo akcji i humoru, tworząc wybuchową mieszankę, mającą jednak kilka poważnych problemów.
Skażenie
Film opiera swoją historię na prawdziwej katastrofie amerykańskiej stacji kosmicznej Skylab, której szczątki spadły na Ziemię w 1979 roku. Jedna z nich trafiła do małej wioski w Australii, stając się lokalną atrakcją. Wiele lat później jeden z lokalnych mieszkańców dzwoni po pomoc, twierdząc, że coś wydostało się z elementu stacji i morduje wszystkich ludzi. Na miejscu pojawia się epidemiolożka Hero Martins (Sosie Bacon) wraz z Robertem Quinnem (Liam Neeson) i Trini Romano (Lesley Manville), wojskowymi agentami do zwalczania bioterroryzmu. Szybko odkrywają groźnego grzyba, który rozprzestrzenia się w najbardziej niebezpieczny sposób, zdolny błyskawicznie zainfekować każdy żywy organizm i pozbawić go życia w każdej chwili. W końcu dochodzi do tragedii, ale ostatecznie udaje się zabezpieczyć zagrożenie. Kilkanaście lat później w miejscu starej wojskowej bazy znajduje się firma oferująca garaże do przechowywania swoich rzeczy. Na nocną zmianę melduje się Travis (Joe Keery), który zaczyna słyszeć tajemnicze pikanie. O swoim odkryciu informuje Naomi (Georgina Campbell), która wkrótce kończy swoją zmianę. Razem postanawiają zbadać źródło dźwięku, odkrywając ukryte pomieszczenie z aparaturą, która zdradza, że pod garażami znajduje się cała sieć podziemnych korytarzy. Postanawiają je zbadać, nie wiedząc, że grzyb zdołał już wydostać się ze swojej kryjówki i gotowy jest zarażać każdego, kto się do niego zbliży.
Początek filmu jest naprawdę dobry i nie zapowiada późniejszej zmiany tonu historii. Wraz z trójką bohaterów powoli odkrywamy prawdę o śmiertelnie groźnym grzybie, widząc skutki zakażenia. To scena rodem z najlepszych horrorów o zombie, pełna napięcia i gęstej atmosfery. Film nie szczędzi nawet klasycznych jump scare’ów, które mają dodatkowo podnieść ciśnienie widzowi. Wszystko tu się zgadza i aż szkoda, że reżyserowi Jonny’owi Campbellowi nie udaje się tego utrzymać do samego końca. Rozumiem, że Skażenie w założeniu miało być horrorwym akcyjniakiem z komediowym zacięciem, a nie pełnoprawnym kinem grozy, ale dając widzowi tak obiecujące otwarcie, ciężko później nie poczuć przynajmniej lekkiego rozczarowania. Nie oznacza to jednak, że film nie ma już nic do zaoferowania i z każdą minutą jest tylko gorzej. Wręcz przeciwnie, to nadal interesująca historia, choć paradoksalnie najlepsza jest wtedy, kiedy wychodzi poza garażowe otoczenie.
Skażenie
Film wyprodukowano za niewielkie pieniądze, więc mocno ograniczono liczbę lokacji i bohaterów, z tego względu większość czasu spędzimy wraz z głównymi postaciami w wielkim magazynie oraz jego podziemnych tunelach. I tu dochodzimy do dużego problemu Skażenia, czyli dwójce bohaterów. Joe Keery i Georgina Campbell naprawdę nieźle odgrywają swoje postacie i nawet łapią ze sobą chemię, ale Travis, a w szczególności Naomi są grubymi nićmi szyci. To nie są dobrze napisane postacie i bazują na swoich pojedynczych cechach, a co więcej charakterologicznie są do siebie całkiem podobni. Naomi to ta bardziej przebojowa, odważna i pewna siebie dziewczyna, zaś Travis, chociaż podkreśla, że ma problemy z uległością, to nie tylko słucha się każdego jej polecenia, co sam pcha się w kolejne problemy. Gdyby Travis był bardziej bierny, ale wynikałoby to z jego społecznego nieprzystosowania lub lęku, ta postać wiele by zyskała. Tak to mamy parę podobnych do siebie bohaterów, którzy początkowo interesują, ale im dłużej z nimi przebywamy, zaczynają męczyć. Plusa taki, że przynajmniej nie są irytujący i na końcu nie życzymy im przykrego końca.
Liam Neeson znów na ratunek
Na szczęście jest jeszcze Robert, w którego wciela się Liam Neeson, który gra, jakby występował w kolejnym swoim akcyjniaku. Gdy tylko pojawia się na ekranie, robi się poważniej, a dzięki temu ciekawiej. Chociaż w jego wątku również nie brakuje humoru, żeby tylko wspomnieć o wykradnięciu pewnego cennego przedmiotu z domu syna Trini, czy też późniejszej rozmowie o „bombie w walizce”, to film odzyskuje trochę namiastkę tego, co otrzymaliśmy w prologu. Do tego dochodzi cały wojskowy wątek z „Abigail”, w którą wciela się Ellora Torchia i Skażenie skacze pod względem tonu i stylistyki, nie zawsze trafiając celnie w to, o czym film aktualnie opowiada.
Skażenie
GramTV przedstawia:
W połowie filmu zdarzają się również gorsze momenty i odkrycie przez bohaterów tajemnicy można byłoby skrócić, aby nadać Skażeniu większej dynamiki. Ten czas można byłoby wykorzystać na rozbudowanie wątku Griffina (Gavin Spokes), szefa Travisa, który planuje skok na jeden z garaży, aby wraz z grupą motocyklistów wykraść cenne przedmioty i wzbogacić się. Twórcy wyszli z założenia, że ich historia wymaga ludzkiego antagonisty, ale Griffin radzi sobie w tej roli co najwyżej przeciętnie. Przyczepić się można również do nie najlepszych efektów specjalnych. Niski budżet tłumaczy miejscami kiepskie CGI, które zresztą chętnie wykorzystywane jest przez twórców, ale czasami można było kreatywniej podejść do niektórych scen, aby pozostawić pewne niedopowiedzenia i bardziej podkreślić horrorowi charakter produkcji.
Skażenie miało o wiele większy potencjał, nawet w konwencji komediowego horroru science fiction. Źle rozłożone akcenty, nagłe zmiany tonu opowieści oraz dwójka podobnych do siebie bohaterów sprawia, że miejscami film zaczyna nudzić. Na szczęście reżyser Jonny Campbell ma kilka asów w rękawie, głównie w postaci granej przez Liama Neesona i jego wątku, który wybija się poza inne. Nie jest to historia na miarę The Last of Us, ale Skażenie sprawdzi się na niezobowiązujący wieczorny seans w kinie.
6,0
Skażenie bywa nierówne i rozczarowujące, ale to film sprawiający sporo rozrywki, szczególnie gdy na ekranie pojawia się Liam Neeson.
Plusy
Rewelacyjne otwarcie, w którym nie brakuje napięcia
Udane połączenie horroru, akcji i humoru
Wątek postaci Liama Neesona
Potrafi odpowiednio zbudować atmosferę grozy i wykorzystać jump scare’y
Dobra gra aktorska Joe Keery’ego i Georginy Campbell oraz wyczuwalna chemia między nimi
Minusy
Nierówny ton filmu, szczególnie widoczny przy jego nagłych zmianach
Środkowa część filmu trochę nuży
Dwójka głównych bohaterów jest do siebie zbyt podobna
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!