Serious Sam: Shatterverse - recenzja gry, w którą pewnie nie zagracie

… a nawet przestrzegam przed ogrywaniem, ponieważ ekipa beHaviour postanowiła dokonać eksperymentu genetycznego na Serious Samie i przez to wyszedł ten pokrak.

Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5
Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5

Nigdy nie ukrywałem, że jestem wielkim fanem serii Serious Sam i przewijało się to wielokrotnie na łamach gram.pl w różnych tekstach związanych ze strzelankami. Jednakże w ostatnim czasie Devolver Digital wpadł na pomysł, aby zrobić z marką coś innego.

O ile pomysł na Serious Sam: Shatterverse wygląda całkiem przyzwoicie, tak z czasem, z każdą kolejną minutą, miałem ochotę powiedzieć dość. O tym, że jest to ewidentny cashgrab, łatwo się domyślić, ale że będzie on aż tak słabo wykonany, iż będę łapał się pozytywów w grafice i muzyce, to już mówi najwięcej o grywalności tego produktu.

Próba cierpliwości i męstwa…

Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5
Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5

Po raz kolejny w grach komputerowych ktoś wpadł na pomysł, aby poruszyć temat różnych alternatywnych uniwersów i jeśli dobrze pamiętacie wydarzenia z przygód Poważnego Sama, to tej zabawy czasem było całkiem sporo. Zwłaszcza wtedy, gdy w Serious Sam 4 pojawia się wersja Sama z przyszłości, mówiąca o tym, że trzeba jeszcze trochę posprzątać.

Dlatego też dostajemy do wyboru jednego z pięciu Samów z różnymi zdolnościami ostatecznymi, trochę broni do odblokowania oraz proceduralnie generowane poziomy w stylu rogalikowym. W nich znajdujemy nie tylko ulepszenia umiejętności czy broni, ale też wyzwania i bossów do pokonania. Brzmi na razie dobrze, prawda?

Problem w tym, że ostatecznie Shatterverse jest wykonany niesamowicie po łebkach na wielu różnych płaszczyznach.

To, co najbardziej rzuca się w oczy, to fakt, jak niemiłosiernie słaby jest feeling strzelania. Na tyle, na ile starałem się skalibrować czułość celowania oraz sprawić, aby całość nie miała dziwnych martwych stref, cały czas miałem wrażenie, jakbym poruszał się pod wodą. W poprzednich grach z serii Serious Sam ten luz oraz celność przy jednoczesnym podbiciu prędkości były znakami szczególnymi serii – tutaj tego po prostu nie ma. Tak samo jak pojawia się problem z tym, aby odpowiednio przycelować w danego przeciwnika, gdy niby istnieje nawet autoaim, ale go po prostu nie czuć.

Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5
Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5

Podobnie jest w przypadku przeciwników AI. Dobra wiadomość jest taka, że beHaviour wykorzystał wielu znanych i lubianych wrogów Sama z armii Mentala. Są Kleery, są Gnaary, są też Golemy czy Harpie – powiedzmy, że to zwyczajnie to, czego się spodziewaliśmy. Problem pojawia się wtedy, gdy ruszają w dziwny sposób do boju. O ile w innych grach ta masa potrafiła naprawdę dobrze radzić sobie z atakowaniem wszystkich na placu boju, tak tutaj wybory dotyczące poruszania się są dziwne, a z drugiej strony obrażenia zadawane są zbyt wysokie. Jest to o tyle zaskakujące, że jedną z form leczenia w Shatterverse jest… kończenie przeciwników, gdy mają już niewiele życia. Oznacza to, że czasami wymiana ciosów kończy się na naszą niekorzyść zamiast regenerować nasze zdrowie.

Podobnie bardzo nierówne jest losowe wpadanie różnych nowych wariantów broni czy też ulepszeń wraz z wbijanym poziomem. O ile jestem w stanie zrozumieć to, że mamy kolejne poziomy rzadkości broni, a wraz z nimi umiejętności pasywne oraz statystyki, tak zdarzały się również momenty, w których po prostu… ten przyrost był nikły lub dostawaliśmy przedmioty zdecydowanie gorsze nawet od bazowych. Zabrakło mi tu czegoś na kształt chociażby innego wyglądu, może dual wieldingu (przecież Sam latał z dwoma pistoletami, Tommy Gunami). Ta losowość ulepszeń pod pasywne umiejętności oraz te ultimate także nie wywołuje ekscytacji budowaniem ani wyborami, gdy korzyści z nich nie są duże.

Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5
Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5

GramTV przedstawia:

Tutaj najlepszym przykładem tego, jak można to zrobić dobrze, jest w Warframe tryb The Circuit, w którym runda po rundzie losujemy umiejętności, a szansa na to, że zgarniemy kolejny poziom posiadanej umiejętności, jest relatywnie spora. Możemy również bowiem trafić na coś zupełnie nowego lub coś, co daje nam duże korzyści, ale ma też jakieś wady.

Tutaj te benefity z kolejnych poziomów nie są tak okazałe, a w trakcie walki nadal odczuwamy, że coś z tym poziomem trudności nie jest zbyt dobrze ogarnięte. I nie chodzi o sam fakt, że bywa trudno – bywa trudno, ponieważ połączenie wszystkich problemów w Serious Sam: Shatterverse wpływa na ostateczną ocenę całości. Jedyne, co mógłbym ocenić pozytywnie, to fakt, że pomysł jest w miarę przyzwoity, a muzyka i grafika nadal pasują do klimatu tego świata. Ot, po prostu przyjmuję fakt, że nawet Serious Sam 2 był grywalną grą i o ile można byłoby dyskutować na temat tego, czy pod względem klimatu jest nadal dobrze, tak nie można było jej odmówić po prostu nadal równego poziomu rozgrywki.

Meeeentaaaaaaaal!

Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5
Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5

Powiem zupełnie szczerze – podejrzewam, że Devolver Digital, rękami beHavioura, stworzył potwora, który musi jakoś działać na bardzo popularnej marce. Wiecie, po prostu musi na siebie zarobić. W czasie, gdy ekipa Croteam dzielnie pracuje nad nowym Talos Principle, ktoś musi działać przy Serious Samie. I muszę przyznać, że starałem się podchodzić do ogrywania Shatterverse z bardzo otwartą głową, bo ten pomysł z takim rogalikowym podejściem do serii nie jest zły.

Okazuje się jednak, że Serious Sam: Shatterverse nie ratuje nawet potężna zniżka dla osób, które posiadają poprzednie gry z serii. Powiem więcej – gdyby ta gra wylądowała w Xbox Game Passie czy PlayStation Plusie, to tak samo byłbym zniesmaczony, bo płacę abonament za jakościowe gry, a nie wydmuszki.

Ani tu dobrego feelingu strzelania rodem z Serious Sama, ani grosza balansu i ogarnięcia od strony AI przeciwników, a net-code jest tak skopany, że ogrywanie tego w pięć osób w ramach kooperacji to mordęga. W dodatku gra jest dość krótka, a Poważnych Samów jest tylko 5 sztuk. W tym wszystkim zapomniałem o tym, że zdobywanie waluty potrzebnej do odblokowania różnych rzeczy jest dość mozolnym grindem.

Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5
Serious Sam: Shatterverse – recenzja gry na PlayStation 5

Jedyne, co się tutaj broni, to fakt, że graficznie, mimo kreskówkowego podejścia, wygląda całkiem ładnie. Różne eksperymenty w ramach marki były grane, ale w tej serii nigdy nie było za grosz powagi, więc tutaj trudno się przyczepić. W żadnym wypadku jednak nie rekompensuje to braku jakiejkolwiek jakości pod względem wykonania rozgrywki, nawet w przypadku gry, której cena nie jest zbyt wygórowana.

Koniec końców, lepiej chyba odpalić sobie którąś ze starych części z modami, złapać znajomych i pograć w klasykę. To ma zdecydowanie więcej sensu niż inwestycja w tego potwora.

Cytując Sama z pierwszej części: „Aaaaaaaa… yourself!”.

2,0
Lepiej sobie odpalić dowolnego Serious Sama w kooperacji - więcej frajdy, więcej rozwałki i to w zupełnie lepszej jakości.
Plusy
  • Od strony artystycznej i muzycznej co całkiem przyjemny "eksperyment".
  • Pomysł na rozgrywkę, który jest dobry...
Minusy
  • ... ale cała reszta począwszy od strzelania...
  • ... AI przeciwników ...
  • ... realizacji założeń zabawy ...
  • ... systemu unlocków ...
  • ... oraz wielu innych elementów zrobionych jest tak po łebkach, że odechciewa się w to grać.
Komentarze
4
Silverburg napisał:

Chyba tylko w języku angielskim jako forma przeszła, ale lingwistą nie jestem :)

No właśnie tak też myślałem, że to bardzo nieoficjalne jest :) 

Silverburg
Gramowicz
Dzisiaj 11:12
Muradin_07 napisał:

O tym samym pomyślałem... nawet się zastanawiałem w jakim języku słowo Shatt występuje na to określenie.

Chyba tylko w języku angielskim jako forma przeszła, ale lingwistą nie jestem :)

Silverburg napisał:

Widzę, że twórcy popełnili literówkę i powinno być "i" zamiast "a" w słowie Shatterverse.

O tym samym pomyślałem... nawet się zastanawiałem w jakim języku słowo Shatt występuje na to określenie.




Trwa Wczytywanie