RetroGRAM: Kapitan Pazur. To jeden z najbardziej przebiegłych kotów jakie znam

Kot w butach? Może koci bohater w Stray? Nie. Jest jeszcze jeden sierściuch, który oczarował całe pokolenie graczy.

Pomimo upływu lat, Kapitan Pazur nadal pojawia się we wspomnieniach graczy. W czasach gdy platformówki rządziły na komputerach, kot pirat z 1997 roku, był niemal legendarną przygodą dla wielu osób, zwłaszcza w Europie Środkowiej i Wschodniej. Dziś patrzymy na tę grę przez filtr nostalgii, ale warto przypomnieć sobie, czym właściwie była, dlaczego tak mocno zapadła nam w pamięci. Kapitan Pazur może i nie należał do największych hitów sprzedażowych swojej epoki, ale pozostawił po sobie ślad, który w pewnych kręgach wciąż jest zaskakująco wyraźny.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur

Wracamy do pirackiej legendy Kapitana Pazura

Nigdy nie zapomnę Kapitana Pazura, którego wersja demonstracyjna gry chyba pojawiła się w jednym z czasopism. Napisałem “chyba”, ponieważ nie mam pewności skąd się owe demo u mnie wzięło, ale w latach 90. to właśnie czasopisma były głównym źródłem pozyskiwania gier, więc zakładam, że i w tym przypadku tak było. Tak czy inaczej, miałem to krótkie demo i grałem w nie jak opętany, choć pod ręką czekało też kilka innych produkcji. Następstwem tego było męczenie rodziców o pełną wersję i jazda po sklepach w poszukiwaniu pudełka. Rozumiecie? Szukanie po sklepach, a nie trzy kliknięcia online. To były czasy… Wracając.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

Gra opowiada historię kapitana Nathaniela J. Clawa, czyli kota pirata, który trafia do więzienia po jednej z licznych morskich przygód. Już sam pomysł był niezwykły. Twórcy z Monolith Productions postanowili stworzyć świat przypominający piracką legendę, ale zamiast ludzi wykorzystano w nim antropomorficzne postacie. Efekt był jednocześnie bajkowy i awanturniczy jak na pirackie klimaty przystało. Historia zaczyna się we wspomnianym więzieniu La Roca, gdzie Claw lub właśnie Pazur w polskiej wersji, zostaje uwięziony przez władze imperium. W jego ręce trafia jednak tajemniczy list, który wspomina o legendarnym Amulecie Dziewięciu Żywotów. Według opowieści artefakt ten daje właścicielowi niemal nieśmiertelną moc. Pirat postanawia uciec z więzienia i odnaleźć wszystkie fragmenty amuletu – oczywiście naszymi rękami.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

Ta prosta fabularna rama staje się pretekstem do podróży przez rozmaite krainy. W grze mogliśmy przemierzać tropikalne wyspy, mroczne jaskinie, zatopione statki, portowe miasta i starożytne świątynie. Całość przypomina klasyczne historie pirackie, w których bohater wyrusza na poszukiwanie skarbu, a po drodze musi zmierzyć się z nieprzyjaznym światem i własną legendą. Tu przyznaję, jako dzieciak nie wychwyciłem głębi tej historii, ale z czasem zacząłem doceniać, że za skakaniem po platformach i eliminowaniem kolejnych wrogów, czai się coś więcej.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

Kapitan Pazur powstał w momencie, gdy branża gier przechodziła wielką transformację. Lata dziewięćdziesiąte były okresem, w którym platformówki 2D zaczynały powoli ustępować miejsca grom trójwymiarowym. Konsolowe hity takie jak Super Mario 64 czy Crash Bandicoot pokazywały, że przyszłość będzie należała do świata 3D. Na komputerach osobistych sytuacja wyglądała jednak nieco inaczej. Dwuwymiarowe platformówki wciąż miały się dobrze, a wielu graczy uważało je za bardziej czytelne i precyzyjne niż eksperymenty z trzecim wymiarem. Pazur zdawał się być jedną z najbardziej ambitnych produkcji tego typu. Gra ukazała się wyłącznie na komputerach osobistych z systemem Windows. Nie doczekała się oficjalnych wersji konsolowych, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się zaskakujące. W tamtym czasie pecety były jednak bardzo ważnym rynkiem dla gier przygodowych i platformowych, szczególnie w Europie.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

Jednym z pierwszych elementów, który przyciągał uwagę, była oprawa wizualna. Twórcy postawili na ręcznie rysowaną animację postaci i bogate tła, które przypominały kreskówki z lat dziewięćdziesiątych. Kapitan Pazur poruszał się z niezwykłą płynnością. Skakał, walczył szablą, strzelał z pistoletu, wspinał się po linach i reagował na wydarzenia wokół niego z wyraźną ekspresją. Animacje były pełne detali i charakteru, nawet gdy nasz zadziorny kot stał w miejscu. Tła również robiły wrażenie. Każdy poziom miał własny klimat. Tropikalne wyspy skąpane były w ciepłym świetle, jaskinie tonęły w zielonkawym półmroku, a portowe miasta zdawały się tętnić życiem, choć bardziej pod kątem udźwiękowienia, na które składały się miejskie odgłosy, dzwony i mewy. W czasach, gdy wiele gier platformowych korzystało z prostych i powtarzalnych elementów, Pazur prezentował się na tym polu wyjątkowo bogato.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

GramTV przedstawia:

Podstawą rozgrywki była oczywiście klasyczna platformowa przygoda. Pazur poruszał się w prawo (oczywiście w lewo też, ale przejście etapu wymagało podążania w prawą stronę), skakał między platformami, unikał pułapek i walczył z przeciwnikami. Twórcy zadbali jednak o to, aby mechaniki nie były zbyt monotonne, dlatego też Kapitan Pazur dysponował kilkoma rodzajami broni. Podstawową była szabla, którą można było zadawać szybkie ciosy. W trakcie gry znajdywało się również pistolety, dynamit, a nawet magiczne artefakty. Każdy z tych elementów zmieniał sposób prowadzenia walki. Istotną rolę odgrywało także zbieranie skarbów. Monety, klejnoty i różne kosztowności były rozsiane po poziomach w ogromnych ilościach. Gracz mógł zdobywać punkty i odblokowywać bonusowe elementy. Nie brakowało również sekretów, takich jak ukryte przejścia, dodatkowe komnaty lub specjalne skrzynie z nagrodami. Odkrywanie tych miejsc było jedną z największych przyjemności płynących z gry, zwłaszcza, że twórcy często nagradzali ciekawość gracza.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

Wszystko było fajne, sprawne, bogate i kolorowe, ale… można było łatwo odpaść od zabawy przez poziom trudności. Kapitan Pazur nie należał do najłatwiejszych produkcji. Myślę, że wielu z nas zapamiętało tę grę jako wymagającą sporych pokładów cierpliwości i dobrego refleksu. Pułapki potrafiły pojawiać się nagle i bez ostrzeżenia, sami przeciwnicy również potrafili napsuć krwi, a niektóre fragmenty wymagały bardzo precyzyjnych skoków. W późniejszych poziomach gra potrafiła być wręcz bezlitosna. Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że Pazur reprezentował filozofię projektowania gier charakterystyczną dla lat dziewięćdziesiątych. Gracz miał uczyć się poziomów na pamięć. Każdy błąd był lekcją, ale każde przejście poziomu dawało ogromną satysfakcję.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

Wielką rolę w budowaniu charakteru gry odegrał aktor głosowy wcielający się w głównego bohatera. Kapitana Pazura w oryginalnej wersji zagrał Scott McNeil, natomiast w polskiej – Rafał Chmura. Jego interpretacja była pełna fajnej energii, ironii i pirackiego temperamentu. Pazur rzucał żartami, komentował wydarzenia i reagował na sytuacje z charakterystycznym poczuciem humoru, dzięki czemu postać kota szybko zdobyła sympatię graczy. Tutaj warto zaznaczyć, że w latach dziewięćdziesiątych pełny dubbing w grach komputerowych nie był jeszcze standardem (w sumie złośliwie można powiedzieć, że dziś też nie jest...). Kapitan Pazur należał do tych produkcji, które traktowały oprawę dźwiękową bardzo poważnie.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

W momencie premiery gra została przyjęta całkiem ciepło, choć nie była rewolucją. Nie odniosła niestety wielkiego sukcesu, ponieważ branża patrzyła już w kierunku produkcji 3D i swego rodzaju rewolucji graficznej. Co ciekawe jednak, Kapitan Pazur stał się legendą w takich krajach jak Polska, Czechy czy też Rosja, gdzie w wielu szkołach i domach Pazur był jedną z najczęściej instalowanych gier na komputerach z systemami Windows 95 i Windows 98. Dla całego pokolenia graczy z lat 90. Kapitan Pazur był jednym z pierwszych kontaktów z dużą platformówką na komputerze.

Kapitan Pazur
Kapitan Pazur
Sughero

Dziś Kapitan Pazur nie jest oczywiście wielką marką. Nie doczekał się sequeli ani wysokobudżetowych remake’ów, a jednak w świadomości wielu graczy wciąż pozostaje żywy. Może dlatego, że był jedną z tych gier, które potrafiły rozbudzić wyobraźnię? W czasach współczesnych produkcji o gigantycznych budżetach łatwo zapomnieć, że kiedyś wystarczył dobrze narysowany bohater, odrobina humoru i kilka świetnie zaprojektowanych poziomów, aby stworzyć grę, którą pamięta się przez dekady. Kapitan Pazur był właśnie taką grą. Trochę niepokorną, momentami niesamowicie trudną, ale pełną przygody i charakteru. I być może dlatego po tylu latach wciąż wraca się do niego pamięcią, zwłaszcza wśród graczy, którzy dorastali pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Dajcie znać w komentarzu jakie są wasze doświadczenia z Kapitanem Pazurem. Ahoj!

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!