Recenzja filmu Pinokio od Disneya. Jesteś tym, z czego zostałeś zrobiony

Radosław Krajewski
2022/09/08 09:01

Tym razem nie w kinach, ale na Disney+ debiutuje nowy aktorski remake klasycznej animacji studia.

Jeszcze remake czy już plagiat?

Disney nie przestaje tworzyć kolejnych remake’ów swoich klasycznych animacji. W ostatnich latach mogliśmy oglądać na kinowym ekranie Mulan oraz Króla Lwa, które stały się na tyle dużymi hitami, że w przygotowaniu jest kilka kolejnych nowych wersji kultowych filmów animowanych z dawnych lat. Widzowie mogą oczekiwać nowych iteracji Herkulesa, Malej Syrenki, Królewny Śnieżki czy Lilo i Sticha. Część z nich może pominąć dystrybucję kinową i trafić prosto do biblioteki Disney+. Tak było z Zakochanym kundlem i tak jest teraz z Pinokiem, który na papierze miał wszystko, aby odnieść sukces – znanego reżysera, głośne nazwiska w obsadzie i dobrze znaną baśń. Studio podjęło jednak dobrą decyzję, gdyż podobnie jak Dumbo, nowa wersja przygód drewnianego chłopca nie należy do zbyt udanych.

Stary Dżepetto (Tom Hanks) tęskni za swoją zmarłą żoną. W przerwie od tworzenia kolejnych zegarów, struga z drewna chłopca, który przypomina mu o utraconym synu. Pewnej magicznej nocy za sprawą życzenia mężczyzny, kukiełka ożywa. W warsztacie Dżepetta pojawia się Błękitna Wróżka (Cynthia Erivo), która obiecuje Pinokiowi (Benjamin Evan Ainsworth), że zamieni go w chłopca, jeżeli na to zasłuży. Zostaje przydzielony mu Jiminy Świerszcz (Joseph Gordon-Levitt), jako doradca i głos sumienia, aby kukiełka nie zboczyła ze ścieżki prawa. Pinokio uczy się jak być chłopcem, ale podobnie jak jego rówieśnicy, jest głupiutki i naiwny. Szybko zostaje wyrzucony ze szkoły i wpada w złe towarzystwo. Drewniany chłopiec pozna okrutną i bezlitosną stronę świata, która na zawsze go odmieni. Ale czy na lepsze?

Pinokio podąża tym samym tropem, co chociażby Król Lew i jest bardzo wiernym przełożeniem tego, co znamy z animacji. W ostatnim czasie powieść Carlo Collodi cieszy się sporym zainteresowaniem branży filmowej, żeby tylko wspomnieć o filmie Matteo Garrone z 2019 roku, czy animowanej produkcji Guillermo del Toro przygotowywanej dla Netflixa. Przy tak silnej konkurencji nie wydaje się, aby przełożenie starego filmu animowanego niemal jeden do jednego poskutkowało udaną produkcją. I w nowym dziele Disneya widać to już od pierwszych chwil, gdy poznajemy Dżepetta. Bohater zachowuje się niezwykle infantylnie i niepoważnie, jakby został wyjęty z porannego programu telewizyjnego dla dzieci do lat trzech. Brakuje w nim tego ciepła i dobroduszności, która powinna charakteryzować tę postać.

GramTV przedstawia:

Film ma ogólny problem z postaciami, które albo nie są odpowiednio napisane, albo też twórcy nie pokusili się o potrzebne zmiany względem oryginału. Jiminy Świerszcz rzuca zaskakującymi seksualnymi aluzjami, Błękitna Wróżka równie prędko jak się pojawia, tak znika, zaś Stromboli czy Woźnica nie zostali w żaden sposób rozwinięci, aby stać się złoczyńcami z prawdziwego zdarzenia, którzy mieliby przestrzegać dzieci przed podobnymi typami spod ciemnej gwiazdy. Nawet wszystkie postacie zwierzęce pozbawione są własnej duszy, stając się zlepkiem komputerowych efektów specjalnych.

W całej tej gromadzie najlepiej jeszcze wypada Pinokio, który irytuje dużo mniej, niż jego animowany odpowiednik. Dużo więcej w nim z prawdziwego małego chłopca, niż wcześniej, ale problematyczny staje się sam jego rozwój, wraz z końcową przemianą, która nie do końca przekonuje. Jest to ogólna wada filmu, której akcja albo gna na złamanie karku, nie rozwijając żadnego z wątków, albo nudzi nieudanymi musicalowymi wstawkami i skupieniem się na nowych elementach, z których większość nie wyszła zbyt dobrze. Robert Zemeckis kiedyś dostarczał znakomite rozrywkowe kino i aż dziwi, że kompletnie utracił swoje zdolności, czego najnowszym przykładem jest Pinokio, w którym nie ma krzty magii Disneya. I nawet doskonale znana wszystkim fanom Studia Myszki Miki muzyka nic nie zmienia.

Komentarze
5
karl
Gramowicz
09/09/2022 19:50

Pinokio jak wersja animowana Tak wersja aktorska jest dobra. I śmiało można powiedzieć że udana.

karl
Gramowicz
09/09/2022 19:49
wolff01 napisał:

Kiedyś każde kolejne dzieło Disneya to było wydarzenie (głównie animacje pełnometrażowe) którymi żyły całę rodziny. Dzisiaj to wtórna papka i remake (remaster?) które co najwyżej można traktować z politowaniem (no bo ileż można odcinać kupony od legacy dzieł)...

Z politowaniem to jest twój komentarz

jakubcjusz
Gramowicz
09/09/2022 13:00

A ja wciąż będę powtarzał: Disney! Zrób aktorską wersję Atlantydy!

wolff01
Gramowicz
08/09/2022 11:47

Kiedyś każde kolejne dzieło Disneya to było wydarzenie (głównie animacje pełnometrażowe) którymi żyły całę rodziny. Dzisiaj to wtórna papka i remake (remaster?) które co najwyżej można traktować z politowaniem (no bo ileż można odcinać kupony od legacy dzieł)...

wolff01
Gramowicz
08/09/2022 11:45

Przecież od lat formuła jest podobna. Albo robią kalkę 1:1 która jest gorsza od oryginału (animacja zawsze wygra ze słabym CGI), albo wymysląją głupoty które powodują że film jest zdecydowanie gorszy od pierwowzoru (idiotycznie OP bohaterka i brak Mushu w Mulan).

No tyle że ludzie to i tak najwyraźniej łykają, więc why bother?