Tegoroczny sezon Formuły 1 jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych w historii. Głównie za sprawą nowych regulacji technicznych, do których zarówno kierowcy, jak i fani Królowej Motorsportu nie są w pełni przekonani.
Niby człowiek się łudził, że będzie jakaś duża niespodzianka, ale koniec końców może lepiej, że nie jest to pełnoprawna odsłona serii od Codemasters.
Tegoroczny sezon Formuły 1 jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych w historii. Głównie za sprawą nowych regulacji technicznych, do których zarówno kierowcy, jak i fani Królowej Motorsportu nie są w pełni przekonani.
Nie dziwi więc fakt, że Codemasters pod egidą EA Sports w tym roku próbuje zrobić coś podobnego, co już miało miejsce w przypadku gry traktującej o Rajdowych Mistrzostwach Świata (WRC) i zamiast tworzyć pełnoprawną kontynuację serii postawili na rozszerzenie sezonowe.
Czy był to dobry wybór? Można powiedzieć, że pod pewnym względem tak, ale jest jeszcze cała reszta elementów, o których trudno mówić w pozytywnym tonie.
Dlaczego? No, niekoniecznie przez nowe regulacje, na które, tak jakby, zbyt wiele nie mamy, poza tym, że jeśli komuś one nie podobają się zbyt mocno, to można zostać przy zabawie w sezonie 2025. Jeśli jednak chcielibyście zaznać pełni adrenaliny przy stosunku 50/50 w kwestii pochodzenia mocy w aucie czy też stref z działającym aktywnym aero…, to nie ma problemu – to prawdopodobnie jeden z plusów tego dodatku. Tym bardziej, że zarządzanie na wyższym poziomie trudności, tak aby nadal efektywnie walczyć z innymi kierowcami w stawce, jest wymagającym wyzwaniem. Być może dzięki temu komuś przypomną się czasy zarządzania DRS i KERS z dawnych czasów serii F1 od Codemasters.
Problem w tym, że im dalej, tym zawartość pozostawia wiele do życzenia. Trochę to wynika chyba z braku pomysłu twórców na to, aby zaoferować graczom coś ponad to, co oferuje tegoroczna stawka oraz regulacje w F1.
Nie ma co się oszukiwać – z jednej strony zespół Cadillaca nie jest najmocniejszy w stawce, a Sergio Pérez oraz Valtteri Bottas (z całym szacunkiem i sympatią do wyżej wymienionych) również mają już za sobą najlepsze momenty w motorsporcie. Z drugiej strony zespół Audi to tak naprawdę przemalowany zespół Saubera, czyli aktualizacja tego, co już w grze było. W obu przypadkach trzeba być naprawdę zatwardziałymi fanami obu składów, aby cieszyć się z tego, iż dołączają one do stawki. Ewentualnie z tego, że tryb MyTeam to teraz łącznie dwudziestu czterech kierowców w stawce wraz z naszym, prywatnym zespołem w paddocku… co też powoduje pewne przetasowania oraz konieczność bardzo szybkiej reakcji w trakcie pitstopów, gdy zjeżdżamy na zmianę opon.
Zostawiam również z boku fakt, że jeśli lubicie się bawić w trybie MyTeam i chcielibyście naturalnie przejść swoim zespołem z roku 2025 do 2026, to nie ma takiej możliwości. Podobnie jak tryb z nowymi regulacjami nie pozwala na transferowanie kierowców z obu poza legendami takimi jak Michael Schumacher, Alain Prost czy Jenson Button. Innymi słowy trzeba rzeźbić od nowa nawet, jeśli macie już za sobą właściwie większość sezonu z poprzedniego kalendarza, co może zasmucić tych, którzy lubią jeździć pełne weekendy wyścigowe.
Inną kwestią jest tor Madring, który debiutuje w kalendarzu Formuły 1 w roku 2026 i jest odtworzony na podstawie projektu dostępnego przed sezonem, w stylu bardzo podobnym do dawnego toru w Hanoi. Tak, tego toru, na którym właściwie nie doszło do żadnego wyścigu, a przy okazji pojawił się ogromny skandal korupcyjny na wyższych szczeblach władzy w Wietnamie. Oznacza to, że z jednej strony nie jest on w żadnym wypadku skanowany laserowo ani nie został przetestowany w boju przez kierowców. To, że tor sam w sobie miejscami jest wymagający, to jedno, ale brak dobrze oznaczonych miejsc związanych z umyślnym ścinaniem zakrętów (a w tym przypadku szykan) oraz wyróżników, z jaką prędkością powinniśmy na nie najeżdżać, sprawia, że jest tam chaotycznie. Tym bardziej, że wraz ze zmianami w regulacjach Formuły 1 poziom sztucznej inteligencji wirtualnych kierowców również jest bardzo zmienny. Dopóki walczymy z nimi, koło w koło potrafią się z łatwością odgryzać na każdym poziomie trudności. Z drugiej strony wypracowanie bezpiecznej odległości powyżej jednej sekundy zasięgu Overtake Mode sprawia, że nagle nasza przewaga rośnie bardzo szybko nawet na wyższych poziomach trudności.
Natomiast brak pomysłów Codemasters najbardziej wskazuje na fakt, iż pierwsza nowa przepustka sezonowa w nowej erze Formuły 1 to tak właściwie powtórka z rozrywki wszystkich malowań, które były w grze rok temu, z modyfikacjami na rok 2026. I nie ratuje tego darmowy aspekt tego elementu, ponieważ ścieżka jest po pierwsze bardzo krótka, a po drugie… kolejna przepustka sezonowa pojawi się dopiero za trzy miesiące. Dlatego też trudno obronić fakt, iż za sam dodatek trzeba zapłacić około 110 – 130 zł, a sam z siebie daje stosunkowo niewiele. Gdyby jeszcze za tym szły specjalne malowania do wykorzystania w trybach singlowych czy dodatkowe tory historyczne, to można byłoby spróbować uzasadnić tę cenę. Jednakże biorąc pod uwagę stosunek ceny do zawartości, jest niesamowicie biednie i, prawdę mówiąc, Codemasters mogło spróbować zachęcić graczy do grania w F1 25, wydając po prostu mocno wypasioną aktualizację sezonową dla wszystkich graczy.
I tak, szczerze mówiąc, nie wiem, co myśleć o dodatkach tego typu w ogólnym rozrachunku. Na papierze bowiem pomysł sam w sobie jawi się całkiem dobrze, bo koniec końców nie dostajemy pełnej gry w pełnej cenie, a raczej aktualizację w nieco niższym pułapie cenowym… to jednak skutkuje tym, że cena za to, co oferuje dodatek na sezon 2026 w Formule 1, jest po prostu nieatrakcyjna bez względu na to, jak na to spojrzeć.
Już odstawiając na bok fakt, że zasadniczo nowe regulacje w Królowej Motorsportu to bardzo nieśmieszny żart, a tor Madring to porażka porównywalna do toru Hanoi – mogła to być po prostu aktualizacja, a w ramach płatnego dodatku można było dorzucić legendarnych kierowców, jakieś fajne malowania, cokolwiek wartego nieco więcej dla fana ścigania. Tym bardziej że trzeba będzie przekoczować rok do nowej gry, a wrzucenie darmowej przepustki z powtórką malowań na jakieś trzy miesiące nie rokuje zbyt pozytywnie.
Po prostu mam wrażenie, jakby Codemasters naprawdę chciało tym samym pokazać, że właściwie pomysłu na F1 25 (i dodatek sezonowy) tak jakby nie miało przez ten cały czas. Tyle dobrego, że zabawa w „wyścigi bateryjek” sprawia trochę więcej frajdy dzięki zarządzaniu tym wszystkim podczas wyścigu, a auta same w sobie są też zwinniejsze. Nadal jednak, jeśli poszukujecie tutaj mocno symulacyjnej zabawy, to możecie odpuścić – tu jej nie znajdziecie i raczej nigdy też nie było ku temu sposobności, aby tak miało być.
Mogę mieć tylko nadzieję, że ten dodatek sezonowy na przeczekanie faktycznie sprawi, że kolejna gra będzie od podstaw czymś więcej, bez względu na to, czy szukamy w tym wszystkim luźnego ścigania, czy czegoś poważniejszego, ocierającego się o simracing. Jeśli więc nie jarają was nowe regulacje w Formule 1, to raczej bym ogrywanie sezonowego dodatku po prostu odpuścił.