Recenzja Code Vein 2 - jest dobrze, ale zawsze mogło być lepiej...

… tym bardziej, gdy podróże w czasie mogłyby temu wszystkiemu nadać odpowiedniej głębi.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Jak pisałem wcześniej w moich wrażeniach z Code Vein 2, moja relacja z tą marką jest nietypowa. Z jednej strony surowo oceniłem pierwszą część, ale mimo jej wad sprawiała mi dużą przyjemność. Po latach wróciłem do niej, aby przed premierą „dwójki” sprawdzić, czy te pozytywne wrażenia przetrwały próbę czasu. Okazało się, że z perspektywy kilku lat od premiery być może oceniłem ją zbyt szorstko.

Z drugiej strony natomiast premiera Code Vein kojarzy mi się z wieloma wydarzeniami z tamtego okresu - dobrymi, złymi oraz osobami, które miał człowiek przyjemność wtedy poznać. Dlaczego o tym wspominam?

W Code Vein 2 głównym motywem jest podróż w czasie oraz ponowne przeżywanie (oraz w razie możliwości) zmienianie poszczególnych wydarzeń po to, aby zapobiec zagładzie świata. A jak dobrze wiemy nie tylko w grach, ale również i popkulturze, jest to jeden z trudniejszych sposobów na opowiadanie fabuły. Łatwo jest bowiem się nieco zakręcić, o czymś zapomnieć lub sprawić, że głębia związana z wyborami głównych bohaterów nie będzie taka, jakiej oczekiwaliśmy.

W kolejnych akapitach wrócę do tego wątku. Choć w wielu aspektach nowa gra Bandai Namco wypada lepiej od poprzedniczki, to jeden problem znów daje o sobie znać – optymalizacja.

Na kłopoty Revenant Hunter…

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Jeśli chodzi o fabułę, Code Vein 2 luźno nawiązuje do wydarzeń pierwszej części serii, więc jeśli nie graliście w nią, to nie musicie jej nadrabiać, aby poznać wszystkie meandry historii “dwójki”. Niemniej jednak zachęcam, bo po latach nadal trzyma całkiem dobry poziom, jeśli chcielibyście czegoś luźniejszego w klimacie soulslike.

Najważniejsze jest to, że Revenanci (wampiry) oraz ludzkość znalazła sposób na koegzystencję, ale nowym problemem staje się zjawisko zwane Resurgence. Grupa bohaterów próbuje temu zapobiec, jednak misja kończy się niepowodzeniem, a Revenanci dotknięci Luna Rapacis zamieniają się w potwory. Po stu latach Resurgence ponownie zagraża światu, więc bohater znany jako Revenant Hunter budzi się, by znaleźć sposób na powstrzymanie nadchodzącej zagłady. Fabuła prowadzi do podróży z Lou MagMell między przeszłością a teraźniejszością w poszukiwaniu odpowiedzi dotyczących zarówno Resurgence, jak i dawnych bohaterów.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Największą słabością Code Vein 2 jest niewykorzystany potencjał konsekwencji wyborów gracza. Twórcy kładą nacisk na to, jak każda próba zmiany przeszłości wpływa na teraźniejszość oraz przyszłość, jednak w praktyce brakuje głębi znanej z gier RPG, gdzie manipulacja wydarzeniami powinna prowadzić do różnych zakończeń lub wyraźnych zmian. Ponadto elementy znane z soulslike pod kątem decyzji wpływających na zakończenia również nie są tu wyraźnie obecne. Z drugiej strony, jeśli zaufamy intuicji, całą historię i zakończenie poznamy bez większego problemu, co dla niektórych może być plusem, ale dla innych ujawnia brak istotnego wpływu wyborów na grę.

To co jednak może zaskoczyć to fakt, iż kilka razy twórcy potrafili zagrać mi na nosie oferując nieco odmienne od tradycyjnego rozegranie kwestii fabularnych, którym blisko jest do zagrywem rodem z podręcznika gamedesignu Yoko Taro. Inną kwestią jest fakt, że im więcej czasu spędzamy z bohaterami Code Vein 2, to tym bardziej idzie ich polubić mimo, iż brakowało mi w tym wszystkim tego klimatu większej drużyny podobnego z “jedynki”.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Ewentualnym minusem jest to, że postapokaliptyczny świat Code Vein 2 wypada momentami mniej wyraziście niż mroczniejszy klimat pierwszej części. Wpływa to na odbiór atmosfery gry, choć z czasem można się do niej przyzwyczaić.

Dużo szlifowania, które wyszło Code Vein 2 na dobre!

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Przechodząc do kwestii rozgrywki, obiecałem po wrażeniach z Code Vein 2, że w recenzji będzie więcej na temat tego, jak zmiany w rozgrywce wpływają na całość, więc tę obietnicę spełniam. Tym bardziej, że tych eksperymentów przez te wszystkie godziny udało się trochę wykonać. Na początek dobra wiadomość - część usprawnień rozgrywki względem pierwszej części Code Vein wypada zdecydowanie na plus.

Konieczność zbierania fragmentów Blood Codes oraz przypisanie Blood Veil do pancerzy nie była moim ulubionym elementem rozgrywki. Z radością przyjąłem, że Blood Codes są teraz czymś na kształt wyboru „klasy”, której atrybuty definiują późniejsze zabawy bronią, umiejętnościami i boosterami. Sporą zmianą jest fakt, że Blood Codes otrzymujemy wraz z zawieranymi paktami z bohaterami. Ich rozwój jest bardziej naturalny – korzystamy z nich, a po zapełnieniu paska profesjonalizacji podbijamy ich poziom lub zdobywamy mocniejszą wersję po ukończeniu wątku danego bohatera.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Reszta to tak naprawdę dopasowanie do naszego bohatera odpowiedniej broni (zwykłej lub specjalnej), Formae (broni dodatkowej wspieranej Ichtiorem), Jaili (tym razem oddzielonych od pancerzy, których również jest całkiem sporo do wyboru i stworzonych do zgarniania Ichtioru) oraz umiejętności (które również musimy dopasować pod kątem tego ile mamy wolnego miejsca w poszczególnych atrybutach, aby móc je w ogóle dopisać do wykorzystywanej broni). Do tego jeszcze dorzucamy boostery, które możemy wydobywać z różnych cząstek przeciwników i dopasowywać do naszego buildu... a te mogą nas obciążyć, jeśli wykroczymy poza pewne atrybuty po stronie Blood Codes.

Rozwój ekwipunku sprowadza się do tradycyjnego, soulslike’owego zbierania kamieni. Pozwalają one na podbicie statystyk elementów buildu. Pojawia się jednak mały zgrzyt: może zabraknąć jednego kamienia konkretnego poziomu do ulepszenia broni specjalnej, choć inne będą się pojawiać.

Na ile jest to losowość i brak szczęścia trudno powiedzieć. Na szczęście nie sprawia to, że gra przez pewien czas staje się trudniejsza, a w późniejszych etapach zabawy twórcy rzucają tymi surowcami do rozwoju ekwipunku o wiele częściej, więc szana na nadrobienie zaległości będzie, a i arsenał maksymalnie ulepszonego uzbrojenia, Jaili czy Formae na koniec Code Vein 2 będzie bardziej niż wystarczający. Koniec końców tych możliwości zabawy różnymi buildami oraz możliwościami w Code Vein 2 jest aż nadto i pod tym względem trudno nie mówić o sporym rozwinięciu idei “jedynki”.

Pytanie jednak brzmi - czy maksymalizowanie osiągów naszego bohatera jest niezbędne, aby przejść grę w komfortowy sposób? Niekoniecznie.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Jednym z nich jest fakt, że przez sporą część gry zdobywanie poziomów naszej postaci jest właściwie dość proste. Koszt wyrażony w Haze’ach przy tym, ile sypie się go z przeciwników momentami nie jest tak wygórowany. Sam bowiem byłem zaskoczony, że skończyłem zabawę z Code Vein 2 w okolicach 154. poziomu, a maksymalizowanie możliwości regeneracji pod względem mocy czy liczby użyć wraz z możliwościami towarzyszy daje wiele sposobów na uniknięcie śmierci.

Dochodzi do tego wszystkiego jednak drugi aspekt, który mocno zmienia zasady zabawy, a są to znajdowane na mapie przeróżne ołtarze wspierające nas dodatkowymi pasywnymi atrybutami w zależności od regionu, w którym się znajdujemy. Gdy połączymy moce z ołtarzy wraz ze wsparciem ze strony naszego towarzysza, a także różnymi wzmocnieniami z naszej strony (boostery oraz umiejętności) może się okazać, że nasz Revenant Hunter stanie się dość potężny. Dlatego też poziom trudności Code Vein 2 będzie w dużej mierze zależał od tego, jak mocno postawicie na eksplorację oraz kogo wybierzecie do wspólnej podróży.

Na szczęście dla fanów bólu i cierpienia z jednej strony możemy nadal podróżować solo (czy to poprzez wybranie Guardian’s Heart, czy to asymiliację z towarzyszem… chyba, że jest to bohater tylko wspierający z zewnątrz), a poszczególne pasywne atrybuty możemy wyłączać za pośrednictwem minimapy.

We wcześniejszym tekście wspominałem również o nowym systemie współpracy z naszymi towarzyszami głównie pod względem wskrzeszania nas w razie ewentualnych tarapatów. Jednym z plusów jest to, że sama operacja nadal jest wykonywana na odległość, ale wraz z wykorzystaniem wzmocnienia nasz towarzysz znika na jakiś czas… chyba, że uda nam się sprawnie zregenerować poza punktami życia również punkty połączenia z naszym towarzyszem (coś na zasadzie dodatkowej tarczy, która aktywuje dodatkowe atrybuty pomagające w walce). Wtedy ten powrót nastąpi szybciej. Jak to działa w przypadku grania solo – bardzo podobnie, po prostu nie mamy kogoś dodatkowego na polu bitwy, ale wszystkie mechanizmy związane z połączeniem, wspieraniem w razie ewentualnego potknięcia się działają tak samo.

Warto również zaznaczyć tutaj jedną rzecz - w Code Vein 2 nie ma zaimplementowanego systemu kooperacji czy też wsparcia podobnego do tego z innych gier soulslike. W odróżnieniu od “jedynki” twórcy postawili głównie na zabawę singlową ze wsparciem towarzyszy AI i nic się nie zapowiada, aby wsparcie z zewnątrz miało być wprowadzone.

Wchodząc w temat walk z bossami, trudno uniknąć porównania do Elden Ring, ponieważ system jest bardzo podobny.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

GramTV przedstawia:

Mamy mniejszych przeciwników przechadzających się po mapie, mamy mocniejsze ich wersje w dungeonach lub zadaniach pobocznych oraz głównych, związanych z linią fabularną gry. W przypadku dwóch pierwszych grup to trzeba przyznać, iż jest kilku mocnych zawodników, którzy potrafią napsuć trochę krwi nawet w późniejszych etapach rozgrywki, gdy już posiadamy w pełni wymaksowany build. W kwestii tych głównych przeciwników, to trzeba tu przyznać, że w bezpośrednim porównaniu do pierwszej części Code Vein nastąpiła znaczna poprawa pod względem poruszania się oraz mieszania różnych ataków. Mimo łatwiejszego odczytywania intencji przeciwnika tej losowości jest nadal sporo, a i potrafi nagle zmienić skupienie z towarzysza na nas.

Tutaj jednak trzeba pamiętać, iż tak jak wspominałem wcześniej – poziom trudności w dużym stopniu będzie związany z tym, jak mocno będziemy eksplorować teren i jakie wzmocnienia zgarniemy po drodze. Przykładowo w jednej z lokacji otrzymamy wzmocnienie do wytrzymałości, dzięki czemu walka z bossem wymagającym od nas zwinnego poruszania się po arenie będzie łatwiejsze. Podobnie jest z ewentualnym odpornościami lub też wzmocnieniami ataków bazujących na żywiołach. Dlatego też tutaj w razie ewentualnych problemów warto kombinować i szukać dodatkowych rozwiązań. Tym bardziej, że to żonglowanie umiejętnościami czy też przekuwanie broni, aby zadawała więcej obrażeń z danego żywiołu jest o wiele łatwiejsze.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Czy można było oczekiwać więcej? Myślę, że tak, zwłaszcza od bossów w końcowych etapach rozgrywki, bowiem tak właściwie… większy opór i trudniejsze warunki swoim movesetem potrafili postawić przeciwnicy na początku. Jeśli dołączymy do tego pewien problem, o którym kilka słów napiszę poniżej, to wszystko będzie jasne. I jeszcze nie zapominając o dość ważnym elemencie Code Vein 2 dla niektórych graczy - edytor tworzenia postaci tym razem jest rzeczywiście jeszcze większy, jeszcze bardziej szczegółowy. Jeśli lubicie tego typu zabawę, to jest spora szansa, że przepadniecie w nim na dobrych kilka godzin.

Kolejny tytuł, który padł ofiarą Unreal Engine…

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Tutaj dochodzimy do tego, co jest największym minusem Code Vein 2, a mianowicie optymalizacja, która w pierwszej połowie gry potrafiła potężnie dać się we znaki.

Najpierw jednak kilka słów wyjaśnienia, aby przedstawić tak zwane „warunki pola bitwy” – Code Vein 2 do recenzji otrzymałem w wersji PlayStation 5 i tylko takowa była dostępna przedpremierowo. Inną kwestią jest fakt, iż gra sama w sobie nie ma oficjalnego PlayStation 5 Pro Enchanced, a to oznacza również trudno o dodatkowe wsparcie z tej perspektywy. Również do momentu spadnięcia embargo nie pojawiła się dodatkowa aktualizacja, która byłaby w stanie poprawić ewentualny stan rzeczy.

Wspominam o tym dlatego, że mimo korzystania z dwóch trybów graficznych (akcji oraz graficznego) w obu przypadkach początek gry to momentami również nierówna walka z optymalizacją w zależności od tego jak złożone są animacje, efekty, detale lub otoczenie, w którym się znajdujemy. Największe kłopoty pojawiają się w otwartym świecie i tutaj trzeba było również momentami uciekać się do sytuacji, w której starcie z bossem najlepiej było odbywać… nocą, gdy tych detali jest najmniej. Zresztą, właśnie dlatego dungeony były na tyle przyjemnymi miejscówkami, że w dużej liczbie tych miejsc było zwyczajnie ciemno, a ciasne korytarze ograniczały konieczność szczegółowego pokazywania tego i owego.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

I nie ukrywam, że był taki moment, w którym miałem ochotę odłożyć pada i napisać, że wrócę do Code Vein 2 w momencie, gdy optymalizacja będzie oferowała przynajmniej te stabilne 60 FPS w trybie akcji, ponieważ nawet w nim potrafiły się przytrafić spadki płynności spokojnie dobijające do może nawet 20 FPS i mniej. Na całe szczęście jednak druga połowa gry w drodze do zakończenia wypadła pod tym względem lepiej – jest płynniej, a w trybie graficznym udało się nawet momentami dobić do 60 FPS w trakcie walki z bossami. Choć tutaj duża zasługa w tym wszystkim (ponownie) areny, która jest niewiarygodnie skromna i bez wielu wymagających renderowania detali.

Nie zmienia to jednak faktu, że Code Vein 2 w wersji na PlayStation 5 potrafiło wystawić mnie na ciężką próbę nie tyle co ze względu na poziom trudności rozgrywki, a momentami zaskakująco słabą optymalizację całości. Gdyby jeszcze pod względem prezencji całość wyglądała jak jedna z najlepiej wyglądających gier generacji, to mógłbym spróbować to zrozumieć, że zwyczajnie przesadzono z efektownością, co ma znaczący wpływ na efektywność. Jednakże tutaj brakuje tego ostatecznego dorzeźbienia w kwestii optymalizacji i za to, niestety, muszę ten punkt od oceny końcowej odjąć.

Natomiast żeby być sprawiedliwym na tyle, na ile mogę być – włączyłem przedpremierowo kreator postaci Code Vein 2 w wersji na PC, w którym zasadniczo można trochę pobiegać po instytucie MagMell i wejść m.in. do gorących źródeł. Na sprzęcie wyposażonym w Intel(R) Core(TM) i9-12900K 5.2 GHz NVIDIA GeForce RTX 3080 Ti 12 GB, 32 GB RAM udało się złapać w teorii 60 FPSów na pełnych detalach w 4K z włączonym DLSS w trybie Auto oraz około 50-55 FPS w trybie Quality.

Nie jest to jednak w żadnym wypadku coś, co może być wyznacznikiem tego, jak gra będzie sprawowała się w pełni otwartym świecie, więc traktujcie to bardziej jako ciekawostkę.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Pod względem muzyki natomiast po raz kolejny etatowy kompozytor Bandai Namco, czyli Go Shiina, postanowił wyciągnąć z tego uniwersum nieco więcej charakteru mieszając elementy orkiestrowe z elektroniką i to połączenie wypada w przypadku Code Vein 2 świetnie biorąc pod uwagę to połączenie post-apo i technologii. Co prawda może nie jest to poziom pierwszej części (Fatal Struggle nadal najmocniejsze), ale muszę przyznać, że starcia z bossami Sunken City czy też starcie z jednym z końcowych przeciwników to te melodie, które wpadają do głowy i trudno, aby z niej w jakiś sposób wypadły.

Tutaj również dobra wiadomość – motyw przewodni związany ze wspomnieniami powraca, więc będzie również emocjonalnie.

Code Vein 2 mechanicznie ma wszystko, aby być czymś więcej w gatunku, ale…

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja
brak

Jeśli mam być z Wami szczery, przez te ponad 50 godzin spędzonych z Code Vein 2 cały czas zastanawiałem się jak powinienem oceniać ten tytuł.

Głównie dlatego, że pod względem rozgrywki oraz nieco luźniejszego podejścia do formuły soulslike nadal trzyma dobry, akcyjniakowy poziom pozwalający na jeszcze większą żonglerkę możliwościami, które dają broń, Blood Codes i Jaile. Te wszystkie zmiany względem pierwszej części wypadają w większości na plus. Szkoda tylko, że tak naprawdę jest to pewna wynikowa chęci wykorzystania idei zapoczątkowanej przez Elden Ring w nieco bezdusznej formie.

Co prawda widać, iż Bandai Namco w pewien sposób „zachęca” do eksploracji kusząc znacznym ułatwieniem zabawy w danych regionach, ale poza tymi drobinami lore oraz kilkoma dodatkowymi wątkami tych powodów do łażenia po mapie jest niewiele. Innymi słowy mówiąc – wszystko zależy od tego czy chcecie mieć większe wyzwanie w walce, to i tyle będziecie eksplorowali ten świat w poszukiwaniu dodatkowego wsparcia. Zabrakło jednak w tym wszystkim pewnego zewu przygody oraz nieskrępowanej chęci sprawdzenia każdego zakamarka mapy, który nie jest związany tylko i wyłącznie z podbijaniem statystyk.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

Fabularnie natomiast jest tak, jak chyba chciałem, aby było – na tyle porządnie, aby chcieć poznać wszystkie aspekty tej historii, a i znalazło się miejsce na odrobinę szaleństwa, którego w pierwszej części Code Vein trochę brakowało. Chętnie jednak wraz tworzeniem otwartego świata chciałbym zobaczyć również więcej „erpegowych” zadań związanych z konkretnymi miejscówkami w The Frontier. Poznawanie mieszkańców Sunken City czy też walka o Corroded Scar zdecydowanie wypełniłyby puste przebiegi czy odhaczanie zadań związanych z głównymi bohaterami Code Vein 2. Mogłoby być tego po prostu nieco więcej, a same zadania nie ograniczać się do szybkiej podróży w konkretne miejsca i odhaczenia znacznika. Trudno mi również powiedzieć na ile rzeczywiście trzeba się napocić, aby wszystkie zakończenia Code Vein 2 zaliczyć ponieważ (tutaj zaskoczenie) udało mi się je zrobić właściwie za jednym zamachem, w jednym przebiegu i nie było to dużą zagadką.

Zostaje więc tryb New Game Plus dla tych, którzy chcieliby wymaksować nowe buildy i spróbować starć z trudniejszymi przeciwnikami i kolejne kilkadziesiąt godzin zabawy, w której walka sprawia całkiem sporo frajdy. Twórcy zapowiedzieli również jedno rozszerzenie w przyszłości i nie wiadomo również czy pojawią się kolejne.

Najbardziej jednak smuci fakt, że po raz kolejny Unreal Engine 5 stał się powodem, przez który z nie można ręczyć za optymalizację gry. Na PlayStation 5 bowiem w obu trybach liczba klatek potrafiła się mocno różnić w zależności od efektów na ekranie, pory dnia oraz odległości rysowania obiektów – raz było dobrze, raz było tragicznie i te różnice były widoczne najmocniej przy walkach z bossami czy cutscenkach. Gdyby nie to, to prawdopodobnie tej frustracji byłoby o wiele mniej, ponieważ druga połowa gry to już o wiele lepsze doświadczenie. Nie idealne, ale momentami nawet 60 FPSów w trybie graficznym było możliwe do uzyskania i niekoniecznie dzięki temu, że walki odbywały się w zamkniętych pomieszczeniach.

Code Vein 2 – recenzja
Code Vein 2 – recenzja

I właśnie dlatego jestem mocno skonfliktowany, ponieważ koniec końców po zobaczeniu ostatniego zakończenia i na kilka zakrętów przed zrobieniem wszystkich trofeów nie mogę powiedzieć, że ten czas spędzony z Code Vein 2 był stracony. Powiedziałbym nawet, że końcówka sprawiła mi niesamowitą frajdę i to głównie dzięki usprawnieniom w rozgrywce oraz możliwościami, które oferuje.

Bowiem nadal będę podtrzymywał to, że na nieco luźniejszego soulslike’a w klimacie anime jak Code Vein miejsce zdecydowanie jest. To również bardzo dobry sposób na to, aby spróbować wejść w ten gatunek na spokojnie przed ewentualnym wejściem na głęboką wodę z grami innymi grami chociażby od FromSoftware.

Wszystko po to, aby z czasem sięgać po trudniejsze produkcje… gdzie tych kłód rzucanych pod nogi będzie zdecydowanie więcej.

7,0
Code Vein 2 to kierunek w dobrą stronę pod względem rozgrywki, ale na innych frontach mogło być lepiej. Zwłaszcza pod kątem optymalizacji.
Plusy
  • Pod względem rozgrywki dużo usprawnień, o które seria Code Vein się prosiła.
  • Spore możliwości kombinowania różnymi buildami - Blood Codes, Jaile, Formae, broń zwykła i specjalna, boostery itp..
  • Bohaterowie, których zasakakująco da się polubić wraz z kolejnymi godzinami.
  • Ten jeden "Yoko Taro Moment".
  • Fabularnie jest naprawdę dobrze, choć przewidywalnie...
Minusy
  • ... ale brakuje głębi, którą podróże w czasie i ich konsekwencje powinny mieć.
  • Pod kątem optymalizacji pierwsza połowa gry to spore wyzwanie (zwłaszcza przy starciach z niektórymi bossami).
  • Otwarty świat nie do końca tu był potrzebny.
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!