Podróże przez Śródziemie - część 4. Władca Pierścieni: Powrót Króla (2003)

Jak kończyć trzyczęściową opowieść to z wielkim hukiem!

Doszliśmy do zamknięcia pewnej epickiej historii. Władca Pierścieni: Powrót Króla z 2003 roku to gra, która w pełni wykorzystała potencjał jaki dała jej filmowa licencja. To nie była już tylko produkcja oparta na kinowym hicie, ale gra, która stała się jednym z najbardziej pamiętanych tytułów początku XXI wieku. Prawdopodobnie żaden inny tytuł w tamtym czasie, nie pozwalał na przeniesienie się z kinowego fotela przed ekran monitora, aby przeżyć świetnie odwzorowane wydarzenia z filmu, tak dokładnie i z tak wielką imersją – ja takiej innej gry nie pamiętam.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla

Wracamy wspomnieniami do jednej z najlepszych gier w uniwersum LOTR

Powrót Króla kontynuował podejście znane z poprzedniej części, ale zdecydowanie robił to z większą pewnością siebie. Twórcy ponownie wykorzystali fragmenty filmu, wizerunki aktorów oraz ich głosy, dzięki czemu gra sprawiała wrażenie naturalnego przedłużenia kinowej opowieści. Podobnie jak w poprzedniej części, czyli w Dwóch Wieżach, twórcy wykorzystali nagrania dialogowe aktorów z filmu, a muzyka autorstwa Howard Shore budowała atmosferę niemal identyczną jak w kinowej produkcji. To wszystko sprawiało, że granica między filmem, a grą zacierała się w sposób, który w 2003 roku robił na graczach ogromne wrażenie.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

Gra ukazała się na szerokiej gamie platform. Była dostępna na PlayStation 2, Xboxie, GameCube oraz komputerach osobistych. Powstała także wersja na Game Boy Advance, która podobnie jak w przypadku Dwóch Wież była zupełnie inną interpretacją rozgrywki. Wersje konsolowe były do siebie bardzo zbliżone, choć różniły się drobnymi detalami technicznymi wynikającymi ze specyfikacji danego sprzętu. Naturalnie Powrót Króla najlepiej prezentował się w wersji na PC, oferując wyższą rozdzielczość, ale też wymagała odpowiednio mocnego sprzętu jak na standardy tamtych lat. Osobiście najpierw grałem na PS2, a później na PC, ale w obu przypadkach nie sam, do czego wkrótce dojdziemy.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

Fabuła skupiała się oczywiście na wydarzeniach z trzeciej części opowieści, lecz podobnie jak poprzednia gra obejmowała również fragmenty wcześniejszych historii, dlatego produkcja rozpoczynała się w momencie, w którym Gandalf wraz z jeźdźcami Rohanu przybyli na ratunek do Helmowgo Jaru, a następnie przenosiliśmy się do misji, której gracze mogli nie kojarzyć z filmu kinowego. Jednym z zadań była przeprawa przez las entów i dobijanie uciekających orków, a takie sceny miały miejsce jedynie w wersji rozszerzonej filmu co mogło być dla wielu osób świetną ciekawostką.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

W Powrocie Króla gracze mogli uczestniczyć zarówno w wyprawie Froda i Sama, jak i w działaniach Gandalfa, Aragorna, Gimliego i Legolasa, a to między innymi dlatego, że gra była podzielona na kilka ścieżek fabularnych. Jedna prowadziła przez losy Drużyny i wielkie bitwy, druga koncentrowała się na wędrówce hobbita do Góry Przeznaczenia. Dzięki temu opowieść była bardziej zróżnicowana i pozwalała spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Kulminacją były oczywiście wydarzenia związane z oblężeniem Minas Tirith oraz bitwą na Polach Pelennoru. Twórcy starali się oddać skalę konfliktu i dramatyzm sytuacji, w której ważyły się losy całego świata. Przyznaję - mnie to kupiło bez reszty.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

Pod względem rozgrywki Powrót Króla rozwijał pomysły z Dwóch Wież, dlatego nadal była to gra akcji z wyraźnym naciskiem na walkę, ale tym razem system został ulepszony i bardziej dopracowany. Gracz mógł wybierać spośród większej liczby postaci, a każda z nich miała własny styl walki i zestaw umiejętności, co zachęcało do eksperymentowania. System walki nadal opierał się na kombinacjach ciosów, specjalnych atakach i umiejętnościach odblokowywanych wraz z postępami w grze. Walki były dynamiczne i efektowne, a na ekranie pojawiały się dziesiątki przeciwników. Trzeba było reagować bardzo szybko i zdecydowanie. Jednocześnie gra nagradzała styl. Im lepiej radziliśmy sobie w walce, tym więcej punktów doświadczenia można było zdobyć. Prawdziwym game changerem był jednak nowy tryb rozgrywki.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

GramTV przedstawia:

Jednym z najważniejszych elementów Powrotu Króla był tryb kooperacji na podzielonym ekranie. Dwóch graczy mogło wspólnie przechodzić prawie całą kampanię, walcząc ramię w ramię przeciwko hordom przeciwników. Prawie, ponieważ prolog z Gandalfem w Helmowym Jarze był swego rodzaju samouczkiem i zaprojektowano ten poziom z myślą wyłącznie o jednym graczu.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

Tak czy inaczej, to właśnie ten tryb sprawił, że Powrót Króla zapisał się w pamięci tak wielu osób. Wspólna gra na jednej kanapie, dzielenie się zadaniami, ratowanie siebie nawzajem w trudnych momentach. Było w tym coś niezwykle naturalnego i jednocześnie bardzo satysfakcjonującego. Nie jestem w stanie zliczyć ile nocek zarwałem z przyjacielem przechodząc tę grę raz po raz, rzucając przy tym dialogami z filmu. Piękne chwile.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

Kooperacja w tej grze była integralną częścią doświadczenia przygotowanego przez studia Visceral Games i EA Redwood Shores. Wspólna walka pozwalała lepiej wykorzystać różnice między postaciami. Jeden gracz mógł skupić się na walce wręcz, drugi na wsparciu z dystansu (właśnie tak graliśmy z przyjacielem, on jako strzelający Legolas, a ja przyjmujący na siebie wrogów Aragorn). Nie zapominajmy jeszcze o jednym – liczenie zabitych orków. Gra podliczała na koniec kto ilu powalił, więc można było poczuć się jak Gimli i Legolas w filmie, którzy prześcigali się w tym kto więcej zwojuje. Dziś, w czasach rozbudowanych trybów sieciowych, łatwo zapomnieć, jak wielką wartość miała lokalna współpraca. Powrót Króla przypomina, że czasem najprostsze rozwiązania są zwyczajnie najlepsze (co wykorzystano w innej grze w uniwersum Władcy Pierścieni kilka lat później, ale do tego jeszcze dojdziemy).

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

Gra została przyjęta bardzo entuzjastycznie. Recenzenci i gracze chwalili ją za dopracowane mechaniki, świetną oprawę audiowizualną oraz wierność filmowym wydarzeniom. Wielu uznało ją za jedną z najlepszych gier na licencji filmowej w historii i podpisuję się pod tym rękami i nogami, choć wiele produkcji ze świata Gwiezdnych Wojen również nie odbiega jakością i poziomem imersji. Powrót Króla oferował więcej treści, więcej postaci i więcej możliwości niż poprzednia część, a świetny tryb kooperacji znacząco wydłużał żywotność gry.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

Powrót Króla był zwieńczeniem trylogii, zarówno filmowej, jak i growej. Tu wszystko zagrało tak jak powinno. Oczywiście, gdy dziś wróci się do tej produkcji, łatwo można dostrzec jej ograniczenia, a także leciwą już oprawę wizualną, ale nadal czuć energię Władcy Pierścieni i niepodrabialny klimat, co nadal czyni tę grę niesamowicie grywalną. Nie wiem jak nowi gracze, ale z pewnością wspomnienia tych starszych fanów sprawiają, że Władca Pierścieni: Powrót Króla pozostaje jedną z najbardziej ukochanych gier swojej epoki. Nie dlatego, że była idealna, lecz dlatego, że potrafiła przenieść nas do świata, który już wtedy stał się kultowy i pełen niezapomnianej magii.

Władca Pierścieni: Powrót Króla
Władca Pierścieni: Powrót Króla
Death-King

W kolejnej części cyklu zmienimy nieco klimaty, ponieważ slasherową akcję, zastąpi strategia. Czy wiecie co to może być? (tak, to podchwytliwe pytanie).

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!