… a na nich kilka słów o Control Resonant, Cinder City, Road Kings, nowym dodatku do Anno 117: Pax Romana oraz wrazeniach z wizyty u ekipy SCS Software.
Control Resonant – wrażenia z Gamescomu 2026
Ostatnia prosta związana z Gamescomem i ostatnie gry, które pozostały w moim notatniku do opisania z tegorocznych targów w Kolonii. Z tej listy pozostały cztery tytuły – Cinder City, Road Kings, Control Resonant oraz dodatek do Anno 117: Pax Romana o nazwie Dawn of the Delta.
Na koniec również zostawiłem kilka słów na temat tego, jak postrzegam tegoroczne targi Gamescom w Kolonii, także nie przedłużając zakończenie musi być z małym tupnięciem i fajerwerkami.
Control Resonant
O tym, jak wypada Control Resonant, pisałem w czerwcu, gdy mieliśmy okazję skorzystać z zaproszenia Remedy i sprawdzić, jak najnowsza gra studia wypada w akcji oraz porozmawiać na temat kilku detali związanych z rozgrywką. Dlatego też odsyłam do materiału, który znajdziecie tutaj.
Podczas Gamescomu miałem natomiast okazję zobaczyć nieco inny fragment rozgrywki, w którym w Parku zebrało się sporo pleśni (której nie można jeść!). W dużej mierze można było zobaczyć, jak w praktyce działa system zależności związanych ze słabościami oraz mocnymi stronami przeciwników. Jak łatwo się domyśleć – to, co spleśniałe, szkodzi i zatruwa, a czasami najlepszym sposobem na zniszczenie czegoś „żywego” jest ogień. Mniej więcej wiecie, w którym kierunku to zmierza. To, co jednak warto zaznaczyć, to fakt, że zaprezentowano kolejną walkę z bossem i jeśli miałbym ją podsumować krótko, to po raz kolejny jestem zafascynowany tym, jak Remedy postanowiło bawić się perspektywą oraz możliwościami, jakie daje otwarty świat w stylu przypominającym grę Prototype.
I tak naprawdę wspominam o Control Resonant dopiero w tym tekście, ponieważ jesteśmy właściwie na ostatniej prostej do premiery… O tym jednak, jak będzie, dowiecie się zapewne również z naszej recenzji, która pojawi się 18. września o godzinie 16:00. Wypatrujcie jej na horyzoncie!
Cinder City
O tym, że Cinder City może być czarnym koniem najbliższych miesięcy, wiemy od jakiegoś czasu i nawet nie przeszkodził temu fakt małego zamieszania z wymaganiami sprzętowymi gry.
To, co jednak najważniejsze w przypadku Cinder City, to fakt, że pod względem rozgrywki dostaniemy otwarty świat, bohaterów do wyboru oraz broń, którą będziemy mogli dowolnie dostosowywać modyfikacjami, tak aby wykonywać konkretne zadania w ramach rozgrywki. Po przejściu fabularnym danej miejscówki pojawią się również lochy oraz wyzwania do ogrywania ze znajomymi w kooperacji, czyli coś, co właściwie mogłoby przypominać m.in. The Division z większą ilością zarazy i high-techu. Będzie też sporo kombinowania, o czym zapewniali twórcy w rozmowie podczas prezentacji na Gamescomie, i nie będzie się ono opierało wyłącznie na dołożeniu kilkukrotnie zwiększonego HP, a raczej na wykorzystaniu atutów bohaterów oraz ich wyposażenia w zależności od przeciwnika.
Robi wrażenie, choć można by powiedzieć, że już kiedyś widziałem ten pomysł. Tym bardziej, że gra jest jednak na Unreal Engine 5, przez co stylistyką bardzo przypomina chociażby The First Descendant, co może być dla jednych czymś pozytywnym, a dla innych negatywnym.
Największym problemem Cinder City jest fakt, że testy nie są dostępne w Polsce i pewnie jeszcze sporo wody w rzece upłynie, zanim będziemy mogli sprawdzić grę w naszym kraju. Inną kwestią jest natomiast fakt, że w przypadku tego typu koreańskich tytułów sieciowych zawsze mam z tyłu głowy, że mogą one skończyć się w bardzo podobny sposób – trochę hype’u, trochę wsparcia po premierze, a później jakoś znikają z radaru.
Cinder City byłoby o tyle szkoda, że klimat sam w sobie nawet się broni, a walki na ulicach koreańskich miast mogłyby bardziej angażować. Pytanie, jak będzie z resztą. O tym przekonamy się za jakiś czas.
Road Kings
Podczas ogrywania specjalnego buildu testowego Road Kings nie ukrywam, że trochę ciekawiło mnie, jak ekipa Sabera podejdzie do tematu przewozowego skupiając się na kategorii, w której właściwie można byłoby powiedzieć mamy zdecydowanego lidera. Głównie dlatego, że gdyby tak spojrzeć na to wszystko, co wyszło w ostatnich latach, można zauważyć pewnego rodzaju skalowanie – zamiast jednej dużej gry, wiele mniejszych, ale skupiających się na konkretnej niszy związanej z danym zawodem.
Co prawda czasu było mało, ale możliwość przejechania się kawałek do bazy, z której zgarniamy nasze zadanie, oraz późniejszego działania w bardzo trudnym terenie (pod ziemią!) i ucieczki z tego miejsca z tym, co mieliśmy zgarnąć, była dość efektownym zagraniem… ale zawsze znajdzie się jakieś „ale”.
Build zaprezentowany przez Saberów był dość daleki od ideału i chyba najbardziej zaskoczył mnie fakt, że kierowanie ciężarówką było, jak na ich możliwości, bliższe „arcade” niż „symulacji”. Co prawda były momenty wymagające większej sprawności oraz koordynacji (np. fragment, w którym musieliśmy precyzyjnie wjechać na bardzo wąski most i unikać przeszkód zwisających na kablach), ale koniec końców tego ciężaru ciężarówki czy też przewożonego towaru również nie odczułem.
Całość prezentowała się bardziej jak coś, co można byłoby nazwać po prostu mocno korytarzowym doświadczeniem i o ile jest to bardzo spektakularne, to chyba spodziewałem się czegoś o wiele więcej. Niemniej jednak to tylko jeden konkretny scenariusz rozgrywki i ciekawy jestem, jak to pójdzie dalej w drodze do premiery. Powiedzmy, że jestem bardzo ostrożnie zaintrygowany, ale też nie spodziewam się czegoś, co wywróci moje życie do góry nogami, a już na pewno nie fabularyzowanego Snowrunnera z tą różnicą, że mamy większe nastawienie na ciężarówki.
Anno 117: Pax Romana – Dawn of the Delta
Anno 117: Pax Romana – Dawn of the Delta – wrażenia z Gamescomu
O tym, że Anno 117: Pax Romana to świetna gra ekonomiczna i godna następczyni poprzednich gier z serii, już wiecie… dlatego najlepszym powodem, aby wrócić do gry, będzie pojawienie się dodatku wprowadzającego egipskie klimaty.
Dawn of the Delta, jak łatwo się domyślić, będzie stawiało przed sobą o wiele większe wyzwanie w postaci planowania swoich miast w taki sposób, aby nie tylko maksymalnie wykorzystywać tereny zalewowe, ale również mieszać już istniejące miejscówki (czyli Latium oraz Albion) z Egyptusem. Oznacza to jeszcze więcej koordynowania ścieżek handlowych, a także rozwiązywanie nowych problemów zarówno dla rdzennych mieszkańców tych terenów, jak i dla tych, którym bliżej rzymskich klimatów.
W sam raz na jesienne popołudnia i wieczory, wspominając te gorące, letnie wypady na wakacje. O to, że całość będzie tutaj pasowała do tego obrazka, raczej nie ma się co martwić, a przecież jest jeszcze hipodrom do zbudowania… tak czy inaczej premiera przewidywana jest na listopad 2026 roku. Dodatkowo pojawi się również specjalna paczka kosmetyczna związana z Assassin’s Creed, a w niej możliwość wyboru Kassandry jako gubernatora tego całego zamieszania. Niektórym z pewnością się to spodoba.
Wizyta u SCS Software
GramTV przedstawia:
I na sam koniec wizyta u SCS Software, które na Gamescom 2026 przywiozło nie tylko kilka nowości, ale również… premierę nowej ciężarówki Volvo. Tak, dobrze przeczytaliście – w Kolonii, na targach dla graczy, swoją premierę miała nowa ciężarówka, taka prawdziwa.
Ale wracając do tego, co najbardziej interesuje graczy, to fakt, że ekipa SCS przywiozła do Kolonii również dwa wyczekiwane dodatki do Euro Truck Simulator 2 (Coaches) oraz American Truck Simulator (Road Trip), jak również rozszerzenia map – Islandię oraz Południową Dakotę. W akcji można było również zobaczyć konsolowe wersje symulatorów.
W przypadku Coaches nie ukrywam, że jest to chyba najbardziej wyczekiwane przeze mnie DLC do ETS2, głównie dlatego, że ta zmiana perspektywy oraz rozszerzenie zabawy o karierę kierowcy autokaru dodają kolejny element układanki do gry, w której już spędziłem dobrych „set” godzin w ostatnich latach. Jeszcze ciekawszy był fakt, że można było przetestować rozgrywkę na zupełnie nowym zestawie do jazdy ciężarówkami od Thrustmastera, czyli Simtask Truck-40. To, co jednak najbardziej zaskoczyło na ten moment w przypadku Coaches, to fakt, że zmiana perspektywy oraz zasad zabawy na taką, która zmusza do zwracania szczególnej uwagi na zadowolenie pasażerów w przypadku Euro Trucka, no… zmienia sporo. Tym bardziej, gdy jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że w ETS2 konsumuje się to wszystko trochę inaczej niż w innych symulatorach autobusowych.
Podobnie sytuacja ma się w przypadku Road Trip, chociaż tutaj nie będę w pełni mógł oddać tego, jakie były moje wrażenia z zabawy… bo akurat czasu było mało, a ogrywanie tematu klawiaturą do najprzyjemniejszych nie należy. Nie zmienia to jednak tego, że na tyle, na ile trochę pograłem, cieszy mnie to, że masę samochodu (w tym przypadku Forda F-150) było czuć i ciekawy jestem, jak będzie to wszystko wypadało później w praktyce, wraz z kolejnymi kilometrami oraz zleceniami.
Również ważne jest to, że tak jak w przypadku reszty zawartości w grach SCS Softu, możemy oczekiwać pełnego wsparcia dla modyfikacji, dodatków oraz wielu innych elementów. I na tyle, na ile mogę chyba powiedzieć… tak, końcówka roku dla twórców ETS2 oraz ATS będzie dość pracowita.
Podsumowanie Gamescomu 2026
Gamescom 2026
Na koniec, jako że to ostatni tekst z serii o tym, co widziałem w Kolonii w tym roku, pokuszę się o kilka słów podsumowania Gamescomu.
Nie ukrywam, że w tym roku, przed samym wyjazdem, miałem poczucie, że tegoroczne targi są bardzo… specyficzne. Jak dobrze wiemy, branża jest w takim, a nie innym miejscu i jedni powiedzą, że to dobry moment na pozytywne zmiany, a inni będą patrzeć tylko i wyłącznie na czarne scenariusze. Z zewnątrz można byłoby powiedzieć, że tegoroczny Gamescom był sukcesem, ponieważ rekordy zostały pobite (aktualnie, poza chińskimi wydarzeniami, jest on na trzecim miejscu pod względem liczby odwiedzin) i nie będę zaskoczony, jeśli już ogromne Kolnmesse nie będzie rozszerzane o kolejne hale.
Z drugiej strony trzeba jednak powiedzieć wprost, że im więcej ludzi, tym więcej… czekania. Gdyby ktoś, kto chciałby pojechać na Gamescom tak czysto turystycznie, zapytałby mnie, czy warto, odpowiedziałbym, że wszystko zależy od tego, czy chcesz tylko pozwiedzać, czy rzeczywiście w coś zagrać. Nie widzę bowiem sensu w tym, aby wydać całkiem spore pieniądze na kilkugodzinną kolejkę do pogrania w grę lub obejrzenia filmu w małym kinie. Nawet, jeśli hype jest przeogromny i chciałoby się być tym pierwszym, który to uczyni. Na szczęście są jeszcze takie atrakcje jak chociażby mocno rozwijający się segment karcianek (w tym roku „5.2” była wręcz nimi zawalona, a mniej było tego licencjonowanego merchu) czy też spory segment mniejszych twórców oraz gier niezależnych. Innymi słowy, da się znaleźć coś do zrobienia na Gamescomie, ale jeśli nie jest się jednym z pierwszych, to atrakcyjność wydarzenia spada drastycznie.
Oczywiście również świetnym pomysłem jest w tym czasie poświęcić trochę czasu na zwiedzanie Kolonii – to miasto ma trochę sekretów do odkrycia, a dobre mleko nad Renem smakuje jeszcze lepiej po całym dniu spędzonym na halach (pozdro dla kumatych!). Zresztą, wiecie że akcja serialu „Kobra – oddział specjalny” dzieje się właśnie w Kolonii? Jeśli nie, to już wiecie i kilka kadrów zwiedzając to miasto zapewne sobie przypomnicie.
Impreza z roku na rok staje się coraz większa, co również budzi pytania o to, jak będzie z bezpieczeństwem na Kolnmesse. O ile ostatnie dwie edycje można było ocenić całkiem pozytywnie pod pewnymi względami, np. w kwestii osobnego wejścia dla prasy oraz ludzi związanych z biznesem, to znowu – mogę to powiedzieć z mojej perspektywy, a ta jest jednak mocno odmienna od tej, którą mają wystawcy (tegoroczne kradzieże mówią same za siebie) czy zwiedzający (kolejki, to jak wyglądała kwestia bezpieczeństwa również i w tym przypadku). Sam bowiem nie byłem jakoś mocno sprawdzany na wejściu ani na wyjściu z terenu imprezy, więc można byłoby zadawać pytania: „co by było, gdyby…”. Tym bardziej, że dopiero ostatniego dnia pojawiła się pewnego rodzaju nadgorliwość ze strony osób, które stały na wejściach do miejsc biznesowych, w których odbywały się pokazy, i przemiły pan musiał bardzo dokładnie sprawdzić kolor oraz napis na moim identyfikatorze. Dobra wiadomość jest taka, że ostatnie oświadczenie organizatorów w związku z tym, co miało miejsce na halach dało małą nadzieję na to, iż będzie lepiej… ale jak będzie w praktyce? O tym dowiemy się za rok i mam nadzieję, że jednak będzie.
Jakie wnioski mam po tegorocznym Gamescomie? W skrócie…
To, co najważniejsze dla graczy – gier jest naprawdę sporo, a takich, na które warto czekać poza GTA VI, jest jeszcze więcej… I warto dla nich znaleźć miejsce w swoim kalendarzu.
Mimo trudnych czasów dla branży, czy to od strony tworzenia, czy od strony podzespołów, nadal jest miejsce na rozmach.
Czy warto jednak jechać na Gamescom dzisiaj? Na jeden wybrany dzień tak, ale w trakcie dni otwartych trzeba się przygotować na potężne (dosłownie) kolejki, zwłaszcza w dniu otwartym.
Zdecydowanie dobrze byłoby zadbać bardziej o to, aby nie było niedomówień w kwestii bezpieczeństwa na imprezie – nie tylko od strony zwiedzających, ale również od strony wystawców.
Osobna hala dla planszówek, karcianek i RPGów? To byłoby świetne!
Cieszy fakt, że ktoś wpadł na pomysł ogarnięcia tych kraników na wodę… bez stawiania beczkowozów.
To by było na tyle z tegorocznego Gamescomu. Można bezpiecznie wyłączyć komputer.
Z-ca Redaktora Naczelnego Gram.pl. Wielbiciel wyścigów, bijatyk i tych gier, które zasadniczo nikogo. To ja zacząłem ruch #GrajciewYakuzę. Po godzinach fan muzyki niezależnej i kuchni koreańskiej.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!