Oni cię zabiją – recenzja filmu. Niefrasobliwa makabreska

Joanna Kułakowska
2026/03/28 17:00
0
0

W kinach zadebiutowała nowa produkcja Kiryła Sokołowa, twórcy znanego z czarnego humoru i zamiłowania do ociekającej krwią, groteskowej jazdy bez trzymanki. Czy seans ucieszy wielbicieli horroru?

Oni cię zabiją – recenzja filmu. Niefrasobliwa makabreska

Kirył Sokołow (Kirill Sokolov), reżyser i scenarzysta w jednym, znany jest polskiej publiczności choćby z urokliwie epatującej makabrą czarnej komedii Zdychaj, tatulku! Jego nowa – tym razem anglojęzyczna – propozycja dla widzów i widzek złaknionych zabawy bulwersującymi motywami stworzona została we współpracy z Aleksem Litwakiem (Alex Litvak), scenarzystą filmu Predators, który swego czasu ostro podzielił widownię. Niniejszy obraz pod wdzięcznym tytułem Oni cię zabiją (They Will Kill You) również zapewnia rozrywkę z gatunku niefrasobliwej, bezpretensjonalnej pulpowej rozrywki. Jest to w dużej mierze zabawa dla samej zabawy, campowa, niepozbawiona jednak artystycznego sznytu – dostarcza przede wszystkim malowniczych, cieszących oko obrazów.

Celebracja pulpy

Postacią centralną makabreski Oni cię zabiją jest Asia Reeves (Zazie Beetz, którą można podziwiać choćby w filmach Joker i Bullet Train) – młoda kobieta o mrocznej, traumatycznej przeszłości. Bohaterka pojawia się w starym hotelu Virgil, aby pracować tam jako pokojówka. Wita ją wzbudzająca niepokój, dziwaczna szefowa personelu Lilly Woodhouse (Patricia Arquette), która bez nadmiernych ceregieli przeznacza dziewczynie nieomal luksusowy apartament, obiecując, że nazajutrz oprowadzi ją po budynku i wdroży w obowiązki. Oczywiście, widz/widzka szybko zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak, twórcy nie obijają się, jeśli chodzi o podrzucanie sugestii i tropów. Lilly dziwi się, że Asia ma inny głos, a potem przegania z jej pokoju czającego się tam mężczyznę (Paterson Joseph), który okazuje się mężem przełożonej. Odnotowujemy, że nowo przybyła zostaje powitana z lepką serdecznością przez grupkę hotelowych gości... w nocy zaś czeka ją nielicha niespodzianka. Lecz także nasza bohaterka chowa w zanadrzu niejedną niespodziankę... Wszyscy mają tu swoje tajemnice. Asia ma też konkretny cel, którym bynajmniej nie jest pokorna praca dla rozpieszczonych, wypindrzonych bogaczy, co to przywykli, że wszystko im ujdzie na sucho. Szybko rozpoczyna się pojedynek woli i umiejętności walki – oddani mrocznej konieczności popełniania cyklicznych zbrodni w ramach satanistycznego kultu mieszkańcy Virgila kontra bezwzględna, zdesperowana kobieta, która nie ma wyrzutów sumienia, gdy rozwali kilka łbów zwyrodnialców czy ubabra się w ich flakach.

Celebracja pulpy, Oni cię zabiją – recenzja filmu. Niefrasobliwa makabreska

Chociaż film Kiryła Sokołowa dzieli się na kilka rozdziałów i zawiera liczne zwroty akcji, scenariusz jest banalnie prosty. Twórcy zahaczają o motywy przemocy w rodzinie, seksualnego wykorzystywania kobiet bądź napięć na tle klasowym, ale to tylko pretekst, podwaliny pod rozkosznie kiczowatą ucztę (jak to w filmach typu exploitation). Barwna, pełna dzikiej energii produkcja Oni cię zabiją nie oferuje żadnych intelektualnych przeżyć i nie wymaga wyczerpującego nurkowania w meandrach prezentowanej historii, by uchwycić szczegóły istotne dla fabuły. Co nie znaczy, że nie warto śledzić rozmaitych detali – wręcz przeciwnie, zapewnia to dodatkową zabawę. Generalnie jest to dziełko sprawnie zrealizowane pod kątem przyjętej konwencji, fascynujące pod względem warstwy wizualnej i świetnie ilustrowane muzycznie (dostajemy tu naprawdę klimatyczne i energetyczne utwory). Co ciekawe, pomysł na opowieść stanowi nie tylko pokłosie bardzo oczywistej miłości reżysera do wczesnych filmów Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza, dzieł Park Chan-wooka i Sama Raimiego (które ewidentnie odcisnęły ślad na sposobie pracy Sokołowa). To również groteskowe rozwinięcie iście upiornego wrażenia w trakcie pobytu w rosyjskim apartamentowcu, gdzie wraz z żoną byli jedynymi osobami poniżej sześćdziesiątki, a za małżeństwem podążały spojrzenia starszych kobiet plotkujących na ich temat... W rezultacie para szybko zaczęła sobie żartować, że otacza ich kult, który pewnej nocy po nich przyjdzie.

Żonglerka gatunkami i motywami

Konwencja recenzowanego filmu to szalona mieszanka gatunkowa. Czego tu nie ma... Czarna komedia, horror satanistyczny, gore, splatter, survival horror, slasher thriller... Wszystko to podlane ostrym sosem kina azjatyckiego, mocno inspirowane hongkońskim kinem akcji i w tarantinowskim stylu (wyrazista, grająca na emocjach muzyka, brutalne postacie kobiece, samurajskie motywy i swoisty ukłon wobec blaxploitation), w dodatku z mnóstwem popkulturowych, kinofilskich nawiązań i odniesień. Oni cię zabiją błyskawicznie przywodzi na myśl chociażby takie produkcje, jak: Kill Bill i Kill Bill 2 Quentina Tarantino, Raid Garetha Evansa, Ze śmiercią jej do twarzy Roberta Zemeckisa, seria John Wick (zwłaszcza sceny w Continentalu), Pani Zło Jung Byung-gila, Noc oczyszczenia Jamesa DeMonaco oraz Zabawa w pochowanego Matta Bettinelli-Olpina i Tylera Gilletta.

Żonglerka gatunkami i motywami, Oni cię zabiją – recenzja filmu. Niefrasobliwa makabreska

GramTV przedstawia:

Opowieść Sokołowa i Litwaka, a szczególnie forma ukazania postaci, jej aspekty wizualne, montaż i praca kamery, ma także wyraźny sznyt komiksowy, zwłaszcza pulpowych i „artystowskich” frankofonów (obłędne zamrożone kadry; specyficzna kolorystyka, czyli żywe barwy i mocne kontrasty), jak również sceny nawiązujące do gier survival horror (wykorzystywanie elementów otoczenia, poziomy do przebycia, walka z bossem – po której świnie mogą wzbudzić w odbiorcach tyleż głupawkę, co uzasadniony niepokój). Scenografia w zestawie z kostiumami bohaterów i sposobem ich zachowania (a także filmowania) zgrabnie wykorzystuje ideę pułapki oraz budzącego atawistyczny lęk i obrzydzenie karaczanów tudzież drapieżnych owadów. Sceneria niekiedy jako żywo przypomina przepołowiony domek dla lalek w upiornej, obskurnej wersji, terrarium i labirynt-pułapkę oglądane z boku, czy wreszcie farmę mrówek.

Perskie oko i odpoczynek w kinie

Efekty specjalne są dość zróżnicowane, lecz wyraźnie odwołują się do kina klasy B – od efektów praktycznych, które czasem (prawdopodobnie z premedytacją) uderzają zabawną sztucznością, do przerysowanego CGI, które stawia na poetykę zalewania scenerii galonami czerwonej farby (tu kłania się choćby filmografia Takashiego Miike, zwłaszcza Ichi zabójca). Świetna jest cudownie absurdalna choreografia walk – Zazie Beetz prezentuje się wspaniale, pokazując, że wkrótce może zostać gwiazdą kina akcji, do czego ewidentnie ma talent. Szaleje na ekranie niczym połączenie Umy Thurman w Kill Billach, Pam Grier w Coffy i Tamary Dobson w filmach o Cleopatrze Jones. Na uwagę zasługują również kreacje Heather Graham (która zagrała tu personę, jaka bynajmniej nie kojarzy się z jej dorobkiem artystycznym, wykazując się przy okazji niezłą kondycją), Toma Feltona (tak, tego od Draco Malfoya; trzeba przyznać, że ma także zacięcie komediowe) oraz Patricii Arquette. W tym ostatnim przypadku mamy niezłe odwołania do Cruelli De Mon, choć zarazem ciężko pozbyć się wrażenia, że potencjał aktorki nie został do końca wykorzystany.

Perskie oko i odpoczynek w kinie, Oni cię zabiją – recenzja filmu. Niefrasobliwa makabreska

Oni cię zabiją to film stricte kinowy. Mówiąc wprost, jest to zabawny campowy odmóżdżacz, flirtujący z tradycją kina B, jednakże zrealizowany na wysokim poziomie. Oto coś w sam raz na odpoczynek po ciężkim dniu. Akcja pędzi na złamanie karku i nie pozwala myśleć. Produkcja oferuje zabawę w czystej formie i szereg mrugnięć do miłośników i miłośniczek popkultury. Jeśli zatem oglądać, to lepiej w kinie. Na ocenę u każdego wpłynie przede wszystkim upodobanie lub jego brak do konwencji pulpowego horroru i jego podgatunków jako sztuki dla sztuki i zabawy samej w sobie. Ja bawiłam się dobrze, a co się pośmiałam, to moje.

7,0
Sprawnie zrealizowana makabreska, która ma za zadanie zapewnić bezpretensjonalną rozrywkę. Tylko tyle i aż tyle.
Plusy
  • Żonglerka gatunkami
  • Pomysłowa strona wizualna i ilustracja muzyczna
  • Humor i świetna choreografia walk
  • Zgrabnie ułożone scenariuszowe puzzle i sporo popkulturowych odniesień do wytropienia
  • Znakomita Zazie Beetz i depcząca jej po piętach reszta obsady
Minusy
  • Recz z gatunku „Znacie? To posłuchajcie...”
  • Niektóre efekty mogą nie przypaść do gustu
  • Nie dość wygrana Patricia Arquette
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!