O krok za daleko - recenzja serialu. Netflix i Coben ponownie nie zawodzą

Adam "Harpen" Berlik
2026/01/18 16:00
0
0

Nie oczekujcie jednak do końca spójnej i logicznej historii, bo O krok za daleko to kolejna bajka dla dorosłych

Nowy rok, nowy Coben

Taśmowa produkcja seriali na podstawie książek Harlana Cobena trwa w najlepsze, a kolejne produkcje debiutują sukcesywnie na Netflixie. Tym razem padło na jedną z nowszych powieści wspomnianego pisarza, czyli O krok za daleko. O ile w przypadku niektórych wcześniejszych (np. W głębi lasu, Tęsknię za tobą czy Tylko jedno spojrzenie) ekranizacji minęło na tyle dużo czasu, że najzwyczajniej w świecie zapomniałem o poszczególnych wątkach, oglądając kolejne epizody z zapartym tchem (od historii Cobena, niezależnie czy mowa o prozie czy też serialach, trudno się oderwać), ale w przypadku O krok za daleko sprawa miała się zupełnie inaczej.

O krok za daleko
O krok za daleko

Wprawdzie nie znałem już odpowiedzi na najważniejsze pytanie (kto zabił?), ale doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, jak rozczarowany byłem po lekturze, gdy zapoznałem się z wyjaśnieniem zagadki związanej ze zniknięciem pewnej bohaterki. Sprawiło to, że - w moim osobistym rankingu - O krok za daleko wylądowało na końcu zestawienia najlepszych dzieł Harlana Cobena (a przeczytałem wszystkie z wyjątkiem Zanim powiesz żegnaj z 2025 roku i Za wszelką cenę sprzed trzech lat). Tak czy inaczej powyższe nie zmienia faktu, że historia trzyma przy ekranie od samego początku aż do końca, o ile - rzecz jasna - przymkniemy oko na to, że mało niekiedy w tym wszystkim logiki, ale za to dużo zwrotów akcji.

O co w tym wszystkim chodzi?

Simon Greene prowadzi spokojne życie do chwili, gdy jego córka Paige ucieka z domu i ląduje na ulicy, uzależniona od narkotyków. Po miesiącach bezskutecznych poszukiwań Simon dostaje cynk i odnajduje ją w parku, ale dziewczyna ucieka. W miejscu, w którym mieszkała, niedługo później zostają znalezione zwłoki jej chłopaka. Wkrótce potem żona Simona zostaje postrzelona, co wydaje się wręcz absurdalne, lecz później jest odpowiednio wyjaśnione. Tak czy inaczej, Simon na własną rękę zagłębia się w środowisko narkotykowe i świat przestępczy, odkrywając, że jego córka może być wplątana w coś znacznie poważniejszego. Nie odpuści więc, póki jej nie znajdzie. Zamierza przy okazji dowiedzieć się, co ukrywa - przebywająca w śpiączce - jego żona.

To jednak nie wszystko, bo w pewnym momencie na drodze Simona pojawia się detektyw Elana Ravenscroft, a sprawa, którą rozwiązuje - jak się okazuje - powoli zaczyna łączyć się z tajemniczym zniknięciem Paige. W międzyczasie na ekranie przewija się jeszcze kilka pozornie niezwiązanych ze sobą wątków, które - jak to u Cobena - w większości łączą się ze sobą, choć klasycznie nie brakuje tropów prowadzących donikąd. Misternie skonstruowana intryga została napisana w taki sposób, by (jak wspomniałem wcześniej) całość skupiała się przede wszystkim na akcji, a co za tym idzie, niekiedy autorzy scenariusza, podobnie jak sam pisarz, pozwalają sobie na różnego rodzaju uproszczenia.

O krok za daleko
O krok za daleko

Jest w tym wszystkim metoda, choć mam świadomość, że taka forma rozrywki nie każdemu przypadnie do gustu. Nie zmienia to jednak faktu, że zdecydowana większość fanów kryminałów będzie zachwycona. Nic dziwnego, wszak przedmiotem niniejszej recenzji jest przecież serial oparty o historię autorstwa Harlana Cobena, mistrza w swoim fachu. Jego książki rozeszły się na całym świecie w imponującym nakładzie ponad 80 milionów egzemplarzy. Robi wrażenie, prawda?

GramTV przedstawia:

O krok za daleko trudno postawić obok innych ekranizacji na podstawie książek, których jakość nierzadko pozostawia wiele do życzenia, bo twórcy zbyt mocno odeszli od materiału źródłowego. Mam w tym przypadku na myśli adaptacje powieści Remigiusza Mroza, którego dostępny na Netflixie Forst czy też wydany za pośrednictwem SkyShowtime Langer to - kolokwialnie rzecz ujmując - kiepskie kino. W przypadku Harlana Cobena jest inaczej, ponieważ pisarz bierze czynny udział w powstawaniu kolejnych seriali, a niekiedy sam nawet pojawia się na ekranie w roli epizodycznej.

Samego Harlana Cobena w O krok za daleko niestety nie dostrzegłem. A szkoda, bo pojawiał się już w innych dziełach. Z kolei poszczególni aktorzy pierwszoplanowi w większości wypadli naprawdę przekonująco, a zwłaszcza James Nesbitt jako Simon Greene, z kolei Ingrid Oliver w roli jego szwagierki, Yvonne Previdi, ewidentnie nie potrafiła się utożsamić ze swoją postacią. Osobne zdanie należy się mającej istotne znaczenie dla całej historii Elanie Ravenscroft, a raczej wcielającej się w nią Ruth Jones, która wykreowała postać niezwykle sympatyczną pomimo trudnej przeszłości.

O krok za daleko
O krok za daleko

Wracając jednak do meritum…

Netflixowa adaptacja O krok za daleko ma jeszcze kilka innych atutów. Jednym z nich są bardzo dobrze napisane dialogi, do których udało się wpleść charakterystyczny humor znany z powieści Harlana Cobena. Inna sprawa to fakt, że przez większość czasu nie mamy pojęcia, jak zakończy się opowiadana historia, a kiedy mamy wrażenie, że wszystko zostało już wyjaśnione, oglądamy jeszcze kilka scen będących dopełnieniem całej fabuły. Nie jestem przekonany jednak, czy widoczne na ekranie postacie w takim położeniu byłyby skłonne do tego typu zwierzeń, ale tutaj już wchodzimy właśnie w temat uproszczeń czy też tego, że tego rodzaju historie rządzą się swoimi prawami, a ich autor przemawia niekiedy głosem bohaterów.

Skoro już o tym mowa, to na sam koniec jeszcze jedno spostrzeżenie. Naprawdę uwielbiam w Cobenie moment, gdzie poszczególne fragmenty układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce, a siedząc czy to przed lekturą, czy też przed telewizorem czuję ogromną satysfakcję z tego, jak misternie zaplanowana została cała intryga. Nigdy chyba nie udało mi się zgadnąć, kto za co odpowiada w danej historii, ale zawsze miałem frajdę z poznawania kolejnych niuansów opowieści.

Podsumowanie

O krok za daleko trzyma poziom innych seriali stworzonych w oparciu o dzieła Harlana Cobena. To solidnie zrealizowana produkcja, którą ogląda się jednym tchem, choć na całość trzeba poświęcić jakieś siedem godzin (mamy tutaj bowiem osiem niespełna godzinnych odcinków). Na weekendowy binge watching jak znalazł, choć pewnie znajdą się i tacy, którzy zaczną seans popołudniu, by skończyć go w nocy. Pozostali, którzy odbili się od twórczości wspomnianego pisarza, raczej nie mają tu czego szukać. Ale zawsze warto spróbować…

O krok za daleko
O krok za daleko
8,0
Wysoka ocena, bo fani Harlana Cobena będą zachwyceni albo już byli, bo zdążyli obejrzeć O krok za daleko. Tak, nawet mimo wszystkich głupotek, których trudno nie zauważyć podczas seansu, ten serial po prostu wciąga
Plusy
  • wciąga od pierwszych chwil i nie pozwala odejść od ekranu aż do końca
  • w zdecydowanej większości przypadków bardzo dobra gra aktorska
  • dyskretny, pasujący do całości, humor
  • wysokiej jakości realizacja poszczególnych scen
  • nie ma niepotrzebnych dłużyzn
  • idealna liczba odcinków
  • prawie do samego końca nie wiadomo, o co tu chodzi i kto skrywa jakie tajemnice
Minusy
  • rozczarowujące rozwiązanie głównego wątku opowieści
  • sporo tutaj przekłamań i uproszczeń
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!