Nioh 3 - recenzja gry, o którą nikt nie prosił, ale każdy jej potrzebował

Adam "Harpen" Berlik
2026/02/04 15:00
0
0

Po premierze Nioh 2 określanego przez wielu mianem Nioh 1,5 autorzy ze studia Team Ninja nie porwali się z motyką na słońce, tworząc kolejną odsłonę cyklu, bo mieli na nią kapitalny pomysł. I, przy okazji, dobrze go zrealizowali.

Nie grałem w wersję alfa Nioh 3, nie sprawdziłem również ogólnodostępnego dema (bo w tym czasie miałem już dostęp do całej gry), więc nie wiedziałem, co tak naprawdę nowego zaoferują autorzy w przypadku tej produkcji. Tym bardziej, że Nioh 2 wydawał się grą, która zjada już po trosze własny ogon, nie wprowadzając znaczących nowości względem pierwowzoru. Rozpocząłem więc swoją przygodę “z trójką” z racji obowiązku redakcyjnego, wcześniej czytając co nieco na temat zmian, jakie zostaną wprowadzone w Nioh 3. Na papierze wyglądało to całkiem nieźle, a jak sprawdziło się w praktyce?

Nioh 3
Nioh 3

Kilkadziesiąt godzin później…

Mógłbym jeszcze trochę potrzymać wszystkich w niepewności, ale nie ma to większego sensu. Zwłaszcza, że co niektórzy zaczęli pewnie czytanie tego tekstu od końca, spoglądając najpierw na ocenę oraz ramkę z plusami i minusami. Dlatego krótko i na temat - Nioh 3 to bez wątpienia jeden z najlepszych souls-like’ów. I nie, nie w ostatnim czasie, ale w ogóle. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę tylko gry stworzone przez inne studia niż From Software (bo tak, Elden Ring czy Bloodborne to dla mnie również souls-like’i), to Nioh 3 plasuje się na pewno w pierwszej trójce najbardziej udanych przedstawicieli wspomnianego gatunku. Dlaczego?

Zabrzmi to banalnie, ale po prostu ciężko się od tej gry oderwać. Tutaj chce się zajrzeć wszędzie, walczyć z każdym i cały czas grzebać w ekwipunku, szukając coraz to lepszych rodzajów broni i przedmiotów, które ułatwią (choć mogą też utrudnić) kolejne starcia z napotkanymi przeciwnikami. Taki właśnie jest Nioh 3 w pigułce. A teraz czas na szczegóły, bo zmian i nowości w porównaniu do poprzednich odsłon serii jest naprawdę mnóstwo.

Nowości, nowości!

W przypadku Nioh 3 zapomnijcie o wybieraniu kolejnych misji z poziomu jednej mapy. Tutaj nie przenosimy się już do zamkniętych obszarów, gdzie po wykonaniu danego zadania (zwykle polegającego na zabiciu bossa) opuszczamy ten teren. Zamiast tego autorzy udostępnili…., nie, nie, nie otwarty świat, choć na pierwszy rzut oka może to tak wyglądać. Przedstawiciele studia Team Ninja już w przedpremierowych wywiadach zamiast terminu open world posługiwali się - zresztą słusznie - określeniem open field. Co to oznacza w praktyce?

Nioh 3
Nioh 3

Otóż akcja gry Nioh 3 toczy się w rozmaitych okresach historycznych, a my jako Takechiyo Tokugawa (możemy spersonalizować wygląd postaci, a także określić jej płeć) przechodzimy przez różne epoki, próbując zostać następnym szogunem. Dlatego też po prologu zakończonym starciem z bossem (a jakże), trafiamy do 1572 roku, biorąc udział w wydarzeniach rozgrywających się podczas Okresu Walczących Królestw (Warring States). Z czasem przenosimy się na kolejną, dużą mapę, tym razem do okresu Heian, a potem… Myślę, że nie ma sensu zdradzać więcej poza tym, że to nie koniec naszych podróży.
Eksploracja to podstawa

Po wejściu na dany obszar mapa jest jedynie lekko zarysowana, ale - w przeciwieństwie do Elden Ringa - nie musimy znaleźć jej fragmentu, ale na przykład rozprawić się ze wszystkimi przeciwnikami w obozie bandytów. Dopiero wówczas na mapie pojawią się rozmaite ikonki przedstawiające liczne miejsca, które warto odwiedzić. Również w tym przypadku Nioh 3 nie naśladuje hitu From Software z 2022 roku, gdzie poszczególne elementy do odkrycia w trakcie eksploracji albo wcale nie występowały na mapie, albo były na nie jedynie dyskretnie zaznaczone (jak chociażby kościoły). W związku z tym częściowo znika ta magia eksploracji, ale nie zmienia to faktu, że podczas rozgrywki czułem się jak turysta w Assassin’s Creed Odyssey. Chciałem zrobić dosłownie wszystko.

A i tak oczywiście nie udało mi się jeszcze tego dokonać, tym bardziej że na pierwszej z ogromnych map spędziłem niespełna 30 godzin, mając świadomość, że Nioh 3 oferuje na tym terenie jeszcze co najmniej kilka godzin rozgrywki, a może i więcej. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że gram w souls-like’i od początku istnienia tego gatunku, więc mogę pochwalić się już dużym doświadczeniem. Gracze, którzy będą znacznie częściej ginąć, czy to na szeregowych przeciwnikach, czy też bossach, muszą zarezerwować sobie jeszcze więcej czasu. Nawet gdyby to była naprawdę łatwa produkcja, to i tak dotarcie do końca zajęłoby każdemu co najmniej kilkadziesiąt godzin. Tutaj naprawdę jest co robić i - co ważne - zbieranie znajdziek nie jest celem samym w sobie. W Nioh 3 ma ono bowiem ogromne znaczenie.

Nioh 3
Nioh 3

W zasadzie wszystkie ikonki na mapie powinniśmy odhaczyć, bo dzięki nim w jakimś tam stopniu ułatwimy sobie przebieg zabawy. A to zwiększymy liczbę eliksirów leczących, a to sprawimy że będą one odnawiać więcej energii życiowej, a to w skrzynce pojawi się dobra broń, a nawet jeśli nie, to rozłożymy ją na części, zyskując dostęp do surowców i stworzymy inny oręż, albo go sprzedamy żeby zdobyć amaritę (czyli odpowiednik dusz z Soulsów) czy też większą liczbę wspomniany już potionek. Do tego, nawet pomimo obecności znaczników, bossowie są niekiedy dość mocno poukrywani, a poszczególne obszary są częściowo sprytnie zablokowane na rozmaite sposoby. Nie da się więc tu pobiec od razu na drugi koniec mapy, by zebrać wszystko, co najlepsze i stać się overpowered w kwadrans po rozpoczęciu zabawy.

Stosunkowo niewielkie lokacje dostępne w pierwszej i drugiej odsłony Nioh tylko częściowo naprowadzały nas na główny cel misji. Tym razem otrzymaliśmy klasyczny dziennik zadań i znaczniki prowadzące do najważniejszych celów kampanii fabularnych na danym terenie. Tym samym całość skupia się przede wszystkim na odkrywaniu atrakcji ukrytych pod poszczególnymi ikonkami (z czasem łatwo przewidzieć, czego możemy się po nich spodziewać), a także oczywiście walce z przeciwnikami. Niemalże wszystkie tereny, jakie otrzymujemy do eksploracji, mają przypisany rekomendowany poziom doświadczenia naszej postaci. Gdy pojawi się więc gdzieś znacznie wcześniej niż przewidzieli to twórcy, to owszem, mamy szansę na pokonanie wrogów, ale są one raczej iluzoryczne.

Koń? Niepotrzebny, ale…

Mapki w Nioh 3 są większe niż te w poprzednich odsłonach cyklu, przynajmniej jak na standardy serii, ale znacznie mniejsze niż w klasycznych grach z otwartym światem. Dlatego też nie otrzymaliśmy tu żadnych dodatkowych pomocy, więc poruszamy się po nich jedynie pieszo, a nie chociażby konno. Druga kwestia to fakt, że Nioh 3 od samego początku wprowadza możliwość skakania, co - tak samo jak w Elden Ring - ma ogromny wpływ na to, jak eksploruje się lokacje. Często są one zbudowane bardziej w pionie, zachęcając nas do wskakiwania na pozornie niedostępne obiekty otoczenia. Niekiedy także poruszamy się po wąskich kładkach, które mogą budzić skojarzenia z pamiętnym Blighttown z pierwszego Dark Souls albo - w wersji znacznie uproszczonej - Valley of Defilement z Demon’s Souls.

Nioh 3
Nioh 3

Wspomniałem już o tym, że nie powinniśmy jedynie rushować głównych bossów, ale skrupulatnie czyścić mapy. Wynika to z prostego powodu - w Nioh 3 każdy teren ma swój poziom eksploracji, a na każdym z nich z nich zyskujemy dostęp do rozmaitych profitów. Mowa w tym przypadku o zwiększeniu ataku czy obrony, a także - między innymi - odblokowaniu całej mapy czy też pojawieniu się na niej kolejnych znaczników. Dodatkowo na każdej dużej mapie mamy także bonusy za zwiedzenie wszystkich lokacji. Warto dodać, że poszczególne tereny w Nioh 3 są naprawdę świetnie zaprojektowane i nawet gdyby autorzy nie nagradzali nas rozmaitymi bonusami, to i tak chciałbym zobaczyć dosłownie wszystko, co produkcja studia Team Ninja ma do zaoferowania.

Za trudno? To idź gdzieś indziej

Pozostając jeszcze w temacie eksploracji należy zaznaczyć, że taka konstrukcja Nioh 3 sprawia, że w odróżnieniu od znacznie bardziej liniowej “jedynki” oraz “dwójki”, tutaj nigdy nie jesteśmy postawieni pod ścianą. Zawsze możemy zebrać dodatkowe przedmioty, ulepszyć postać i wrócić mocniejsi, bo Nioh 3 nie ma skalowania poziomów. A nawet jeśli wtedy nie zdołamy uporać się z trudniejszym fragmentem, to w grze znajduje się w tryb kooperacji. Istnieje więc opcja przyzwania sojuszników zarówno w postaci prawdziwych graczy, jak i kompanów SI.

Nioh 3, a postacie dwie…

Kolejną największą atrakcją Nioh 3 jest oczywiście system walki. W tej odsłonie do naszej dyspozycji oddano dwie zgoła odmienne postawy, samuraja i ninja, między którymi możemy przełączać się w dowolnym momencie zaledwie jednym przyciskiem.

GramTV przedstawia:

Samuraj to oczywiście znacznie bardziej ociężała, opancerzona postać, zwykle z ciężką bronią w łapie, która - tak samo jak we wcześniejszych grach z serii Nioh, może korzystać z postaw (niskiej, średniej i wysokiej), ale nie są one dostępne od początku, bowiem odblokowujemy je na drzewku rozwoju postaci wraz z postępami w rozgrywce, co niekoniecznie przypadło mi do gustu. Dodatkowo, grając samurajem możemy oczywiście zrobić użytek z doskonale znanego fanom cyklu impulsu ki przywracającego energię i oczyszczającego tereny skażone przez yokai.

Z kolei ninja to mobilna wersja naszego bohatera. Zamiast impulsu ki ma do dyspozycji umiejętność mist, którą aktywuje R1 po wykonaniu ataku, by szybko uciec przeciwnikowi bez użycia wytrzymałości, a także wytworzyć cień swojej postaci dezorientujący przeciwnika, dzięki czemu w razie potrzeby zaatakuje go z zaskoczenia. W odróżnieniu od samuraja opierającego się na blokowaniu i odbijaniu ciosów niczym w Sekiro: Shadows Die Twice, ninja bazuje głównie na efektownych i efektywnych unikach. Co prawda w przypadku naszego tanka uniki także są dostępne, ale nie pełnią aż tak istotnej roli. Dodatkowo ninja nie ma dostępu do trzech różnych postaw, ale za to może zrobić użytek z kunai, rzucać bombami i innymi różnego rodzaju przedmiotami.

W obu przypadkach, tak samo zresztą jak w Nioh 2, istotne znaczenie ma R2, czyli przycisk odpowiadający za kontrowanie specjalnych ataków przeciwników. O ile w walkach z szeregowymi wrogami przydaje się to rzadko, w starciach z bossami często pełni kluczową rolę, pozwalają zadać więcej obrażeń postawy, a następnie wyprowadzić potężny atak. Trzeba więc wyczuć odpowiedni moment chwilę po tym, jak wokół naszego oponenta pojawi się specjalna, czerwona poświata. Jeśli mieliście to opanowane “w dwójce”, to muszę was niestety zmartwić - w Nioh 3 kontra ma zupełnie inny timing, więc będziecie musieli nauczyć się jej od nowa.

Nioh 3
Nioh 3

Drzewko rozwoju postaci do poprawy

Jako gracz soulsowy starej daty jestem przyzwyczajony do tego, by eliminować wrogów poprzez zbijanie ich paska życia, dlatego już ciężko było mi się przestawić na parowanie w Sekiro, gdzie konieczne okazywało się wytrącanie przeciwników z równowagi i zadawanie krytycznych obrażeń, co zresztą działa nieco podobnie w Nioh 2, tyle tylko że tam musieliśmy zbijać pasek ki poprzez wyprowadzanie ataków. W związku tym dla mnie drzewko rozwoju postaci w Nioh 3 nie jest szczególnie potrzebne, bo nadal nie bazuję na widowiskowych atakach, lecz odblokowuje na nim jedynie to, co jest niezbędne, a więc przywołane już postawy dla samuraja i możliwość odbijania ciosów, a także dostęp do różnego rodzaju bombek czy noży dla ninjy. Tym bardziej, że drzewko rozwoju, przynajmniej pod względem graficznym, przeniesiono zdaje się żywcem “z dwójki”. Szkoda, że nie jest ono bardziej czytelne i nie oferuje większej liczby przydatnych opcji.

Bardzo podoba mi się natomiast to, że magia onmyo w Nioh 3 powiązana jest z duchami opiekuńczymi, co zresztą wydaje się logiczne, bo chcąc móc skorzystać z różnego rodzaju talizmanów, musimy pokonać wrogów w określonej liczbie specjalnie wyznaczonych miejsc, odpierając tam ataki coraz bardziej wymagających oponentów. W ten sposób zyskujemy dostęp także do dodatkowych profitów oferowanych przez nasze duchy opiekuńcze.

Bossowie, bossowie, bossowie

Nioh 3, nie da się ukryć, stoi nie tylko eksploracją i rozwojem postaci, ale i walkami z bossami. Wśród mocarnych przeciwników znajdziemy oczywiście przede wszystkim zupełnie nowych, potężnych wrogów, ale - co ciekawe - Team Ninja proponuje także opcjonalne starcia ze starymi znajomymi. Sami szeregowi wrogowie są z kolei częściowo nowi, ale nie brakuje tu modeli żywcem wyjętych z poprzednich odsłon cyklu. Czy to dobrze? Nie mam nic przeciwko, w końcu na naszej drodze stają przecież yokai, ale oprócz nich mierzymy się także z różnego rodzaju samurajami i nie tylko.

Nioh 3
Nioh 3

Same konfrontacje z bossami w Nioh 3 są naprawdę angażujące i niezwykle różnorodne. Toczą się zarówno na otwartym terenie, jak i w zamkniętych pomieszczeniach. A każdy tego typu przeciwnik wymaga zgoła odmiennego podejścia do tematu. Zwłaszcza, że “w trójce” powraca mechanika Dark Realm, więc w trakcie starcia świat może zmienić się na czarno-biały (z domieszką czerwonego), w efekcie czego nasza stamina regeneruje się wolniej, co zmniejsza nasze szanse na zwycięstwo w określonym pojedynku, wymagając zastosowania innej taktyki (czasem ucieczki i walki na dystans).

No i wreszcie - poziom trudności

Jeśli dotarliście do tego akapitu, to musicie być naprawdę wytrwali, co przyda wam się także podczas grania w Nioh 3. O ile w przypadku otwartych lokacji przez pierwsze kilkanaście godzin rozgrywki jest stosunkowo łatwo, jak na standardy serii czy nawet samego gatunku, to walki z bossami od samego początku wystawią wasze umiejętności na próbę. Z czasem, nawet idąc rekomendowaną ścieżką, poziom trudności będzie odpowiednio wzrastał, więc przygotujcie się na to, że będziecie ginąć regularnie (co ważne - całość wczytuje się dość szybko, więc po śmierci możemy po kilku sekundach wrócić do zabawy). Zwłaszcza jeśli postawicie przede wszystkim na build do walki w zwarciu, choć cała gra została zaprojektowana tak, byśmy jednak nawet w tym przypadku - od czasu do czasu - mogli zadać obrażenia wrogom z dalszej odległości. Na szczęście jednak gra jest trudna, ale jak najbardziej uczciwa, przynajmniej w większości przypadków, bo zdarzają się tu niekiedy sytuacje, w których przeciwnik wyskakuje zza kamery, a my nie mamy szansy na reakcję.

Pod względem jakości oprawy wizualnej Nioh 3 absolutnie nie wyznacza nowych standardów. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że wygląda niewiele lepiej od wydanej przed sześcioma laty “dwójki” udostępnionej jeszcze na poprzedniej generacji. Nie zmienia to jednak faktu, że w grze odwiedzamy różnorodne i wyjątkowo klimatyczne lokacje, a zaproponowany przez twórców styl graficzny nie zestarzał się ani trochę. Mamy tu zarówno pogrążone w mroku lokacje, obozy wrogów, przepiękne łąki czy też zapierające dech krajobrazy, a do tego wszystkiego charakterystyczne dla poszczególnych okresów zamki czy innego rodzaju konstrukcje budzące podziw w trakcie eksploracji wirtualnego świata.

Nioh 3
Nioh 3

Co nie zagrało?

Jeśli chodzi o rażące błędy w Nioh 3, to trudno je wskazać, nawet po kilkudziesięciu godzinach rozgrywki. Chociaż momentami niezwykle irytujące jest korzystanie z żywej broni, gdyż w testowanej przeze mnie wersji na zwykłym PlayStation 5 po aktywowaniu tej mechaniki płynność animacji w trybie wydajności (do wyboru mamy także oczywiście tryb rozdzielczości) zauważalnie spada na dłuższą chwilę, co podczas wymagających starć potrafi wybić z rytmu, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy decydujemy się na wykorzystanie opisywanej funkcji pod koniec starcia z bossem.

Z tym nieustannym grzebaniem w ekwipunku Nioh 3 jest jeszcze jedna interesująca kwestia. Otóż przed premierą wielokrotnie podkreślano, że przedmiotów będzie mniej, ale staną się one bardziej wartościowe. W praktyce okazuje się, że otrzymaliśmy powtórkę z rozrywki, bo niejednokrotnie dochodzi do sytuacji, w których mamy do wyboru kilka elementów zbroi różniących się od siebie nieznacznie. Doprowadza to do momentów, gdzie spędzamy na ekranie wyboru wyposażenia znacznie więcej czasu niż to konieczne.

Podsumowanie

Nioh 3 to niesamowicie rozbudowana, miejscami wręcz przytłaczająca i niezwykle angażująca odsłona cyklu, która wprowadza świetne i przemyślane nowości. To w pewnym sensie nowe otwarcie dla serii. Mam nadzieję, że na pomysłach opracowanych z myślą o fenomenalnej “trójce” powstaną zarówno dodatki, jak i - z czasem - także następna, pełnoprawna część. W takiej formie Nioh ma przed sobą jeszcze bardzo długą przyszłość, choć po nieco skostniałym, ale mimo wszystko świetnym Nioh 2, można było odnieść wrażenie, że Team Ninja nie sięgnie już nigdy więcej po tę markę. A, jak widać, byłby to naprawdę duży błąd.

Nioh 3
Nioh 3
8,5
Świetne otwarcie 2026 roku dla fanów souls-like’ów. Nioh 3 to jeden z najlepszych przedstawicieli gatunku zapoczątkowanego przez studio From Software
Plusy
  • zróżnicowane okresy historyczne
  • dostęp do większych terenów zamiast zamkniętych obszarów
  • angażująca eksploracja nagradzająca zaglądanie w każdy kąt (można skakać!)
  • dwa style rozgrywki - samuraj i ninja - z opcją swobodnego przełączania się między nimi
  • świetny system walki z różnymi opcjami pozwalającymi na dostosowanie stylu zabawy do własnych preferencji
  • różnorodne, wymagające starcia z bossami
  • wysoki, ale uczciwy poziom trudności
  • niezwykle klimatyczna oprawa wizualna
Minusy
  • niewielki skok w kwestii jakości oprawy wizualnej w stosunku do poprzedniczki
  • zauważalne spadki płynności animacji przy korzystaniu z żywej broni
  • nieczytelne drzewko rozwoju postaci z wieloma mało przydatnymi rzeczami do odblokowania
  • szkoda, że postawy samuraja nie są dostępne od początku
  • system lootu do poprawy - za dużo czasu trzeba spędzać na ekranie ekwipunku
  • brak polskiej wersji językowej
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!