Moonlighter 2: The Endless Vault - pierwsze wrażenia z wczesnego dostępu. Czy w tym roku jest miejsce na jeszcze jednego rogala?

Adam "Harpen" Berlik
2025/12/02 19:00
0
0

Sprawdzamy, czy Moonlighter 2: The Endless Vault to gra, której warto dać szansę już teraz, czy lepiej poczekać na premierę pełnej wersji.

Moonlighter 2 to kontynuacja przez wielkie K

Grubo ponad siedem lat po premierze Moonlightera na rynku debiutuje jego pełnoprawna kontynuacja. Co prawda Moonlighter 2: The Endless Vault od autorów pierwowzoru z hiszpańskiego studia Digital Sun Games wydany przez rodzime 11 bit studios znajduje się na razie w fazie wczesnego dostępu, ale już teraz zapewnia co najmniej kilkanaście godzin wciągającej rozgrywki. To niezwykle przemyślany i naprawdę potrzebny sequel gry, która w 2018 roku spotkała się z wyjątkowo ciepłym przyjęciem.

Moonlighter 2: The Endless Vault
Moonlighter 2: The Endless Vault

3D!

Tym, co pierwsze rzuca się w oczy po uruchomieniu Moonlighter 2: The Endless Vault, jest w pełni trójwymiarowa, niezwykle klimatyczna oprawa wizualna. Choć owszem, zachowuje ona ducha pierwowzoru, sprawia zarazem że całość odbiera się nieco inaczej. Tak zresztą powinna wyglądać kontynuacja - z zachowaniem fundamentów oryginału, ale i odpowiednimi (nawet niekiedy daleko idącymi) ulepszeniami.

Zresztą, w przypadku nowego Moonlightera od razu widać, że nie będzie to jedynie zestaw dodatkowych poziomów “do jedynki”. Szkoda tylko, że po zmianie perspektywy autorzy nie pozwalają ani na przybliżanie czy też oddalanie obrazu, ani tym bardziej na możliwość obracania kamery. Miejscami bowiem dochodzi do sytuacji, w których przeciwnicy są zasłonięci przez obiekty otoczenia, a kiedy obrywamy nie wiadomo skąd, nie mamy już czasu na reakcję. W dwuwymiarowej odsłonie sprzed lat nie było oczywiście takich problemów, ale nowa perspektywa to również i nowe wyzwania dla twórców.

Jak w to się gra?

Sama walka jest natomiast świetna niezależnie od tego, czy akurat walczymy z szeregowymi przeciwnikami (w większej grupie na normalnym poziomie trudności mogą sprawiać nie lada kłopoty), czy też z mini-bossami lub pełnoprawnymi szefami. Jeśli oczywiście chcemy sobie podnieść stopień wyzwania, możemy wybrać wyższy poziom trudności i analogicznie, jeśli chcemy raczej przejść wszystko, co do tej pory oferuje Moonlighter 2: The Endless Vault bez większych problemów, wybierzmy najniższy poziom trudności.

Tak czy owak na każdym z nich będziemy mogli wyprowadzać zarówno szybkie ataki, jak i specjalne ciosy. Do tego dochodzi możliwość uderzania niektórych przeciwników plecakiem w momencie, gdy ich pasek życia zostanie uszczuplony o połowę. Mamy tutaj również strzały z broni dystansowej, ale... Tak, tak - to nie wszystko. Moonlighter 2: The Endless Vault oddaje bowiem do naszej dyspozycji kilka rodzajów broni do wyboru (a każdą z nich walczy się oczywiście zupełnie inaczej), takich jak np: miecz, długi miecz, włócznię i rękawice. Co prawda swoją przygodę rozpoczynamy, eliminując wrogów za pomocą miotły, bardzo szybko zyskujemy dostęp do czegoś, czym można zrobić niemilcom poważną krzywdę.

Moonlighter 2: The Endless Vault

Zwłaszcza, że na tym liczba dostępnych elementów wyposażenia umożliwiających rozprawianie się z wrogami się nie kończy. Poza tym warto zaznaczyć, że w Moonlighter 2: The Endless Vault możemy dodatkowo ulepszać posiadane typy broni białej, zwiększając ich możliwości bojowe. Mamy także ulepszenia postaci zwiększające czy to liczbę miksturek zdrowia, ich sposób działania czy też rozbudowujące poziom maksymalnego zdrowia.

GramTV przedstawia:

Moonlighter 2: The Endless Vault to gra, w której nieodłącznym elementem rozgrywki jest także handel reliktami zebranymi w lochach (co początkowo jest nawet ciekawe, ale mam nadzieję, że z czasem zostanie to mocniej urozmaicone, bo na razie szybko staje się dość monotonnym przerywnikiem). Wszystko po to, aby regularnie powracać do głównego huba w świecie gry, jakim jest Tresna, gdzie nie tylko wybieramy się na kolejne wyprawy czy rozwijamy postać, ale sprzedajemy to, co udało nam się pozyskać w trakcie eksplorowania lochów wypełnionych po brzegi wrogami. Musimy bowiem zebrać odpowiednio dużo złota, by popchnąć fabułę do przodu. I, co ciekawe, znana “z jedynki” wiosna kupiecka Rynoka przejęta przez międzynarodowego kolekcjonera, jest już dla głównego bohatera wspomnieniem, niemniej… Czujcie się zaintrygowani.

Moonlighter 2: The Endless Vault

Wracając jednak do samych łupów nie można zapominać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, jeśli zginiemy, tracą one połowę swojej wartości, więc kiedy widzimy, że nie mamy szans na zwycięstwo w kolejnych starciach lepiej skorzystać z opcji pozwalającej się na ewakuowanie do Tresny. Druga sprawa to fakt, że wrzucanie reliktów do ekwipunku na chybił trafił nie ma większego sensu, bo całość zrealizowano w formie, można powiedzieć, takiej mini-gry. W zależności od tego, jak poukładamy je w plecaku, będą mogły bowiem oferować różnego rodzaju bonusy.

Jak nietrudno zgadnąć, historia i tak nie gra pierwszych skrzypiec w drugim Moonlighterze, ale stanowi dobry pretekst do tego, byśmy chcieli walczyć z przeciwnikami w coraz bardziej wymagających podziemiach i w innych lokacjach. W trakcie rozgrywki spodobały mi się bardzo dobrze napisane dialogi okraszone niekiedy całkiem przyjemnym humorem, a każda z postaci niezależnych pojawiających się na ekranie zapadła mi w pamięć.

Moonlighter 2: The Endless Vault

I na koniec jeszcze jedna interesująca kwestia. Otóż po przejściu każdego fragmentu lochu w Moonlighter 2: The Endless Vault możemy z mapy wybrać kolejne pomieszczenie opatrzone stosowną ikonką. Mamy tutaj bowiem miejscówki oferujące możliwość otwarcia skrzyni z łupami, dostęp do nowego schematu, kowala, atrybutu czy oczywiście wspomnianych już bossów i mini-bossów. Nie brakuje także lokacji-niespodzianek z pytajnikiem widocznym na ekranie. To ciekawe urozmaicenie przebiegu zabawy. Warto jednak pomyśleć o tym, by cała ścieżka oferowała dodatkowo dostęp do jakichś skrótów w momencie, kiedy polegniemy gdzieś na samym końcu, a chcemy podjąć próbę raz jeszcze (czego nie musimy robić, bo możemy po prostu wrócić do Tresny).

Podsumowanie

Moonlighter 2: The Endless Vault ma ogromny potencjał, by zostać hitem z najwyższej półki. Świetna, angażująca walka, sporo opcji umożliwiających dostosowanie stylu rozgrywki do własnych preferencji, trzy poziomy trudności do wyboru i przesiadka na trójwymiarową grafikę sprawiają, że ciężko oderwać się od tego tytułu. Tak naprawdę mamy tutaj do czynienia z gotowym produktem, któremu zwyczajnie brakuje jeszcze zawartości i gdzieniegdzie (np. praca kamery) ostatnich szlifów. Tylko tyle i aż tyle.

Moonlighter 2: The Endless Vault
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!