Marshals: historia z Yellowstone – recenzja trzech odcinków. (Nie)tańczący z wilkami

Jakub Piwoński
2026/03/02 10:00
1
0

Świat Yellowstone rozrasta się w coraz to nowe kierunki, próbując uchwycić magię, która uczyniła serial fenomenem. Marshals to pierwsza po zakończeniu głównej sagi próba kontynuacji tej historii – pełna wyzwań i pytań o to, czy da się utrzymać dawną energię.

W świecie seriali, tak jak w Hollywood, sprawdza się złota zasada – jeśli kura znosi złote jaja, nie warto jej zabijać. Serial Yellowstone od samego początku przejawiał potencjał, by być czymś więcej niż tylko zwykłą operą mydlaną na współczesną modłę. Seria, która wyszła spod ręki Taylora Sheridana, stała się tak popularna, że jeszcze w trakcie jej trwania postanowiono rozwijać boczne linie fabularne. W ten sposób dostaliśmy rewelacyjny 1883 – moim skromnym zdaniem najlepszy ze spin-offów – oraz, w ubiegłym roku zakończony 1923, nieco ustępujący temu pierwszemu, ale niemniej interesujący.

Marshals: historia z Yellowstone
Marshals: historia z Yellowstone

Spin-offy, czyli konie bez podków

Mam wątpliwości, czy teraz, po zakończeniu Yellowstone, twórcy będą w stanie kontynuować historię z tą samą energią. Tak jak prequele w interesujący sposób poszerzały nam historię i wzmacniały jej naczelne przesłania, w kolejnych produkcjach następujących po Yellowstone ryzyko rozwodnienia staje się widoczne – wszystko przez brak spoiwa. W Polsce serial Marshals jest dostępny na SkyShowtime i zaplanowany został na trzynaście odcinków. Po trzech odcinkach wysyła jednak strzał ostrzegawczy – czy tego konia wypuszczono bez podków?

Ale wyjaśnijmy sobie to, po raz kolejny. Na sukces serialu Yellowstone złożyło się wiele czynników – i to one najpewniej wpłynęły na decyzję o kontynuowaniu historii. Siarczyste dialogi, charyzmatyczny bohater, na którego barki postawiono wielką odpowiedzialność, ujmująca konfrontacja starcia konserwatyzmu z postępem, jak i ponowna rewizja definicji własności prywatnej – w kontekście szerszym, nieco w kontrze do antropocentryzmu i przekonania, że człowiek, skoro podbił naturę, może zawłaszczać każdy jej centymetr. Przede wszystkim jednak, powiedziałbym, że Yellowstone wygrało szczerością w obronie sprawdzonych schematów kina kryminalnego, klasycznych melodramatów i nade wszystko westernu. Sheridan jakby sprzedał własne kowbojskie doświadczenia – bo wszystko można o nim mówić, ale nie to, że jest twórcą, który zakładał kapelusz tylko na plan, nie mając pojęcia o tym sposobie życia.

Marshals: historia z Yellowstone
Marshals: historia z Yellowstone

Konserwatyzm kontra postęp

Pod tym względem planowane kolejne spin-offy, ale także inne bardzo bliskie duchowo projekty, jak Landman czy nawet Tulsa King, mają swoje uzasadnienie nie tylko fabularnie, ale także za sprawą praktykowania pewnego modelu opowieści. Górę bierze tu także model męskości – przeważnie w centrum stoi bohater twardo stąpający po ziemi, oddany sprawom i celom, które go definiują, może mało emocjonalny, znacznie bardziej stoicki, ale zawsze broniący idei rodziny i swego terytorium. W tym także niezmiennie szorstki, lekko zgorzkniały, tradycyjnie patriarchalny i dominujący, także w zakresie wewnętrznej siły i pewności siebie.

Czy takim mianem można też określić bohatera Marshals: historie z Yellowstone? Mamy tu do czynienia z pierwszym spin-offem serii już po zakończeniu głównego wątku fabularnego, czyli sezonu 5B Yellowstone. Analogiczny zabieg zastosowano przy trwającym latami The Walking Dead, który po zakończeniu, tak naprawdę, trwa dalej dzięki prowadzeniu historii skupionych na poszczególnych bohaterach. Cytryna została wyciśnięta, to teraz jeszcze mielimy skórkę – coś w tym rodzaju. Protagonistą tej odsłony jest Kayce Dutton, w osobie Luke’a Grimesa. Cieszę się, że na pierwszy ogień poszła właśnie ta postać, bo jego wątek w Yellowstone był jednym z ciekawszych. Ale Marshals staje się tu także pretekstem do zadania ważnego pytania – na ile wyjątkowość Kayce’a polegała na byciu przeciwwagą dla Ripa, Beth, a nawet swego ojca, Johna Duttona, a na ile jest to postać, która bez problemów poradzi sobie w wersji "single player".

Marshals: historia z Yellowstone
Marshals: historia z Yellowstone

Droga samotnego wilka

Warto przypomnieć losy tej postaci z Yellowstone, bo wydają się kluczowe dla zrozumienia fabuły Marshals. Choć scenarzyści w dość łopatologiczny sposób postanowili przypomnieć nam kilka historii z jego udziałem podczas rozmów pobocznych bohaterów, to jednak jest to za mało, by w pełni zrozumieć lidera nowej serii. Gdy celuje do wilka z karabinu, scena ta ma istotną wymowę – nawiązuje do przemiany, jaką bohater przeszedł, związanej z wejściem w duchową relację z indiańskimi rytuałami. Kayce od zawsze był rozdarty między dziedzictwem swojej rodziny a kulturą Indian, z którą związana była jego żona, Monica. W pewnym momencie zaczął odczuwać duchową więź z tą społecznością, dzięki czemu bardzo dobrze zaczął dogadywać się z adwersarzem swego ojca, Thomasem Rainwaterem. Wątki te wracają, ale bohater zdaje się być już o wiele bardziej ukształtowany, a to za sprawą tragedii, która niespodziewanie przypieczętowała jego los, stając się punktem wyjściowym dla fabuły Marshals.

GramTV przedstawia:

Luke Grimes wydaje się po latach nieco ociężały w tej roli. Ale za to otrzymał ciekawego kompana. Naszemu samotnemu wilkowi pomaga w tej produkcji postać, w którą wciela się Logan Marshall-Green. Aktora doskonale pamiętamy z Prometeusza czy też innego hitu science fiction – Ulepszenie. Grany przez niego Pete Calvin wciela się w dawnego kolegę Duttona z pola walki – dowiadujemy się, że panowie służyli razem w Afganistanie. Calvin postanawia sięgnąć po usługi Duttona, by ten dołączył do jego grupy zadaniowej US Marshals. Tytuł serialu odnosi się więc do agentów federalnej służby zajmującej się egzekwowaniem wyroków sądowych, ochroną urzędników i poszukiwaniem osób ściganych listem gończym. Agenci ci, zwani marshalami lub konstablami, patrolują miasta i wsie, działając w imieniu Departamentu Sprawiedliwości USA. Zrobiło się zatem w tej produkcji jeszcze bardziej westernowo.

Marshals: historia z Yellowstone
Marshals: historia z Yellowstone

Pomiędzy ranczem,

Kayce Dutton kontynuuje swoją drogę, będąc stróżem prawa. Otrzymuje nowych znajomych i nowy cel. W centrum jego uwagi pozostaje jednak syn. W jednej ze scen dochodzi do ich rozmowy, w której dowiadujemy się nieco więcej o “nowym” Kayce’u. Wskazuje on na kluczowy problem, już obecny w Yellowstone – dziedzictwo. „To jest twój dom, ale to nie jest twoje przeznaczenie” – mówi do syna sugerując, że daje mu wolną rękę w wyborze życiowych kierunków. Wybija się tu postać bardzo liberalna, pogodzona z tym, że życia nie da się zaplanować, bo rządzą nim siły wykraczające poza nasze możliwości. Nie jest jednak pewne, czy scenarzyści uznali taki pomysł na postać za jedyny. Bardzo możliwe, że już wkrótce wkradnie się do niej jakiś konflikt, co można sądzić po tym, że pewne aspekty przeszłości tej postaci najwyraźniej są tak silne, że mogą postawić pod znakiem zapytania zasadność noszenia przez nią odznaki.

Trzy odcinki to mało, by rzetelnie ocenić materiał. Ale już teraz wychodzą na jaw pewne dokuczliwe problemy. Bierzmy pod uwagę, że choć Taylor Sheridan wciąż jest producentem wykonawczym, to jednak kontrola nad historią została oddana w ręce Spencera Hudnuta, który dał nam serial SEAL Team. Da się wyczuć w dialogach, że to nie jest już ta sheridanowska siarczystość – kwestie są bardzo deklamowane, sztywne, dosłowne. Aktorom też brakuje finezji. Postacie towarzyszące głównemu bohaterowi są zbudowane na kliszach i pozbawione niuansów – co z kolei tak bardzo wpływało na siłę Yellowstone. Problem da się odczuć także w akcji, która w trzech odcinkach wyraźnie przejawia znamiona długiej ekspozycji terenu, na którym będzie działał bohater. Największym jednak problemem tej serii staje się to, że Kayce, pozbawiony barwnej palety członków rodziny, wygląda trochę tak, jakby odłączono mu prąd.

Co dalej w świecie Yellowstone?

Jak już wspominałem wcześniej, to nie jedyny spin-off Yellowstone, ale pierwszy, który otrzymujemy tuż po zakończeniu głównej serii w 2024 roku. Już wkrótce otrzymamy także The Madison, serial połączony z Yellowstone jedynie światem i okolicznościami, ale przedstawiający zupełnie nową historię. O wiele więcej z Marshals związany będzie projekt z udziałem Beth i Ripa, roboczo określany mianem szóstego sezonu Yellowstone, czyniąc w tym wypadku właśnie z córki Johna Duttona centralną postać tej wciąż trwającej sagi. Powietrze z tego skutecznie pompowanego balona zaczyna jednak ulatywać i scenarzyści będą musieli naprawdę się postarać, by przyciągnąć nas do ekranów czymś więcej niż tylko uspokajającymi krajobrazami i dobrze znanymi postaciami, stojącymi w ich blasku.

5,5
Marshals to serial z potencjałem, który dopiero zaczyna odkrywać własną tożsamość. I nie idzie mu to dobrze.
Plusy
  • Kayce Dutton wciąż fascynuje jako bohater z głębią i przeszłością
  • Krajobrazy i sceneria zachwycają wizualnie
Minusy
  • Dialogi są sztywne i mniej naturalne niż w Yellowstone
  • Postacie drugoplanowe są płaskie, pozbawione niuansów
  • Brak rodzinnej dynamiki Duttonów odbiera serialowi emocjonalną siłę
Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 10:09

Ciekawe. Ale jeśli faktycznie rola Sheridana jest tu znikoma i potwierdzi się to w tym serialu no to cóż... potwierdza to tylko jak złą decyzją podjął Paramount w niedogadaniu się z T. S. (a podobno poszło o kasę). Ten serwis bez Sheridana przestanie się już kompletnie liczyć.