Hearthstone: Ucieczka z Purpurowej Twierdzy - recenzja. Przygotujcie się!

Mikołaj Berlik
2026/07/16 13:00
1
0

Tym razem wczujemy się w klimat ucieczki z więzienia. I to nie byle jakiej.

Po kilku miesiącach oczekiwań Blizzard ponownie uraczył nas całą masą nowej zawartości w postaci kolejnego rozszerzenia do Hearthstone’a. Poprzednio całość była skupiona wokół postaci Śmierciosrzykłego oraz tytułowego Kataklizmu - teraz to dzięki Vanessie VanCleef nie zgubimy się w Purpurowej Twierdzy. Taki stan rzeczy obserwujemy nie tylko w materiałach promocyjnych przestawiających lore, ale również podczas samej rozgrywki. Bohaterka przynosi bowiem zupełnie nową mechanikę.

Hearthstone
Hearthstone

Wiedzieliśmy to już…znowu…

Wszyscy zapewne kojarzą zaklęcie klasy Łotra “Przygotowanie”. Dla niewtajemniczonych warto jednak przypomnieć, że pozwala ono bez żadnych opłat obniżyć koszt następnego rzucanego zaklęcia aż o dwa punkty many. Jest to potężny efekt i przez lata definiował ogrom archetypów związanych z różnego rodzaju kombinacjami. Wraz z nowym rozszerzeniem twórcy postanowili umożliwić każdej klasie łatwe łączenie potężnych efektów, które w teorii kosztują wiele.

Wszyscy mają dostęp do kilku kart z “Przygotowaniem” (tym razem mam już na myśli słowo kluczowe) pozwalającym na wydanie całej pozostałej many na obniżenie kosztu karty w ręce - plus jeden many więcej. W praktyce możemy przykładowo “pominąć” całą czwartą turę, a następnie zagrać kartę o koszcie sześć tylko za jeden kryształ many. Nie muszę chyba mówić jaki potencjał to odblokowuje…

Hearthstone
Hearthstone

Każdy jest arcyzłoczyńcą

Właśnie wokół wspomnianej mechaniki kręci się wiele interesujących archetypów, jakie znajdziemy teraz w Hearthstone. Zdecydowanie przyspiesza to rozgrywkę i jest jednym z najpotężniejszych, a przy tym najprzyjemniejszych efektów, jakie zobaczyliśmy w ostatnich latach, a może nawet w całej historii tej karcianki. Talie oparte na kombosach mogą skumulować jeszcze więcej many niż dotychczas, ale nie jest to najsilniejsze, co przygotowali nam deweloperzy.

Ale tak nie można!

“Prepare” owszem sprawdziło się świetnie, lecz to właśnie druga niespodzianka skradła moje serce w Purpurowej Twierdzy. Mianowicie, każda z 11 klas otrzymała legendarną kartę łamiącą podstawowe zasady Hearthstone. Niektóre efekty tak wykraczają poza znane nam terytorium, że zdecydowanie wymagają nieco stonowania ze strony twórców.

Hearthstone
Hearthstone

No właśnie, jak to wygląda w praktyce? Bardzo “wesoło” - możemy m.in. podwoić każdą legendarną kartę w naszej talii (standardowo mamy limit jednej sztuki), przywracać do ręki “spalone” karty, dodać 10 kopii jednego stronnika do decku, czy też nawet dysponować 20 kartami własnymi oraz 20 rywala. Tak, możemy ściągnąć od przeciwnika całą strategię, a przy odrobinie szczęścia wykonać ją przed nim.

W przedpremierowych transmisjach na żywo, gdzie ujawniono wszystkie karty, deweloperzy często wymieniali właśnie element “czegoś nowego” jako główny cel Purpurowej Twierdzy. Zdecydowanie im się to udało, a w całym Hearthstone można poczuć powiew przyjemnej świeżości. Dodatkowo, kilka z nowych kart jest przyjaznych dla graczy free-to-play lub też dających naprawdę wiele wartości jak na swój koszt stworzenia.

W oczy rzuca się przede wszystkim Mug’Zee, czyli legendarna karta Szamana. Dodając go do talii mamy do wyboru jedną z dwóch bardzo nietypowych mocy specjalnych. Pierwsza pozwala zagrać pierwszego stronnika w każdej turze za dwa punkty many mniej. Brzmi to rewelacyjnie, jednak jest oczywiście haczyk - w talii startowej nie możemy mieć ani jednego stronnika. Z tego powodu naszym głównym źródłem kart jest ich odkrywanie.

Drugi wariant umożliwia podwojenie Okrzyku Bojowego co piątego zagranego stronnika. Tym razem nie możemy startować z żadnym zaklęciem. Daje to oczywiście opcję stworzenia dwóch zupełnie innych talii, gdzie podstawą jest ta sama legenda. Do tej samej kategorii możemy zaliczyć nową wersję Wyżera, jaką posiada klasa Wojownika. Jest to wspomniany już efekt podwajania legendarnych kart w talii, jednak tutaj dodatkowa wartość pochodzi z liczby posiadanych stronników tego typu.

Do tego momentu poruszałem raczej kwestie, dzięki którym moja przygoda w Hearthstone w ostatnim tygodniu mijała bardzo przyjemnie. Warto teraz wspomnieć o elementach wywołujących przeciwne emocje. Największym rozczarowaniem był - klasycznie już - balans kart. Purpurowa Twierdza nie uniknęła tego problemu, a można by powiedzieć, że pogorszyła. Dlaczego?

Hearthstone
Hearthstone

GramTV przedstawia:

Najbardziej razi przepaść, jaka dzieli najlepsze oraz najgorsze obecnie klasy do gry w trybie rankingowym Hearthstone. Po jednej stronie spektrum mamy Łowcę Demonów, któremu mało brakuje, żeby wygrywał tylko jedną na trzy partie - jest on po prostu zdecydowanie za słaby. Z kolei na szczycie widzimy Łowcę, Szamana oraz Wojownika. Pierwsze dwie postacie wymagają tylko nieco utemperowania pod względem siły kart. Problem zaczyna się przy klasie znanej z pancerza.

Warrior otrzymał do dyspozycji dwie legendarne karty, które działają ze sobą aż za dobrze. Wspomniany Wyżer podwaja legendy, a zupełnym zbiegiem okoliczności (tak naprawdę to nie) pod tę kategorię wpada Spaczokieł będący połączeniem toksyczności, wykluczonych już w przeszłości mechanik, a także jednej z najsilniejszych kart, jakie widział Hearthstone w swojej historii.

Hearthstone
Hearthstone

Wspomniany stronnik posiada statystyki 3/3 i kosztuje 4 many, choć nie ma to zbytnio znaczenia, bowiem nigdy nie powinniśmy za niego płacić. Według opisu, Spaczokieł zostaje automatycznie przyzwany z ręki bądź talii, jeśli trzy przyjazne postacie otrzymają obrażenia w tej samej turze. Nie jest to małe wymaganie, jednak nagroda za spełnienie tej prośby jest nieproporcjonalnie silna.

W praktyce otrzymujemy 6/6 statystyk (po podwojeniu) gotowych do walki. Spaczokieł posiada także szarżę, co oznacza, że może zaatakować bez odczekiwania tury po pojawieniu się na planszy. Jest to mechanika znana już z pierwszych dni Hearthstone, jednak w ostatnich latach twórcy otwarcie wycofywali się z jej implementowania przy nowych kartach z wielu powodów. Taka możliwość jest uważana powszechnie za nieco niesprawiedliwą, zdecydowanie za silną oraz tworzącą mało interaktywną rozgrywkę. Mimo to Spaczokieł został wydany właśnie w takiej formie i z dumą terroryzuje obecnie graczy.

Hearthstone
Hearthstone

Z taką porcją wiedzy z przeszłości deweloperzy mogli z łatwością przewidzieć, że Hearthstone nie jest gotowy na coś tak potężnego. Szczególnie oczywiste jest to, jeśli znacie łudząco podobną kartę z poprzednich lat gry. Wtedy w tamtym czasie zadebiutował stronnik znany jako Kaprawe Oczko prezentujący podobny schemat - po zagraniu pirata wyskakuje on z talii, również gotowy do uderzenia (posiada statystyki 1/1).

Po czasie odebrano mu tę możliwość, lecz dalej pozostał popularnym wyborem wśród społeczności. Tutaj rodzi się więc pytanie, dlaczego otrzymaliśmy właśnie o wiele silniejszą wersję takiego efektu? Okazał się on tak samo dewastujący jak mogło się to wydawać po samym wyglądzie, więc jaki plan mają twórcy po tygodniu dominacji tego stronnika? Musimy poczekać, aby się przekonać.

Hearthstone
Hearthstone

Na tym na szczęście powoli kończą się wady najnowszego rozszerzenia, jakim jest Purpurowa Twierdza. Można jeszcze wspomnieć parę słów o klasie Paladyna, która od wielu rozszerzeń cieszy się ogromną faworyzacją ze strony zespołu stojącego za Hearthstone. Nowe karty świetnie współgrają z istniejącymi już archetypami, a na ewentualne osłabienia tych wyróżniających się strategii poczekamy zapewne nie krótko - tak przynajmniej wyglądała sytuacja w poprzednich miesiącach.

Problemy techniczne owszem występowały przy okazji nowej premiery w Hearthstone, lecz w większości już zostały naprawione. Dotyczyły one przede wszystkim dwóch kart, z czego jedna działa już prawidłowo, a druga na dniach powinna otrzymać poprawkę. Warto również przywołać jedną wyjątkową interakcję, która została potwierdzona przez twórców jako błąd. Pamiętacie talię Szamana wykorzystującą wyłącznie stronników? Możemy oszukać system i dodać do decku legendarne zadanie sprzed kilku rozszerzeń i cieszyć się jego efektami pomimo faktu, że quest sam w sobie jest zaklęciem. Dobieramy go jednak na samym początku rozgrywki, dzięki czemu nie sprawia to problemów.

Hearthstone
Hearthstone

Podsumowanie

Tym razem twórcy nie podołali do końca pod względem zapewnienia bytu wielu strategiom w metagrze, a wymienione w tym tekście problemy zdecydowanie wymagają uwagi. Mimo to, moja przygoda z Hearthstone będzie oczywiście trwać dalej i pozostaje tylko przymknąć oko na obecny rozstrzał w popularności klas. Nie jest to jednak trudne, ponieważ poza kilkoma momentami tiltu Purpurowa Twierdza okazała się świetną zabawą i odświeżeniem znanego formatu, jakiego potrzebowaliśmy.

8,0
Tak samo jak w przypadku Kataklizmu - czekamy na zmiany balansu i powinno być znakomicie.
Plusy
  • Pomysły na łamanie zasad gry i Przygotowanie
  • fabuła i motywy
  • umożliwienie każdej klasie czegoś zupełnie nowego…
Minusy
  • …niestety z różną siłą
  • klasa Paladyna ponownie jest nieco frustrującym przeciwnikiem
  • kilka problemów technicznych
Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 13:30

Poprzedni dodatek był dla mnie o wiele bardziej udany (mogę nawet powiedzieć że to najlepszy dodatek od lat) - czuć było że włożono w niego sporo pracy jeśli chodzi o prezentacje, wyszło dużo ciekawych kart i Legendarek, podobało mi się że wiele kart można było wykorzystać w wielu taliach (Deathwing i ten drugi smok co go wzmacniał). Praktycznie każda klasa dostała coś ciekawego do spróbowania a wokół Legendarek można było zbudować całą talię. Oczywiście jest parę gniotów ale nawet dla nich znalazłem jakieś chwilowe zastosowanie.

Teraz mam dużo szrotu, większość Legendarek nie warta jest craftu (oczywiście poza wymienionymi wyżej). Ograłem parę talii i... już mi się znudziło. Poczekam jeszcze, bo może ludzie jakieś ciekawsze talie wymyślą, ale zdecydowanie dużo więcej zabawy miałem przy Kataklizmie.