Hearthstone: Kataklizm - recenzja rozszerzenia. Początek roku (prawie) idealny

Mikołaj Berlik
2026/03/26 12:15
8
0

Dodatek ze Śmiercioskrzydłym w roli głównej zachwycił, ale nie obyło się bez typowych niedociągnięć

Po długim czasie oczekiwania gracze Hearthstone mogli obserwować kolejną rotację, czyli zakończenie się roku raptora oraz rozpoczęcia się okresu oznaczonego symbolem skarabeusza. Skutkiem tego jest odejście następujących rozszerzeń: Majsterni Świstomiga, Tarapatów w Tropikach i Bezkresnej Ciemności ze standardowego trybu gry. Skorzystamy z nich jedynie w dziczy (gdzie znajdują się wszystkie karty wydane od premiery tytułu). Stało się to oczywiście po to, aby zrobić miejsce dla nowości, jakie pojawią się na przestrzeni bieżącego roku - pierwszym dodatkiem jest wydany kilka dni temu Kataklizm opowiadający przede wszystkim o ataku Śmiercioskrzydłego, ale przynoszący również wiele innych kart, które w ostatnim czasie udało mi się przetestować. Na szczęście nie rozczarowałem się, a wręcz przeciwnie. Ale od początku.

Hearthstone
Hearthstone

“Stare” nowości

Wszystkie klasy dostępne w Hearthstone zostały fabularnie podzielone na dwa “obozy”. Jedni otrzymali zestaw kart z nowym słowem kluczowym “apeluj”, inni zaś mają do dyspozycji potężne smoki mające zawładnąć polem bitwy. Jest to oczywiście nowe słowo kluczowe, jednak po przeczytaniu jego opisu fani szybko zorientują się, że Blizzard pod nową osłoną wydał istniejącą już wcześniej mechanikę.

Mianowicie, w 2020 roku otrzymaliśmy przygodę, gdzie głównym bohaterem był Galakrond, a wraz z nim powitaliśmy słowo kluczowe “inwokuj”. Po zagraniu karty z opisem “Inwokuj do Galakronda” legendarny smok ulepszał się co dwa takie zagrania, a my od razu otrzymywaliśmy efekt użycia jego mocy specjalnej. Później w trakcie partii mogliśmy zagrać kartę bohatera i cieszyć się jej najlepszą wersją. W Kataklizmie wygląda to niemal identycznie - poza nazwami oczywiście. W 2026 roku zamiast “apelować” “inwokujemy” nasze legendarne karty, co przyzywa ich kończyny. Jakie kończyny? No właśnie, powroty do przeszłości na tym się nie kończą.

Hearthstone
Hearthstone

Każda z 11 klas w Hearthstone otrzymała własnego kolosa, czyli typ stronników znany z Wyprawy do Zatopionego Miasta. Po przyzwaniu taki stronnik przyzwie kilka swoich “kończyn”, czyli w praktyce innych stronników - grając przykładowo Chromatusa opisanego jako “Kolos +4” zapełni nam się pięć miejsc na stole. Cały motyw z powtórzonymi mechanikami może nie brzmieć zbyt przekonująco czy ambitnie ze strony deweloperów, lecz odpowiednio sześcio oraz czteroletnia przerwa od nich powinna wystarczyć fanom - w komentarzach w internecie widzimy wiele pozytywnych głosów dotyczących ich powrotu.

Byłbym zapomniał, w grze mamy jeszcze trzecie “nowe” słowo kluczowe: “rozbicie”. Po dobraniu takiej karty zapełniają się nam dwa skrajne miejsca na ręce, a zgodnie z nazwą efekty takich zaklęć również są podzielone. Możemy je zagrać osobno za początkową cenę lub pozbyć się wszystkich kart dzielących wspomniane części łącząc je z powrotem w oryginał. Tutaj również mamy do czynienia z powtórką, lecz tym razem w mniejszej skali. W Bezkresnej Ciemności jeden ze stronników Łowcy Demonów prezentował tę samą mechanikę, lecz dodane przez niego karty nie mogły być zagrane osobno, a po ich złączeniu automatycznie aktywowały efekt zadający 5 obrażeń wszystkim wrogom.

Hearthstone
Hearthstone

Przechodząc już do samej rozgrywki… od premiery Kataklizmu zagrałem naprawdę sporo gier w standardowym Hearthstone masą różnych talii i zdecydowaną większością świetnie się bawiłem, na początku samemu tworząc moją “drużynę”, a później korzystając także z taktyk znalezionych u innych graczy. Nie pocieszy to z pewnością dużej grupy graczy, lecz archetypy skupiające się na kontrolowaniu planszy, skomplikowanych kombosach i długiej rozgrywce mają na ten moment nieco pod górkę. Tak naprawdę często sytuację możemy opisać określeniem o wiele ostrzejszym niż “nieco”.

Niestety, tak jak w każdym przypadku wydania do Hearthstone masy kart deweloperzy nie zdołali wszystkiego idealnie zbalansować i z tego powodu niektóre klasy są za silne, inne zaś mają problemy w znacznej większości starć. Flagowym przykładem pierwszego przypadku jest Druid dominujący w wyborach graczy. Nowe karty, takie jak Kryształogrzbietny niedźwiadek oraz Dzikodrzewy krąg ze wspomnianym “rozbiciem” są obecnie niezwykle popularne w agresywnych wersjach klasy natury. Stronnik bez problemu ulepszający się w każdej turze, czy też łatwo osiągalne dwie “warstwy” minionów łatwych do zbuffowania szybko tworzą efekt kuli śnieżnej przytłaczając przeciwnika.

Hearthstone
Hearthstone

Podobnie sytuacja wygląda z taliami Druida skupiającymi się na przesycaniu mocy specjalnej, która przyzywa coraz lepsze wersje roślinnych golemów. Ten archetyp powstał już w ramach zeszłorocznego W Objęciach Szmaragdowego Snu, lecz po odejściu wielu kluczowych kart z 2024 roku dostał on nowe życie. Dane wskazują, że opisane talie stanowią one blisko 25% WSZYSTKICH talii w grach rankingowych (według HSReplay). W grze wyróżnia się też kilka innych talii, lecz ich dominacja nie jest aż tak wyraźna. Nie jest to oczywiście koniec świata, ponieważ średnio dwa tygodnie po premierze dodatku mają miejsce zmiany balansu mające osłabić dominujące strategie oraz pomóc tym niszowym (zgodnie z moimi przewidywaniami, Blizzard zapowiedział już nerf m.in. Druida – nastąpi to 2 kwietnia).

GramTV przedstawia:

Jak już wspomniałem, ze sporymi problemami borykają się bardziej kontrolne archetypy, a w szczególności widzimy to na przykładach Kapłana oraz Czarnoksiężnika. Nowe karty, takie jak wyróżniający się Geniusz Czo’gal, Czarna Krew oraz kolejna wersja Alexstrazy prezentują bardzo obiecujące i ciekawe taktyki, lecz połączenie niezbalansowania innych strategii oraz niezbyt silne efekty wymienionych legend powodują, że używanie ich rzadko spowoduje efektowną wygraną, a raczej będziemy skazani na porażkę.

Hearthstone
Hearthstone

Szczególnie rozczarowująca się w tym gronie Strażniczka Życia, która za 7 many ustawia nasze pozostałe zdrowie na 15. Jest to oczywiście przeogromny problem, lecz w zamian za to możemy uderzyć przeciwnika również za tyle samo. Niestety, musimy się najpierw w pełni wyleczyć. Jako że kapłan to klasa skupiająca się po premierze Kataklizmu głównie na leczeniu, to często będziemy blisko maksymalnego poziomu HP, więc zagranie legendarnego smoka w takim stanie nie brzmi jak dobry pomysł. Z kolei największy plus grania tej karty sam w sobie praktycznie nic nie robi naszemu przeciwnikowi, przez co nasze zadanie brzmi niemal niemożliwie do wykonania.

Hearthstone
Hearthstone

Mówiąc już bardziej ogólnie, dosłownie każdy nowy pomysł na archetypy talii bardzo mi się spodobał. Kolosy oraz “apelowanie” tworzą przyjemny do realizowania plan gry, a mimo dzielenia tego samego słowa kluczowego każda z klas może pochwalić się czymś unikalnym oraz satysfakcjonującym.

Dodatkowo, jedna z najbardziej niepozornych kart w Kataklizmie stała się gamechangerem dla sporego grona taktyk. Mowa tutaj o Ukrytym ocalałym - jest to karta wtasowująca inną wybraną kartę z naszej ręki z powrotem do talii. Ta mechanika jest niesamowicie pomocna przy strategiach polegających na odkrywaniu lub przyzywaniu kart z talii. W przeszłości musieliśmy po prostu liczyć na dobranie kart w odpowiedniej kolejności. Teraz możemy w dowolnym momencie “wrzucić” wybraną kartę tam, gdzie znajdowała się na samym początku starcia.

Hearthstone
Hearthstone

Przy okazji rozszerzenia Blizzard przygotował masę atrakcji, na które liczyli gracze, a w ostatnich latach ich obecność nie zawsze była taka oczywista. Po około rocznej przerwie wypełnionej narzekaniem społeczności powróciły tzw. Cinematic Trailery, czyli animacje fabularnie przybliżające nam nadchodzącą zawartość. Tym samym najnowszy dodatek jest trzecim z rzędu z tą atrakcją. Podobnie sytuacja ma miejsce z planszą - był okres, gdzie tej uwielbianej nowości brakowało, a fani bali się umieszczenia jej za paywallem. Tutaj jednak po raz kolejny rozczarowania nie było i nudząc się podczas rozgrywki możemy klikać różne obiekty znajdujące się na rogach planszy.

Zespół stojący za Hearthstone poszedł o krok dalej i postanowił zachęcić nawet tych okazjonalnych oraz nowych graczy do spróbowania swoich sił w karciance. Śledząc przedpremierowe transmisje mogliśmy zgarnąć za darmo około 20 pakietów z Kataklizmu - zakup ich w sklepie kosztuje 2000 złota lub ponad 100 złotych. Co jednak najważniejsze, przez najbliższy miesiąc wszyscy mamy dostęp do każdej karty z rozszerzeń W Objęciach Szmaragdowego Snu oraz Zaginione Miasto Un’goro. Stanowi to połowę wszystkich kart w standardowym trybie gry.

Hearthstone
Hearthstone

Twórcy Hearthstone postanowili monetyzować grę w inny sposób. Produkcja jest przyjazna graczom F2P jak nigdy wcześniej, lecz dla zainteresowanych zostały udostępnione różnego rodzaju kosmetyczne przedmioty. Efektem tego są oferty proszące nas o nawet kilkaset złotych, które zawierają kolorowe karty, skórki oraz pakiety. Nie opuszczają nas także bardzo hejtowane (i słusznie) Skarby Festynu Lunomroku. Ta atrakcja polega na losowaniu nagród, w tym np. Śmiercioskrzydłego w pięknych wersjach. Niestety, jest to oparte na systemie gacha - każde kolejne losowanie kosztuje coraz więcej, a szansa na mitycznego smoka wynosi zaledwie 0,1389 procent.

Podsumowanie

Nowy rok w Hearthstone, a wraz z nim oczywiście Kataklizm zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, a nadchodzące miesiące dla graczy zapowiadają się świetnie. W niedalekiej przyszłości ujrzymy także miniserię z najnowszego rozszerzenia, która doda nieco nowego contentu. Problemy z balansem są i bardzo możliwe że Blizzard nie naprawi wszystkiego przy pierwszej łatce, lecz w grze, gdzie zmiana statystyk nawet w minimalnym stopniu może mieć ogromny wpływ na rozgrywkę trudno oczekiwać, aby deweloperzy przeszli przez ten proces bezbłędnie.

8,5
Blizzard nie zawiódł w prawie żadnej kwestii, a w kilku elementach znacznie przebili moje oczekiwania.
Plusy
  • Projekty kart, zarówno graficznie, jak i pod względem rozgrywki
  • Naprawienie oraz ulepszenie kilku archetypów z poprzednich rozszerzeń
  • Przyjazność dla graczy free-to-play
  • Nowa plansza i zwiastuny
Minusy
  • Balans rozgrywki (miejmy nadzieję, że tymczasowo)
  • Powtórzenie mechanik może niektórych rozczarować
  • Większość kosmetycznych przedmiotów znajduje się za paywallem
Komentarze
8
wolff01
Gramowicz
27/03/2026 15:17
Silverburg napisał:

Ja na skórki w D4 czy Poe nie marudzę, bo uważam, że z czegoś te gry się muszą utrzymywać (a serwery kosztują). Różnica jest taka, że tam od razu widzisz, co kupujesz, a nie kluczyk do skrzynki w której może być figa z makiem. Zresztą wolę set zbroi za 120 zeta (D4), niż postać FGO za 2500.

No i dobrze - PoE ma taki model ale on ma sens, z tego co mówisz nie jest to cashgrab tylko konkretny model biznesowy - dajemy grę za darmo, utrzymujemy się "z dodatków". Ja od lat wspieram SCS Software. Zacyznałem od kupowania DLC "w przecenie". A teraz każde kolejne DLC mapy kupuje w dniu premiery. Bo chce żeby ci twórcy mieli kasę na robienie swojej roboty (innych źródeł dochodu nie mają, to i ATS to ich jedyne gry), bo robią ją dobrze. Pomijam że wciąż wypuszczają dużo darmowego contentu i to w takim "zaangażowaniu" (rework oryginalnej mapy od zera, nowe ciężarówki wraz kilkoma wariantami konfiguracji), że większosć wydawców AAA może się schować. Przez lata podnieśli ceny minimalnie, jak na dzisiejsze standardy cenowe to i tak śmiesznie mało jak (47-71 zł za minimum 30h grania) a często są pakietowe zniżki i przeceny.

W modelu Hearthstone tez w teorii masz za darmo - nie powiem, dają dużo packów za free, chcesz możesz grać f2p cały czas. Ja zainwestowałem w grę tyle czasu że spokojnie jestem w stanie sobie na ileś packów przy premierze każdego dodatku uzbierać za ich wirtualnawalutę, choć jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się żebym kiedykolwiek miał wszystkie karty z danego setu, bo musiałbym mocno nadwyrężyć "rezerwy". W teori mogę nawet zduscić połowę kolekcji i mieć na "Standard". Tylko że w ich modelu jednak czuć wędkę - chcesz mieć najnowsze karty? Musisz mieć dużo packów albo dustu żeby je wykrafcić. Chcesz mieć najfajniejszą skórkę? Wyskakuj ze 180 dolarów xD Nie uda ci się jej zdobyć w darmowym "rzucie" - no cóż, masz w życiu pecha :)

Silverburg
Gramowicz
27/03/2026 13:53
wolff01 napisał:

Nie, nie jesteś pierwszy :) Te dyskusje trwają od czasu pamiętnej zbroi dla konia. Tylko ja nie lubię tych haseł "narzekasz bo cię nie stać!". Widziałem kiedyś nawet dyskusje "stać mnie, ale tyle nie wydam na kosmetyka, szanuje moje pieniądze" na co ktoś odpowiedział "no czyli cię nie stać, jesteś biedakiem bo jakbyś miał dużo pieniędzy to by ci to wisiało" :) I takie to właśnie odbijanie piłeczki. Argument bogatego wieloryba :)

A tu tylko chodzi o to że nie dość że jest to drogie, to jeszcze stosuje się tez te mechanizmy gatcha które dają "iluzje" jakiejś kontroli nad wydatkami. Imo to jeszcze większy scam niż po prostu wrzucenie kosmetyka do sklepu za x pieniędzy. Dalej bym pewnie nie dał 100 zł za skórkę, bo wolę za to inne rzeczy, ale przynajmniej są jasne zasady a nie "kup za x i twoje szanse dostania tego wzrosną!". Ale temu akurat już się chyba KE przygląda...

Ja na skórki w D4 czy Poe nie marudzę, bo uważam, że z czegoś te gry się muszą utrzymywać (a serwery kosztują). Różnica jest taka, że tam od razu widzisz, co kupujesz, a nie kluczyk do skrzynki w której może być figa z makiem. Zresztą wolę set zbroi za 120 zeta (D4), niż postać FGO za 2500.

wolff01
Gramowicz
27/03/2026 13:32
Silverburg napisał:

Ja jestem pierwszym, który się z Tobą w tej kwestii zgodzi - mikrotransakcje generalnie mają ceny wywalone w kosmos.

Nie, nie jesteś pierwszy :) Te dyskusje trwają od czasu pamiętnej zbroi dla konia. Tylko ja nie lubię tych haseł "narzekasz bo cię nie stać!". Widziałem kiedyś nawet dyskusje "stać mnie, ale tyle nie wydam na kosmetyka, szanuje moje pieniądze" na co ktoś odpowiedział "no czyli cię nie stać, jesteś biedakiem bo jakbyś miał dużo pieniędzy to by ci to wisiało" :) I takie to właśnie odbijanie piłeczki. Argument bogatego wieloryba :)

A tu tylko chodzi o to że nie dość że jest to drogie, to jeszcze stosuje się tez te mechanizmy gatcha które dają "iluzje" jakiejś kontroli nad wydatkami. Imo to jeszcze większy scam niż po prostu wrzucenie kosmetyka do sklepu za x pieniędzy. Dalej bym pewnie nie dał 100 zł za skórkę, bo wolę za to inne rzeczy, ale przynajmniej są jasne zasady a nie "kup za x i twoje szanse dostania tego wzrosną!". Ale temu akurat już się chyba KE przygląda...




Trwa Wczytywanie