Grime II - recenzja. Pożeracz wszystkiego, ale głównie czasu

Adam "Harpen" Berlik
2026/08/20 15:00
0
1

Pytanie, czy to dobra wiadomość. Jak się okazuje, w kontekście Grime II, jak najbardziej, wszak to niezwykle udana metroidvania, choć - oczywiście - nie bez wad.

Grime… Grime… Grime…

Jeśli dotąd nie słyszeliście o Grime, nie macie prawa nazywać się fanami gatunku, który produkcja studia Clover Bite z 2021 roku reprezentuje. Wszak mowa przecież o niezwykle ciepło przyjętej metroidvanii (81 procent w recenzjach na Metacriticu mówi samo za siebie). Twórcy zaoferowali przede wszystkim wysoką jakość wykonania i wciągającą rozgrywkę, choć gdzieniegdzie można było odnieść wrażenie, że nie mieli środków, by zrealizować wszystkie pomysły. W przypadku Grime II takiego problemu nie ma - to kontynuacja co się zowie: większa (nie kilkanaście godzin, jak “w jedynce”, ale bardziej nieco ponad 30 na przejście) i najzwyczajniej w świecie jeszcze lepsza.

Grime II
Grime II

Jest moc!

Enigmatyczny wstęp do Grime II, w którym aż roi się od pytań, ale brakuje na nie odpowiedzi, zrobił na mnie ogromne wrażenie. To, co działo się na ekranie, można próbować opisać szczegółowo, ale najlepiej ograniczyć się do jednego słowa - surrealistyczny. Tak, ów prolog był właśnie taki, zresztą - jak się potem okazało - większość gry również. Wyłaniająca się z tajemniczych macek postać cierpiącego na amnezję głównego bohatera niesamowicie intryguje. Tym bardziej, że bardzo szybko poznajemy główny cel podróży - musimy przetrwać, pożerając niemalże wszystko, co stanie nam na drodze. Albo zabijając. Choć jedno nie wyklucza drugiego, a czasem te działania wynikają z siebie nawzajem.

Kim jestem, dokąd zmierzam i - przede wszystkim - po co?

Co ciekawe, jak się szybko okazuje, główny bohater Grime II nie jest niemową, więc możemy prowadzić - niekiedy dość niepokojące, innym razem z kolei nawet trochę śmieszne - konwersacje z napotkanymi postaciami niezależnymi. Część z nich, a jakże, pragnie uprzykrzyć nam życie, część wyciąga pomocną dłoń, a inne natomiast zdecydują się zostać naszymi sojusznikami (i np. ulepszą nam broń) dopiero, gdy wykonamy dla nich konkretne zadania.

Metroidvania dla każdego, choć z małym “ale”

Grime II w przeciwieństwie do wielu gier tego typu, oferuje dostęp do dwóch poziomów trudności: standardowego i fabularnego. Raczej nie trzeba wyjaśniać, czym one się od siebie różnią, ale warto odnotować, że jeśli postanowimy sobie ułatwić wyzwanie, bo na przykład dopiero rozpoczynamy swoją przygodę z tym gatunkiem, to nie zdobędziemy wielu osiągnięć.

Testując oba tryby zauważyłem, że faktycznie już w początkowej fazie kampanii różnica między nimi jest zauważalna gołym okiem - standardowa wersja Grime II od początku może dać w kość, fabularna z kolei, no cóż, przechodzi się właściwie sama. Najlepiej więc, nawet jeśli nigdy nie mieliśmy do czynienia z jakąkolwiek metroidvanią, zacząć na fabularnym poziomie trudności, by opanować poszczególne zasady rozgrywki, a potem wcisnąć “new game” jeszcze raz i polecieć od nowa na serio. Dlaczego tak? Ano dlatego, bo Grime II niestety nie pozwala na zmianę poziomu trudności “w locie”.

Sporo tu mechanik, ale… to dobrze!

Grime II od samego początku przez dość długi czas zasypuje nas rozmaitymi tutorialami. W istocie wszystkie ekrany z samouczkami są potrzebne, bo dzięki nim zrozumiemy - jak się początkowo wydaje - dość skomplikowane mechaniki zabawy, które - ostatecznie - wspólnie tworzą kompletną całość. A całość ta sprawdza się naprawdę dobrze, bo koniec końców twórcy z różnorodnością nie przedobrzyli i ewidentnie widać, że od samego początku tworzenia Grime II skrupulatnie realizowali swoją wizję.

GramTV przedstawia:

Zrozumienie jednak tego, że w Grime II nie będziemy jedynie biegać, skakać i atakować, potrafi zająć trochę czasu. Bynajmniej nie jest to czas zmarnowany, bo dowiadujemy się, że musimy atakować i parować, by ładować poziom oddechu, dzięki czemu będziemy w stanie zregenerować zdrowie naszego protagonisty. Wyprowadzanie kolejnych ciosów z kolei umożliwi nam zadanie serii potężniejszych obrażeń. Sparowanie ataku wroga w odpowiednim momencie pozwala na jego wchłonięcie. Jeśli zrobimy to odpowiednio wiele razy (o czym informuje nas specjalny licznik), odblokujemy Formę (Mold) danego przeciwnika. Wchłoniętych wrogów możemy następnie przypisać do menu szybkiego wyboru i przywoływać na polu walki jako autonomicznych sojuszników. Tacy minioni nie tylko atakują wrogów, ale mogą też służyć jako detonatory, aktywatory pułapek czy tarcze absorbujące obrażenia. To niezwykle ciekawy mechanizm, który pozwala na opracowywanie rozmaitych taktyk i dostosowywanie swojego stylu gry do danego etapu.

Grime II to również klasyczny system awansowania na kolejne poziomy doświadczenia. Za pokonywanie wrogów otrzymujemy specjalną walutę, którą wydajemy na rozwijanie statystyk - np. zdrowia, siły czy zręczności, dzięki czemu zwiększamy swoje szanse na zwycięstwo w kolejnych potyczkach. Gra bardzo czytelnie informuje nas o tym, z jaką statystyką skalują się posiadane przez nas rodzaje broni, co ułatwia podejmowanie szybkich decyzji. Do tego wszystkiego dochodzi drzewko rozwoju postaci, gdzie możemy odblokować nowe talenty, by np. jeśli wykonamy szarżę zanim otrzymamy obrażenia, naładujemy w ten sposób częściowo nasz pasek mocy odpowiedzialny za wyprowadzanie potężniejszych ataków.

Wszystko to sprawia, że w Grime II łatwo się wkręcić. Zwłaszcza, że gra nie wrzuca nikogo na głęboką wodę, a poziom trudności - ten standardowy - jest odpowiednio wyważony. Na tyle, że za każdym razem, kiedy ginąłem, miałem świadomość że konieczność rozpoczynania zabawy od ostatniego punktu kontrolnego wynika jedynie z mojej chciwości, z moich błędów czy też z tego, że nie zrozumiałem do końca zasad, jakie panują w tym surrealistycznym świecie (między innymi dlatego, że gra oddaje do naszej dyspozycji mnóstwo narzędzi, włącznie z możliwością niszczenia platform, na których stoją znajdujący się nad nami wrogowie, z którymi łatwiej się uporać w ten sposób). I to nieważne, czy chwilę wcześniej walczyłem z bossem (konfrontacje z nimi są naprawdę różnorodne i angażujące), czy też z grupą mobków bądź też próbowałem dostać się na jakąś platformę, co w późniejszej fazie kampanii wymagało nie lada zręczności i odpowiedniego skoordynowania działań. Klasyka gatunku.

Grime II
Grime II

Grime II skonstruowano tak, byśmy na początku szli jak po sznurku niczym w Bloodborne lub Dark Souls III, gdzie owszem, można odrobinę zboczyć z trasy, ale ostatecznie trudno przegapić ten główny cel. Dopiero z czasem autorzy otwierają przed nami otwarty świat, który wraz z postępami w grze zaczyna rozgałęziać się coraz bardziej. Schodząc do pogrążonych w mroku podziemi można przypuszczać, że wkraczamy do pobocznej lokacji, a idąc tam, gdzie witają nas NPC mamy świadomość, że to właśnie tędy powinniśmy iść, jeśli chcemy podążać za głównym wątkiem fabularnym, pokonując obowiązkowych bossów. Mimo wszystko z głównej drogi warto zbaczać, bo w ten sposób można zyskać dostęp do dodatkowych, nierzadko cennych przedmiotów. W grze nie brakuje oczywiście skrótów w postaci ścian, które musimy zniszczyć od drugiej strony, czy też - przykładowo - rozmaitych wind.

Swoją drogą, Grime II nawet ma coś wspólnego z Elden Ringiem, bo wkraczając na dany obszar musimy zlokalizować specjalny posąg, co pozwoli nam na odblokowanie mapy wspomnianego terenu (będziemy mogli na niej umieszczać rozmaite ikonki, co pozwoli nam łatwiej odnaleźć się w tym całym labiryncie, bo sama gra nam niczego nie zaznacza). Bez tego w zasadzie trudno się po nim poruszać, więc powinien być to nasz pierwszy - czasem nawet niekiedy kosztem punktu kontrolnego - przystanek. Z drugiej jednak strony można śmiało podejrzewać, że przy drugim podejściu do kampanii - jak w grze From Software - korzystanie z mapy będzie najzwyczajniej w świecie zbędne.

Czy warto zagrać w Grime II?

Grime II to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów gatunku, która potrafi wyrwać z życiorysu kilkadziesiąt godzin. Metroidvania autorstwa studia Clover Bite może początkowo nieco przytłoczyć, niemniej po kilku godzinach trudno się od niej oderwać. Autorzy nie bali się zaryzykować, w efekcie czego otrzymaliśmy naprawdę angażującą, różnorodną i w pewnym sensie oryginalną produkcję. Taką, która na tle innych wyróżnia się zarówno rozgrywką, jak i wspominaną już przeze mnie surrealistyczną, niesamowicie klimatyczną grafiką.

Grime II
Grime II
8,0
Ciężko stworzyć udaną metroidvanię po premierze Hollow Knight: Silksong, ale Clover Bite udowadnia, że nie jest to niemożliwe.
Plusy
  • surrealistyczny klimat
  • różnorodność mechanik
  • dwa poziomy trudności do wyboru na starcie
  • angażująca eksploracja
  • świetnie zaprojektowane, wciągające starcia z bossami
  • powoli otwiera przed nami swój świat, który z czasem się rozgałęzia
  • śmierć wynika wyłącznie z pomyłek grającego, a nie systemów gry
Minusy
  • brak możliwości zmiany poziomu trudności “w locie”
  • brak polskiej wersji językowej
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!