Realm of Ink - recenzja. Hades smyrnięty chińskim tuszem

Adam "Harpen" Berlik
2026/07/28 19:30
1
0

A gdyby tak wzorować się na hicie Supergiant Games, ale… zrobić go po swojemu? To pytanie zadali sobie członkowie Leap Studio, opracowując Realm of Ink. I znaleźli naprawdę ciekawą odpowiedź

Na pierwszy rzut oka Realm of Ink sprawia wrażenie chińskiego klona Hadesa. Nietrudno zauważyć inspiracje przebojem Supergiant Games. Niemniej warto już w tym miejscu zaznaczyć, że owszem, autorzy wzorowali się na zarówno pierwszej, jak i drugiej odsłonie wspomnianej serii, lecz nie zamierzali ich tylko kopiować. Bo, na całe szczęście, Realm of Ink jest po prostu świetną grą, a dodatkowo znajdziemy w niej kilka unikatowych rozwiązań, których próżno szukać u konkurencji. Tak, tak - recenzowany tytuł może śmiało konkurować ze swoim jakże udanym protoplastą.

Realm of Ink
Realm of Ink

O co w tym wszystkim chodzi?

Główną bohaterka historii opowiedzianej w Realm of Ink jest szermierka imieniem Red, choć potem możemy wcielić się w także inne postacie. Niemniej cel zawsze jest ten sam - musimy uciec z kart powieści, by zmienić swoje przeznaczenie. Proste? Proste. Nawet zbyt proste, bo scenariusz nie jest absolutnie najmocniejszym punktem programu, stanowiąc wyłącznie pretekst do tego, byśmy przemierzali kolejne krainy i pokonywali w nich szeregowych wrogów oraz potężnych bossów. A także ginęli, bo w końcu to rogue-lite, gdzie śmierć jest wpisana w część postępów, choć nie aż tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.

A jak w to się gra?

Szybko, dynamicznie i… zaskakująco płynnie! Wynika to z faktu, że domyślny poziom trudności w Realm of Ink jest stosunkowo niski, więc po recenzowaną produkcję śmiało mogą sięgnąć osoby, które odbiły się od przywołanego już Hadesa. Tym bardziej, że śmierć jest tutaj rzadkością, a nawet jeśli zginiemy, to w zdecydowanej większości przypadków wynika z popełnionych przez nas błędów, a nie jakichkolwiek problemów samej gry. Chociaż warto wspomnieć, że zdarzyło się kilka momentów, w których odczułem skok poziomu trudności. Tak, jakby na tym etapie rozwoju postaci autorzy najzwyczajniej w świecie nie chcieli przepuścić mnie do kolejnych lokacji.

Realm of Ink
Realm of Ink

Te ostatnie są oczywiście generowanie losowo, wszak Realm of Ink to rogue-lite pełną gębą, więc nie mogło być inaczej. Należy jednak odnotować, że w kolejnych podejściach będziemy trafiać mniej więcej na tych samych bossów, ale nie zawsze, bo niektórych gra celowo pominie, umieszczając na naszej drodze innych przeciwników. Czy są to wrogowie trudni? Niektóre starcia bywają rozczarowująco łatwe, w innych musimy się jednak trochę spocić, by przejść dalej, ale suma summarum Realm of Ink nie można nazwać grą wymagającą. Przynajmniej na początku, o czym więcej za chwilę.

Dotarcie do pierwszego podstawowego zakończenia, czyli jednorazowe ukończenie kampanii fabularnej zaproponowanej przez autorów Realm of Ink zajmie średnio wprawionemu graczowi około pięciu godzin, a finałowy, udany run to jakieś 30 minut zabawy. Dla jednych może to być koniec przygody, wszak udało się przecież zaliczyć całość, dla innych natomiast dopiero początek, bo Leap Studio skonstruowało swoje dzieło tak, byśmy sukcesywnie odblokowywali kolejne zakończenia, w tym prawdziwego ostatniego bossa, a także nowe, coraz wyższe poziomy trudności i niedostępne wcześniej postacie różniące się od siebie zarówno wyglądem, jak i stylem rozgrywki. Z czasem więc nie będziemy musieli walczyć tylko w zwarciu szybką bronią, ale sięgniemy po włócznię, a nawet rozmaite czary.

Realm of Ink
Realm of Ink

Tym, co przykuwa wzrok w przypadku Realm of Ink jest nie tylko fakt, że całość do złudzenia przypomina przebojową serię autorstwa Supergiant Games, ale również - choć dla niektórych może przede wszystkim - oprawa wizualna. Mamy tutaj bowiem do czynienia z ukazaną w rzucie izometrycznym grafiką inspirowaną tradycyjnym chińskim malarstwem tuszem (shuǐmò - woda i tusz), co sprawia, że recenzowany tytuł niewątpliwie wyróżnia się na tle innych rogue-lite’owych hack’n’slashy inspirowanych właśnie Hadesem.

GramTV przedstawia:

Zresztą nie tylko same lokacje robią wrażenie (zarówno pod względem klimatu, jak i różnorodności, bo odwiedzamy tu jakieś lasy, czasem akcja toczy się jesienią, innym razem zimą), ale także poszczególni bohaterowie opowieści, NPC i sami przeciwnicy. Ewidentnie widać, że twórcy mocno przyłożyli się do projektów rozmaitych postaci widocznych na ekranie niezależnie od tego, czy są one sojusznikami, czy też wrogami naszej protagonistki.

Realm of Ink
Realm of Ink

Pętla rozgrywki w Realm of Ink jest jakby znajoma, ale…

Realm of Ink oddaje do naszej dyspozycji stosunkowo prosty system walki oparty na możliwości wyprowadzania lekkich i ciężkich ataków (także w formie ładowanych ciosów) oraz unikania obrażeń za pomocą odskoku. Do tego wszystkiego dochodzą jednak relikwia atramentu, czyli w oryginale ink relic (możemy mieć przypisane dwa), które pełnią tutaj funkcję umiejętności pasywnych i aktywnych, ponieważ w toku zabawy możemy korzystać z opcjonalnych zaklęć obszarowych, przywoływać walczących po naszej stronie sojuszników, a także robić użytek z dodatkowych zdolności. Oprócz tego przed walką z bossem zregenerujemy energię życiową bohaterki, dokupimy tymczasowe ulepszenia zwiększające zadawane obrażenia czy też zmniejszające otrzymywane, ale nie tylko, bo bonusów jest tu naprawdę całe mnóstwo.

Z pokonanych wrogów wypadają oczywiście różnego rodzaju przedmioty, w tym nie tylko te leczące czy też zwiększające możliwości bojowe protagonistki, ale i takie, które przydadzą nam się dopiero w Fox Inn, czyli hubie. Tak, tak - jak w Hadesie będziemy co jakiś czas ginąć i powracać do jedynego spokojnego miejsca w świecie gry, by porozmawiać tam z NPC, ulepszyć statystyki postaci (tym razem już permanentnie) na trzech drzewkach rozwoju, wybrać (o ile będzie już taka opcja) nowy poziom trudności lub zmienić grywalną bohaterkę na inną, wcześniej sprawdzając, jakie ataki ma do zaoferowania.

Realm of Ink
Realm of Ink

Aha, byłbym zapomniał - Red towarzyszy Momo, a więc sympatyczny zwierzak nierzadko stanowiący cenne wsparcie na polu walki. Jeśli wymienimy relikwia atramentu na inne, forma Momo także ulegnie zmianie, co otworzy przed nami zupełnie nowe możliwości. Mowa nie tylko o zdolnościach bojowych, ale i samym wyglądzie naszego tuszowego kompana.

Wszystko, o czym napisałem powyżej sprawia, że w Realm of Ink sporą część rozgrywki, zwłaszcza po jednorazowym ukończeniu kampanii, będziemy spędzać na eksperymentowaniu. Pierwsze podejście nie zmusza raczej do opracowania jak najbardziej optymalnego buildu, ale o to w tym wszystkim chodzi - o to, byśmy wciągnęli się w grę i dopiero potem, kiedy już zaczniemy “ogarniać” dostrzegli, jaką głębię w zakresie tworzenia unikatowych postaci oferuje właśnie dzieło od Leap Studio.

Realm of Ink
Realm of Ink

Czy warto zagrać w Realm of Ink?

To raczej pytanie retoryczne, o ile przebrnęliście przez poprzednie akapity. Tak czy inaczej podsumujmy wszystko: choć produkcja Supergiant Games oferuje mimo wszystko wyższą jakość aniżeli recenzowany tytuł, to Realm of Ink bez wątpienia wygrywa z Hadesem przede wszystkim niższym progiem wejścia. Wydaje się na początku, że to banalna, niekiedy wręcz samo przechodząca się gra, niemniej po kilku godzinach dowiadujemy się, iż twórcy robili wszystko, by wciągnąć nas do tego przepięknego świata. W moim przypadku udało im się to tak bardzo, że nie zamierzam porzucić Realm of Ink dopóki nie uda mi się odblokować wszystkich zakończeń i sprawdzić może nie każdą, ale przynajmniej większość grywalnych postaci.

8,0
Świetny naśladowca Hadesa z własnym pomysłem na siebie (i nie chodzi wyłącznie o styl oprawy wizualnej)
Plusy
  • idealna pętla rozgrywki
  • zwyczajnie wciąga
  • prosty (banalne sterowanie), ale głęboki system walki (za sprawą relikwii atramentu)
  • dla wielu pierwsze przejście to dopiero początek
  • sporo rzeczy do odblokowania
  • świetna oprawa wizualna
Minusy
  • mimo wszystko mogłaby być na starcie nieco bardziej wymagająca
  • pretekstowa fabuła
  • czasem zauważalne skoki poziomu trudności
Komentarze
1
MisticGohan_MODED
Gramowicz
Wczoraj 19:47

Bardzo łatwa w porównania do Hadesa... no i fabuła znikoma.