Gothic Remake - recenzja z perspektywy gracza, który w zasadzie nie zna oryginału

Adam "Harpen" Berlik
2026/06/08 12:00
0
0

Jak zatem odświeżona wersja klasyka sprzed 25 lat sprawdza się współcześnie? Sprawdziliśmy!

Kiedy kilkanaście miesięcy temu na łamach serwisu gram.pl pojawił się artykuł zatytułowany Zagrałem pierwszy raz w Gothica w 2024 roku i… czekam na remake nie przypuszczałem, że ostatecznie będę zachwycony tym, co przygotowało studio Alkimia Interactive na zlecenie firmy THQ Nordic. Niekoniecznie mam tu na myśli samą nową wersję starego hitu, ale przede wszystkim materiał źródłowy. W związku z powyższym już teraz mogę powiedzieć, że Gothic Remake to bezsprzecznie jedna z najlepszych gier w jakie grałem. Tak, póki co to moje osobiste GOTY, choć czy nim pozostanie (patrzy na kalendarz premier) to raczej wątpię. Choć z drugiej strony…

Gothic Remake
Gothic Remake

Wcale nie taka krótka lekcja historii

Współczesny odbiorca wychowany na mainstreamowych grach wysokobudżetowych stroniący raczej od rynku indie może nie mieć nawet świadomości, że w dawnych czasach nawet pierwszoosobowe strzelanki nie oferowały znaczników misji, lecz - w najlepszym razie - wyłącznie mapę danego obszaru (tak było choćby w pierwszym Crysisie, ale już Half-Life 2 najwyraźniej nie potrzebował ani szkicu terenu, ani tym bardziej kompasu). Z kolei pierwszą grą RPG, która owe bezpośrednie “wskazówki” (cudzysłów zamierzony, bo tak naprawdę byliśmy wówczas już prowadzeni za rękę) był dopiero The Elder Scrolls IV: Oblivion, który wyszedł nie tylko na PC, ale także miał trafić do masowego odbiorcy za sprawą premiery na konsolę Xbox 360. Wiedząc to wszystko nikogo nie powinien dziwić fakt, że w pierwszej odsłonie cyklu Gothic wydanej w 2001 roku musimy dokładnie słuchać wypowiedzi naszych rozmówców i korzystać z dziennika zadań, by odnaleźć się w - skądinąd bardzo logicznie zaprojektowanym - świecie.

Gothic nie zamierza nikomu zbyt wiele wyjaśniać. Tak naprawdę nie wyjaśnia absolutnie niczego, bo niedługo po rozpoczęciu swojej przygody trafiamy do Starego Obozu, gdzie zaprowadzeni przez jednego z kluczowych NPC-ów mamy zdobyć zaufanie tutejszych mieszkańców, co pozwoli nam dostać się do głównego zamku i tym samym osiągnąć postępy w zabawie. Jak to zrobić? Z kim porozmawiać? Dokąd się udać? Wszystkiego dowiemy się w swoim czasie, ale i tak nic nie zostanie nam podane na tacy. Kolejne rozdziały całkiem rozbudowanej, bo - niezależnie od stylu rozgrywki - zaplanowanej na kilkadziesiąt godzin kampanii bywają miejscami oczywiście znacznie bardziej liniowe, ale tak czy inaczej mamy tutaj do dyspozycji niewielki (w porównaniu do obecnie wydawanych gier) otwarty świat. Mocno skondensowana mapa jest w całości zaprojektowana ręcznie i z tego co się orientuję odpowiednio większa niż w pierwowzorze. Tym bardziej, że w odróżnieniu od klasycznego Gothica, w Remake’u możemy także… nurkować. Dobrze czytacie. Zresztą, zmoczenie ciuchów wymagane jest w przypadku zaliczenia niektórych misji.

Wciąga, po prostu wciąga!

To, o czym napisałem w poprzednim akapicie sprawiło, że z miejsca zakochałem się w Gothicu. Wcześniej grałem co prawda w kilka gier pozbawionych znaczników zadań, ale były to głównie nowsze produkcje, czerpiąc w trakcie zabawy mnóstwo frajdy, tak samo właśnie jak w recenzowanym tytule. Mowa nie tylko o Elden Ring, ale także choćby izometrycznych RPG-ach pokroju Pillars of Eternity czy też serii Divinity: Original Sin, do tego grona zaliczyć trzeba również Drova: Forsaken Kin. Musicie jednak pamiętać, że Gothic, nawet w ramach odświeżonego wydania, to Remake pełną gębą. A to oznacza brak jakichkolwiek naprowadzaczy znanych z nowych tytułów i… samouczków. Warto jednak dodać, że kiedy już kupimy pierwszą mapę (nie dostaniemy jej, mało tego - z czasem powinniśmy zaopatrzyć się w kolejne) i wyjdziemy poza Stary Obóz do kolejnych lokacji zauważymy, że dysponując takową, mając z tyłu głowy rady postaci niezależnych i patrząc na drogowskazy całkiem łatwo się w tym wszystkim odnaleźć. Tym bardziej, że w niektórych momentach możemy skorzystać z eskorty NPC-ów. Dodatkowo - co zaskakujące - Gothic Remake pozwala na wybranie jednego z trzech poziomów trudności: łatwy, Gothic i wysoki lub dostosować poszczególne parametry rozgrywki do własnych preferencji. Takiej możliwości w oryginale z pewnością nie było. Szkoda tylko, że po rozpoczęciu zabawy nie można już zmienić stopnia wyzwania bez rozpoczynania gry od nowa.

Gothic Remake
Gothic Remake

Czy Gothic to trudna gra i dlaczego tak?

Przez wiele lat każdy mógł mieć z tyłu głowy świadomość, że Gothic jest wymagającą produkcją. Taka informacja pojawia się na jednym z ekranów ładowania (trzeba jednak szybko czytać, bo całość wczytuje się naprawdę sprawnie), więc nie liczcie, że pokonacie wszystkich napotkanych wrogów. A z pewnością nie na początku. Zasadniczo sam początek, mowa w tym przypadku o pierwszym rozdziale, jest mocno nieliniowy. Można bowiem opowiedzieć się po trzech stronach, co otwiera dostęp do innych zadań i NPC, pozwalając rozwinąć bohatera w innym kierunku. Z czasem gra zapewnia nieco mniej swobody, jeśli podążamy głównym wątkiem fabularnym, ale w każdej chwili możemy przestać wykonywać te zadania i skupić się na pobocznych. Warto zatem co chwilę zapisywać stan rozgrywki, najlepiej na kilku osobnych slotach.

Początkowo jesteśmy nikim, dysponujemy wyłącznie tym, co udało nam się znaleźć, ktoś nas na pewno pobije i okradnie, sami zginiemy w walce z pierwszym lepszym potworem, ucząc się, że w tym wirtualnym świecie nie ma sensu być uczciwym - tylko cwaniactwo może nas uratować. Możemy więc próbować kraść, wziąć kasę na zakup przedmiotu od NPC i po prostu ją sobie przywłaszczyć. Albo wykorzystać kiepską SI wrogów na swoją korzyść, bo mają oni wyznaczone pole, w obrębie którego atakują, a jak wyjdziemy kawałek dalej, stracą zainteresowanie (dokładnie jak w Dark Souls). Eskortowani przez NPC nie musimy w zasadzie nic robić, bo to oni zajmują się pokonywaniem stworów, a nam wpadają cenne punkty doświadczenia. Co ważne jednak, takie postacie niezależne mogą zginąć w trakcie wyprawy. Ale czy to problem? I tak, i nie, bo czasem zostaniemy sami w środku dziczy, ale być może przyjdzie nam do głowy pomysł, że można w ten sposób coś ugrać…

Gothic to co prawda nie Outward, więc nie mamy elementów survivalowych, ale warto czasem się przespać, a także mieć pod ręką coś do leczenia. Podobnie jak w grach skupiających się na przetrwaniu, zwykle cierpimy tu na niedobór wszystkiego: wiedzy, umiejętności, przedmiotów, surowców, funduszy… Oczywiście na początku, bo im dalej w las, to znaczy w kampanię, tym bardziej nasz ekwipunek zaczyna pękać w szwach. Zaczynając jednak grę musicie wiedzieć, że stosunkowo długo będziecie biedni, a każdy będzie wami pomiatał. Fajnie, co? Otóż… Fajnie. Naprawdę. Bo potem czujemy na własnej skórze, że rozwój postaci to nie tylko cyferki.

Gothic Remake
Gothic Remake

Retro? Ale za to jakie!

Gothic na każdym kroku przypomina nam o tym, że od premiery kultowego zwłaszcza w naszym kraju RPG-a nieistniejącego już studia Piranha Bytes minęło 25 lat. Niektóre zadania, jakie otrzymujemy, są wyjątkowo prymitywne, bo polegają na znalezieniu i dostarczeniu wskazanych przedmiotów bez większego tła fabularnego. Sama historia początkowo nie jest szczególnie angażująca, lecz z czasem odpowiednio się rozkręca. Można śmiało uznać, że tym, co napędza ten tytuł tak naprawdę nie jest opowieść, lecz sama eksploracja, odkrywanie świata i rozwój postaci. Te elementy, nota bene kapitalnie zrealizowane (w oryginale i przeniesione do Remake’u) sprawiają, że trudno oderwać się od ekranu. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zaczynamy jako kompletny żółtodziób, a kończymy będąc niejako bogiem w pancerzu? I to takim, którego i tak niektórzy będą potrafili złożyć na kilka ciosów. Wcześniej jednak nawet najmniejsze z osiąganych postępów (kupiłem mapę! znalazłem nowy obóz! pamiętam drogę! smażone mięso odnawia więcej życia niż surowe! otworzyłem skrzynkę! jeszcze nie zginąłem!) są powodem do dumy.

Zapomnijcie tutaj oczywiście o rozbudowanych drzewkach talentów. Skupcie się raczej na pozyskiwaniu doświadczenia poprzez odkrywanie nowych miejsc, wykonywanie zadań czy też zabijanie potworów. To z czasem pozwoli wam awansować na kolejne poziomy postaci, zwiększając tym samym liczbę punktów zdrowia, a także odblokować punkty nauki, które wydamy na nowe umiejętności walki u znalezionego NPC-a, a u innego z kolei nauczymy się np. otwierać skrzynki. Bezimienny w Gothic Remake nie będzie zatem irytował was po kilku godzinach tym, że kiepskim mieczem macha jak drwal, trzymając go oburącz, bo chwyci w końcu oręż lepszego typu w prawą dłoń i zacznie “normalnie” walczyć. Kiedy ponownie wyjdziecie do lasu, gdzie wcześniej byle jaki przeciwnik, np. ścierwojad, natychmiast wysyłał was na tamten świat, a wy zaczniecie pokonywać wszystkich napotkanych na ścieżce wrogów w mgnieniu oka, to, poczujecie, ile zdołaliście nauczyć się przez kilka godzin. Gothic to jedna z tych gier, gdzie owszem, rozwija się postać gracza, ale przede wszystkim rozwija się on sam.

No właśnie, walka. Gothic określany jest od wielu lat mianem drewna. Czy tym razem udało się wystrugać coś lepszego niż 25 lat temu w tym aspekcie? Początkowo uznałbym, że nie, bo faktycznie pierwsze godziny zmagań to katorga. Ale kiedy już trochę rozwinąłem postać, konfrontacje z przeciwnikami zaczęły sprawiać mi mnóstwo frajdy. Wyprowadzanie ciosów w poziomie, od góry lub od dołu może wydawać się dziwne, ale właśnie dzięki temu możemy podchodzić w różny sposób do różnych wrogów. Dodatkowo istnieje opcja blokowania i kontrowania ataków, co sprawdza się lepiej zwłaszcza na początku, a także wykonywania uników, które wydają się momentami niezbyt precyzyjne (czasem odskakiwałem, a i tak obrywałem). W tym miejscu jedna istotna sprawa - w przeciwieństwie do nowych wysokobudżetowych gier, w których zabijamy nierzadko dla samego zabijania, bo to element gameplayu, w Gothicu każde starcie jest uzasadnione. Albo w lesie zwyczajnie chcemy przetrwać, docierając do celu, więc pokonujemy napotkane potwory, innym razem być może ktoś nas zaatakuje, więc próbujemy się bronić, czasem to z kolei my widząc okazję chcemy sprawdzić, co pozostawi po sobie ten czy inny NPC.

Gothic Remake
Gothic Remake

Pozostając w temacie w tej grze nie giniemy po walce z człowiekiem, lecz kiedy padamy na ziemię nieprzyjaciel może ograbić nasze kieszenie i po prostu odejść. Działa to również w drugą stronę, mamy jednak możliwość wyboru i jeśli chcemy, istnieje opcja “zabicia kogoś na śmierć”. My natomiast zostajemy zmuszeni do wczytania ostatnio zapisanego stanu rozgrywki po nieudanym z naszej perspektywy starciu z potworami lub też kiedy zginiemy w wyniku działania grawitacji. Albo zabije nas powiązany bezpośrednio z fabułą NPC, bo nie tak przeprowadziliśmy rozmowę. Tak, tutaj nikt nie klepie nas po plecach za dobre sprawowanie. Na początku jesteśmy nikim, a potem… wciąż nikim, choć jednak trochę mniej. Ale czujemy się pewniej i obiektywnie niewątpliwie zwiększyliśmy możliwości bojowe naszego bohatera.

GramTV przedstawia:

Skoro o otwieraniu skrzyń była mowa, to warto nadmienić, że przebiega to zupełnie inaczej niż w oryginalnym Gothicu (wiem, bo wszyscy o tym mówią), co niekoniecznie spodobało się graczom. Mnie osobiście ta mini gra na początku irytowała, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie rozumiałem, jak ów system działa. Kiedy jednak z czasem ogarnąłem, co i jak, praktycznie nie było miejsca, w którym nie spróbowałbym ukraść tego i owego. Zwłaszcza, że - jak już napisałem wcześniej - wyszkoliłem się odpowiednio w tym zakresie. Tak, znowu zarówno ja, jak i mój bohater. Mimo wszystko nie rozumiem, dlaczego nie pozostawiono rozwiązania z 2001 roku, poświęcając czas na dopracowanie innych elementów. A jest ich naprawdę sporo…

Co nie zagrało? Czyli o błędach słów więcej niż kilka

Przejdźmy więc do kwestii technicznych, bo o ile sama gra zasługuje na wielkie słowa uznania, tak jakość większości aspektów Gothic Remake pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim jeśli chodzi o oprawę wizualną, to trzeba powiedzieć, że odświeżone wydanie od udostępnionego dawno temu oryginału dzieli ogromna przepaść. To nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Ciekawostką jest natomiast fakt, że recenzowany tytuł nie zrobił na mnie spektakularnego wrażenia, jak inne remake’i, które pojawiły się na przestrzeni ostatnich lat. Odpalając choćby Demon’s Souls, Shadow of the Colossus czy Mafia: The City of Lost Heaven zbierałem szczękę z podłogi. Oczywiście to przedstawiciele innych gatunków, z inną skalą świata, zasadniczo inne projekty. Niemniej uruchamiając Gothic Remake pomyślałem, że gra wygląda po prostu dobrze. Po kilku godzinach zabawy byłem jednak skłonny zaryzykować stwierdzenie, że całość nie prezentuje się wcale lepiej niż Wiedźmin 3: Dziki Gon.

Gothic Remake
Gothic Remake

Osobny akapit należy się grafice, ponieważ autorzy ewidentnie przesadzili z liczbą detali, w efekcie czego w Gothic Remake czasem po prostu ciężko znaleźć potrzebne przedmioty. Nie zliczę, ile czasu poświęciłem na szukanie grzybów niezbędnych do wykonania pewnego zadania w okolicach Starego Obozu. Same bagna, na które trafiamy niedługo później (albo jeszcze później, ostatecznie to do pewnego stopnia bardzo nieliniowa gra), także są znacznie mniej czytelne niż w wersji z 2001 roku z powodu nadmiernej liczby szczegółów. Ładniejsze - a jakże, ale odnalezienie się miejscami w tamtej lokacji bywa doprawdy kłopotliwe i frustrujące, choć drogowskazy z ikonami ważnych miejsc bywają pomocne. Czasem więcej nie znaczy wcale lepiej… Mimo wszystko gra ma swój niepowtarzalny, ale inny niż w pierwowzorze klimat. Odpowiedni nastrój buduje jednak nie tylko wygląd Gothic Remake, ale zwyczajnie fenomenalna ścieżka dźwiękowa.

Gothic Remake testowałem na bazowym PlayStation 5. Gra oferuje - UWAGA! - jedynie 30 klatek na sekundę i nie zawiera możliwości zmiany trybu działania (!!!), a więc jesteśmy w tym zakresie mocno ograniczeni. Zresztą, na PlayStation 5 Pro jest identycznie, co potwierdza mój redakcyjny kolega, Michał “Muradin” Grabowski.

Przed premierą dzieło Alkimia Interactive zaserwowało mi totalną jazdę bez trzymanki. Regularne crashe, znikający czy pojawiający się na mojej drodze (czasem także lewitujący) NPC, resetujące się dialogi niektórych postaci niezależnych po ukończeniu rozdziału (co nie miało jednak wpływu na przebieg historii), znikający dźwięk co wymuszało zrestarowanie aplikacji, nakładające się na siebie wypowiadane kwestie dialogowe podczas przeklikiwania rozmów, spadek płynności niemalże na każdym kroku… Koszmar, po prostu koszmar. Ale niemalże wszystko zniknęło jak ręką odjął w momencie publikacji premierowego patcha, która naprawiła największe błędy; po nim pojawiła się jeszcze jedna aktualizacja. Piszę o tym dlatego, bo taką litanię bugów możecie spotkać w innych opublikowanych wcześniej tekstach. Wyjaśniam zatem, że po większości z nich nie ma śladu.

Po wspomnianych update’ach gra działa płynnie, ale przez kilka kolejnych godzin rozgrywki w Gothic Remake i tak zanotowałem jedną sytuację, w której tytuł “wywalił się” do pulpitu konsoli. Nie zmienia to jednak faktu, że twórcy na bieżąco reagują, widząc problemy, z którymi boryka się produkcja. Zapowiedzieli już kolejne łatki, więc trzeba ich za to pochwalić. Nie rozumiem natomiast dlaczego embargo na recenzje spadało w piątek o 19:00, a wydawca udostępnił tak niedopracowany build. Poza tym zaplanowanie samej premiery w trakcie czerwcowych pokazów będących niejako duchowym następcą tego, co pamiętamy z organizowanych niegdyś targów E3 to nienajlepszy pomysł. Ktoś ewidentnie tego nie przemyślał.

Gothic Remake
Gothic Remake

Wracając jednak do samej gry warto odnotować, że przeprojektowano tu w zasadzie wszystko. Interfejs użytkownika jest znacznie bardziej czytelny. Zarządzanie ekwipunkiem nie powinno sprawić nikomu żadnych problemów. Na uwagę zasługuje także minimalistyczny HUD ograniczający się w zasadzie do paska życia i many, a także podręcznego menu, w którym możemy umieścić to, co tylko chcemy, a więc np. broń, łuk, jakiś czar i pochodnię. Sterowanie bohaterem i nawigacja po świecie, nawet pomimo obecnych archaizmów (względem innych nowych RPG, rzecz jasna), także nie sprawi nikomu problemów. A zerkanie co rusz na znajdującą się w inwentarzu mapę niewątpliwie ma swój oldschoolowy urok.

Sam wygląd głównego bohatera Gothic Remake także można uznać za dyskusyjny, ale mnie sylwetka Bezimiennego w odrestaurowanym wydaniu przypadła do gustu. Nasz protagonista wygląda jednocześnie na zagubionego, bywa irytujący, ale i… sympatyczny. Zdecydowanie jest to postać, którą chce się przemierzać ten wirtualny świat. Aha, byłbym zapomniał, bo wspomniałem wcześniej o rozmiarze mapy. Jeśli dotąd nie mieliście do czynienia z Gothikiem, to powinniście wiedzieć, że jej wielkość (a w zasadzie skondensowany rozmiar) ma także uzasadnienie w opowiadanej historii.

Pełna polska wersja językowa. A jakże!

Gothic Remake to ponoć najlepsza polska gra zrobiona przez Niemców. Nic więc dziwnego, że mało kto wyobraża sobie ten tytuł bez rodzimego dubbingu, który wypada po prostu świetnie. Na potrzeby odświeżonego wydania nagrano go zupełnie od nowa, ale w rolach głównych usłyszymy tych samych aktorów, którzy użyczyli głosów swoim postaciom 25 lat temu. Na liście płac znaleźli się przede wszystkim: Jacek Mikołajczak (Bezimienny), Tomasz Marzecki (Xardas), Adam Bauman (Diego/Gomez), Piotr Bąk (Thorus), a także Jacek Kopczyński (Lee). Obsada uległa znacznemu powiększeniu, więc pojawiają się w niej także zupełnie nowe osoby, a wśród nich znalazło się miejsce dla… Jana Błachowicza, polskiego zawodnika MMA, który trafił do Gothic Remake w dość zaskakującej roli.

Gothic Remake
Gothic Remake


Czy warto zagrać w Gothic Remake?

Nie lubię używać tego sformułowania, ale naprawdę Gothic Remake nie jest grą dla wszystkich. Mogliście się zresztą o tym przekonać, czytając poprzednie akapity. Osobiście nie mogę przestać w niego grać. Po kilkudziesięciu godzinach zabawy nadal nie mam dosyć. Kiedy nie ma mnie przy konsoli myślę o tym, co będę robił, gdy wrócę do Górniczej Doliny. To gra zrobiona z sercem, co jest oczywiście zasługą Piranha Bytes, czyli autorów oryginału. Z kolei ekipa Alkimia Interactive wykonała kawał dobrej, choć niepozbawionej potknięć roboty, przygotowując odświeżone wydanie. Odpowiednio przeprojektowane, rozbudowane i zmodyfikowane, ale z zachowaniem ducha pierwowzoru. Cieszę się, że ten remake powstał, a jego popularność (tak, zwłaszcza w Polsce, ponownie) udowadnia, że wciąż jest miejsce na pełnoprawne gry dla jednego gracza, które wymagają zupełnie czegoś innego niż ślepego podążania za znacznikami. Liczę więc po cichu, że kiedyś dane będzie mi zagrać w Gothic 2 Remake.

Tymczasem krótko podsumowując - polecam, ale pamiętajcie o wszystkim, co oferuje Gothic Remake. Może was z miejsca odrzuci, a może zachwyci na tyle, że przejdziecie go więcej niż raz, dołączając do zupełnie innego obozu, próbując swoich sił na różnych poziomach trudności czy też podejmując się licznych wyzwań… Gra jest gotowa… A wy?

7,0
Możecie dodać oczko z plusem samej grze i odjąć ze dwa remake'owi za problemy techniczne i obecne wciąż błędy.
Plusy
  • niesamowicie angażująca eksploracja (brak znaczników, konieczność słuchania dialogów i korzystania z dziennika oraz mapy)
  • szeroko pojęta nieliniowość - warto przejść całość więcej niż raz, najlepiej co najmniej trzykrotnie
  • trzy poziomy trudności do wyboru
  • wiele opcji w zakresie rozwoju postaci
  • system walki po odblokowaniu odpowiednich umiejętności jest naprawdę dobry
  • świetny polski dubbing
  • fenomenalna ścieżka dźwiękowa
  • przeprojektowany, czytelny interfejs i komfortowy system sterowania
  • wygląd głównego bohatera
  • gruntownie odświeżona, klimatyczna oprawa wizualna, która...
Minusy
  • ...mogłaby być jednak wyższej jakości
  • zbyt szczegółowa grafika, która utrudnia nawigację i odnalezienie ważnych przedmiotów lub NPC
  • tylko 30 klatek na sekundę na bazowym PlayStation 5 bez opcji zmiany trybu działania
  • wciąż zdarzają się crashe
  • kamera potrafi wariować podczas wchodzenia po drabinie
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!