Po prawie sześciu latach powraca jeden z najlepszych filmów science fiction w XXI wieku. Oceniamy, czy kontynuacja trzyma poziom poprzedniej części.
Jeszcze tylko zombie brakuje
Pierwsza część Greenland, wydana w 2020 roku, trafiła na najgorszy okres kina w całej współczesnej historii, gdy większość placówek była zamknięta z powodu pandemii. W Ameryce film w ogóle nie trafił na duży ekran i pojawił się od razu w serwisach streamingowych – tam zyskując sporą popularność. Również w innych krajach produkcja osiągnęła zamierzone cele i stała się jednym z symboli pandemicznego okresu. Nic więc dziwnego, że szybko podjęto decyzję, aby nakręcić drugą część. Film powstawał jednak w bólach i widzowie musieli czekać prawie sześć lat na poznanie dalszej historii rodziny Garrity. Zgodnie z prawidłami sequeli, Greenland 2 jest filmem większym, efektowniejszym i próbującym pod każdym względem przebić oryginał. Czy to sprawia, że kontynuacja jest lepsza? Zdecydowanie nie, choć nadal ma kilka asów w rękawie, szczególnie inną tematyką, która tym razem bardziej skupia się na wątkach migracji, czy uchodźstwie niż zagrożeniu wynikającym ze zbliżającej się, niedającej się uniknąć katastrofy.
Greenland 2
Minęło pięć lat od uderzenia komety w Ziemię, która niemal doprowadziła do zagłady ludzkości. Tylko nieliczni skryli się w podziemnych bunkrach, a wśród tych szczęśliwców znalazł się John Garrity (Gerard Butler), jego żona Alison (Morena Baccarin) oraz syn Nathan (Roman Griffin Davis). Niestety bezpieczny dom na Grenlandii zaczyna się rozpadać, do tego zapasy topnieją szybciej od lodowców, a nowa fala anomalii prowadzi do kolejnych konsekwencji, które utrudniają codzienne życie. Garrity wraz z kilkoma innymi ocalałymi postanawiają wyruszyć do zrujnowanej Europy w poszukiwaniu pewnej doliny we Francji, która odporna jest na kosmiczne zagrożenia. Droga wiedzie jednak przez liczne przeszkody, począwszy od zniszczonych miast, przez skażone pustynie, czy zalane tereny, wśród których szaleją burze magnetyczne. Rodzina Johna musi również uważać na pozostałych ocalałych, którzy są gotowi na wszystko, aby przetrwać w tym niebezpiecznym świecie. Każdy dzień tej wędrówki może okazać się ostatnim, a nowy przyjaciel spotkany po drodze może stać się śmiertelnym wrogiem.
Po krótkim wprowadzeniu nas w meandry katastroficznego świata i życia w bunkrze na Grenlandii, film staje się historią drogi w stylu postapokaliptycznych horrorów na czele z The Walking Dead, czy World War Z, lecz to nie z zombie przyjdzie się mierzyć głównym bohaterom, ale z innymi ludźmi, a w szczególności z szalejącą pogodą i szczątkami komety, które wciąż uderzają w Ziemię. Nic więc dziwnego, że Garrity pragną znaleźć bezpieczne miejsce, szczególnie ze względu na swojego nastoletniego syna, który już niemal nie pamięta, jak wyglądał świat przed katastrofą. Chcą zapewnić Nathanowi namiastkę normalnego życia, z dala od niebezpieczeństw, walki o surowce, czy wychodzenia na powierzchnię wyłącznie w masce wyposażoną w odpowiednie filtry i tlen. Decydują się więc na poszukiwanie mitycznej krainy, w której powietrze nie jest toksyczne, a ekstremalne zjawiska pogodowe tam nie dosięgają. Realizując swój cel, przemierzają zalane miasta, wyschnięty Kanał La Manche pełen niebezpiecznych przepaści oraz tereny ogarnięte wojną między rywalizującymi ze sobą frakcjami ocalałych. Można by rzec, że dzień jak co dzień dla bohaterów postapokaliptycznych produkcji.
Greenland 2
Reżyser Ric Roman Waugh konstruuje Greenland 2 epizodycznie, gdzie każdy przystanek na drodze bohaterów mógłby funkcjonować jako osobny odcinek serialu. Nie oznacza to jednak, że fabule brakuje spójności, ale film funkcjonuje na schemacie, który polega na wplątaniu Garritych w nowe niebezpieczeństwo, żeby niedługo później dać im trochę wytchnienia, przed zmierzeniem się z kolejnym zagrożeniem. Twórcy filmu postawili przed bohaterami poważne wyzwania, żeby tylko wspomnieć o burzy radiacyjnej, deszczu meteorytów, strzelaninie, czy walce z samą naturą, która jest jeszcze bardziej bezwzględna i bezlitosna niż przedtem. Mocnym i zapadającym w pamięć momentem jest scena przechodzenia przez prowizoryczny most linowy nad ogromnym wąwozem, którego fragmenty możemy zobaczyć w zwiastunie. Aż szkoda, że Greenland 2 nie ma więcej takich momentów, które wywoływałyby tak silne emocje i większość jednak razi swoją przewidywalnością i sztuczną dramaturgią.
Przemierzyłem cały świat
Chociaż film chce opowiadać o wspomnianych wcześniej tematach, jak migracja, chęć życia w lepszym, bezpieczniejszym miejscu, czy zapewnienia rodzinie przyszłości, to jednak na pierwszym miejscu postawiono na widowisko. Greenland 2 wciąż ma sporo do powiedzenia w temacie rozpadu społeczeństwa, czy psychologii jednostki, która ugina się pod ciężarem nieuniknionej katastrofy, ale tym razem Waugha wyraźnie bardziej interesują katastroficzne reperkusje dla świata, mogąc pokazać, jak zareagowałyby na to siły natury, które zamieniają serię w pełnoprawne science fiction. Jednocześnie druga część Greenland pozbawiona jest tego, co stanowiło siłę poprzedniczki, czyli możliwość obserwacji zachowań ludzi w ekstremalnych sytuacjach i jak ludzie kierują się najprostszymi instynktami, odrzucając całą swoją moralność. Tym razem, gdy pojawiają się jacyś ludzcy bohaterowie, bardziej służą za narzędzie do zbudowania napięcia danej sceny, podbijając emocjonalną stawkę, choć nie zazwsze to się udaje.
Greenland 2
GramTV przedstawia:
Na szczęście seria zachowała swój duży atut, czyli odtwórcę głównej roli. Gerard Butler wciąż jest tym samym twardym, niezłomnym i odważnym bohaterem, który zmęczony jest całą tą sytuacją z codzienną walką o przetrwanie, ale wciąż potrafi wykrzesać z siebie resztę sil, aby uratować siebie i swoją rodzinę. Butler gra Johna z odpowiednim tonem, bardziej melancholijnie i oszczędnie, ale wciąż ma w sobie sporo charyzmy, aby pozostać ciekawym bohaterem. Przeciwwagą dla niego jest Morena Baccarin, która wnosi ciepło i empatię, zwłaszcza w scenach, które podkreślają moralne dylematy związane z przyjmowaniem innych ocalałych. Najmniej czasu dostaje Nathan i choć Roman Griffin Davis radzi sobie dobrze, jego bohater pozostaje zaskakująco spokojny jak na nastolatka dorastającego w katastroficznych warunkach.
Ostatecznie Greenland 2 to niezłe kino rozrywkowe, które jednak nie potrafi przebić pierwszej części w żadnym aspekcie. Film bywa momentami zbyt schematyczny i oparty na widowiskowości, zapominając o historii, bohaterach, czy tym bardziej podejmowanych wątkach, które przy odpowiednim wykorzystaniu mogłyby stanowić dopełnienie całości. Brakuje w tym wszystkim poczucia prawdziwego zagrożenia, jakie towarzyszyło oglądaniu pierwszej części, której finał był równie dramatyczny, co przejmujący. Tym razem gra toczy się o nieco inną stawkę, choć wciąż pełną niebezpieczeństw. Mimo wszystko trzecia część nie jest już raczej potrzebna.
6,0
Greenland 2 to solidna kontynuacja, która opiera się głównie na widowiskowości, a już mniej na samej historii, czy próbie budowania napięcia jak pierwsza część.
Plusy
Ponura wizja apokaliptycznego świata
Kilka bardzo udanych scen akcji, szczególnie ten z mostem linowym
Widowiskowość niektórych sekwencji
Tematyka migracji, choć nie została do końca wykorzystana
Świetne główne role
Wciąż potrafi wywołać spore emocje
Minusy
Historia jest mniej istotna niż w pierwszej części
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!