Gang - recenzja. Czy kooperacyjny poker to już szaleństwo?

Piotr-Magdziak
2026/01/26 15:00
2
1

Jak poker to współzawodnictwo, kasyno, wygrani i przegrani. Tylko, że nie w grze Gang. Tutaj stawiamy na kooperację i ma to w dodatku ręce i nogi!

Kooperacyjny poker

Dobra, o co tutaj w ogóle chodzi? Jak stary dobry poker może być kooperacyjny? I jaki to miałoby sens? Odpowiadam więc po kolei. Fabularnie w Gangu jesteśmy gangiem, bez większej niespodzianki, i planujemy poważny napad na bank. Jako drużyna musimy współpracować i przełamać trzykrotnie zabezpieczenia nie uruchamiając przy tym trzykrotnie alarmu. A robimy to grając w pokera.

Gang korzysta z normalnych zasad Texas Hold’em Pokera. Gracze mają po dwie własne karty, a następnie na stole odsłaniane są trzy wspólne, potem kolejna i potem jeszcze jedna. Dysponując pięcioma wspólnymi kartami i dwiema własnymi tworzymy jak najmocniejszy układ wykorzystujący pięć z tych siedmiu kart. Od najwyższej karty, do królewskiego pokera. Osobom, które nie grywały wcześniej w starego dobrego Texasa przytoczę przykład. Jeśli na ręku mamy trójkę i ósemkę, a na stole dwójkę, ósemkę, waleta, króla i asa, to naszym najlepszym układem będzie para ósemek. Gracz z królem na ręku pokonałby nas mocniejszą parą, a gracz z dwiema dwójkami na ręku zgarnąłby całą pulę dzięki trójce dwójek. Tutaj więc od razu zaznaczę – jeśli umiecie grać w pokera, przyswojenie zasad Gangu zajmie wam 3 minuty. Jeśli nie, może być trochę trudniej.

Przypominajka dla niepokerowych graczy
Przypominajka dla niepokerowych graczy

A gdzie tu kooperacja? Nie rywalizujemy ze sobą. Zamiast tego, nie komunikując się o tym co mamy na ręce musimy wspólnie ustalić kto z nas ma najsłabszy, a kto najmocniejszy układ. Jeśli wytypujemy kolejność prawidłowo, mamy pierwsze zwycięstwo z trzech. Jeśli się gdzieś pomyliliśmy, mamy pierwszą porażkę.

Kluczem dobrej komunikacji jest jej brak

Kluczem dobrej komunikacji jest jej brak, Gang - recenzja. Czy kooperacyjny poker to już szaleństwo?
Runda w Gang zaczyna się od dobrania swojej pary kart. Następnie następuje coś, co w normalnym pokerze byłoby pierwszą licytacją. Tutaj mamy żetony z liczbami od 1 do liczby graczy. Każdy z nas szacuje teraz jak dobra w tej skali jest jego ręka i bierze żeton. Alternatywnie może zabrać komuś żeton i to ten ktoś musi poszukać sobie nowego. W ten sposób możemy mniej więcej ocenić siłę naszych rąk. Skoro macie parę dwójek a ktoś zabiera wam mocny żeton to pewnie ma coś lepszego, prawda? Tylko jaki żeton wziąć teraz...

Potem pokazują się trzy wspólne karty i raz jeszcze dokonujemy szacowania. Potem jeszcze jedna karta i szacujemy raz jeszcze, a potem pojawia się karta ostatnia. Tym razem już nie szacujemy, a faktycznie ustalamy. Tylko wyniki z ostatniej tury liczą się na koniec – pozostałe stanowią dla nas tylko wskazówki. Jeśli wszyscy gracze doszli do porozumienia, gracz z jedynką pokazuje swój układ, a gracz z dwójką go przebija, potem przebija go gracz z trójką i jeśli utrzymamy to do końca to wygraliśmy. Proste, prawda?

Tyle, że absolutnie nie. W Gangu obowiązuje ważna zasada zabraniająca mówić nam wprost o swoich i innych graczy kartach i układach. Opieramy się więc tylko na zdrowym rozsądku pozostałych. Jeśli gracz uznawał, że ma fatalny układ w pierwszych 2 rundach, ale przy czwartej karcie stwierdził, że jest super, to pewnie ma coś związanego z tą czwartą kartą, prawda? Im więcej graczy tym robi się ciężej i bardziej musimy poznawać swój tok myślenia.

Na koniec mały bonus – jeśli wygraliśmy poprzednią rundę to dobierzemy kartę utrudnienia, która przeszkodzi nam w następnej rundzie. Jeśli przegraliśmy, to na pocieszenie wylosujemy jakies ułatwienie. Chociażby jeden gracz będzie mógł pokazać jedną ze swoich kart czy coś w tym stylu.

I jak to jest napadać na banki?

GramTV przedstawia:

Gang to naprawdę piekielnie wciągająca gra. Od razu więc napiszę – zaraz trochę ponarzekam, ale dawno przy tym tak szybko nie wciągnąłem się w jakąś planszówkę. Po odpakowaniu z pudełka zagraliśmy dwucyfrową liczbę partii i przestaliśmy, bo na zegarku pokazała się pierwsza w nocy. I to chyba powinien być najmocniejszy akcent tej recenzji.

Karty nawet ładne, ale na góra kilkanaście gier
Karty nawet ładne, ale na góra kilkanaście gier

Co mi się natomiast nie podoba? Po jednym wieczorze karty przypominają już pringlesy. Producent postawił na materiały bardzo niskiej jakości, kojarzące się raczej z grami marki Trefl sprzed 20 lat a nie nowoczesnymi planszówkami. Żetony są lekkie i plastikowe, a karty papierowe i wręcz niesmaczne. Na szczęście, Gang korzysta z najnormalniejszej na świecie talii, możemy podmienić ją na dowolne Bicycle lepszej jakości. Tylko że wtedy okaże się, że zawartość gry za ponad 50 zł to 20 kart ułatwień i utrudnień i 24 plastikowe żetony. Ale hej, płacimy też za świetny pomysł, a tutaj go nie brakuje. Niemniej, jeśli się uprzemy, to w Gang (bez ułatwień i utrudnień) zagramy też jak w grę barową, kośćmi i kartami do gry.

Dość myląca jest też instrukcja, która nakłada zakaz komunikacji na temat naszych kart figur i układów. Strasznie ciężko przestrzegać go w trakcie gry i wielokrotnie padało „nie wiem czy mogę tak mówić”. Pojawia się potem też stwierdzenie, że nie można nawet sugerować nic na ten temat. Zgodnie z zasadami najlepiej więc milczeć przy grze, co szybko popsuje atmosferę. Na szczęście to gra kooperacyjna – szybko pojawią się jakieś „domowe” ustalenia w tej kwestii, które usprawnią rozgrywkę.

Czysta dobra zabawa, poważnie

Pomimo swoich wad, Gang to doskonała lekka planszówka, doskonała na luźniejsze spotkanie towarzyskie. Musimy fajnie kooperować, uczymy się naszego toku myślenia a do tego zasady są szybkie do przyswojenia, a poker ma zawsze ten dreszcz emocji. No wiecie, martini, Casino Royale, duże kwoty. Jak dla mnie, jeden z ciekawszych tytułów ostatniego roku. Tylko, co mnie mocno boli, można go zrobić samodzielnie o wiele ładniej.

8,0
Rewelacyjny pomysł, genialnie wciągająca, ale fatalnie wykonana gra
Plusy
  • Wciąga od pierwszej gry
  • Prosta do wytłumaczenia
  • Naprawdę doskonale przemyślana
Minusy
  • Trochę mylące zasady w kwestii komunikacji
  • Bardzo zła jakość wykonania
Komentarze
2
Grze
Gramowicz
Ostatni wtorek

Czyli taka wariacja na temat brydża - ustalamy kontrakt, nie znając własnych kart, żeby ugrać jak najwięcej. Tylko taki brydż do kwadratu - wszyscy razem...

Ciekawa koncepcja.

MisticGohan_MODED
Gramowicz
Ostatni poniedziałek

Super gierka na każdą okoliczność.