Aeon’s End to kooperacyjny deckbuilding cieszący się od dawna sporym uznaniem graczy. Jak eksploruje się magiczne krainy?
Magowie, bramy i potwory – absolutna klasyka
Aeon’s End to gra która na pewno przypadnie do gustu miłośnikom fantasy. Mamy magiczną apokalipsę, okrutne potwory i dzielnych magów, którzy bronią ostatnie ludzkie siedliska przez zniszczeniem. W rolę magów wcielamy się oczywiście my, gracze. To kooperacyjna gra, w której bardzo mocno będziemy musieli współpracować.
W pudełku znajdziemy przede wszystkim mnóstwo kart – przedmiotów, potworów, klejnotów, ataków, naprawdę sporo tego. Do tego kilka planszetek dla bohaterów graczy, liczniki życia i właściwie możemy zaczynać zabawę. No, ale chwila – przed nami jeszcze rozstawienie całej gry na stole. A to nie jest proste zadanie. Aeon’s End na pewno znajdzie się w mojej czołówce bardzo nieprzyjemnego rozstawiania. Setup jest długi i nużący, karty podobne do siebie, a w dodatku występują czasami w góry ustalonej kolejności, co nie pozwoli nam na tasowanie. Rozegranie pierwszej gry było koszmarnie długie. Na szczęścia każda kolejna szła już nieco lepiej.
Żeby skompensować narzekanie czymś pozytywnym wspomnę, że gra jest wykonana rewelacyjnie. Producent postawił na materiały premium i karty są rewelacyjne w dotyku. Przypominają mi high-endowe Bicycle do pokera. A planszetki graczy mają nawet foliowane rysunki. Aż szkoda to wszystko koszulkować, poważnie. Nie wiem natomiast po co na kartach klimatyczne cytaty, które może i nie są klimatyczne, ale za to do ich przeczytania potrzebna jest lupa.
I jak się w to gra?
Widzicie te napisy drobnym druczkiem na dole kart? Ja też nie.
Aeon’s End to typowy deckbuilder. Przyswojenie zasad zajęło więc nam tak naprawdę kilkanaście minut, większość mechanik była mniej lub bardziej znana. Niedoświadczonym graczom instrukcja może sprawić jednak małe problemy. Zamysł jest jednak dość prosty – mamy nasze życie, mamy miasto mające kilkadziesiąt punktów życia i mamy potwora mającego punktów życia dużo. Jak się domyślacie, wygramy jak zbijemy punkty życia szybciej niż potwór zbije je nam. Klasyk.
W trakcie gry będziemy dokupywać karty do naszej talii, sprawiając przy tym, że każdy kolejny ruch będzie potencjalnie silniejszy od poprzedniego. Aeon’s End korzysta tutaj z jednak ciekawej mechaniki. Po wyczerpaniu się kart bierzemy stos karty odrzuconych, odwracamy go i gramy dalej. Nie ma żadnego tasowania, dzięki czemu ruchy możemy planować niezwykle precyzyjnie. Ułatwia to korzystanie z kart dających dodatkowe benefity za zagranie kilku identycznych egzemplarzy jednocześnie. Jednocześnie, gra robi się trochę mniej losowa.
Ciekawym system jest też kolejność tur – tasujemy ze sobą karty i w każdej rundzie kolejność wyjdzie nieco inna. To z kolei utrudnia planowanie, bo nie wiemy czy przed naszą turą nie odbędą się przynajmniej dwie tury potwora. A każda z nich może okazać się katastrofalna w skutkach.
GramTV przedstawia:
W odróżnieniu od innych deckbuilderów nie mamy też tutaj zbyt wielu kart. Zamiast kupować z ciągle zmieniającej się puli, mamy 9 możliwych wyborów, a każda karta występuje w wielu egzemplarzach. Oczywiście, podczas każdej partii możemy wylosować nowy zestaw. Mimo to, sama rozgrywka robi się przez to nieco powtarzalna, a gracze mają mniej wyborów. Konkretniej, ciągle tylko 9 kart do wyboru.
Ciężko, naprawdę.
Grałem w sporo kooperacyjnych planszówek, ale Aeon’s End naprawdę mocno zaskoczył mnie poziomem trudności. W pierwszej partii ponieśliśmy sromotną klęskę. Co więcej, nawet nie mieliśmy za bardzo pomysłu co źle robiliśmy. Czułem się jakbym zagrywał karty „Zadaj 2 obrażenia” a w odpowiedzi od potwora otrzymywał „Zadaj 5 obrażeń, ulecz się o 10 i wykonaj 6 kolejnych ataków”. To nie tak, że ledwo przegraliśmy. Nawet nie zbliżyliśmy się do zwycięstwa. W partii drugiej mieliśmy już konkretny plan, który skończył się jeszcze szybszym ugryzieniem piachu. Dopiero po obejrzeniu kilku gameplayów i poczytaniu Reddita zacząłem mieć jakieś pojęcie o tym jak grać w tą grę i dalej uważam, że ma wysoki poziom trudności. A lubię bardzo trudniejsze scenariusze w Spirit Island.
Mimo dostawaniu regularnego łupnia, grało mi się bardzo dobrze. Rozgrywka jest płynna, tury idą szybko, czujemy dreszcz losowości i ciepły oddech potwora na karku. Niemniej widać wyraźnie ten moment, kiedy jasne jest, że nie ma szans na wygraną, ale do oficjalnej przegranej mamy jeszcze trochę tur. Motywacja nie jest wtedy wybitnie duża.
Odniosłem też wrażenie, że w trakcie gry nie ma zbyt wiele decyzji do podejmowania. Mamy do wyboru tylko 9 kart do zakupu, a cel naszych zaklęć praktycznie zawsze będzie z góry znany. Tury są może i fajne, ale trochę robotyczne i pozbawione głębi. Na spokojnie czterema postaciami mogłaby kierować jedna osoba. Rozgrywka jest dość proceduralna, a każde zboczenie z toru głównej strategii to bolesny błąd.
Nie tak źle być magiem
Karty decydujące o kolejności wykonywania tur
Klimat mrocznego fantasy, solidne wykonanie i bardzo ciekawa mechanika bez tasowania talii sprawiają, że gra potrafi wciągnąć i dać sporo satysfakcji. Rozgrywka jest płynna, napięcie wyczuwalne niemal w każdej turze, a losowa kolejność akcji skutecznie utrudnia planowanie. Jak przyjrzymy się trochę bardziej, to widać jednak, że klimat bywa nieco kiczowaty, rozgrywka trochę za liniowa a setup nużący.
Niemniej, Aeon’s End to naprawdę solidny tytuł dla miłośników kooperacyjnych gier, eksploracji lochów i klimatu Większego Glifu Pomniejszego Smoczego Kryształu, wiecie o co chodzi. Jeśli lubicie trudne gry i nie przeszkadza wam regularne przegrywanie to na pewno się wam spodoba.
7,0
Ciężka do rozłożenia, ciężka do wygrania, ale całkiem satysfakcjonująca kooperacja
Mam 4 podstawki, 10 dodatków i inne duperele i po wielu partiach stwierdzenie mam podobne. Gra jest bardzo liniowa, nie podejmujemy zbyt wielu znaczących decyzji, tak na prawdę kiedy kupić jaką kartę. Slay the Spire i Spirit Island kompletnie niszczą tę grę na każdy sposób. Aeon's End była moją pierwszą planszówką i po latach doświadczeń innych tytułów stwierdzam, że są po prostu lepsze gry.
Headbangerr
Gramowicz
20/01/2026 18:53
Jest wiele gier które robią to samo lepiej. Ale pograć można.