Enola Holmes 3 – recenzja filmu. Kryminalne zagadki Malty

Radosław Krajewski
2026/07/04 16:00
0
0

Na Netflixie zadebiutowała nowa część przygód młodszej siostry Sherlocka Holmesa. Oceniamy, czy warto było czekać cztery lata na kontynuację serii.

Porwali mi brata

Romans Millie Bobby Brown z Netflixem wciąż trwa. Gwiazda platformy po zakończeniu Stranger Things, powraca w kolejnej popularnej serii serwisu streamingowego. Na trzecią część Enoli Holmes Netflix kazał nam czekać aż cztery lata, w międzyczasie serwując widzom kiepską Damę i fatalne science fiction The Electric State, które potwierdziły, że Millie Bobby Brown może jednak nie być aż tak dużą filmową gwiazdą, na jaką Netflix chce ją wykreować. Gdy finałowy sezon Stranger Things zawiódł, tak platforma mogła liczyć, że to Enola Holmes 3 odwróci negatywny trend ostatnich porażek z udziałem Brown. Niestety, coś ewidentnie popsuło się w tej serii i z miłej, rozrywkowej i lekkiej przygodówki z elementami kryminału i akcji, trzecia część stała się uciążliwym średniakiem, który pomimo kilku niezłych momentów, przez większość czasu niestety nudzi.

Enola Holmes 3
Enola Holmes 3

Enola Holmes (Millie Bobby Brown) przyjęła oświadczymy Lorda Tewkesbury’ego (Louis Partridge) i zakochana para udaje się na Maltę, aby wziąć ślub. Dziewczyna ma jednak wątpliwości, czy na pewno chce porzucić całe dotychczasowe życie, aby zostać pełnoprawną damą u boku swojego męża. Rozterki Enoli zostają rozwiane wraz z pojawieniem się bandytów i porwaniu Sherlocka (Henry Cavill), który miał poprowadzić pannę Holmes do ołtarza. Młodej kobiece nie pozostaje nic innego, jak zrezygnować z ceremonii i wyruszyć w pełną niebezpieczeństw przygód, aby odkryć, kto stoi za porwaniem jej starszego brata i czym Sherlock zajmował się przed swoim zniknięciem. W poszukiwaniach Enoli pomaga jej narzeczony oraz nieodzowny doktor Watson (Himesh Patel).

Tym samym głównym wątkiem Enoli Holmes 3 jest poszukiwanie Sherlocka. W teorii brzmi to jak idealny punkt wyjścia do emocjonującej przygody, ale w praktyce cała intryga okazuje się znaczniej mniej złożona i angażująca niż w poprzednich częściach serii. Twórcy próbowali połączyć zbyt wiele wątków i oprócz kryminalnej zagadki, mamy również powrót jednego ze złoczyńców z poprzedniego filmu, dylematy Enoli dotyczące ślubu i jej rodziny, a nawet krytykę brytyjskich nadużyć, kolonializm, czy rodzący się na wyspie ruch opory. Jest tego wiele i każdy z tych tematów mógłby stanowić fundament opowieści, ale razem nie tworzą spójnej i ciekawej historii. Twórcy poświęcają więc wiele czasu na poboczne wątki i motywy, dlatego nie dziwi, że samo śledztwo jest rozczarowujące. Szczególnie w porównaniu do poprzednich części, gdzie widz miał poczucie uczestniczenia w procesie dedukcji, obserwował błyskotliwe skojarzenia Enoli i stopniowo odkrywał kolejne elementy układanki. Tym razem zagadka wydaje się zaskakująco prosta, a wiele kluczowych odkryć wynika bardziej z przypadkowych obserwacji lub wygodnych retrospekcji niż z faktycznej pracy detektywistycznej.

Enola Holmes 3
Enola Holmes 3

Kolejnym problemem okazuje się tempo prowadzenia akcji. Choć scen akcji jest sporo, począwszy od pościgów, przez zamachy i porwania, a na walkach wręcz kończąc, tak całość jest o dziwo mało dynamiczna. Zabrakło tu zbudowania jakiegokolwiek napięcia i dynamiki, zarówno między poszczególnymi wątkami, jak i w relacjach bohaterów, aby historię śledziło się z zapartym tchem. Przez to miejscami Enola Holmes 3 zwyczajnie nudzi, chociaż nie powinna. Film wypełniony jest scenami akcji i w tym tkwi duży błąd scenarzystów, którzy zapomnieli, że to produkcja oparta na śledztwie, poszlakach i dedukcji, a nie samej przygodzie. W tym wszystkim niestety czuć zmianę reżysera. Philip Barantini zastąpił Harry'ego Bradbeera, odpowiedzialnego za poprzednie odsłony, i postawił na bardziej stonowaną, dojrzalszą realizację. Ma to sens, biorąc pod uwagę, że Enola jest starsza i bardziej doświadczona w swojej pracy. Problem w tym, że nowy styl pozbawił serię lekkości, która była jej największym atutem. Tam, gdzie wcześniej dominowały żywiołowość, humor i nastoletnia energia, teraz pojawia się spora zachowawczość, która odbiera serii jej najbardziej charakterystyczną cechę. Nawet przełamanie czwartej ściany przez główną bohaterkę wypada dosyć blado.

Słoneczna przygoda

Pomimo tych wszystkich zmian film cierpi na okropną powtarzalność. Pod sterami nowego reżysera nie uświadczymy w Enoli Holmes 3 choć grama kreatywności. Historia wykorzystuje te same fabularne schematy i proponuje podobne rozwiązania i wnioski. Wszystko to znamy już z poprzednich części, a nawet wielu interpretacji powieści autorstwa Arthura Conana Doyle’a, przez co film nie potrafi niczym zaskoczyć. Nawet motyw przemiany tytułowej bohaterki pozostawia wiele do życzenia. Głównie scenariuszowo, gdyż Millie Bobby Brown ponownie odgrywa swoją rolę co najmniej poprawnie, ale aktorka nie ma zbyt wielu okazji, aby się wykazać. Ileż to razy mamy jeszcze otrzymywać historię, w której Enola musi sama sobie udowadniać, że nie powinna naśladować Sherlocka, a jej kobiece spojrzenie, czyni z niej unikatową detektywkę? Widz doskonale rozumie już, czym Enola różni się od swojego słynnego brata, dlatego ponowne prowadzenie bohaterki do tych samych wniosków nie wnosi niczego nowego.

Enola Holmes 3
Enola Holmes 3

GramTV przedstawia:

Również relacje między postaciami nie rozwijają się w oczekiwanym kierunku. Związek Enoli z Tewkesburym miał być jednym z głównych emocjonalnych wątków filmu, jednak pozostaje zaskakująco powierzchowny. Ich ślub staje się wyłącznie pretekstem do rozpoczęcia akcji niż rozpoczęciem zupełnie nowego rozdziału w życiu bohaterów. Pojawiają się wprawdzie pytania o rolę kobiety w małżeństwie, ograniczenia narzucane przez społeczeństwo i możliwość pogodzenia niezależności z życiem rodzinnym, tym bardziej pod kątem historycznych realiów, w których rozgrywa się film, ale wszystkie te kwestie zostają potraktowane po macoszemu.

Gdy reszta aktorów spisuje się bez większych zachwytów, jak i zarzutów, to film znacząco zyskuje, gdy na ekranie pojawia się Henry Cavill. Choć jego czas ekranowy pozostaje mocno ograniczony, każda scena z jego udziałem momentalnie przyciąga uwagę. Podobnie Sharon Duncan-Brewster jako Moriarty pozostaje charyzmatyczną antagonistką, jednak jej postać nie otrzymuje wystarczających motywacji.

Jeżeli Enola Holmes 3 potrafi czymś urzec, to zdecydowanie maltańskimi krajobrazami. Malta prezentuje się niezwykle efektownie, podobnie jak kostiumy, czy scenografie. W końcu porzucamy więc brudny i mroczny Londyn na rzecz bardziej wakacyjnych klimatów. Skąpane w pełnym słońcu widoki, historyczna architektura i śródziemnomorska atmosfera prezentują się znakomicie, nadając filmowi świeżości przynajmniej na poziomie estetycznym. Widać, że realizacyjnie film stoi na wysokim poziomie, nawet pomimo mniejszej skali widowiska niż w poprzednich częściach.

Enola Holmes 3 nie ma w sobie tej samej energii, pomysłu i świeżości co dwie poprzednie odsłony serii. To nadal film, który można bezboleśnie obejrzeć, ale trzeba produkcji sporo wybaczyć, aby dobrze się na niej bawić. Tym razem wyszedł z tego niedogotowany średniak, który oferuje sympatycznych bohaterów, niezłe sceny akcji, słoneczną Maltę, czy świetnego Henry’ego Cavilla w roli Sherlocka Holmesa, ale też trudno nie oprzeć się wrażeniu, że seria zaczyna być monotonna, powtarzalna i nudna. To zdecydowanie najgorsza odsłona cyklu i jeżeli już dwie poprzednie nie przypadły Wam do gustu, to w najnowszym filmie Netflixa nie macie czego szukać.

5,0
Enola Holmes 3 to niestety średniak, który jest nieźle zrealizowany i kusi słonecznymi krajobrazami Malty, ale pod względem scenariusza, a przede wszystkim kryminalnej zagadki, pozostawia sporo do życzenia.
Plusy
  • Malownicza sceneria Malty kusi od samego początku
  • Ciekawie zarysowane wątki historyczne dotyczące kolonializmu i brytyjskiego imperializmu
  • Millie Bobby Brown nadal jest niezła jako Enola Holmes…
  • …ale całe show kradnie Henry Cavill jako Sherlock
  • Bardzo dobra realizacja
Minusy
  • Kiepsko poprowadzone śledztwo
  • Brakuje tu lekkości, ale również oryginalności i energii znanej z poprzednich części
  • Zbyt często powtarza te same motywy w rozwoju głównej bohaterki
  • Fabuła jest przeładowana pobocznymi wątkami
  • Zmiana reżysera spowodowała gorszą dynamikę i efektowność scen akcji
  • Zbyt często nudzi
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!