Fundament strategii Xboksa okazał się kruchy i mało stabilny. Wiele wskazuje na to, że zmiany odmienią dotychczasowe status quo.
Jeśli kiedykolwiek Game Pass miał zacząć tracić na znaczeniu, jest to właśnie teraz. Niedawny reset Xboksa specjalnie nie dotykał tego tematu, ale być może właśnie z tego względu należy bić na alarm – bardzo atrakcyjna dla graczy usługa wcale nie musi spinać się biznesowo na tyle dobrze, aby Microsoft chciał dalej w nią inwestować. Słowa o początku końca Game Passa z tytułu artykułu to oczywiście figura retoryczna – aż tak daleko nie posunę się w swoich prognozach. Mimo wszystko widzę pięć ważnych argumentów za tym, że możemy niedługo być świadkami znaczącej zmiany w rozwoju usługi.
Pięć argumentów za tym, że Game Pass przynajmniej zwolni i zejdzie na drugi plan. Ile jest argumentów za tym, że będzie inaczej i usługa pozostanie głównym elementem oferty Xboksa? Na to pytanie możecie odpowiedzieć w komentarzach.
1. Brak Game Passa w nowej strategii
To kluczowy argument za tezą umieszczoną w tekście. Niedawno Asha Sharma przeprowadziła bolesny reset Xboksa, o którym szerzej rozpisałem się w osobnym artykule. W nim Game Pass był wspomniany raptem dwa razy. W nowej strategii 4C usługa subskrypcyjna nie ma wydzielonego miejsca jako kluczowy element biznesu. Oczywiście nie musi to oznaczać nic strasznego. To, co trafia do mediów, to tylko mały wycinek prawdziwej strategii, która na pewno rozpisana jest znacznie bardziej szczegółowo.
Mimo wszystko uważam, że to dosyć ciekawe, że Game Pass nie został wprost wymieniony, zwłaszcza że za czasów Phila Spencera wszystko kręciło się wokół tej usługi. Asha Sharma chce zdecydowanie mocniej skupić się na treściach i grach, w szczególności tych z dużych marek jak Call of Duty, Minecraft, Fallout czy The Elder Scrolls. O dystrybucji nie ma ani słowa, chociaż to wcale nie oznacza, że Game Pass nie będzie jedną z form dotarcia do klientów. Sam jednak fakt, że tak ważna usługa nie została wspomniana, jest moim zdaniem istotnym sygnałem.
2. Deweloperzy nie lubią Game Passa
Niedawno na temat Game Passa wypowiedział się Mike Brown, dyrektor kreatywny Forzy Horizon 5, którego nowe studio Maverick Games pracuje nad ścigałką Clutch. Według niego usługa powstała z dobrymi intencjami i jest bardzo atrakcyjna dla graczy, ale biznesowo nie sprawdziła się. Model może działać, ale przy znacznie większej skali. Według niego, na potrzeby Game Passa powstało wiele gier, które bez tej usługi nigdy nie dostałyby zielonego światła. Ostatnie zwolnienia i zamknięcia studiów to właśnie efekt tego – Asha Sharma chce mocniej postawić na produkcje, które generują duże przychody w klasycznej dystrybucji.
Wielkim przeciwnikiem Game Passa jest Raphael Colantonio, współzałożyciel Arkane. Według niego jest to niezrównoważony model. Inne spojrzenie przedstawia Pete Hines, przez lata związany z Bethesdą. Twierdzi on, że wewnątrz Microsoftu nadal jest duży problem z oceną sukcesu gry i jako przykład podaje Hi-Fi Rush. Z jednej strony 3 mln graczy uznano za spore osiągnięcie, z drugiej Tango Gameworks zostało sprzedane, bo przychody z klasycznej dystrybucji były za małe. Interesującą perspektywę przedstawia prezes PlayWay Krzysztof Kostowski, który jako przykład dobrego wykorzystania Game Passa podaje Car Mechanic Simulator 2021. Gra dzięki usłudze dociera do dużej grupy odbiorców, co pozwala zwiększyć przychody ze sprzedaży DLC. Nie każda produkcja ma jednak dużą liczbę dodatków. W efekcie wiele tytułów, zwłaszcza single player, jest dobrze ocenianych, dużo osób w nie gra, ale jednak biznesowo wyglądają jak porażki.
Dodajmy do tego, że płatności z Game Passa dla zewnętrznych deweloperów wcale nie są gwarancją zwrotu kosztów produkcji. Przykładowo 11 bit studios do dzisiaj nie ogłosiło zwrotu nakładów poniesionych na stworzenie The Alters, mimo obecności w usłudze od dnia premiery. Może to więc mocno kanibalizować sprzedaż – według dziennikarza Christophera Dringa nawet do 80% – ale pieniądze od Microsoftu tego nie rekompensują.
3. Stopniowe odejście od gier Day 1
Jak dotąd mamy tylko jeden przykład, czyli Call of Duty. Bardzo krótko Microsoft oferował nowe części od dnia premiery w Game Passie. Miało to przyciągnąć grube miliony subskrybentów. Zamiast tego trzeba się wycofywać rakiem. Jeśli więc taka marka nie zachęca graczy do subskrypcji, to co ma to zrobić? Na ten moment pozostałe gry Microsoftu nadal będą wychodzić w Game Passie, ale kto wie, może po tym kroku przyjdzie kolejny.
GramTV przedstawia:
Warto jednak pamiętać, że Microsoft nie miał szczęścia, ponieważ ostatnie odsłony Call of Duty uznawane są za spore rozczarowanie. Co by więc było, gdyby opinie były znacznie lepsze? Możemy gdybać, ale fakt pozostaje faktem – drugi krok wstecz został już wykonany. Drugi, bo pierwszym było podzielenie Game Passa na kilka poziomów, z czego nowe gry na premierę są tylko w najwyższym i najdroższym.
4. Wstrzymanie nowych umów
Wraz z ostatnią falą zwolnień przyszły informacje o tym, że Microsoft wstrzymuje podpisywanie nowych umów z zewnętrznymi deweloperami. Oczywiście tylko czasowo, ale jednak miało to miejsce. Co to oznacza? Nie twierdzę, że to sygnał wygaszania Game Passa. Wpisuje się to w coś, co od jakiegoś czasu robi Asha Sharma, a więc zmiana struktury portfolio. Dotychczas wiele gier powstało z myślą o usłudze – spora ich część nie miałaby prawa istnieć pod parasolem innego wydawcy. To jednak nie przekłada się na efektywność biznesową, co wymusza zmiany. Microsoft będzie więc miał mniej gier skrojonych pod Game Passa, a więcej zbudowanych z myślą o klasycznej dystrybucji.
Paradoksalnie Game Pass może na tym zyskać, bo te duże gry ze znanych IP powinny przyciągać do usługi. Mimo wszystko widać w ostatnich działaniach zmianę podejścia, która może się odbić na usłudze subskrypcyjnej. Z jeszcze innej strony sam w ostatnim czasie mocno narzekam na dobór nowych gier (nie licząc tytułów własnych Microsoftu), więc paradoksalnie nowe podejście może wyjść na dobre. Może, ale nie musi.
5. Bardzo daleka droga do targetu
W zeszłym roku na naszych łamach pisałem o celu, jakim jest 100 mln subskrybentów Game Passa. Nie znamy obecnej liczby, ale na bazie historycznych danych można szacować, że jest to około 30 mln osób. Do realizacji założeń bardzo daleko, a w kolejnych latach trzeba będzie sobie radzić bez Call of Duty na premierę i z mniejszą liczbą własnych gier. Rekompensować to miały podwyżki cen, ale doszły one do takiego poziomu, że Asha Sharma po przejęciu władzy w Xboksie szybko musiała je obniżyć. Taka sytuacja we współczesnej branży nie dzieje się zbyt często.
Obecnie cel na poziomie 100 mln użytkowników jest nierealny. Microsoft zrobił co mógł – dostarczył wiele gier, w tym Call of Duty. Może dało się jeszcze więcej i lepiej, ale czy na pewno to pozwoliłoby zrealizować ambitne założenia? Myślę, że zmiany są konieczne. Asha Sharma mówi wprost, że biznes Xboksa nie jest zdrowy i trudno się z nią nie zgodzić. W takiej sytuacji osiągnięcie dotychczasowych celów jest niemożliwe. Game Pass musi mieć więc niżej postawioną poprzeczkę, a to pewnie będzie oznaczać zmianę priorytetów. Mówiąc wprost, to już nie może być fundament biznesu Xboksa.
To wszystko składa się w jedną całość – Game Pass może nie zniknie, ale wiele wskazuje na to, że przestanie być centralnym punktem oferty Xboksa. Microsoft na pewno będzie szukał zysków w innych obszarach, a to może oznaczać sprowadzenie usługi subskrypcyjnej do roli jednego z kilku kanałów dystrybucji. To powinno oznaczać znacznie niższe inwestycje, a dla nas, graczy, inną ofertę.
Prześwietlam polski gamedev - piszę o grach, biznesie i kulisach branży, do których inni nie docierają. Rozmawiam z twórcami i analizuję co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
Tam w MS sami geniusze muszą siedzieć na wysokich stanowiskach. Wydaj grę single player, którą da się ukończyć w kilka lub kilkanaście godzin w usłudze z subskrypcją za 50 zeta. Wyceń tę grę na 300 zeta jak ktoś chce na własność i narzekaj, że się nie sprzedaje.
Chyba nie potrafią się za bardzo dogadać między sobą, czy chcą wciskać subskrypcje, streaming i ładować hajs w centra obliczeniowe i centra danych, czy może jednak pchać hardware i gry na własność. Tylko nowe konsole nie będą tanie, a obecne będą raczej droższe. :)
dariuszp
Gramowicz
18/08/2026 12:59
Mam trochę znajomości. Pytałem. Znajomy z jednego studia powiedział mi że generalnie programy jak GamePass to fajne zabezpieczenie jeżeli obawiasz się że gra nie chwyci. Bo daje Ci realną gotówkę. Tak samo deal z Epic daje Ci coś do ręki kosztem sprzedaży. Ale jeżeli sprzedaż to duże ryzyko dla Twojego projektu a dla wielu indyków tak jest bo przebicie się jak dziennie wychodzi 50 gier to nie jest nic łatwego - pakt z diabłem ma uzasadnienie.
Ale w każdym innym wypadku to kiepski deal.
Realnie to kiepski deal by wydawać tak Call of Duty chyba że Twój cel to nie robić maksymalnie ile kasy się da tylko wciągać ludzi w subskrypcje która ma ten plus że wpływa nawet jak nic się nie dzieje. A jak Call of Duty daje ciała to kasy nie ma jak to było ostatnio.
I tutaj jest pies pogrzebany. Call of Duty robi taką kasę że wpływ z GamePass nawet się nie zbliży. Dlatego chcą niektóre tytuł wykluczyć. Ale część będzie bo biznesowo lepiej ściągnąć ludzi do gamepass niż zarobić na tytule. Taka prawda.
Wg mnie GP powinien zostać tym czym wg mnie miał być. Biblioteką gier które już nie mają znaczącej sprzedaży a które są dobre. Do sięgnięcia przede wszystkim przez rodziny. Wyobraź sobie że żonę i dziecko. Chcesz kupować 3 sztuki gry? A może lepiej opłacać gamepass + family sharing? Bo tak to wygląda w mojej rodzinie. Kuzyn ma dwójkę dzieci i woli zapłacić za gamepass. Bo mają szereg gier do wyboru bez dodatkowych kosztów. Córka ma swoją konsolę, syn woli PC. Sam też gra. Plus mogą grać razem.
Szczerze to w tym wszystkim najlepiej wyszło... Sony.
Pamiętam jak przy wchodzeniu nowego PS Plusa wszyscy mówili, że Sony strzela sobie w stopę brakiem gier Day 1, ogólnie brakiem exów z Sony w ofercie i tak dalej. Ostatecznie Microsoft, jeśli będą chcieli wyjść na prostą, zaczną ucinać profity. Zaczęli to robić od "drugiej strony" podbijąc cenę usługi i już zagrnęli za to po głowie.
Każda decyzja ograniczająca XGP będzie odebrana negatywnie i mega niepopularna, ale to wynik wielu lat overdeliveringu za małą cenę. Teraz przychodzi bezduszny Excel i trzeba to poprzątać. Imo przydałby się po prostu reset i powrót do czasów Games With Gold.