Ceniony przez graczy lider Xboksa nie podołał, a młoda managerka, która na grach się nie zna, miałaby dać radę? Jeśli nie ona, to już nikt.
Mam bardzo dziwne przeczucie, że jak nie teraz, to nigdy – Xbox musi wreszcie stanąć na nogi i zarabiać tak, aby Microsoft w pewnym momencie nie powiedział dość. Zadanie wyjścia z bardzo trudnej sytuacji przypadło menedżerce, która dotychczas z grami nie miała nic wspólnego. Samobójstwo? Na oceny przyjdzie czas w przyszłości. Na dzisiaj jednak zaryzykuję publicystyczną opinię, że Asha Sharma znacznie lepiej rozumie growy biznes niż duet Phil Spencer i Sarah Bond.
Mimo rocznie miliarda graczy we wszystkich tytułach i platformach, przychody gamingowej dywizji Microsoftu spadają, a konsole Xbox zalegają na półkach sklepowych. Nie rośnie też Game Pass, a wielkich hitów coraz bardziej brakuje. Phil Spencer odszedł więc nie jako biznesowy Midas, lecz jako przegrany – Asha Sharma nie gryzie się w język i mówi wprost, że biznes Xboksa nie jest zdrowy i wymaga naprawy. Stąd też ostatni reset, którego częścią są nie tylko zwolnienia i sprzedaż kilku studiów, ale również zmiana strategii. Papier przyjmie wszystko, ale jednak patrząc na to szerzej można odnieść wrażenie, że nowa szefowa Xboksa, w duecie z Mattem Bootym, wie co robi. Spójrzmy na to szczegółowo, zanim czas zweryfikuje biznesowe założenia.
Asha Sharma chce, aby Xbox wrócił do zarabiania i rentowności, która nie odbiega od tego, czym może się pochwalić Sony, czy Nintendo. To na pewno będzie wymagać dalszych cięć kosztów, ale też drastycznej zmiany podejścia do biznesu. W tym celu powstała strategia oparta na czterech C – chociaż to tylko teoria, moim zdaniem wreszcie ktoś planuje przyszłość Xboksa z mapą w głowie, a nie jedynie marzeniami.
1. Core - wzmocnienie platform, z konsolą na czele
O tym, że konsola będzie ważną częścią ekosystemu, świadczy też fakt, że Microsoft już ogłosił istnienie Project Helix. Nie chcę jednak zagłębiać się w ten temat. Zamiast tego zwrócę uwagę, że ten punkt zawiera też kilka innych, istotnych projektów. W jego skład wchodzi niedawno udostępniona wsteczna kompatybilność gier z pierwszego Xboksa, a także jeszcze nieoficjalny program pozwalający przypisać gry z płyt do konta. Takich ruchów ma być więcej, a ich celem jest maksymalne wypchanie naszej biblioteki gier, nawet tytułami kupionymi w przeszłości.
Gdzie tutaj pieniądze? Milionów z gier z pierwszego Xboksa nie będzie. Chodzi o to, aby przywiązać graczy do ekosystemu Xboksa. Siłą Steama jest to, że mając tam konto od dawna, każdy z nas ma bibliotekę tak szeroką, że głupio ją porzucić. Microsoft chce iść w podobnym kierunku. Im więc każdy z nas będzie miał więcej tytułów w posiadaniu, tym chętniej będzie korzystać z ekosystemu, w którym tak wiele produktów jest dostępnych na wyciągnięcie ręki. Zmiany mają podobno zajść też w blizzardowym Battle.net, aby maksymalnie integrować platformy w jedną całość, uniwersalną dla PC, konsoli i mobile.
2. Creation – uczynić z Minecrafta największą platformę dla twórców
Tak zwany user generated content, a więc zawartość tworzona przez samych graczy, to potęga, z której być może nie wszyscy jeszcze zdają sobie sprawę. Asha Sharma chce, aby Minecraft jeszcze mocniej rozwijał się w tym kierunku. To oznacza przede wszystkim silniejszą rywalizację z Robloxem, który na tym zbudował swoją pozycję. Co ciekawe, nawet GTA VI ma mieć edytory pozwalające tworzyć przez graczy zaawansowane kampanie. Nowa szefowa Xboksa twierdzi, że Minecraft nie był należycie doinwestowany, mimo pobocznych gier (Legends czy Dungeons) oraz bardzo popularnego filmu. Co to może oznaczać? Być może pewną inspiracją powinien być Fortnite, który jest nie tylko grą, ale też platformą promocji dla innych IP ze świata popkultury.
Warto też wspomnieć, że Asha Sharma widzi ogromny potencjał w Candy Crush Saga. W nowej strategii King oraz Mojang mają być jeszcze bliżej szczytów władzy i raportować bezpośrednio jej. Oba studia to dwie kury znoszące złote jaja i nawet niewielki wzrost ich biznesu może mieć bardzo duży wpływ na finanse całego Xboksa. Do tego tematu jeszcze jednak wrócimy.
3. Connection – rozwój światów, które fani kochają
Świadomie użyłem słowa fani, a nie gracze, bo trzeba spojrzeć na to szerzej. Chodzi o rozwój największych IP poza światem gier wideo. Najlepszym przykładem może być to, co dzieje się z Minecraftem (zeszłoroczny film) czy Falloutem (serial Amazona). Kilka kolejnych uniwersów ma być rozwijanych w ramach transmediów, które są branżowym trendem od kilku lat. Współczesna popkultura opiera się na wielkich IP, a Asha Sharma bardzo dobrze to czuje. Takie marki jak Call of Duty, Minecraft, Fallout, The Elder Scrolls, Halo czy Gears of War mają być tym, co będzie napędzać wyniki finansowe Xboksa, również poza elektroniczną rozrywką.
4. Content – Świetne gry w wielkich uniwersach
Dochodzimy do najważniejszego punktu, który łączy wszystko dookoła. Zobaczmy, jakie IP posiada Microsoft – Forza, Halo, Gears of War, Doom, Fallout, The Elder Scrolls, Crash Bandicoot, Spyro, Call of Duty, Wolfenstein, Fable, Quake itd.
GramTV przedstawia:
Mocny zestaw, prawda? Dlaczego więc wśród wielu gier wydanych w ostatnich latach mamy takie tytuły jak Keeper, South of Midnight, Avowed, Kiln, Redfall, Deathloop, Ghostwire: Tokyo, Towerborne, Ara History Untold, Tell Me Why czy Ninja Gaiden 4? To wszystko dobre produkcje od cenionych deweloperów, ale żadna z nich nie była sukcesem komercyjnym.
Spójrzmy na dwa ostatnie duże RPG od Obsidian Entertainment. Poniżej prezentuję przychody wygenerowane przez te gry na Steamie (via Gamalytic).
Avowed – 18,2 mln dolarów
The Outer Worlds 2 – 14,9 mln dolarów
Dużo, mało? Dla porównania raptem remaster The Elder Scrolls IV: Oblivion wygenerował 111 mln dolarów przychodu.
Nic dziwnego, że w ramach resetu Asha Sharma ogłosiła, że powstają dwa remastery Fallouta (trójki i New Vegas) oraz dwa nowe, duże tytuły – piątka od Bethesdy oraz coś nowego od Obsidiana. Teraz pomyślmy, że Phil Spencer wydał 7,5 mld dolarów na przejęcie ZeniMax i w ciągu pięciu lat nie zlecił Obsidianowi stworzenia New Vegas 2. Ile kopii sprzedałaby taka gra i jak wpłynęłaby na popyt na Xboksa? A gdyby do tego doszedł remake pierwszego Fallouta i remaster Morrowinda? To nie są wielkie i skomplikowane projekty, a ich potencjał sprzedażowy jest ogromny.
Xbox ma w rękach wielkie marki i na nich chce się skupić. Dlatego pożegnano się z Compulsion Games, Double Fine czy Ninja Theory, bo te zespoły nie pomogą w rozwoju tych IP – co innego znające się na gatunku RPG inXile Entertainment czy Obsidian Entertainment. Xbox mógłby od dawna być domem dla największych marek. Wyobraźmy sobie kampanię reklamową konsoli, która stawia gracza w centrum, otaczając go bohaterami z największych growych uniwersów. To działa na wyobraźnię, nie to co kontrowersyjna reklama This is an Xbox, która tylko rozmywa markę i nie prezentuje żadnej wartości dla gracza.
Więcej centralnego planowania, mniej wolności twórczej
Wielkim błędem Phila Spencera było to, że kupił mnóstwo studiów, ale dał im zbyt dużą swobodę – stąd też elementem nowej startagii jest większa centralizacja. Oczywiście z tej kreatywności i wolności powstają nowe idee, ale studia należące do Xboksa powinny przede wszystkim tworzyć gry, które będą przyciągać do ekosystemu. Dokładnie to robi Sony, którego zespoły nie eksperymentują, tylko tworzą blockbustery. Gry takie jak Avowed, Hellblade II, South of Midnight czy Keeper są bardzo dobre, ale nikt nie kupi dla nich Xboksa. Nic więc dziwnego, że gdzieś w tle zwolnień Microsoft wypowiedział też kilka umów z różnymi zewnętrznymi deweloperami, którzy robili dla niego gry (między innymi Avalanche czy IO Interactive). Matt Booty komentował to, twierdząc że jego pracodawca nie chce zmniejszać inwestycji w nowe treści, tylko wykładać pieniądze na inne rzeczy. Takie, które będą zarabiać. Wspomniany remaster Obliviona generuje ogromne przychody i nie przeszkadza mu w tym to, że jest w Game Passie.
Asha Sharma wyraźnie komunikuje, że Xbox pod jej kierownictwem ma zacząć zarabiać i osiągać rentowność na poziomie zbliżonym do rynkowych standardów. Bez zwolnień i cięcia kosztów nie będzie to możliwe. Sytuacja Xboksa jest bardzo trudna, ale też w spadku po poprzedniku Sharma otrzymała niezwykle cenne aktywa w postaci uwielbianych przez graczy IP. To właśnie na nich i wielkich grach chce zbudować biznes. Pracy jest dużo, bo wiele marek jest mocno zakurzonych, z Halo, Gears of War, StarCraftem i Falloutem na czele.
Czy to wystarczy, aby Xbox się odbudował? Nie wiem i pewnie szybko nie poznamy odpowiedzi. Mam jednak wrażenie, że Phil Spencer w ostatnich latach tylko wydawał pieniądze na nowe studia, ale dopiero Asha Sharma ma plan, jak przekuć to w dochodowy biznes. Jak on nie zadziała, przyszłość Xboksa będzie malować się w ciemnych barwach.
Prześwietlam polski gamedev - piszę o grach, biznesie i kulisach branży, do których inni nie docierają. Rozmawiam z twórcami i analizuję co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!