Covenant to jedna z głośniejszych gier planszowych tego roku. Sprawdzamy o co więc w tym wszystkim chodzi.
Krasnoludzi los
Tematyka Covenant jest naprawdę fajna – wcielamy się w krasnoludy chcące odzyskać dawna chwałę i swój dawny dom. Musimy trochę pokopać, musimy trochę powalczyć z potworami w kopalni, coś się napijemy, coś zbudujemy, czysty krasnoludzki żywot. Oczywiście ignorujemy przy tym całkowicie BHP a kask jest opcjonalny. Hej ho, kilofy w dłoń i do kopalni zatem.
Sama gra wykonana jest wzorowo. Komponenty (liczne) są wysokiej jakości, plansza jest stabilna i dobrze wykonana – naprawdę nie ma się tutaj jak do czegoś przyczepić. Bardzo przypadła mi też do gustu nieco kreskówkowa grafika, która odciąża ten tytuł wizualnie. Całkowicie kupuje ten design, a co więcej jestem nawet jego fanem. Ale chyba mam słabość do wesołego krasnoludzkiego żywota i takie komiksowe postacie bardzo to uatrakcyjniają. Dodam jeszcze, co nie jest wcale oczywiste w przypadku planszówek, że żetony są też ze sobą dobrze spasowane i w trakcie gry cała plansza nie będzie nam się rozpadała.
Karton zamiast insertu, oburzające
Jeden element natomiast uważam za hańbę dla krasnoludzkich praojców. Gra ma jakieś 400 różnych elementów i zero domyślnego insertu. Rozkładanie tego to męka porównywalna do pracy w kopalni na trzeźwo. Naprawdę, krok pierwszy to dokupienie jakiś sensownych przegródek, inaczej gwarantuję wam, że nie będziecie chcieli grać w Covenant drugi raz.
Wybuchowy worker placement
Plansza jest pełna łamigłówek
Covenant jest grą z gatunku, który naprawdę bardzo lubię. To worker placement, opierający się na licznych kombinacjach, combosach, małych zależnościach i pomniejszych synergiach. Same zasady są raczej proste do wytłumaczenia, opowiem wam o nich za chwilę. W trakcie gry przytłacza nas jednak ogrom możliwości i szybko odkrywamy, że mała niepozorna akcja będzie kamyczkiem, który wywoła prawdziwą lawinę zdarzeń.
Trzon gry jest prosty – mamy 4 kransoludy, które możemy wysłać do akcji i trzy tury. W trakcie całej gry zrobimy więc jedynie 12 ruchów. Oczywiście, każdy kolejny z nich będzie nieco dłuższy, bardziej skomplikowany i „combogenny”. Nasze krasnale też rosną w siłę, a dodatkowo możemy napoić je wybornym trunkiem, żeby poszło im jeszcze lepiej.
Same akcje są jasne i czytelne – możemy kopać, budować, walczyć i transportować zasoby. Wszystkie akcje są też dostępne na naszej planszetce. To rozwiązanie dość nietypowe w grach worker placement – nie rywalizujemy z innymi graczami o dostępność akcji.
Najważniejsza mechanika to wyłapywanie powiązań pomiędzy akcjami i wywoływanie właśnie tych lawin. Z pozoru jedno niewinne kopanie może spowodować wiele innych akcji, bonusów, pomniejszych zysków czy utrudnić życie innym graczom.
W kopalni bywa ciasno
Trochę losowości nie zaszkodzi
Jak na worker placement, Covenant stawia na sporą interakcję pomiędzy graczami. Na planszy znajduje się mnóstwo ciekawych pól na których możemy budować swoje budowle i zebrać punkty na koniec gry. Do tego dochodzą wózki z zasobami, artefakty i inne techniczne aspekty. O wszystko to będziemy rywalizować z innymi już od pierwszej tury. Sprawia to, że rozgrywka w Covenant nie przypomina wcale pasjansa – mamy o co walczyć i musimy robić to sprawnie.
Na olbrzymi plus wypada też regrywalność. Znaczna część mapy, celów, artefaktów czy zwojów jest losowana na początku gry. Każda rozgrywka będzie więc premiowała inne ruchy i zmusi nas do rozwijania swojej taktyki w nieco inny sposób. Covenant nie jest czystą strategią, to raczej oportunistyczna gra premiująca elastyczność i dopasowywanie się do otoczenia.
Nie wszystko złoto co się świeci
W kopalniach czyhają liczne paskudy
GramTV przedstawia:
Teraz kwestia być może pozytywna, a być może negatywna. Gra jest mocno losowa – rzuty kością potrafią bardzo mocno zmieniać nasze plany. Dlaczego pozytywna? Bo zarządzanie losowością to świetna mechanika, która sprawia, że każda gra jest nieco inne i ciekawsza. Nie musimy też absurdalnie mocno planować strategii na wszystkie tury do przodu. Niestety, czasami zostaniemy po prostu potraktowani nieco nieuczciwie przez los, co psuje trochę zabawę.
Niby tylko 5 (4) akcji
Nie chcąc wpływać na wasz odbiór gry, dodam nieco enigmatycznie, że po kilku partiach zaczyna być widać, że część strategii ma wyraźną przewagę nad innymi. To trochę jak kupowanie krów w Great Western Trial czy dekorowanie piramidy w Teotihuacan. Niby można wygrać nie robiąc tego, ale wymaga to niezłych umiejętności. Trochę zabija to regrywalność, szczególnie na dwóch graczy.
Ale możliwości bez liku
Oczywiście, paraliż decyzyjny też jest tutaj dosyć poważnym aspektem. Kombinacji jest mnóstwo i nie zawsze będą one oczywiste. Chcąc wykorzytać w 100% potencjał naszych 12 ruchów będziemy musieli bardzo mocno je przeanalizować. A to wydłuży trochę rozgrywkę.
Wesoły żywot krasnoluda
Covenant to zdecydowanie jedna z ciekawszych gier w swojej kategorii. Dostajemy tutaj świetnie wykonany worker placement, sporo kombinowania, mnóstwo możliwości i bardzo przyjemne poczucie, że każdy nasz ruch może uruchomić małą lawinę kolejnych akcji. Do tego dochodzi bardzo fajna oprawa graficzna i naprawdę wysoka jakość komponentów.
Sama rozgrywka jest wtedy naprawdę szybka - bez czasu potrzebnego na rozłożenie i posprzątanie gra zajmie maksymalnie około godziny przy dwóch osobach i mniej więcej dwie godziny przy pełnym, czteroosobowym składzie. Co ciekawe, moim zdaniem właśnie dwie albo trzy osoby to optimum. Przy czterech graczach na planszy robi się już nieco zbyt ciasno, a jednocześnie czas oczekiwania na swoje ruchy zaczyna odbierać rozgrywce dynamikę.
Nie jest to może gra roku i po kilku partiach zaczynają być widoczne pewne problemy z balansem poszczególnych strategii. Mimo wszystko Covenant pozostaje bardzo solidnym tytułem, który daje sporo satysfakcji z odkrywania kolejnych zależności. Jeżeli lubicie worker placement i gry, w których z pozornie małych akcji można wycisnąć ogromne combosy, zdecydowanie warto dać mu szansę. No i trudno odmówić mu jednego - Covenant jest po prostu bardzo ładną i świetnie wykonaną planszówką. I zwyczajnie przyjemną do grania. I paskudną do rozkładania.
8,0
Wciągająca i ładnie wykonana gra dla miłośników combinowania (pun intended)
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!