Bomb Busters - recenzja. Saper myli się kilka razy

Piotr-Magdziak
2026/05/03 15:00
0
0

Bomb Busters to kooperacyjna gra o przecinaniu kabelków. A jak dodamy, że rozbrajamy przy tym bombę to robi się naprawdę ciekawie.

Komiksowe zwierzątka próbują rozbroić bombę? To dość szalony pomysł, ale czemu nie. W Bomb Busters wcielamy się w brygadę saperów walczących z szalonym naukowcem, który tworzy coraz to straszniejsze bomby. I tylko my możemy go powstrzymać. A aby tego dokonać musimy postawić na sprawną kooperację, logiczne myślenie i pokonać ograniczoną komunikację. W skrócie – musimy się nieźle nagłówkować.

A nieco bardziej przyziemnie, Bomb Busters to kooperacyjna gra od 2 do 5 osób (osobiście nie polecam jej na dwie osoby, 3+ to idealna liczba), której jedna partia zajmie jakieś 15 minut. Ale gwarantuję wam od razu, że na jednej partii się nie skończy. Poziom trudności jest raczej przeciętny. Gra ma proste zasady, ale wymaga sporo uwagi i umiejętności, żeby grać w nią dobrze. Od razu warto dodać, że moim zdaniem świetnie nadaje się też do grania z dziećmi. To taki all-rounder, który sprawdzi się na luźniejsze spotkanie ze znajomymi, jako wstęp do „poważniejszej” gry, albo właśnie jako tytuł familijny.

To o co tutaj chodzi?

Każdy gracz dostaje przed sobą kable, czyli z żetony z numerami, ustawione w kolejności rosnącej. Klucz polega na tym, że widzimy swoje kable, ale nie znamy wartości kabli reszty drużyny. Celem drużyny jest odnalezienie i „przecięcie” par takich samych numerów, korzystając z dedukcji, obserwacji i podpowiedzi wynikających z układu żetonów. Na samym początku możemy dać wszystkim jedną podpowiedź i wskazać wartość jednego z kabli. A to już naprawdę spora podpowiedź, bo na lewo od ósemki są wartości mniejsze a na prawo większe. Każde celne oszacowanie odkrywa następnie coraz więcej danych.

Rozgrywka odbywa się turami. W swojej kolejce wskazujemy kabel u innego gracza i zgadujemy jego wartość, opierając się na tym, co już zostało odkryte oraz na logice. Jeśli trafimy, para zostaje rozbrojona i zespół jest krok bliżej zwycięstwa. Jeśli się pomylimy, licznik detonatora przesuwa się do przodu, a drużyna zbliża się do przegranej. Wiedząc, że mamy 7 a nasz kolega ma coś pomiędzy 5 a 8 możemy więc ryzykować. Szczególnie jeśli nie odsłonił wcześniej oczywistej szóstki w swojej turze – to jasny znak, że jej nie miał. Gra jest naprawdę bardzo algorytmiczna.

Ale żeby nie było za łatwo – kable od 1 do 12 to dopiero początek. Szybko pojawią się kable żółte o wartościach X.1, czyli na przykład 7.1. Kable żółte można przeciąć tylko razem z innym kablem żółtym. I nagle nie wiadomo co kryje się między 6 a 8. Czy to 7? A może 7.1? A może 7.5 czyli czerwony kabel, którego przecięcie natychmiastowo kończy grę.

Robi się coraz trudniej!

Największa siła Bomb Busters to scenariusze, których mamy ponad 60! Każda kolejna rozgrywka wprowadza jakieś nowe elementy, zarówno mechaniczne jak i fabularne. Rozgrywamy więc coś w rodzaju kampanii. Rozpoczynamy w szkole dla saperów mając kilka prostych kabelków, a kończymy ratując świat z mega skomplikowanymi zasadami. Gra świetnie się skaluje i od razu zachęca nas do częstszych spotkań. Oczywiście, nie trzeba rozgrywać kampanii, możemy śmiało wylosować sobie scenariusz.

GramTV przedstawia:

Niemniej, naturalne skalowanie kampanii wydaje się najciekawszym sposobem na granie w Bomb Busters. Dzięki temu zasady nas nie przytłaczają i całość idzie naprawdę sprawnie. No i jest ten dreszcz emocji i chęć zagrania jeszcze jednej rundki.

Rozbrajanie bomb wciąga

Bomb Busters zaskoczyło mnie naprawdę pozytywnie. Prostota zasad połączona z płynną i wciągającą rozgrywką to strzał w dziesiątkę. W dodatku gra nie pozwala jednemu graczowi na przecięcie dowodzenia, tak jak dzieje się to w wielu grach kooperacyjnych. Naprawdę musimy grać tutaj jako jedna drużyna i mocno dopasowywać nasze ruchy do tego co robią pozostali.

Oczywiście, po kilku partiach zaczyna się algorytmiczne rozwiązywanie problemów. Szybko okaże się, że pierwsze 10 ruchów jest właściwie identyczne co partię. Scenariusze burzą jednak momentami wypracowany porządek i wprowadzają cały czas jakąś drobną świeżość.

Zabrakło funduszy na wyposażenie saperów

Jeśli miałbym wskazać jakąś wadę Bomb Busters to będzie to bardzo kiepskie wykonanie. Opakowania są z taniego, szybko wgniatającego się kartonu. Karty to raczej dolny segment rynku. A do tego mamy też plastikowe tacki na żetony, które mogłyby być wręcz jednorazowe. Jakość wykonania naprawdę mocno kuleje, a cena wcale tego aż tak nie usprawiedliwia.

Do tego dochodzi plansza, na której projektanci zapomnieli chyba o czymś takim jak user interface. Oznaczenia są mylące i bardzo niewygodne w trakcie gry. Można było zaprojektować ją o wiele lepiej, bardzo niewielkim wysiłkiem. To czysty zmarnowany potencjał.

Ale, żeby nie było, że tylko narzekam – grafiki są rewelacyjne. Bomb Busters ma świetny i niezwykle spójny motyw graficzny, którego nie sposób nie polubić. Wygląda to po prostu dobrze i aż szkoda, że tak ładne grafiki wykonano tak fatalnie. Niemniej, ciężko tę grę ocenić inaczej niż pozytywnie, jest naprawdę dobra.

8,0
Wciągająca gra, która cierpi trochę przez kiepskie wykonanie
Plusy
  • Proste zasady
  • Wymaga mnóstwo myślenia
  • Scenariusze wciągają i dobrze skalują trudność
Minusy
  • Marnej jakości komponenty
  • Plansza jest średnio zaprojektowana
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!