Baw się dobrze i przeżyj – recenzja filmu. Jak ocalić ludzkość przed AI?

Radosław Krajewski
2026/03/21 14:00
0
0

Twórca Piratów z Karaibów wraca po dziewięcioletniej przerwie z nowym filmem science fiction. Sprawdzamy, czy na seansie tej produkcji rzeczywiście można się dobrze bawić i czy nie będzie to walka o przetrwanie.

Prawie jak Terminator

Chociaż Gore Verbinski czeka na swój kolejny hit już prawie dwadzieścia lat, to na zawsze zapisał się w historii kina jako reżyser oryginalnej trylogii Piratów z Karaibów. Warto jednak pamiętać o jego innych dokonaniach, czyli zapomnianej już nieco komedii Polowanie na mysz, kryminalnym Mexican z Julią Roberts i Bradem Pittem, a także jednym z najlepszych horrorów początku tego wieku, czyli przerażającym remake’u The Ring. Po tym okresie nadszedł czas karaibskich piratów, a po zakończeniu morskiej przygody, reżyser spróbował swoich sił w animacji. Chociaż Rango zostało docenione, to nie zarobiło najlepiej w kinach, ale prawdziwy pogrom nastąpił wraz z Jeźdźcem znikąd, czyli westernowych Piratach z Karaibów, który zaliczył jedną z największych porażek Disneya w historii. Następnie Verbinski wrócił do stylistyki horroru w Lekarstwo na życie, które okazało się kolejną druzgoczącą finansową porażką. Nic więc dziwnego, że na kolejny projekt reżyser kazał nam czekać dziewięć lat. Tym razem spróbował swoich sił w science fiction i chociaż wiele wskazuje na to, że będzie to kolejna kinowa klapa, to jest to zdecydowanie jeden z najlepszych filmów w karierze tego twórcy.

Baw się dobrze i przeżyj
Baw się dobrze i przeżyj

Historia rozpoczyna się niewinnie. Zmęczeni po pracy ludzie spędzają beztroski czas w barze, rozmawiając, pijąc i przeglądając media społecznościowe na telefonach. Wszystko zmienia się wraz z pojawieniem się tajemniczego człowieka (Sam Rockwell), który twierdzi, że pochodzi z przyszłości. Ujawnia, że ma tylko jedną noc, aby zebrać grupę śmiałków i wyruszyć na niebezpieczną misję, która zdecyduje i przyszłości całej ludzkości. Do swojej drużyny werbuje Ingrid (Haley Lu Richardson), Marka (Michael Peña), Janet (Zazie Beetz), Scotta (Asim Chaudhry), Boba (Daniel Barnett), Marie (Georgia Goodman) oraz Susan (Juno Temple). Ich zadaniem jest pokonanie zbuntowanej sztucznej inteligencji, zanim ta zada ostateczny cios i doprowadzi do zagłady gatunku ludzkiego. Jednak każdy z członków nowo utworzonej drużyny czymś się wyróżnia, a człowiek z przyszłości musi ujarzmić ich temperamenty, aby wspólnie zdołali ocalić przyszłość.

Już od pierwszych chwil film podkreśla, że będzie bazował zarówno na napięciu, jak i absurdzie. Tajemniczy przybysz z przyszłości może być zwykłym szaleńcem, choć zaskakująco dużo wie o każdym z klientów baru, a do tego na jego ciele znajduje się bomba. Dodatkowo informuje, że już ponad sto razy próbował ocalić świat, więc jego stan, zarówno psychiczny, jak i bardziej fizyczny, jest zrozumiały. Mimo to mężczyźnie udaje się zwerbować kilka osób, które chcą mu pomóc, same nie do końca wierząc w jego opowieść. Tym samym Verbinski odwraca tu klasyczny schemat, gdzie bohaterowie rekrutują członków drużyny ze swoich najbliższych przyjaciół i rodziny, a ci z kolei werbują swoich kolejnych znajomych. W Baw się dobrze i przeżyj mamy grupę przypadkowych, nieznających się ze sobą ludzi, którzy mierzą się z własnymi problemami. Na domiar złego muszą nie tylko radzić sobie z widmem nadciągającej apokalipsy, ale również z różnymi groteskowymi zagrożeniami, żeby tylko wspomnieć o zabójcach, czy robotycznych potworach.

Baw się dobrze i przeżyj
Baw się dobrze i przeżyj

Paradoksalnie to Baw się dobrze i przeżyj nie jest tylko filmem o walce o przetrwanie ludzkości. Reżyser wielokrotnie przerywa główną historię, aby przedstawić serię wątków skupionych wokół konkretnych postaci. Zadaniem takich scen jest zaprezentowanie różnych aspektów współczesnego kryzysu technologicznego, począwszy od algorytmów, a skończywszy na rozwoju sztucznej inteligencji. Okazuje się to jednak mieczem obusiecznym i jednocześnie jest to ogromna zaleta filmu, który staje się przestrogą przed dalszym rozwojem i ekspansji technologii w nasze życia, ale z drugiej ta fragmentaryczność negatywnie wpływa na tempo i napięcie w głównym wątku. Mimo to warto je pochwalić, za wprowadzenie do historii większej głębi i wielowymiarowości. Wystarczy wspomnieć o wątku Susan, która zmaga się z traumą po stracie syna i próbuje zastąpić go klonem. To przejmujący obraz desperacji i przykład braku technologicznej moralności, dzięki któremu film odrywa się od swojej absurdalnej, komediowej formy, na rzecz czystej próby dramatu.

Wojna światów

Film Verbinskiego zdecydowanie daje do myślenia w kontekście współczesnej kondycji człowieka i wpływu technologii na jego życie. Chociaż w Baw się dobrze i przeżyj jest dużo humoru i akcji, to również refleksji. Reżyser krytykuje technologie, ale także pokazuje, że jest naturalnym przedłużeniem zjawisk, które trwają już od wielu lat, praktycznie od początku istnienia internetu. Twórca porusza również społeczne tematy, które co prawda są od nas dalekie, ale dla amerykańskiego widza już bliskie, żeby tylko wspomnieć o motywie strzelanin w szkołach i pokazanie ich, jako coś zwykłego, wręcz elementu rutyny dnia codziennego. To właśnie utrata społecznej empatii i stopniowe odrealnienie życia powodują, że film podejmuje się wielu tematów, aby pokazać, jak technologia wpłynęła na nasze życia. Jednocześnie Verbinski nie podejmuje się jednoznacznie złej oceny technologii, czy nawet samej sztucznej inteligencji. AI nie stanowi zagrożenia samego w sobie, ale to, w jaki sposób człowiek wykorzystuje sztuczną inteligencję i oddaje w jej wirtualne ręce coraz większą cząstkę swojego życia, jest już problemem podkreślonym przez film.

Baw się dobrze i przeżyj
Baw się dobrze i przeżyj

GramTV przedstawia:

Niestety reżyser miejscami przesadza z ilością podejmowanych wątków. Baw się dobrze i przeżyj jest miejscami zbyt przeładowany i historia chce opowiedzieć zbyt dużo, już w i tak całkiem długim, bo ponad dwugodzinnym metrażu. Niektóre motywy są więc ledwo zarysowane, inne pokazują tylko jedną stronę całego problemu. Wpływa to na poszczególne wątki, przez co niektóre są przedstawione zbyt skrótowo, inne z kolei nazbyt rozwleczone. Widać to chociażby po finale, który co prawda jest efektowny, ale przesadnie zagmatwany, próbujący podsumować wszystko to, o czym film wcześniej opowiadał. Przez co jest za mało emocjonalny, aby mógł widza jeszcze jakkolwiek bardziej poruszyć.

Ogromną zaletą filmu jest Sam Rockwell, który prezentuje mieszankę szaleństwo, ironii i desperacji, a wszystko to w doskonałej charakteryzacji. Aktor świetnie potrafi przejść z komediowego tonu do bardziej emocjonalnej strony, czyniąc ze swojego bohatera jednego z najbardziej charyzmatycznych postaci kina science fiction. Reszta obsada również dobrze się sprawdza, szczególnie Juno Temple, czy Haley Lu Richardson oraz Michael Peña, którzy mogą wykazać się równie komediowo, czy dramatycznie. To dobre role, ale wyraźnie ustępują temu, co Rockwell ma do zaprezentowania przez cały film.

Baw się dobrze i przeżyj to ambitne, inteligentne kino, które wykorzystuje science fiction w najlepszy możliwy sposób, a więc do opowiedzenia historii, mającej być nie tylko ostrzeżeniem dotyczącym przyszłości, ale również diagnozą obecnych problemów z technologią. Widać, że Gore Verbinski dokładnie przemyślał swój film, dzięki temu nie popełnia błędów niedawnej premiery Disneya, czyli W okamgnieniu od Andrew Stantona i produkcja jednocześnie trzyma w napięciu, ale dostarcza również mnóstwo rozrywki swoimi komediowymi, często szalonymi elementami. Zdecydowanie nie jest to film dla każdego widza i niektórych może przytłoczyć chaos, czy bezpośredniość w niektórych wątkach, ale i tak warto do Baw się dobrze i przeżyj podejść, samemu przekonując się, czy Verbinski nadal posiada ten sam magnetyzm w opowiadaniu historii, co te dwadzieścia lat temu.

7,5
Baw się dobrze i przeżyj to szalona, ambitna i momentami chaotyczna satyra science fiction, która dzięki reżyserii Gore’a Verbinskiego i roli Sama Rockwella jednocześnie bawi, niepokoi i zmusza do refleksji nad przyszłością technologii.
Plusy
  • Oryginalny pomysł z odważnymi wątkami
  • Aktualna tematyka i krytyka AI
  • Ciekawe wątki postaci drugoplanowych
  • Świetna rola Sama Rockwella
  • Jest tu dużo humoru i akcji, ale również czasu na refleksję
  • Gore Verbinski broni się reżysersko
Minusy
  • Czasami pomysłów jest aż za dużo
  • Niektóre retrospekcje nie są aż tak ciekawe
  • Bywa zbyt chaotyczny w swojej narracji
  • Niektóre wątki zasługiwały na rozszerzenie
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!