#Artykuł Sponsorowany
W niewielkiej obudowie ASUS upchał całkiem mocną konfiguracje, która będzie lśnić w tytułach e-sportowych przez 3D V-Cache.
W niewielkiej obudowie ASUS upchał całkiem mocną konfiguracje, która będzie lśnić w tytułach e-sportowych przez 3D V-Cache.
#Artykuł Sponsorowany
Miniaturowe komputery przez lata były traktowane raczej jak ciekawostka, osobliwy sprzęt „do biura lub pod TV”.
ASUS ROG GR70 skutecznie rozprawia się z tym stereotypem. To jeden z tych komputerów, które już po specyfikacji jasno pokazują, że nie powstały po to, żeby szusować jedynie po Excelu.
Wręcz przeciwnie. To pełnoprawna maszyna do gier i pracy.
Sercem GR70 jest Ryzen 9 9955HX3D, czyli topowy procesor AMD z 16 rdzeniami, 32 wątkami i 128 MB L3 Cache. To jednostka oparta o Zen 5, wzmocniona technologią 3D V‑Cache.
W praktyce oznacza to bardzo wysoką wydajność w grach, szczególnie tam, gdzie liczą się wysokie i stabilne klatki na sekundę.
To nie jest już tylko „mobilny CPU z laptopa w obudowie”, tylko procesor, który bez kompleksów radzi sobie zarówno z wyzwaniami e-sportowymi jak i najnowszymi tytułami AAA.
Za wyświetlanie odpowiada GeForce RTX 5070 w wersji laptopowej, ale z wysokim limitem mocy i Dynamic Boost.
Dzięki temu karta nie jest sztucznie przycinana, a GR70 potrafi zaoferować płynną rozgrywkę ma wysokich ustawieniach, preferencyjnie z odpalonym DLSS.
To konfiguracja, która spokojnie wystarczy do grania w 1440p, a w wielu przypadkach również w 4K, zwłaszcza przy wsparciu technologii skalowania.
Duże wrażenie robi to, jak ASUS rozwiązał kwestię chłodzenia. W obudowie o objętości około trzech litrów pracuje autorski system ROG QuietFlow z trzema wentylatorami.
W teorii brzmi to jak przepis na hałas, i czasem potrafi być głośniej, gdy procesor zostanie dociśnięty, ale producent stawia raczej na równowagę między temperaturami a kulturą pracy.
Karta graficzna nie chce przebijać się powyżej 70 stopni Celsjusza, a jej limit to przy tym modelu aż 87 stopni Celsjusza, więc mamy jeszcze spory zapas na lato.
GR70 nie jest komputerem pasywnym i nie udaje bezgłośnego, ale przy swojej mocy zachowuje się zaskakująco rozsądnie, szczególnie przy użytkowniku w słuchawkach.
Na plus trzeba zaliczyć platformę i możliwości rozbudowy. Komputer obsługuje do 96 GB pamięci DDR5 5600 MHz i dwa dyski M.2 NVMe.
Jeden z nich działa w standardzie PCIe 5.0, drugi w PCIe 4.0. Dostęp do wnętrza jest szybki i beznarzędziowy, co w tej klasie sprzętu wciąż nie jest oczywistością.
To ważne, bo GR70 nie zamyka użytkownika na to, co oferuje producent w dniu zakupu. Ten komputer można sensownie rozwijać przez kolejne lata, jak rasowego barebones.
Nowoczesna jest też łączność. Na pokładzie mamy Wi‑Fi 7, Bluetooth 5.4 oraz kartę sieciową 2.5 GbE. Zestaw portów wygląda jak w dużo większym desktopie.
USB4, DisplayPort 2.1, HDMI 2.1 i możliwość podłączenia nawet pięciu monitorów jednocześnie sprawiają, że GR70 równie dobrze odnajdzie się w stanowisku gracza, streamera czy twórcy.
Pod względem designu ASUS trzyma się estetyki ROG. Obudowa jest stonowana, ale nie nudna. Podświetlenie ARGB i charakterystyczne detale jasno sugerują gamingowe pochodzenie, choć całość nie jest przesadnie agresywna.
To sprzęt, który nie wygląda jak zabawka i spokojnie może stać na biurku obok drogiego monitora czy sprzętu audio.
ROG GR70 to propozycja dla osób, które chcą możliwie najmniejszego komputera, ale nie są gotowi na przeciętną wydajność. Dla tych, którzy nie mają miejsca na klasyczną skrzynkę pod biurkiem albo po prostu nie chcą jej tam mieć.
ASUS pokazuje tym modelem, że mini PC nie musi być kompromisem. Może być świadomym wyborem.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!