Dzięki Thunder Lotus mogliśmy sprawdzić kolejnego rogue-like’a osadzonego w religijnym świecie. Jak wypadł?
Ponad rok temu doczekaliśmy się premiery 33 Immortals, jednak był to jedynie early access - teraz możemy podziwiać grę w pełnej okazałości. Tytuł tekstu nawiązuje do oczywistego skojarzenia z serią Hades, które po kilku godzinach gry zdecydowanie rzucają się w oczy, lecz produkcja skupiona na kooperacji oferuje również sporo “swojej” zawartości. Największą jej częścią jest właśnie współpraca z innymi, która z początku mnie nie przekonała, ale…
33 Immortals
33 to nie za dużo?
Pierwszy “rozdział” w 33 Immortals rozpoczynamy z ogromną liczbą towarzyszy (niestety, tytuł nie jest adekwatny - bohaterowie nie są nieśmiertelni). Po przejściu przez widowiskową bramę przewyższającą najbardziej widowiskowe budynki z prawdziwego świata jesteśmy rzuceni na wcale nie mniejszą mapę, która przytłoczyła mnie przy pierwszych próbach. Na szczęście dzięki wskazówkom od deweloperów i kilku chwilach doświadczenia możemy się bardzo łatwo odnaleźć.
W teorii wielki teren jest podzielony na mniejsze miejsca warte uwagi. Bez tego eksploracja łudząco podobnych ścieżek w 33 Immortals nie należałaby do mocnych stron tej produkcji. Za wspomnianymi znacznikami kryją się różnego rodzaju skrzynki, grupy przeciwników, a nawet lochy, gdzie zmierzymy się z falami przeciwników, aby finalnie otrzymać potężne premie.
33 Immortals
To właśnie te miejsca są najbardziej istotne - oczywiście nie mówiąc o potężnym bossie czekającym na końcu każdej wyprawy. Przychodzi za tym jednak minus będący nieodłączną częścią gier kooperacyjnych. Jeśli nie chcemy porywać się na wyzwanie sami, musimy poczekać na towarzyszy. Nie brzmi to źle, lecz twórcy nałożyli (obiektywnie rozsądny) limit sześciu osób mogących znajdować się na tym małym terenie, więc czasami możemy mieć problemy z trafieniem do drużyny.
Gra bez znajomych
No właśnie, co jeśli nasi przyjaciele nie grają z nami w 33 Immortals (lub nie mamy żadnych)? Pierwszą opcją jest oczywiście granie solo, jednak po dwóch “runach” w taki sposób zrezygnowałem z dalszych prób ze względu na brak dynamiki i wygórowany poziom trudności takiego wyzwania. Możemy jednak dołączyć do losowych graczy z całego świata, aby wspólnie stawić czoła postaciom znanym z chrześcijańskiej religii.
33 Immortals
W praktyce sprawdza się to dobrze, lecz odbiera satysfakcję z pokonywania największych przeciwników. Z drugiej strony deweloperzy podjęli kilka kroków, aby leniwi gracze nie mogli bezproblemowo zgarnąć całej chwały. Zostajemy przeniesieni do bossa tylko, gdy wykonamy kilka niezbędnych kroków. Jeśli nie podołamy zadaniu - cóż, pech. Świat staje w płomieniach, a reszta ekipy jest już gotowa do finałowego starcia.
Myśląc o kooperacji i wszystkich elementach tego trybu muszę mimo wszystko zaliczyć go na plus, ponieważ nie przypominam sobie zbyt wielu wad. Można tu jedynie wspomnieć o systemie przyznawania nagród za zabicie przeciwnika. “Doświadczenie” zostanie nam przyznane za wrogów, których trafiliśmy chociaż raz. Brzmi to uczciwie, lecz często zniechęca do dzielenia się zadaniami, a raczej nagradza ślepo atakujących śmiałków angażujących się w każdą walkę, nawet jeśli ich udział trwał tylko sekundę.
33 Immortals
Nie można oczywiście nie wspomnieć o rozwoju postaci będącym kluczowym aspektem rozgrywki w 33 Immortals. Przed startem przygody wybieramy pomiędzy łowcą, tankiem, magiem, a także “fighterem”, czyli klasą skupiającą się na każdym dostępnym sposobie walki. Możemy oczywiście później spróbować też czegoś innego i dostosować swoją strategię.
GramTV przedstawia:
Wybrałem postać dzierżącą łuk, aby sprawdzić, czy strzelając z daleka będę miał przewagę ze względu na 32 innych graczy odwracających w tym czasie uwagę wrogów - a czy rzeczywiście tak było? Nie do końca, ponieważ bossowie w postaci m.in. Lucyfera oraz Adama i Ewy rzeczywiście nie stanowili żadnego wyzwania i bez problemu można zadawać spore obrażenia stojąc w bezpiecznej odległości.
33 Immortals
Sprawa ma się o wiele inaczej, kiedy zagrożeń jest kilka i znajdujemy się na mniejszej przestrzeni. Taki stan rzeczy w połączeniu ze znacznie mniejszą liczbą punktów życia wiele razy sprawiał, że znajdowałem się w ciężkiej sytuacji. Mimo to, całość postrzegam jako plus, ponieważ klasy zdają się być zbalansowane i oferują wystarczająco stylów gry, aby każdy znalazł coś dla siebie.
Co ze skillami?
Mniej pozytywów mogę wymienić mówiąc o systemie umiejętności pasywnych odblokowywanych wraz z każdą kolejną grą. Co prawda wnoszą one nieco rozmaitości, lecz czytając kolejne opisy perków z nadzieją na znalezienie efektu wartego uwagi zawiodłem się, ponieważ takowy się nie pojawił - zakładam, że nie odczułbym wielkiej różnicy grając bez ani jednego ulepszenia.
33 Immortals
Nieco lepiej sytuacja wygląda z bonusami odblokowywanymi już w samej grze. Widzimy tu system kojarzący się z Hadesem: wybieramy jedną z kilku podanych nam na tacy premii i możemy podążać do ulepszenia konkretnej strategii. Tutaj zawiodłem się, ponieważ nie mamy aż tylu dostępnych ulepszeń, a nasza ścieżka jest bardziej wypełniona bonusami dla całej drużyny, kamieniami umożliwiającymi teleportację oraz kluczami do kolejnych skrzyń, co brzmi o wiele mniej ekscytująco.
Porównania do Hadesa nie kończą się na wspomnianej mechanice. Efekty wizualne również przypominają dzieło Supergiant Games, w niektórych momentach aż za bardzo. Ekrany dialogowe z postaciami oraz efekty poszczególnych ataków do złudzenia przypominają niezależne hity sprzed lat. Przy tym trzeba zaznaczyć, że dzieło Thunder Lotus jest bardziej mroczne, co nadaje mu bardzo dobry klimat.
33 Immortals
Kwestie techniczne
Wypada jeszcze wspomnieć o elementach technicznych. W tym aspekcie nie mam 33 Immortals nic do zarzucenia, zarówno pod względem błędów, połączenia sieciowego, a także liczby klatek na sekundę. W żadnym momencie mojej przygody nie musiałem się martwić żadnym z tych aspektów.
Podsumowanie
Pomimo kilku znacznych podobieństw do Hadesa, 33 Immortals zdołało w moich oczach wyrobić sobie własną markę i zdecydowanie nie jest tanim tytułem podążającym za trendem. Twórcy świetnie poradzili sobie z wprowadzeniem systemu kooperacji, a wyglądająca nierealnie na papierze drużyna 11, 22, a nawet 33 osób zadziałała, - choć wątpię, że znajdzie się sporo tak wielkich grup faktycznych znajomych. Niemniej, nawet mniejsze ekipy powinny spędzić kilka miłych godzin w tym świecie.
7,0
Jeśli jesteście fanami roguelike'ów, 33 Immortals wydaje się dobrą opcją do sprawdzenia wraz ze znajomymi - szczególnie, że tytuł jest dostępny w Game Passie.
Plusy
Bardzo dobry (lecz nie idealny) system kooperacji
rozmaite klasy postaci
grafika i klimat
projekty bossów
Minusy
Rozgrywka solo
rozczarowujące perki
nieco powtarzające się lokacje
mało wyborów premii do konkretnych rodzajów ataków
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!