Recenzja

The Suicide of Rachel Foster to świetna gra dla fanów "symulatorów chodzenia"

Adam "Harpen" Berlik, 20.03.2020 12:40 0

Szukacie ciekawej, prostej gry na jeden wieczór? Zagrajcie w The Suicide of Rachel Foster, bo naprawdę warto.

Zacznijmy może od tego, że nie uważam, by w „symulatorach chodzenia” było coś złego – wprost przeciwnie - wielu przedstawicieli tego gatunku może pochwalić się ciekawą historią i oferuje zapadające w pamięć momenty. Tak jak na przykład gra The Suicide of Rachel Foster od studia One-O-One Games, której premiera przeszła bez większego echa. A szkoda, bo to godna uwagi produkcja i aż dziw bierze, że firma Daedalic Entertainment odpowiedzialna za jej wydanie nie zdecydowała się na większą kampanię marketingową tego tytułu.

Akcja gry The Suicide of Rachel Foster rozgrywa się w 1993 roku w hrabstwie Lewis and Clark w stanie Montana na terenie Stanów Zjednoczonych. Główna bohaterka ma na imię Nicole. Przed dziesięcioma laty, gdy była jeszcze dzieckiem, wspólnie ze swoją matka porzuciła rodzinny hotel. Nie bez powodu – ojciec dziewczyny, Leonard, wdał się w romans z nastoletnią Rachel, która zaszła w ciążę i odebrała sobie życie. Z czasem nasza protagonistka straciła oboje rodziców, ale postanowiła wypełnić ostatnią wolę swojej matki. Dekadę później wróciła do owego hotelu z zamiarem sprzedania go celem zarobienia pieniędzy, które chciała przekazać członkom rodziny Rachel w ramach zadośćuczynienia. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem.

Tuż po przybyciu na miejsce Nicole nawiązała kontakt z młodym pracownikiem Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego. Irving, bo tak ma na imię ten mężczyzna, poinformował kobietę, że ze względu na burzę śnieżną, nie może ona opuścić hotelu. Nicole próbuje jednak zrobić wszystko, by wrócić bezpiecznie do domu, ale z czasem daje za wygraną. I wtedy właśnie zaczynają dziać się dziwne rzeczy – Nicole odbiera tajemniczy telefon, znajduje podejrzaną szminkę do ust, a nawet śni na jawie, co sprawia, że zaczyna wątpić, czy faktycznie Rachel odebrała sobie życie, czy też wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej. Samo wyjaśnienie całej zagadki jest naprawdę ciekawe, ale to, w jaki sposób zostało przedstawione nie jest do końca przekonujące. Trudno cokolwiek więcej powiedzieć bez spoilerów.

The Suicide of Rachel Foster określane jest mianem „narracyjnej przygodówki”, w związku z czym nie kolekcjonujemy tutaj zbyt wielu przedmiotów, które wykorzystamy do rozwiązania zagadek natury logicznej. Zamiast tego po prostu eksplorujemy kolejne korytarze czy też hotelowe pokoje, gdzie możemy wejść w interakcje z obiektami otoczenia. Podnoszenie rozmaitych długopisów, oglądanie rozrzuconych tu i ówdzie magazynów czy też dogłębne zapoznawanie się ze zdjęciami wiszącymi na ścianach oraz wieloma innymi tego typu rzeczami nie ma jednak większego sensu, bo nie wpływa w żaden sposób na przebieg historii. Wygląda to trochę tak, jakby autorzy wiedzieli, że w The Suicide of Rachel Foster brakuje gameplaya, więc dodali cokolwiek, byleby było. Sporadycznie więc to, co trafi do naszego ekwipunku, ma jakieś istotne zastosowanie, ale na szczęście recenzowana produkcja błyszczy w innych aspektach.

Tym, co przykuwa do ekranu w The Suicide of Rachel Foster jest… relacja, jaką Nicole nawiązuje z przywołanym już Irvingiem. Praktycznie przez większość czasu, czyli około cztery godziny, bo tyle potrzeba na ukończenie dzieła One-O-One Games, nasza bohaterka rozmawia z młodym towarzyszem przez walkie-talkie. Towarzystwo Irvinga pozwala kobiecie pozostać przy zdrowych zmysłach, ale nie tylko – pracownik Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego daje jej także różnego rodzaju wskazówki, pełniąc rolę przewodnika. Nie mamy tutaj bowiem żadnych znaczników zadań; dysponujemy jedynie niezbyt czytelną mapką z listą czynności do wykonania. Mimo wszystko w grze trudno się zgubić, bo choć eksplorujemy wielki hotel, tak naprawdę niemal przez cały czas poruszamy się po tych samych obszarach.

The Suicide of Rachel Foster to również świetny voice-acting. Aktorzy, którzy użyczyli swoich głosów Nicole oraz Irvingowi spisali się na medal, w efekcie czego słucha się ich z ogromną przyjemnością. Idealnie wczuli się w swoje role, dzięki czemu gracze mogą lepiej utożsamić się z kierowaną przez siebie postacią i nie muszą krzywić się, słuchając podpowiedzi Irvinga. Chociaż nie tylko podpowiedzi, bo momentami nasz niewidoczny kompan rzuci jakimś żarcikiem lub też będzie chciał najzwyczajniej w świecie pocieszyć Nicole wiedząc, że znalazła się ona w naprawdę trudnym położeniu.

Trudno nazwać The Suicide of Rachel Foster horrorem, ale są w grze niezwykle klimatyczne momenty. Przestraszyć się raczej nie przestraszymy, ale docenimy, w jaki sposób twórcy budują napięcie za sprawą umiejętnej gry światła i cienia. Z drugiej jednak strony nie obyło się bez niepotrzebnych dłużyzn – czasem wydawało mi się, że niektóre fragmenty można było skrócić, ale wtedy mielibyśmy do czynienia z produkcją, której przejście zajmie tyle, co obejrzenie pełnometrażowego filmu.

Słowa uznania należą się osobom odpowiedzialnym za sam projekt hotelu. Jasne, nie wejdziemy wszędzie, ale i tak wszystkie miejsca, które eksplorujemy w The Suicide of Rachel Foster prezentują się bardzo dobrze. Widać, że na ten element poświęcono najwięcej czasu i nie jest to szczególnie zaskakujące – w końcu zabawa skupia się głównie na przemierzaniu rozmaitych korytarzy czy też pokoi, o czym już zresztą wspomniałem trochę wcześniej.

Reasumując, nie spodziewałem się, że będę się tak dobrze bawił przy The Suicide of Rachel Foster. Autorzy ze studia One-O-One Games przygotowali jednak wciągającą historię z zapadającymi w pamięć postaciami, ciekawą eksploracją oraz satysfakcjonującym zakończeniem (a właściwie zakończeniami, ale ciii!). Polecam wszystkim, którzy lubią „symulatory chodzenia” i spędzili miło czas z takimi grami, jak Firewatch czy What Remains of Edith Finch.

The Suicide of Rachel Foster

  • ciekawa opowieść
  • relacja między Nicole a Irvingiem
  • bardzo dobrze napisane dialogi
  • świetny voice-acting
  • oprawa audiowizualna
  • sporo niepotrzebnych interakcji z otoczeniem
  • niektóre fragmenty zostały niepotrzebnie wydłużone
Jest dobrze, ale mogło być jeszcze lepiej. Z niecierpliwością czekam na kolejną grę One-O-One Games 8.0
najnowsze