Felieton

Rok prawdy dla branżowych imprez (z E3 na czele)

Mateusz Mucharzewski, 16.03.2020 10:05 0

Koronawirus sprawił, że wiele branżowych targów w tym roku w ogóle się nie odbędzie. Ta jednorazowa sytuacja może mieć jednak duże znaczenie.

Od lat 90-tych E3 przeżywało wiele wzlotów i upadków, ale nigdy sytuacja nie była tak zła, że impreza w ogóle się nie odbyła. W tym roku tak będzie, oficjalnie ze względu na masowe rozprzestrzenianie się koronawirusa. Podobnie było z wieloma innymi, mniejszymi i większymi imprezami. Uchowało się tylko PAX East z Bostonu, który bez większych problemów odbył się na przełomie lutego i marca. Konsekwencje będą ogromne. W najbardziej skrajnych przypadkach doprowadzi to do sporych zmian, głównie w kwestii tego jak duże firmy będą się w przyszłości promować. Można więc spokojnie zacząć dyskusję nad tym, jak pod tym względem koronawirus wpłynie na branżę. Scenariuszy jest kilka.

Podobny tekst planowałem kilka dni przed odwołaniem E3. Wtedy zakładałem, że organizująca targi organizacja Electronic Software Association (ESA) wykorzysta panującą na świecie sytuację, aby odwołać problematyczną imprezę. Rok temu wycofało się z niej Sony, które i w tym roku miało ominąć Los Angeles. Swoje niezadowolenie formułą targów wyraziły również inne firmy. Wśród słów krytyki najczęściej pojawia się stwierdzenie, że E3 idzie w złym kierunku. Brakuje niestety konkretów. Nie da się jednak ukryć, że firmy męczą rosnące koszty, które zwiększają się w tempie nieproporcjonalnym do korzyści z obecności w Kalifornii. Zadowoleni nie mogą być również dziennikarze stojący w ogromnych kolejkach, aby zagrać chwilę w nową grę. Branża wyraźnie więc sugeruje, że jej święto coraz bardziej przypomina przykry obowiązek niż okazję do celebracji. Na domiar złego na początku marca z roli dyrektora kreatywnego zrezygnowała firma iam8bit, a znany dziennikarz Geoff Keighley ogłosił, że nie poprowadzi swojego tradycyjnego show. Zanim więc ESA ogłosiła odwołanie tegorocznej imprezy, ona już zapowiadała się na zupełnie inną (gorszą?) niż zwykle.

E3 w tym roku nie będzie, co daje ESA dodatkowy rok na dokonanie zmian. To, że są one potrzebne jest oczywiste. Zapewne bardziej dla branży niż samych graczy obserwujących co dzieje się w Los Angeles przez internet. Pozostaje za to pytanie co zrobią duże firmy, które nie będą miały ważnej przestrzeni do pokazywania swoich nowości. Co z konferencjami gigantów, które zawsze są okazją do zrobienia wielkiego show? W tym roku czeka nas przecież premiera nowych konsol, a więc parcie na promocję jest duże. Dzisiaj już wiemy, że Microsoft i Nintendo przeprowadzą własne prezentacje. Innego rozwiązania trudno się spodziewać w tak ważnym dla branży roku. O ile Nintendo ma swoje Direct, tak gigant z Redmond będzie musiał wypracować nową formułę. Zakładam jednak, że wszystko odbędzie się po opanowaniu sytuacji z koronawirusem, a więc finalnie otrzymamy znaną nam formułę konferencji z publicznością. Show odbędzie się tak czy siak, nawet jeśli nie będzie to formalnie podpięte pod E3.  

Inni wydawcy mogą pójść bardziej klasyczną drogą, czyli pokazywać nowe materiały bez większej okazji. W ostatnich latach zauważyłem, że prezentowanie nowości zazwyczaj odbywa się w czasie E3. Coraz mniej firmy wykorzystuje klasyczne metody, aby tworzyć hype wokół swoich produkcji. Weźmy za przykład Outriders, które było prezentowane na początku roku. Square Enix i People Can Fly zorganizowali zamknięte prezentacji, a w momencie zakończenia embargo na wrażenia z pokazów zaprezentowali wiele nowych materiałów. Nie trzeba było E3, aby powiedzieć dużo i przy okazji zgarnąć całą uwagę branży. Nie było to trudne, ponieważ w pierwszych dwóch miesiącach na rynku niewiele się działo. Może podobną drogą pójdą inni? Raczej na pewno tak nie zrobi Warner Bros., który według nieoficjalnych informacji miał w tym roku zorganizować własną konferencję na E3 i pokazać na niej kilka gier – Batmana, Harrego Pottera czy nową produkcję Rocksteady. W tym przypadku spodziewam się rozwiązania Microsoftu i Nintendo, czyli konferencji „bez żadnego trybu”.

Największym wygranym całej sytuacji będzie w tym roku Gamescom, który zostaje jedynymi dużymi targami w roku. Niemiecka impreza pewnie nie rozrośnie się zbyt mocno (trudno w krótkim czasie znacząco zwiększyć powierzchnię wystawową), ale zyska na prestiżu. W końcu będzie to miejsce, na które wielu dużych wydawców i deweloperów zostawi swoje najważniejsze ogłoszenia. Może nawet wróci idea konferencji, które na Gamescomie nigdy się nie przyjęły. Zagadką pozostaje jaki to będzie miało wpływ na przyszłość. Za rok E3 będzie musiało wrócić ze zdwojoną siłą, aby nie tylko nadrobić stracony czas, ale i odzyskać zaufanie wystawców. Tylko czy ESA będzie w stanie zmienić na tyle dużo, aby jego impreza wróciła do dawnej światłości? Może zamieszanie z koronawirusem sprawi, że trend się odwróci i to niemieckie targi ponownie będą tymi najważniejszymi. Na pewno w tym roku będą pełnić szczególnie istotną rolę. Od tego jak Gamescom wykorzysta szanse może zależeć jego najbliższa przyszłość.

Pozostaje jeszcze jeden, szczególnie ważny wątek. Imprez gamingowych jest wiele. To nie tylko medialny Gamescom i E3. Na rynku odbywa się wiele innych, mniejszych wydarzeń. Wiele z nich zostanie odwołanych i powróci dopiero w przyszłym roku. Dla największych wystawców jest to więc czas bez takiej formy promocji. Co się jednak wydarzy, jeśli finalnie nikt specjalnie nie straci na braku licznych targów i konwentów? Czy to nie pokaże, że ich znaczenie jest rozdmuchane? W końcu ogromna część graczy i tak się na nich nie pojawi. Takie imprezy to jednak zabawa dla ograniczonej grupy osób. W tym roku branża będzie więc miała okazję sprawdzić, przynajmniej w jakimś stopniu, jakie są efekty nieobecności na targach. Jeśli okaże się, że nic się nie stało, wyobrażam sobie ścinanie budżetów na przyszłoroczne wyjazdy. Na tym raczej nie straci E3 czy Gamescom, ale mniejsze imprezy. Sam znam wiele polskich indyków, które co chwilę pokazują się na jakiś imprezach. Gdybym nie siedział w temacie to nawet nie wiedziałbym, że takie targi istnieją. Deweloperzy jeżdżą tam jednak, marnując przy okazji kasę i czas. Masowy odbiorca i tak nie dowie się co tam było prezentowane. Finalnie znam więc kilka tytułów, które mocno promują się na małych imprezach, ale do teraz nie widziałem żadnego trailera czy filmiku z rozgrywki. To nie jest najlepsza promocja.

Koronawirus postawił życie do góry nogami. Trzymamy kciuki (i myjemy ręce!), aby nie trwało to zbyt długo. Dla branży konsekwencje mogą się jednak ciągnąć. Rozprzestrzenianie się wirusa uderza najmocniej w osłabionych, a takie właśnie jest obecnie E3. Rok przerwy może dać czas na rozwiązanie wielu problemów, ale może też tylko je pogłębić. Gamescom już zaciera ręce. Niemieckie targi, jeśli wykorzystają okazję, przynajmniej na jakiś czas zasiądą na pozycji lidera branżowych imprez. Wydawcy i deweloperzy będą z kolei mogli przetestować inne formy promocji. Jeśli okaże się, że bez targów też można prowadzić skuteczny marketing, ich organizatorzy mogą mieć większy problem niż im się wydaje.

najnowsze