Recenzja

Sporo frajdy pomimo błędów – recenzja gry eFootball PES 2020

Adam "Harpen" Berlik, 30.09.2019 09:15 1

Konami nie zamierza rewolucjonizować PES-a. Metodą małych kroczków stara się jednak dążyć do doskonałości. To wciąż, niestety, daleka droga.

Przed rozpoczęciem eFootball PES 2020 warto od razu zmienić kamerę, bowiem nowa domyślna, którą zaproponowało Konami, woła o pomstę do nieba. Niby miało być efektownie, nowocześnie i wow, a ostatecznie wyszło… Cóż – kiepsko.

Powyższy wstęp nie oznacza, że eFootball PES 2020 powinniśmy skreślić na starcie – wprost przeciwnie: Azjaci ponownie oddają do naszej dyspozycji mechanikę rozgrywki, która sprawia mnóstwo radości, chociaż wielokrotnie potrafi zirytować. Tempo konstruowania akcji w najnowszej odsłonie cyklu wydaje się nieco wolniejsze niż w Pro Evolution Soccer 2019, a kiedy uda nam się już otworzyć drogę do bramki i oddać (oby celny) strzał, to z pewnością odczujemy, ile radości sprawia kopnięcie piłki w kierunku golkipera drużyny przeciwnej.

Zanim jednak „łaciata” zatrzepocze w siatce będziemy mieli do czynienia z czymś w rodzaju piłkarskich szachów. eFootball PES 2020 nie jest grą, w której kluczem do sukcesu nie jest szybka wymiana kilku podań. Owszem, niekiedy dochodzi do takich sytuacji (np. podczas kontrataków), ale znacznie częściej jesteśmy zmuszeni do ataku pozycyjnego. I nie ma w tym nic złego, przynajmniej dla mnie, chociaż z drugiej strony wiem, że znajdą się osoby, które będą preferowały znacznie bardziej dynamiczną rozgrywkę.

Szkoda tylko, że w tym wszystkim można zauważyć dwa ogromne minusy. Bardzo często kuleje gra w defensywie. Obrońcy, mimo iż adresujemy do nich piłkę, za nic mają nasze podania, w efekcie czego futbolówka najzwyczajniej w świecie przelatuje obok nich. Niekiedy frajdę z zabawy odbierają także sędziowie, bowiem odgwizdują zbyt dużo fauli. Czasem naprawdę mogliby się powstrzymać i sięgać po gwizdek wtedy, gdy nie jest to naprawdę konieczne. Tutaj natomiast arbitrzy są do bólu skrupulatni, co – mam nadzieję – zostanie poprawione nie tyle w PES-ie 2021, co którejś z nadchodzących aktualizacji.

Przedrostek eFootball w Pro Evolution Soccer 2020 pojawił się nieprzypadkowo, bowiem nowa część popularnego cyklu kładzie nacisk na rozgrywki esportowe. To dobry pomysł, ale dlaczego – na Boga – jednocześnie gra oferuje tak skopany matchmaking? A może po prostu tutaj brakuje chętnych do wspólnej zabawy? Grając, a raczej starając się grać, w dywizjach sieciowych niekiedy trzeba czekać nawet kilka minut na znalezienie rywala, a następnie kolejnych kilkadziesiąt sekund na rozpoczęcie meczu. Tak to wygląda na PC, ale kto wie, być może na Xbox One lub PlayStation 4 jest o niebo lepiej?

Nic więc dziwnego, że eFootball PES 2020 zszarga nam znacznie mniej nerwów podczas zabawy przeciwko sztucznej inteligencji. Jeśli chodzi o tryby, to Konami nie zaoferowało żadnych nowych wariantów rozgrywki. Nie zmodyfikowano także właściwie nic w myClub, czyli odpowiedniku FIFA Ultimate Team, jeśli nie liczyć faktu, że tym razem lepsze karty wypadają częściej niż w edycji z poprzedniego roku. Pokuszono się natomiast o zaimplementowanie niewielkich zmian w Master League. Poza odświeżonym interfejsem użytkownika znajdziemy tu również możliwość zatrudnienia byłych piłkarzy jako trenerów. Szkoleniowcem naszego zespołu może być więc Roberto Carlos, Maradona, Zico, Romario i wielu innych zawodników, którzy zawiesili już buty na kołku. Nasi menedżerowie mogą udzielać wywiadów, podczas których gracz wybiera jedną z kilku opcji dialogowych, ale niestety nie wpływają one w żaden sposób na rozgrywkę.

Przed rokiem Konami utraciło licencję na UEFA Champions League, a i w kwestii drużyn nadal Pro Evolution Soccer jest daleko za konkurencją. Pomimo tego znajdziemy tu jeden jakże ważny zespół, którego próżno szukać w FIFA 20, a mianowicie Juventus FC (w dziele EA Sports widnieje on pod nazwą Piemonte Calcio. Warto jednak odnotować, że wszystkie kluby, z którymi Azjaci podpisali specjalne kontrakty, mogą pochwalić się wiernie odwzorowanymi twarzami zawodników, strojami, herbami czy stadionami. I tak, przykładowo, Krzysztof Piątek w A.C. Milan nie tylko wygląda prawie tak, jak w rzeczywistości, to w dodatku posiada swoją unikatową cieszynkę. Uruchamiając nowego PES-a zadowoleni będą także sympatycy Bayernu Monachium, FC Barcelony, Manchesteru United oraz wielu innych klubów z najwyższej półki.

Pod względem grafiki eFootball PES 2020 robi krok do przodu względem poprzedniczki. Na uwagę zasługują szczególnie bardzo dobrze wykonane facjaty zawodników. Nie można również zapomnieć o bardzo dobrym oświetleniu stadionów, które nadaje meczom odpowiedni klimat. Mimo wszystko czasem można przyczepić się do takich szczegółów, jak identyczne zagniecenia na koszulkach piłkarzy, ale to naprawdę drobnostki przypominające nam o tym, że eFootball PES 2020 to tylko gra.

eFootball PES 2020 nie jest grą idealną, ale bez wątpienia to najlepsza odsłona cyklu, która – nawet jeśli posiada kilka wad opisanych w tekście – to i tak zapewni fanom cyklu kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset godzin emocjonującej zabawy. Część z nich spędzimy być może w przedmeczowym lobby, bo matchmaking nie działa tutaj tak dobrze, jak byśmy sobie tego życzyli. Na pozostałe wady można jednak przymknąć oko, skupiając się na dobrej zabawie. A tej w PES-ie 2020 z pewnością nie brakuje.

P.S. W przyszłym roku odbędą się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Z tej okazji Konami udostępni dodatek UEFA Euro 2020 do eFootball PES 2020 za darmo!

eFootball PES 2020

  • satysfakcjonujący gameplay
  • kosmetyczne zmiany w rozgrywce, które sprawiają, że gra jest jeszcze bardziej taktyczna
  • strzelanie goli daje mnóstwo radości
  • byłe gwiazdy jako trenerzy w Master League
  • poprawiony balans w myClub
  • bardzo dobra oprawa graficzna
  • kiepski matchmaking
  • czasem obrońcy nie reagują na piłkę
  • sędziowe niepotrzebnie odgwizdują niektóre faule
  • przydałoby się więcej nowości w trybach rozgrywki
Powoli w stronę ideału. Szkoda, że tak wolno... 7.5
najnowsze