Recenzja

Recenzja gry Borderlands 3. Ta seria nie potrzebowała rewolucji

Adam "Harpen" Berlik, 20.09.2019 09:40 3

Borderlands 3 to gra, w której strzelanie jest tak samo przyjemne, jak zbieranie przedmiotów. A może na odwrót? Wszystko jedno - oto kandydat do nagrody GOTY.

Gearbox Software miało zapewne duży problem z tym, co dokładnie powinno znaleźć się w Borderlands 3. Z jednej strony, gdyby firma zdecydowała się wywrócić mechanikę rozgrywki do góry nogami, wieloletni fani serii pokręciliby nosem, z drugiej natomiast, jeśli postanowiliby tylko doszlifować elementy, które nie zagrały w poprzednich częściach, oferując praktycznie to samo, zostaliby posądzeni przez niektórych o odcinanie kuponów. Wspomniana ekipa postanowiła na to ostatnie rozwiązanie, ale ja osobiście nie mam do niej żadnych pretensji – wprost przeciwnie: lepiej się tego zrobić nie dało, bo oto przed nami Borderlands 3 dokładnie takie, jakie powinno być.

Dobry loot shooter nie może obejść się bez sprawiającej mnóstwo frajdy mechaniki strzelania oraz świetnie zrealizowanego systemu wypadania przedmiotów. Oba te elementy w Borderlands 3 zrealizowano wręcz perfekcyjnie. Każde wystrzelenie pocisku w kierunku nieprzyjaciela sprawia tu naprawdę mnóstwo frajdy niezależnie od tego, czy pokonujemy pierwszego wroga czy też jesteśmy już blisko finału kampanii bądź zaczęliśmy bawić się trybami dostępnymi dopiero po jej ukończeniu. Od samego początku w grze zaczyna występować nie tyle syndrom jeszcze jednego questa, bo czasem nawet nie zauważamy, kiedy skończyliśmy jedną misję, a zaczęliśmy kolejną, ale jeszcze jednego wroga, którego chcemy pokonać, by poczuć znów tę niesamowitą radość, jaką daje nam zabawa coraz to bardziej wymyślnymi pukawkami. 

Dlatego też podczas rozgrywki mamy niepohamowaną chęć eksplorowania kolejnych lokacji, bo to właśnie w nich staramy się zebrać wszystko, co tylko wpadnie nam w ręce, podnosząc giwery leżące na ziemi, a także otwierając skrzynki i szafki, a nawet zaglądając do umieszczonych gdzieniegdzie toalet, bo w nich również ukryto niekiedy cenne elementy wyposażenia. Doprowadza to czasem – wydawać by się mogło, że kuriozalnych – sytuacji, bo w jednej sesji potrafimy spędzić tyle samo czasu na strzelaniu, co na przeglądaniu zawartości ekwipunku i testowaniu posiadanych rodzajów broni. Ta ma większą pojemność magazynka, ale zadaje mniejsze obrażenia na sekundę, tą możemy rzucić w niczego niespodziewającego się wroga, ta ma wyśmienite statystyki, ale kompletnie mi nie leży to, jak strzela… I tak dalej, i tak dalej. Borderlands 3 to gra, która co rusz wymaga od nas podejmowania decyzji.

Nie da się ukryć, że tak naprawdę Borderlands 3 może wydawać się grą niezwykle monotonną, bo cała zabawa skupia się właśnie na zwiedzaniu rozmaitych obszarów, walce z przeciwnikami i kolekcjonowaniu nowych rodzajów broni. Za pokonywanie wrogów otrzymujemy punkty doświadczenia, więc możemy awansować na kolejne levele, odblokowując nowe umiejętności aktywne i pasywne na rozmaitych drzewkach talentów. Z kolei zebrana kasa pozwoli nam na zakup kolejnych narzędzi eksterminacji czy też uzupełnienie amunicji. Mimo wszystko autorom udało się zakamuflować to wszystko dzięki świetnie zaprojektowanym misjom. Nie tylko zadania powiązane z głównym wątkiem fabularnym są naprawdę ciekawe. Questy poboczne również zasługują na uznanie, bo ewidentnie widać, że twórcy przywiązali do nich taką samą uwagę, co do etapów pozwalających nam poznać kolejne fragmenty niekoniecznie angażującej, ale obfitującej w potężną dawkę humoru opowieści.

Borderlands 3 można oczywiście ukończyć w pojedynkę. Zwłaszcza, że poza standardowym poziomem trudności autorzy proponują jeszcze niższy stopień wyzwania adresowany do osób, które nie miały wcześniej kontaktu z serią lub dopiero rozpoczynają swoją przygodę z pierwszoosobowymi strzelankami. Esencję zabawy stanowi jednak kooperacja, bowiem Gearbox Software proponuje nie tylko możliwość współpracy dla maksymalnie czterech graczy za pośrednictwem internetu, ale pozwala również na rozgrywkę na podzielonym ekranie, więc możemy zaprosić przyjaciół, znajomych lub nawet domowników do wspólnego ubijania kolejnych potworów zarówno na Pandorze, jak i poza nią. Zaraz, co?

No właśnie. Ze względu na dość ciekawy przebieg zdarzeń, nasi bohaterowie po kilku godzinach zmagań są zmuszeni opuścić miejsce, które znamy z poprzednich odsłon cyklu, i wzbić się w przestworza, by po czasie wylądować na drugiej z dostępnych łącznie czterech planet. Każda z nich oferuje zgoła odmienny klimat, unikatowe krajobrazy i świetnie zaprojektowane miejscówki. Owszem, nietrudno dostrzec, że nawet na najwyższych detalach grafika pozostawia trochę do życzenia, ale niesamowity projekt rozmaitych miejsc sprawia, że mimo dość kiepskiej oprawy wizualnej i tak zatrzymujemy się na moment, by podziwiać choćby futurystyczne miasta czy też niesamowitą grę światła i cienia budującą odpowiednią atmosferę.

Z powyższych akapitów można wywnioskować, że Borderlands 3 to więcej tego samego. To prawda, ale mimo wszystko studio Gearbox Software zaimplementowało całkiem sporo kosmetycznych zmian, które w ogólnym rozrachunku wpływają na komfort zabawy. Nie musimy już wchodzić do menu, by zmienić aktywne zadanie, ale czasem warto to zrobić, by nie rozpocząć misji wymagającej postaci na wyższym poziomie doświadczenia. Mapka nie jest płaską teksturą, więc wyczytamy z niej, które fragmenty mapy znajdują się wyżej, a które niżej – żadnego zgaduj zgadula i niepotrzebnego kombinowania. Podnoszenie amunicji i pieniędzy odbywa się automatycznie. Teleportowanie między lokacjami także ułatwiono, bo możemy korzystać z szybkiej podróży po wskazaniu miejsca docelowego na mapie (nie trzeba szukać drogowskazów, jak w trzecim Wiedźminie).

Jednym z niewielu minusów produkcji są bardzo wysokie wymagania sprzętowe. Tak naprawdę gra nie zaliczyła jakiegoś spektakularnego skoku jakościowego względem poprzednich odsłon, ale wymaga dość potężnego sprzętu, by działać płynnie na wysokich ustawieniach graficznych w jakości Full HD. Na komputerze z Ryzenem 5 2600, kartą graficzną Radeon RX Vega 56 X OC wyposażoną w 8 GB VRAM oraz 8 GB pamięci operacyjnej przez większość czasu przez większość czasu mogłem cieszyć się 60 FPS-ami. Piszę „przez większość czasu”, bo odnotowałem dość częste spadki płynności animacji w sytuacjach, gdy na ekranie pojawiało się więcej obiektów. Oprócz tego nie odnotowałem żadnych błędów, jeśli nie liczyć faktu, że czasem na ekranie pojawiały się nie te ikony przycisków, co trzeba, a po włączeniu mapki gra teleportowała mój kursor wciąż to samo miejsce.

Podsumowując, Borderlands 3 spisuje się fenomenalnie w wielu aspektach. Strzelanie nieustannie sprawia radość, podobnie zresztą jak kolekcjonowanie nowych pukawek. Choć sama gra może wydawać się monotonna, autorzy zrobili wszystko, by zatrzymać odbiorcę przed ekranem. Nie tylko wspomnianymi przed chwilą zaletami, ale także świetnie zaprojektowanymi lokacjami oraz dość różnorodnymi, choć opierającymi się na ciągłej walce zadaniami. Graficznie mogłoby być oczywiście lepiej, ale od świetnej oprawy wizualnej dużo bardziej cenię klimat, a tego z nowym dziele Gearbox Software po prostu nie brakuje.

Borderlands 3 - Season PassBorderlands 3

  • Świetnie zrealizowana mechanika strzelania
  • Fenomenalny system lootu
  • Mnóstwo zwariowanych rodzajów broni
  • Aż cztery różne planety
  • Sporo mniejszych usprawnień
  • Niesamowity klimat
  • Optymalizacja mogłaby być lepsza
  • Niekiedy problemy z mapką i ikonami przycisków
  • Niska jakość tekstur
Gearbox Software nadal w formie. Borderlands 3 to jedna z najlepszych gier tego roku 8.5
najnowsze