Recenzja

Eksperymentalne Pokemony na smartfony - recenzja Pokemon Masters

Jakub Zagalski, 02.09.2019 14:40 0

Ciekawy spin-off czy bluźnierstwo? Różnie można reagować na Pokemon Masters, ale zdecydowanie warto sprawdzić ten eksperyment samemu.

Pokemon Masters to nowa zabawka free-to-play na kultowej licencji, która zamiast tradycyjnie zmuszać nas do podróżowania po świecie i łapania pokemonów, każe nam zawierać sojusze z kolejnymi trenerami. Wszystko po to, by móc stawać do walki w formule 3 na 3, gdzie każdy pokemon jest związany z konkretnym zawodnikiem. Zapomnijcie o łażeniu w wysokiej trawie, kupowaniu pokeballi i uzupełnianiu Pokedeksa. Tutaj liczą się nowe znajomości z wyjątkowymi duetami trener-pokemon, które pozwalają tworzyć odpowiednie strategie.

https://www.youtube.com/watch?v=oIwGe83JUo8

Walka, gwóźdź programu Pokemon Masters, to rywalizacja sześciu pokemonów reprezentujących dwie drużyny, które wykonują polecenia trenerów w czasie rzeczywistym. Studio DeNA (Super Mario Run, Fire Emblem Heroes) odeszło od tradycyjnego systemu turowego na rzecz formuły kojarzącej się z Active Time Battle z serii Final Fantasy. Ataki, działania defensywne itd. można zadawać nie czekając na ruch przeciwnika, ale trzeba mieć naładowany pasek akcji.

Walki opierają się w ogromnym stopniu na schemacie papier-kamień-nożyce, przy czym tym razem każdy pokemon ma tylko jedną słabość (zaznaczoną przy nazwie) i żadnej odporności. Dla fanów serii brzmi to jak bluźnierstwo i bolesne ograniczenie. Trzeba jednak pamiętać, że Pokemon Masters opiera się na innych zasadach – nie żonglujemy sześcioma pokeballami, tylko walczymy trzema konkretnymi stworkami jednocześnie. W praktyce robi to ogromną różnicę, więc nie można traktować Pokemon Masters i przykładowo Pokemon Ultra Sun z 3DS-a tymi samymi kategoriami.

Jak wspomniałem, w grze występują konkretne duety trener-pokemon (Sync Pair), które rekrutujemy do swojej drużyny, by wspólnie walczyć w pojedynkach fabularnych lub misjach pobocznych. DeNA przygotowało na start ponad 60 takich zespołów, wyciągniętych żywcem z "normalnych" gier Pokemon i anime. Nasza postać jest skazana na Pikachu. Na samym początku dołączają do nas starzy znajomi – Brock ujeżdżający Onyksa i Misty ze swoją Starmie. W trybie fabularnym, od którego zdecydowaniu należy zacząć przygodę z Pokemon Masters, stopniowo odblokowujemy kolejne Sync Pairs, takie jak Erika i Vileplume, Whitney i Miltank czy Roxanee i Nosepass.

Początkowo walki sprowadzają się do prostego wybierania "nożyc" na "papier" przeciwnika. Z czasem trzeba się jednak skupiać na nauce nowych ciosów, kupowaniu (za wewnętrzną walutę) slotów na dodatkowe akcje, używaniu działań defensywnych i wspierających danego pokemona lub całą drużynę. Jest zdobywanie punktów doświadczenia, wchodzenie na wyższy poziom, system gwiazdek, kilka rodzajów walut i masa przedmiotów, które będziemy poznawać wraz z robieniem postępów w grze. Krótko mówiąc, choć początkowo Pokemon Masters sprawia wrażenie prostego klikacza, przy regularnym graniu i odpowiednim zaangażowaniu pokazuje drugie dno.

Widać to chociażby po liczbie i rodzajach misji pobocznych, codziennych wyzwaniach czy najtrudniejszych, ale dających najlepsze nagrody Super Courses, które można powtarzać tylko trzy razy dziennie. Jest nawet tryb kooperacji (gramy z osobami z listy znajomych lub NPC-ami – na wyższych poziomach trudności nie polecam), brakuje natomiast PvP. Co wynika z głównego założenia twórców, że Pokemon Masters to gra o współpracy i ma zachęcać do zawierania przyjaźni. I już.

Na samym początku wspomniałem, że Pokemon Masters to zabawka free-to-play i myślę tu nie tylko o darmowym pobraniu gry na telefon. Mikrotransakcje oczywiście występują, jednak nie można ich uważać za fundament pay-to-win. Jedyną rzecz, którą da się kupić za realną walutę (od 5 do 380 zł), są specjalne Klejnoty (Gems), możliwe do zdobycia także w nagrodę za zwykłe granie. Co dostajemy w zamian za te świecidełka? Szansę na odblokowanie wymarzonego trenera z pokemonem. Szansę, ponieważ Pokemon Masters bazuje na hazardowym systemie gatcha, gdzie nagroda (Sync Pair) jest dobierana losowo. Istnieje co prawda mechanizm, który pozwala dosłownie kupić upatrzony Sync Pair. Ale farmienie potrzebnych do tego 400 Scout Points  to bardzo, ale to bardzo czasochłonne zadanie. Można też kupować Gems za złotówki, robić Sync Pair i tym samym zdobywać 3 Scount Points na jednym losowaniu. Ale to koszmarnie drogie rozwiązanie tylko dla największych (i najzamożniejszych) desperatów.

Czy Pokemon Masters zachęca do mikrotransakcji? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, ponieważ wszystko zależy od oczekiwań i nastawienia konkretnego gracza. Jeżeli zależy nam wyłącznie na przejściu kilkunastoetapowej kampanii fabularnej, można się nie przejmować sklepikiem. Jeżeli chcemy co rusz losować nowy Sync Pair, w nadziei na odblokowanie ulubionego duetu, wówczas zdobywane w grze Gems mogą nie wystarczać. Innymi słowy, gracz z żyłką hazardzisty może przepuścić na Pokemon Masters średnią krajową (choć jak zwykle w takich przypadkach – "Sky is the limit"), ale można też grać od czasu do czasu i zupełnie nie czuć potrzeby wydawania prawdziwych pieniędzy. Szczególnie, że Pokemon Masters daje naprawdę wiele narzędzi do zbierania poszczególnych walut, farmienia przedmiotów itp. Na to jednak potrzeba oczywiście czasu i/lub odpowiednio mocnej drużyny.

Nie wiązałem z Pokemon Masters wielkich nadziei, ale ogólnie uważam ten eksperyment za udany. Walki 3 na 3 z udziałem tylko sześciu pokemonów mają tu sens, podobnie jak rezygnacja z tur i zastąpienie łapania stworków systemem Sync Pair. Fani serii ucieszą się na widok starych znajomych. Szczególnie, że każdy z nich ma swoje fabularne pięć minut. Niby nic wielkiego, ale to naprawdę fajne urozmaicenie i smaczek dla znawców.

W dniu premiery Pokemon Masters zaprezentowało tryb fabularny, kooperację (do odblokowania po pewnym poziomie w Story Mode), szereg wyzwań i misji pobocznych, w których zdobywa się punkty doświadczenia lub pożądane przedmioty. Co będzie dalej? Czas pokaże, bo DeNA z pewnością nie powiedziało ostatniego słowa w temacie Pokemon Masters, które polecam głównie fanom marki jako odskocznię od tradycyjnych gier z tej serii. I coś zupełnie innego niż Pokemon GO.

 

Sprawdź ofertę smartfonów w naszym sklepie. Idealne nie tylko do grania w Pokemon Masters

 

Pokemon Masters

  • Można się dobrze bawić bez mikrotransakcji
  • Nawiązania do poprzednich gier i anime
  • System walki w sam raz na mobilki
  • Brak PvP
  • Mało pokemonów
Rewolucja bez rewelacji, ale warto spróbować 7.0
najnowsze